Miłość czy przyzwyczajenie
Moderator: modTeam
Miłość czy przyzwyczajenie
Witam, od prawie 2 lat jestem w stałym związku z dziewczyną niestety teraz przechodzimy kryzys. Moja diziewczyna z dnia na dzien uświadomiła sobie ze nie potrafi kochać mnie tak jak było to na poczatku. Ma watpliwości do tego czy to jest Miłość czy przyzwyczajenie/przywiązanie. Widywaliśmy się prawie codziennie lub co drugi dzień ale jej ta mysl nasunela sie tak gwaltownie z dnia na dzien odrazu wyczulem ze jest cos nie tak. Zdziwilo mnie to z jednej strony ze po dwóch latach slowo kocham przestalo co kolwiek dla niej znaczyć . Według mnie po tym okresie szaleńczej miłości zaczeła sie tzw stabilizacja bo nic nie trwa ciągle cały czas wszystko sie przeciez zmienia. Mysle ze moje kochanie po prostu spanikowalo i nie wie co ma z tym zrobić bo wiem ze ja jestem jej pierwsza prawdziwa miloscia i boi sie zakceptowac to ze milosc z biegiem czasu sie zmienia. Zaproponowalem jej dluzsza rozłąke aby mogla sobie wszytko poukladac kiedy sie roztawaliśmy nie obylo sie bez łez, płakaliśmy jak na pogrzebie za bliską osobą. Teraz pytam czy to cos da?? Przełamie ta rutyne?? Czy mamy jakies szanse zeby bylo jak dawniej?? Prosze o jakies rady...
Kamilssj pisze:Teraz pytam czy to cos da?? Przełamie ta rutyne?? Czy mamy jakies szanse zeby bylo jak dawniej??
Jeżeli Cię kocha, to da. Dziewczyna zorientuje się, że rutyna rutyną, ale jednak Cię kocha. Zobaczy ile dla niej znaczyłeś i pustkę w miejscu, które
Ty wypełniałeś. Zabraknie jej osoby, którą można tak po prostu przytulić czy chwycić za rękę. To, że płakała, to dobry znak.
jeśli coś między wami jesczze jest to da, jesli nie to tez daKamilssj pisze: Teraz pytam czy to cos da?? Przełamie ta rutyne?? Czy mamy jakies szanse zeby bylo jak dawniej?? Prosze o jakies rady...
- odpowiedź na pytanie: czy to jest miłość czy przezwyczajenie...."(...) pomyśl... co za głupiec z niego-
mówi, że umiera z mego powodu....
zupełnie jakbym była chorobą"
mówi, że umiera z mego powodu....
zupełnie jakbym była chorobą"
Kamilssj pisze:Zaproponowalem jej dluzsza rozłąke aby mogla sobie wszytko poukladac kiedy sie roztawaliśmy nie obylo sie bez łez,
rozłąka czy "odpoczęcie" to początek końca
http://www.facebook.com/LKSPogonLwow
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Czasem taka rozłąka pomaga.
Moim zdaniem jeśli jest coś do uratowania to pomoże, w innym wypadku zamęczalibyście się wzajemnie i wszystko umarłoby śmiercią naturalną. Czasem przerwa od ukochanej [ukochanego] dobrze robi, a lepiej zdecydować się na jakikolwiek krok niż bezczynnie trwać w związku, gdzie wszystku psuje się z dnia na dzień.
Moim zdaniem jeśli jest coś do uratowania to pomoże, w innym wypadku zamęczalibyście się wzajemnie i wszystko umarłoby śmiercią naturalną. Czasem przerwa od ukochanej [ukochanego] dobrze robi, a lepiej zdecydować się na jakikolwiek krok niż bezczynnie trwać w związku, gdzie wszystku psuje się z dnia na dzień.
megane pisze:gdzie wszystku psuje się z dnia na dzień.
nic z dnia na dzień się nie psuje
http://www.facebook.com/LKSPogonLwow
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Psuje z dnia na dzień - miałam na myśli, że z dnia na dzień jest coraz gorzej, bo właśnie w sytuacji którą opisujesz zwykle psuje się lawinowo - jedno za drugim.
