 |
do nowicjuszy
miłość
super sex
świat uczuć
poradnik
ciało
zmysły
rozrywka
poznajmy się
forum dyskusyjne
nowości
kontakt
|  |
Opowiadanie miłosne nr 19 |
Niespełniona miłość.
Historia ta wydarzyła się w moim życiu naprawdę z góry uprzedzam osoby spodziewające
się pikantnych szczegółów, że zostaną zawiedzeni i niech lepiej przejdą do innego
opowiadania.
Marzenę poznałem w mojej szkole a dokładnie w mojej klasie - zdziwiłem się, bo cóż
może robić dziewczyna w technikum elektrycznym. Z początku nie zwróciłem na nią
uwagi. "Zauważyłem ją" dopiero na szkolnej wycieczce do Poznania.
Siedzieliśmy obok siebie w przedziale i bardzo miło nam schodził czas na rozmowie.
Wtedy to po raz pierwszy cos do niej poczułem jednak jestem bardzo nieśmiały i nie
odważyłem się jej tego powiedzieć.
Zostaliśmy dobrymi przyjaciółmi, była częstym gościem w moim domu pisaliśmy razem
prace, referaty, pozwalałem jej korzystać z internetu itp. jednak nie wiedziała co
czuję ukrywałem to dość dobrze - być może się domyślała ale nie dawała tego po
sobie poznać.
Mieszkam w mieście na Pomorzu środkowym (nie za dużym ale kiedyś było miastem
wojewódzkim), ona zaś mieszka w małej wiosce 15 km ode mnie.
Wiedziałem że nie ma nikogo na stałe jednak często chodziła na dyskoteki i
opowiadała mi jak było i co robiła - było mi wtedy bardzo przykro że nigdy mnie nie
zaprosiła ale nic jej nie mówiłem.
Męczyłem się tak (wiem że z własnej winy) przez ponad 3 lata. Przełom nastąpił
dopiero pod koniec IV klasy kiedy to była akurat u mnie i wpadł po płytę mój kolega z
bloku co mieszka piętro wyżej on nic nie wiedział o moich uczuciach do niej.
Zaczęliśmy rozmawiać - ze zgrozą stwierdziłem że przypadli sobie do gustu -
UMÓWIŁA SIĘ Z NIM a następnego dnia chodzili już ze sobą. Najgorsze jest to że
opowiadał mi o wszystkim co robili, jak się całowali. Wtedy zdobyłem się na odwagę i
w szkole na przerwie powiedziałem jej co do niej czuję jednak wtedy było już za
późno. Powiedziała że woli mnie mieć jako przyjaciela niż chłopaka i że nie
wyobraża sobie aby mogła być ze mną. Poczułem się jak by mi ktoś wsunął nóż w
serce. Na resztę lekcji nie poszedłem wróciłem do domu i położyłem się leżałem
tak chyba ze 4 godziny - miałem dość życia. Wstałem i udałem się w kierunku balkonu
chciałem skoczyć ze sobą na balkonie stałem z 15 min po czym przeszedłem poza
barierkę (był wtedy listopad i o tej porze po ciemku nikt nic nie widział) miałem
przed sobą 9 pięter w dół pomyślałem że jeszcze tylko krok i skończy się to
wszystko. Nagle usłyszałem dzwonek do drzwi - wróciłem do mieszkania i otworzyłem -
była to moja mama (aż strach pomyśleć co by było gdyby przyszła 5 min później).
Planu skończenia ze sobą już nie powtórzyłem. Chociaż czułem się bardzo źle
widząc mojego kolegę i ją razem w windzie czy na ulicy. Na szczęście rozstali się po
miesiącu znajomości (był to chyba najszczęśliwszy dzień w moim życiu). Byliśmy
nadal przyjaciółmi razem zamierzaliśmy studiować w Warszawie (mam tam dość
wpływową ciotkę i obiecałem załatwić jej tam dość dobrze płatną pracę i
mieszkanie za darmo jak by jej się udało tam dostać).
O dziwo zgodziła się pójść ze mną na studniówkę pod warunkiem że zrobię sobie
włosy tak jak ONA tego chce i ubiorę taki garnitur jaki ONA chce.
Godziłem się na wszystko byle by iść z nią. Pewnego razu powiedziała mi że nie
może pójść ze mną gdyż zaprosiła kogoś powiedziała też że może mi załatwić
swoją koleżankę która chętnie pójdzie. Nie wierzyłem w to co mówi jednak to była
prawda.
O żadnej koleżance oczywiście nie było mowy po prostu nie potrafił bym iść z kim
innym.
Wolała zapłacić za jakiegoś fagasa niż iść ze mną. Spytałem ją czy ten z kim
idzie ma taki garnitur i jest tak uczesany jak ona chce, odpowiedziała że to nie ma dla
niej znaczenia.
Teraz wchodzimy w teraźniejszość: Dziś jest 24 stycznia 2002 jutro jest studniówka -
idę sam. Wcale nie chce mi się iść. Idę tam tylko ze względu na moją matkę, która
zapłaciła i jest bardzo dumna z tego.
Jak potoczą się dalsze moje losy nie wiem. Mam nadzieję że dostanę się do Warszawy
na studia. Obiecałem jej co prawda pracę i mieszkanie w stolicy jednak teraz może o
nich zapomnieć, bez tej pracy nie będzie jej stać żeby się tam utrzymać gdyż
pochodzi z dość biednej rodziny (a na stypendium nie ma co liczyć, ). Bardzo bym
chciał aby była tam ze mną jednak stwierdziłem że to nie ma sensu - nawet jak by
zgodziła się być ze mną to nie z miłości tylko z "przymusu" tego jednak
bym nie zniósł. Dlatego też planuję wyjechać sam.
Przy najbliższej okazji powiem jej to żeby nie czekała na pracę w Warszawie.
Może jak będziemy w innych miastach z czasem zapomnę o niej - choć do końca nigdy.
O tym jak się skończy moja historia postaram się napisać po maturze. Może poznam
kiedyś kogoś jednak na pewno nie prędko.
KRZYSZTOF - niespelniony1@poczta.onet.pl
|
|
|
 |
 |
 |
|