agnieszka.com.pl • moj problem w domu II: niezdecydowani rodzice? <confused&
Strona 1 z 1

moj problem w domu II: niezdecydowani rodzice? <confused&

: 21 sty 2007, 19:05
autor: Gt10
tlo akcji:
rodzice lekarze, ktorych nigdy nie ma w domu
liczne zgrzyty na tle relacji rodzic<=>dziecko
problemy w domu, ciagle klotnie o nic i zdrada malzenska

rok temu, gdy bylem w 1 klasie LO rodzice wielokrotnie mieli do mnie pretensje, ze jestem do niczego, bo nie wiem, co bede robil w zyciu i do tego nie daze...wysluchiwalem ciagle licznych argumentow, o niektorych argumentach bede pamietal do konca zycia(blizny na plecach)
i tak nastaje druga klasa, jestem zdecydowany, wiem juz wszystko, praktycznie zapiete na ostatni guzik, rozpatrzylem sie, co,gdzie i jak, zaczalem jakis znajomosci szukac, co tylko dalo rade, wybor padl na architekture na PW, musialem zatroszczyc sie o rysunek, przez znajomosci matki mojej lubej udalo sie zalatwic prywatne lekcje z rysunku, blabla bla wiazaly sie z tym nieodzowne wyjazdy do stolnicy...
przedstawilem rodzicom sytuacje, jakos przyjeli... zadnej rewelacji

przeddzien wyjazdu:
wszystko ok, spoko
dzien wyjazdu:
zaczynaja sie problemy...
wysluchuje, ze oni o niczym nie wiedza, ze nic im nie mowilem <zalamka>
ze oni NIE ZADECYDOWALI na jakie studia bede zdawal... <zalamka>
i ze jak pojade to moge juz nie wracac <zalamka>
tego ostatniego przestraszylem sie bardzo, bo wiem, ze jedna osoba z mojej rodziny juz tak skonczyla... brat ojca.. nie wpuscili go do domu...
dzwonie do "tesciowej", ktora miala dac mi miejsce na nocleg za darmo i mowie o zaistnialej sytuacji, a ona po prostu obrazila sie, ze tyle zrobila i teraz sa do niej pretensje(rzeczywiscie nalatala sie duzo dla mnie)
godziny klotni w domu...az w koncu udalo mi sie cos wymoc
"- Czy my ci szczeniaku w zyciu czegokolwiek zabronilismy?!?!
- moze tak moze nie, ale o maly wlos nie zabraliscie mi prawa do zycia"
moje stwierdzenie bylo prawda, mialem mysli samobojcze, bo tym, co mi zgotowali wczesniej, a zapalnikiem mysli samobojczych byly grozby typu: "ja moge pojsc do rodzicow Twojej dziewczyny, daj mi 2 minuty a censored Cie sami z hukiem"
fajnie, ze wiem o co chodzi...
dobra, pojechalem, wrocilem, wrocilo do normalnosci, za tydzien pojechalem jeszcze raz, wrocilem, i normalka,
mijaja swieta.. pojechalem, normalka,
az nagle nadchodzi czwartek ubieglego tygodnia,
zaczynaja sie straszne awantury, ze nie powiedzialem im, ze jade:/ byla to dla nich straszna nowosc abowiem od pierwszego razu jezdzilem co tydzien...:/
zaczynaja sie straszne problemy, awantury, ojciec kaze mi censored z domuy i nie wracac, az nawet moj brat 9letni napisal mi list pozegnalny...
znowu jakies cuda z mojej strony, jakies nawymyslane cuda,
pojechalem, mialem wrocic w niedziele,
a tu w sobote 19godz sms od matki "WRACAJ NATYCHMIAST POCIAGIEM"
super.. znowu jakies glupie wykrety, wszystko w porzadku
w niedziele wracam juz do domu, a tu w polowie drogi dostaje telefon, z rykiem ojca:"moze jeszcze tydzien bedziesz tam siedzial?! mozesz nie wracac do domu"
...
wracam do domu..traktuja mnie jak powietrze...jakby mnie nie bylo, musialem wdrapywac sie przez ogrodzenie, bo nikt nie chcial mi otworzyc drzwi..

nie wiem o co tutaj chodzi..
na pewno nie chodzi o brak czasu na nauke, bo wolno mi ze Skarbem spotkac sie 1-2 w tygodniu...

przy pierwszym wyjezdzie do wawy jak powiedzialem matce ze wzialem ksiazki do nauki to sie smiala, ze jade do stolicy i ze bede sie uczyl;/ ze nie bede korzystal z wyjazdu (0 ironi w tym bylo..)
a teraz jak znow powiedzialem ze wzialem ksiazki to uslyszalem "Ty rzeczywiscie masz chora glowe"

ja nie wiem, co mam zrobic, po prostu glupieje od tego wszystkiego...