Żeby emocje opadły kilka dni (tygodni) odpoczynku od siebie i czasu na przemyślenia, a później długie i szczere rozmowy.
W moim przypadku zdało egzamin - kilka miesięcy osobno i wszystko wróciło, 2 razy mocniejsze, i dojrzalsze
.
Żeby emocje opadły kilka dni (tygodni) odpoczynku od siebie i czasu na przemyślenia, a później długie i szczere rozmowy.
W moim przypadku zdało egzamin - kilka miesięcy osobno i wszystko wróciło, 2 razy mocniejsze, i dojrzalsze
.Kamil, stwierdzenie Twojej dziewczyny wynikało zapewne z faktu, o którym pisałeś: mianowicie, ona nie jest w stanie zrozumieć istoty miłości, gdyż to, co eksploduje na początku związku to zwyczajne zakochanie, euforia pełna namiętności. Nie znika ona nigdy w całości, naturalnym jest że z czasem z zapatrzonych w siebie nastolatków ludzie stają się dojrzałą parą. Nic w tym nadzwyczajnego. Przełamać rutynę można na wiele sposobów. Ogólna zasada brzmi: zaskocz ją. Być może trochę się jej znudziłeś, jesteś na każde jej zawołanie, czy też nie macie pomysłów na spędzanie czasu. Takie kryzysy się zdarzają, więc nie martw się. Największym błędem w tym wszystkim było proponowanie dłuższej rozłąki - "odpocznijmy od siebie", "potrzebujemy przerwy" to niezbyt dobry punkt wyjścia do naprawy związku. Zamiast uciekać, powinniście zatrzymać się i zastanowić w czym rzecz. Tak ogólne stwierdzenia jak:
nie są w stanie wiele powiedzieć na temat istoty rzeczy.
Z kolei przeczytałem, że jej zdaniem słowo "Kocham" przestało cokolwiek znaczyć. Może go nadużywałeś? Kamil, musisz odpowiadać szczerze, bo jeśli będziesz usiłował nam wmówić, że wszystko było ok, nigdy nie podamy Ci wskazówek co do rozwiązania problemu.
Jesteś jej pierwsza, prawdziwa miłościa...skoro to wiesz i skoro tak jest, to dziewczyna musi po prostu zweryfikować, najprawdopodobniej wyidealizowany, rodem z filmów czy romansideł, obraz miłości.
Kamilssj pisze:Ma watpliwości do tego czy to jest Miłość czy przyzwyczajenie/przywiązanie.
nie są w stanie wiele powiedzieć na temat istoty rzeczy.
Z kolei przeczytałem, że jej zdaniem słowo "Kocham" przestało cokolwiek znaczyć. Może go nadużywałeś? Kamil, musisz odpowiadać szczerze, bo jeśli będziesz usiłował nam wmówić, że wszystko było ok, nigdy nie podamy Ci wskazówek co do rozwiązania problemu.
Jesteś jej pierwsza, prawdziwa miłościa...skoro to wiesz i skoro tak jest, to dziewczyna musi po prostu zweryfikować, najprawdopodobniej wyidealizowany, rodem z filmów czy romansideł, obraz miłości.
Nigdy nie dyskutuj z idiotą - najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
Misia86 pisze:Tez mialam problem jak twoja dziewczyna- przybieglam po miesiacu z powrotem. aczkolwiek jsli ona sciemnia to nic niepomoze.
Najmadrzejsze zdanie w tym topicu szczegolnie koniec:)
Tedziu a Ty co takie bzdury piszesz nagle?:)
Ciekawski, jesli cos z tego co napisales (np za duzo byl dla niej na zawolanie itp) jest powodem ze ona twoerdzi ze nie kocha, to jakby przerwy jej nie pozwolil zrobic to nic nie da, tak czy siak. Ale jezeli ona faktycznie ma tylko kryzys spowodowany nie rozumieniem milosci i jej przemiany, to moze dac
"Jest taka cierpienia granica, za ktora sie usmiech pogodny zaczyna...Hyhy "
hyhy e(L)o
hyhy e(L)o
Hyhy pisze:Tedziu a Ty co takie bzdury piszesz nagle?:)
gdzie?
