 |
do nowicjuszy
miłość
super sex
świat uczuć
poradnik
ciało
zmysły
rozrywka
poznajmy się
forum dyskusyjne
nowości
kontakt
|  |
Opowiadanie miłosne nr 64
|
Byl wieczor pewnego lipcowego dnia... , w dokladnie w tamtym roku..
umowilam sie z kolega. uwazalam go za przyjaciela. Zawsze bylismy bardzo
blisko. wiedzielismy o sobie wszystko. wiedzielismy rowniez ze zawsze mozemy na
siebie liczyc. ale podkreslam ze tylko przyjaciele z nas byli dobrzy. Kilka razy
chcielismy sprobowac czegos innego.. sprobowac zwiazku ale balismy sie
..
Ale powracajac do tamtego wieczora..poszlismy na spacer nad pewna
rzeke. zawsze tam chodzilismy gdy chcielismy porozmawiac w ciszy i spokoju..
sciemnialo sie juz..a my siedzielismy na pewnym murze nad sama rwaca rzeka.
Robilo sie zimno a my bylismy ubrani w letnie rzeczy. wiec siedzielismy dosc
blisko siebie.. , pamietam ze nie mialam humoru i wyzalalam mu sie. plakac mi
sie chcialo i w pewnym momecie plakalam..tak przytuleni przesiedzielismy kilka
godizn.. , byc moze z godzine patrzelismy sobie w oczy..romantycznie trzymajac
sie za rece..
Widzial ze jest mi okropnie zimno wiec usiadl tak aby
przytulic sie do moich plecow..i nadal trzymal mnie za rece..brzuch.. , nie
wiedzielismy czy posunac sie dalaj i pocalowac bo przeciez bylismy
przyjaciolmi...ale w glebi serca kochalismy sie. czulismy to bardzo mocno. i
stalo sie ..nasze usta dotknely sie .. nad nami piekny ksiezyc i gwiazdy , szum
rzeki i my... co dalej sie stalo chyba nie musze opowiadac kazdy sobie wyobrazi
dalsza czesc...
Natalia
|
|
|
 |
 |
 |
|