: 21 sty 2007, 19:15
autor: Mysiorek
Gt10 pisze:ja nie wiem, co mam zrobic, po prostu glupieje od tego wszystkiego...

Nic nie rób (oficjalnie) - czyli rób swoje.

Rodzice ugrzęźli w swoich rozgrywkach... za chwilę, będziesz rządził nimi.
Ale to potem. Teraz rób swoje - nie ufają Ci niestety, bo sami nie dorośi do chwili.

Są w innej bajce... i nie myślą o Twojej racjonalnie - rób swoje na tyle, na ile możesz.
Jeseś zależny od nich - uniezależniaj się :)

: 21 sty 2007, 19:31
autor: Gt10
wlasnie w tym problem, ze np takich wyjazdow do wawy raczej oficjalnie nie da sie nie robic...a jest mi to bardzo potrzebne, glupieje, a matka mojej dziewczyny coraz bardziej patrzy na mnie krzywo z czasem jak obserwuje ta sytuacje... :|

: 21 sty 2007, 19:44
autor: vilmon1980
hmm... skoro Twoi rodzice są tacy niezdecydowani i często zmieniają zdanie, to jedyne wyjście musisz za każdym razem wszystko to co z nimi ustalisz dostać na piśmie... z odpowiednimi podpisami - przynajmniej nie bedą mogli się przyczepić, że czegoś im nie mówiłeś :P

: 21 sty 2007, 19:55
autor: larena
pierwsze wrazenie jakie mi sie nasunelo to "Twoi rodzice sa niedojrzali emocjonalnie, sa rozchwiani psychicznie" troszke niepowazni ludzie
przepraszam ze to napisze ale Twoj post poprawil mi humor bo wlasnie sie ze swoimi poklucilam, ale to jest normalka bo u nas jest zero kontaktu i klucimy sie o kazdą głupotę.
Do wawy jezdzij dalej w koncu to inwestycja w przyszłośc i oni musza to zaakceptowac. Oni traktuja Ci ejak powietrze. Ty odwzajemnij sie im tym samym. po prostu staraj sie im schodzic z drogi na tyle na ile jest to mozliwe.
Wiesz mysle ze im moze si enipodobac to ze juz sie usamodzielniasz, sam podejmujesz decyzje nie pytajac ich o zdanie. Zaczynasz sie im wymykac a oni sobie z tym nie radza. Chcieliby dalej kontrolowac Twoje zycie i za Ciebie decydować.
Jestes w drugiej klasie, za rok matura i wyjedziesz a tam nie beda mieli na Ciebie wpływu. Do tej pory trzymali Cie na krotkiej smyczy a nagle im sie wymykasz
nie pozostaje nic jak zyczyc Ci cierpliwości

: 22 sty 2007, 11:37
autor: Olivia
Najważniejsze w tym wszystkim, to zachować spokój i robić swoje. Nie daj się wyprowadzić z równowagi, nawet jak krzyczą na Ciebie. Spokojnie Im tłumacz. Twój spokój Ich jeszcze bardziej zdenerwuje, ale to Ty będziesz górą.

Skoro wybierasz się na te studia, to zanim przyjedziesz do stolicy, lub tuż zaraz po przyjeździe, rozejrzyj się za jakąś dodatkową pracą. Bo podejrzewam, że rodzice nie będą za bardzo chcieli wspierać Cię finansowo.

To, co mnie najbardziej przeraża to to, że Twoi rodzice są strasznie zaborczy:
Gt10 pisze:ze oni NIE ZADECYDOWALI na jakie studia bede zdawal... <zalamka>

a jednocześnie stwarzają pozory możliwości wolnego wyboru:
Gt10 pisze:mieli do mnie pretensje, ze jestem do niczego, bo nie wiem, co bede robil w zyciu i do tego nie daze...

Czyli Oni chcą, żebyś chciał robić to, co Oni Ci wybiorą... <pijak>

Jak najszybciej wyrwij się z tego domu...