http://www.facebook.com/LKSPogonLwow
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Moze masz racje z "Kocham..." mysle ze przez te dwa lata mogłem nadużywać tego słowa ponieważ mówiłem jej to po kilka lub kilkanaście razy dziennie mogła to potraktować na równi z dzień dobry lub z do widzenia. Przez ten czas było nam naprawde dobrze ale jednak ona sie zawachala czy potrafi odwzajemniać miłość tak jak ja. Z tą przerwą chciałem zrobić tak żeby naprawde do mnie zatesknila zeby poczula co to znaczy samotność, chciałem żeby zrozumiała co znaczy brak dotyku kochający rąk ust i tego uczucia bliskości i czułości. Wiem że nie robi sie na ludziach eksperymentów ale ona musi sama do tego dojsc. Mysle ze ona jeszcze nie dojzala do tego czym ja jestem dla niej. Zalezy mi na tym i nie pozwole tego tak łatwo zniszczyc... Tylko boje sie tego ze nikt jej nie nasunie nic tak jak wy to robicie w moim przypadku bo nie wiem zeby któras z jej kolezanek wytrzymala z mezczyzna przynajmniej rok...
Kamilssj pisze:Do Megane:
Czemu to trwalo az kilka miesiecy?? Czy zrozumiales to wczesniej tylko balas sie mu o tym powiedziec?? Ile trwalo u Ciebie przelamanie kryzysu i poukladanie wszytkiego sobie??
W gruncie rzeczy nie miałam zamiaru wracać na początku, po miesiącu uznałam jednak, że za bardzo mi go brakuje, przez następne 4 unosiłam się honorem, i w ostatniej chwili udało mi się go spotkać i przekonać, że to był błąd.
Nie ma reguły niestety, to może być tydzień albo rok. Boli, ale jeśli później jest znowu dobrze, to już człowiek nie robi głupot i wie czego chce.
Zrozum jednak, że ten sam efekt możesz uzyskać bez wprowadzania "przerwy". Ona może za Tobą zatęsknić, nawet jeśli będziesz cały czas przy niej. Zdystansuj się. Nie bądź oschły, ale też nie rób z siebie ciepłej kluchy
Kilkanaście razy dziennie "Kocham"...to faktycznie nieciekawie. Pamiętaj, że nawet kotka można zagłaskać na śmierć.
Nigdy nie dyskutuj z idiotą - najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
My mówimy sobie kilkadziesiąt i jakoś się nie nudziMoze masz racje z "Kocham..." mysle ze przez te dwa lata mogłem nadużywać tego słowa ponieważ mówiłem jej to po kilka lub kilkanaście razy dziennie
Ted dobrze prawi jak zwykle <browar> Jeśli coś chyli się ku upadkowi trzeba to poprawiać, rozmawiać i pracować, by było dobrze. A takie uciakanie od problemów nic nie daje, IMO.Hyhy pisze:Tedziu a Ty co takie bzdury piszesz nagle?:)

Ta opcja calkowicie odpada wspomniala ze nikt jej jeszcze nigdy nie dal tyle szczescia co ja. Jak nam nie wyjdzie to zostanie jak "pies ogrodnika" sama nie wezmie ale tez nikomu nie da. Mysle ze ma jeszcze nadzieje na pojednanie bo któregos dnia wrzucalismy grosiki do fontanny myslac o jakims zyczeniu. nie powiedziala mi to jakie ale po jej zachowaniu domyslilem sie mam nadzieje ze szybko jej ten kryzys przejdzie...
