Imperator pisze:Mariusz przynajmniej zrobił doktorat.
W jakiej dziedzinie?
Moderator: modTeam
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)

Olivia pisze: On jest gorszy niż Mariusz


Juz taka byla:Garry pisze:ja mam inną propozycję





W drodze do babci próbowałam nawiązać jakąś rozmowę, ale odpowiadał półsłówkami, więc szybko zrezygnowałam. Czułam się przy nim dobrze i pewnie. Następnego dnia przyszedł rano i zaproponował spacer. Tym razem to ja milczałam, słuchając jego. W związku jednak ulotniła się gdzieś jego charyzma i niezależny charakter. Wraz z zaangażowaniem z jego strony pojawiła się nieznośna zazdrość, zaborczość i jakby uzależnienie ode mnie. Było mi z nim bardzo dobrze, lecz nie kochałam go, wiedziałam, że przez to cierpi i skończyłam tę znajomość. Nie widujemy się, choć zawsze wysyłamy sobie życzenia urodzinowe i świąteczne. Dzięki wspólnym znajomym wiem, że u niego wszystko porządku.
Zapowiadało się ciekawie, ale nigdy nie czuliśmy potrzeby zmniejszenia fizycznego dystansu, buzi było tylko na "do widzenia", a gdy kiedyś chcieliśmy spróbować się pocałować, to jakoś tak sztucznie wyszło. No i znajomość zatrzymała się na stopie koleżeńskiej. 2 miesiące później wywalili go ze studiów za długie nieobecności. Gadamy jak przypadkowo znajdziemy się w tych samych lokalach i na imprezach.
Potem wszystko się wydało, zaczął do mnie dzwonić i w połowie letniej sesji zapytał czy możemy się w końcu spotkać. Świetny sobie czas znalazł, nie ma co
Pominęłam to pytanie, bo chciałam po 1 – zdać egzaminy, po 2 – przemyśleć to sobie i po 3 – zobaczyć czy za jakiś czas powtórzy pytanie. Po zaliczonej sesji na ponowione pytanie o spotkanie odpowiedziałam, że z wielką chęcią. Był mały problem, bo Promyczek jest spod Tarnowa, a ja z okolic Katowic. Na miejsce naszego pierwszego spotkania wybraliśmy Kraków, żeby było w połowie drogi
Podczas tego pierwszego spotkania odniosłam wrażenie, że w ogóle nie zwraca na mnie uwagi, rozmawiał ze mną jak z kumplem, jeśli na mnie spojrzał, to maksymalnie z 10 razy. Dlatego kompletnie mnie zdziwił, prosząc o następne spotkanie. Potem napisał ślicznego eska, w którym przepraszał za swoją nieśmiałość. Co prawda przez następne kilka spotkań nie wykazał się większą śmiałością, ale ja byłam zdecydowana, chciałam z nim być. Udało mi się. Jesteśmy ze sobą szczęśliwi już ponad półtora roku.



Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1214 gości