: 22 sty 2007, 11:52
autor: ASR
Uciekaj zanim zniszczą Ci zycie.
Ja w wieku 18 lat wyprowadziłem się z domu.Jak powiedziałem wcześniej tak zrobiłem.
Nie licz na to że coś się poprawi.Bo oni chcą mieć lalkę zdalniesterowaną.

Nie chciałbym takich rodziców i nie pozwolił bym sobie na takie traktowanie.
Na dowidzenia powybijałbym jeszcze szyby w domu co by zapamiętali i poszedł w siną dal.

: 22 sty 2007, 12:17
autor: Dzindzer
ASR pisze:Na dowidzenia powybijałbym jeszcze szyby w domu co by zapamiętali i poszedł w siną dal.

i pokazla, że niczym sie nie róznisz od nich :]

: 22 sty 2007, 12:21
autor: ASR
Dzindzer pisze:
ASR pisze:Na dowidzenia powybijałbym jeszcze szyby w domu co by zapamiętali i poszedł w siną dal.

i pokazla, że niczym sie nie róznisz od nich :]


Ale tylko przez 10 sekund rozładowywania złości.A nie tak jak oni przez całe życie :]

: 22 sty 2007, 12:32
autor: Dzindzer
ASR pisze:Ale tylko przez 10 sekund rozładowywania złości.A nie tak jak oni przez całe życie :]

tylko po co ??
dajesz im do reki argument, on jest zly, on nam to zrobił, dobrze, że my go nie chcielismy.
Tak nam sie odpłacil za lata utrzymywania
Jesli sie czlowiek wyprowadzi z klasa to takie cos moze ich zaboplec po latach kiedy zrozumieja, ze sa coraz starsi, że stracili syna. Jesli odejdziesz z hukiem moga tego nie pojac.
dlatego pisze, ze takie wychodzenie nie jest dobre

: 22 sty 2007, 17:25
autor: Future_Raver
ja nie wiem, co mam zrobic, po prostu glupieje od tego wszystkiego
Twoi rodzice mają najwyraźniej poważne zaburzenia emocjonalne... Widzę tutaj tylko jedno wyjście. Przeczekaj jakoś do momentu, aż wyprowadzisz się do Warszawy i wtedy zerwij kontakt. Zmień numer komórki. Odejdź z klasą, ale stanowczo. Nie daj się przekonać, że będzie inaczej - skoro przez ostatnie lata nie było, to jedno wydarzenie nie zmieni ich postępowania. Oczywiście wszelkie te rady dają się zastosować, jeśli będziesz miał jakieś źródło utrzymania - bo wegetowania za 400 zł stypendium socjalnego miesięcznie nie da nazwać się życiem... chociaż mam znajomych, którym ta sztuka się udaje :) BTW jestem szczęśliwy, że mam takich Rodziców... A mam wspaniałych Rodziców :)

: 22 sty 2007, 17:37
autor: vilmon1980
Future_Raver pisze:
ja nie wiem, co mam zrobic, po prostu glupieje od tego wszystkiego
Twoi rodzice mają najwyraźniej poważne zaburzenia emocjonalne... Widzę tutaj tylko jedno wyjście. Przeczekaj jakoś do momentu, aż wyprowadzisz się do Warszawy i wtedy zerwij kontakt. Zmień numer komórki.

Takie zerwanie kontaktu to ostateczność... zawsze jest szansa, że jak chłopak przeprowadzi się na stałe do Wawy to rodzice może coś zrozumieją i wyluzują. Nie warto zbyt szybko przekreślać rodziny :P

: 22 sty 2007, 17:45
autor: Future_Raver
vilmon1980 pisze:Nie warto zbyt szybko przekreślać rodziny

Tylko czy to jest jeszcze "rodzina"? :| Fakt, po jednym (choć szczegółowym) poście trudno oceniać całą sytuację i rodzinę... ale skoro rodzice postępują jak postępują i nic tego na razie nie zmieniło - trzeba działać ostro. Oczywiście, po pewnym czasie można zaryzykować kontakt. Tylko - czy warto?

: 23 sty 2007, 15:06
autor: mac79
WITAM WSZYSTKICH !

Musisz decydowac sam -sam musisz wiedzieć czego chcesz !

Każda podjeta decyzja jest okazja do twojego osobistego rozwoju !

POZDRAWIAM