Dlaczego ta opcja niby odpada? Może będzie chciała znowu spróbować jak to jest na początku miłości i to może z kimś innym. Ja sobie nie wyobrażam, żeby rozłąka mogła posklejać cokolwiek. A jest bardziej pewne że rozwali to, co już jest. Przeciez każdy ma czasami wątpliwości. Wiem, że mówisz że ją kochasz, ale ile można gadać. Pokaż jej to. Amen
46
Ale ja jestem pewny swoich uczuc Ona w swoje watpi ja sie boje tego ze mnie odrzuci, bo to nie jest jak dawniej, przestala sie ze mna calowac, przytulac teraz jak by to bylo robione na sile tylko z mojej intencji. A jak zaczne znowu o nia zabiegac tak jak to bylo na poczatku to po co mam sie oszukiwac moze ona juz nie potrafi odwzajemniac tego uczucia tak jak na poczatku i to ja tak meczy
Sądzę ze troche przesadzasz z tym odstawieniem. Czasami zapominamy iz nasza decyzja pociaga za soba pewne konsekwencje. To tak jak z parami które nagle rozchodza sie na chwile bo cos nie układa sie. W trakcie spotyka sie np; facet z inna kobietą i zrywa z nia i wraca do starej partnerki. Ale co sie okazuje, ze nowa dziewczyna z która byl, byla inna w pewnym sensie lepsza i w starym zwiazku wszystko dokumentnie sie rozsypuje bo nie potraficie stworzyc tego co was satysfakcjonuje. Nie we wszystkich zwiazkach tak jest ale w koncu cos wybuchnie.
Pamietaj jeszcze o jednym. Gdy kobiecie zalezy bedzie wracala do faceta i pusci mu plazem wiele rzeczy ale jesli zdecyduje ze to nie ma sensu i znajdzie innego faceta to klamka zapadla stracisz ja calkowicie. Zastanow sie nad tym ze rzeczywiscie gdy jest problem nie nalezy od niego uciekac tylk probowac go rozwiazac - razem nie osobno.
Ja jestem dziewczyna ktora ma faceta podobnego do ciebie. Cały czas chce czuc odemnie ze mi zależy. Ciągle zapewnienia. Tylko ze są chwile mojej słabości że nie moge odwzajemnic zapewnienia czy tez np: odpisać. Nie ma to nic wspólnego z tym ze moje uczucie jest słabsze albo ze juz nie kocham. Nie w tym rzecz. Jesteśmy ludzmi i mamy swoje slabe chwile, nie mozna wybuchac i samolubnie okarzac kogos o to ze nie pokazuje po sobie ze mu zalezy. Wyrozumiałości troche i toleranacji. Wiedz ze w milosci ulegamy przeobrazeniu i to nie jedna strona ale i druga tez. W tobie mogly zajsc zmiany i obwiniasz o to partnera a problem lezy to po środku
Pamietaj jeszcze o jednym. Gdy kobiecie zalezy bedzie wracala do faceta i pusci mu plazem wiele rzeczy ale jesli zdecyduje ze to nie ma sensu i znajdzie innego faceta to klamka zapadla stracisz ja calkowicie. Zastanow sie nad tym ze rzeczywiscie gdy jest problem nie nalezy od niego uciekac tylk probowac go rozwiazac - razem nie osobno.
Ja jestem dziewczyna ktora ma faceta podobnego do ciebie. Cały czas chce czuc odemnie ze mi zależy. Ciągle zapewnienia. Tylko ze są chwile mojej słabości że nie moge odwzajemnic zapewnienia czy tez np: odpisać. Nie ma to nic wspólnego z tym ze moje uczucie jest słabsze albo ze juz nie kocham. Nie w tym rzecz. Jesteśmy ludzmi i mamy swoje slabe chwile, nie mozna wybuchac i samolubnie okarzac kogos o to ze nie pokazuje po sobie ze mu zalezy. Wyrozumiałości troche i toleranacji. Wiedz ze w milosci ulegamy przeobrazeniu i to nie jedna strona ale i druga tez. W tobie mogly zajsc zmiany i obwiniasz o to partnera a problem lezy to po środku

I nic nie wiem i nic nie rozumiem
I
iąż wierzę biednymi zmysłami
Ze ci ludzie na drugiej półkuli
Muszą chodzić do góry nogami
"Julian Tuwim"
I
iąż wierzę biednymi zmysłami
Ze ci ludzie na drugiej półkuli
Muszą chodzić do góry nogami
"Julian Tuwim"
Ale to nie trwa tylko przez chwile tylko ponad tydzien przestala dzwonic, kontaktowac sie ze mna, nie wiem moze juz powoli zapomina, w gre wchodzi to ze ona mysli ze przestala kochac, po co mam sie starac o cos co w niej tak gwaktownie zgaslo teraz to jest milosc bez wzajemnosci... i nie wiem jak mamy rozwiazac ten problem 

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 599 gości



![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
