agnieszka.com.pl • Bardzo trudne pytanie! Czy byłbyś w stanie...?
Strona 1 z 1

Bardzo trudne pytanie! Czy byłbyś w stanie...?

: 27 sty 2007, 16:17
autor: daro07
Szukałem ale niestety nie znalazlem takiego tematu.
Mysl o napisaniu wlasnie takiego pytania naszla mnie po ogladnieciu filmu "The Guardian" gdzie to ratuje sie ludzkie zycia. Poprzez film i to co w w nim jest zawarte naszy mnie takie refleksje by zadac bardzo trudne pytanie. A mianowicie. " Czy bylisbyscie w stanie oddac swoje zycie za osobe ktora kochacie, gdyby nadszedl taki moment lub taka sytuacja? " Moze to nie takie optymistyczne pytanie, ale jestem ciekaw jak do tego podchodzicie. W filmie ratuja zycie ratownicy, szkoleni do tego. Ale mi w pytaniu glownie chodzi o to czy gdyby nadeszla taka chwila, czy bylibyscie w stanie poswiecic sie za osobe , osoby ktore naprawde kochacie? Wydaje mi sie ze czesto jest tak ze nigdy sie o tym nie przekonamy nie bedac postawionym w takej sytuacji. Ale przeciez zyjemy na tym swiecie. Wiemy jakie rzeczy sie na nim dzieja. Wiec sprobojmy odpowiedziec na to pytanie.
Pozdrawiam Wszystkich i czkam na odpowiedzi :)

: 27 sty 2007, 16:21
autor: ksiezycowka
daro07 pisze:" Czy bylisbyscie w stanie oddac swoje zycie za osobe ktora kochacie, gdyby nadszedl taki moment lub taka sytuacja? "
Tak, a to nie oczywiste? Co to za milosc bez zdolnosci do poswiecen nawet najwiekszych? :?

: 27 sty 2007, 16:46
autor: pani_minister
A nie mam pojęcia. Teraz może mi się wydawać, że taki ze mnie heros, że na pewno, a postawiona w takiej sytuacji może stchórzę. Albo i odwrotnie - stwierdzę teraz, że chyba niekoniecznie, bo zbyt wielka ze mnie egoistka, a w momencie decydującym odkryję w sobie pokłady siły jednak. Niewielkie jest prawdopodobieństwo, daro, że ktokolwiek z czytających ten temat przeżyje tak skrajne sytuacje wyboru. W sumie dobrze, bo zamiast dawać komus w prezencie swoją śmierć, lepiej jest mu kawałek życia oddać :)

: 27 sty 2007, 17:04
autor: daro07
pani_minister pisze:że ktokolwiek z czytających ten temat przeżyje tak skrajne sytuacje wyboru
No to dobrze :) tez tak mysle ze malo kto i nikomu tego oczywiscie nie zycze :) wlasnie to jest najwazniejsze
pani_minister pisze:lepiej jest mu kawałek życia oddać
ALe chcialbym wiedziec jakie jest zdanie ludzi na ten temat :) <browar>

: 27 sty 2007, 17:33
autor: Kermit
A ja taki pewien nei jestem....
ale gdyby moja najdrozsza osoba zginela nei mialbym po co zyc to pewnie tak ..

: 27 sty 2007, 18:01
autor: tygrysiaaa
ja jakos nie mam wątpliwości co bym zrobiła. jesli sie kogos naprawde kocha,mozna zrobić dla tey osoby wszystko, dla niej mozna przenosci góry,za nia wskoczyc w ogien, albo...odda życie:P . Fajny przykład to "efekt motyla" obie częsci.pozdrawiam <diabel>

: 27 sty 2007, 19:55
autor: 1es_temhui
Myślę, że to zależy od nastroju w danym dniu, czy poświęciłbym się albo nie.

Jeśli miałbym czas, to próbowałbym kalkulowac, czy osoba, za którą miałbym oddac życie - byłaby rzeczywiście uszczęśliwiona moim poświęceniem. Ważne ile lat miałaby ta osoba. Na pewno nie poświęciłbym się za jakiegoś 80-latka albo śmiertelnie chorego na raka, nawet jakby miałby byc ktoś z mojej rodziny. Bez sensu byłoby też poświęcac się za kogoś słabego psychicznie, kto później nie byłby zdolny do normalnego życia beze mnie. Reasumując bardziej kierowałbym się w takiej analizie dobrem "ogółu społeczeństwa". Ja byłbym w stanie życ ze świadomością, że kogoś nie uratowałem, nie wiem jak inni.

Dopuszczam myśl, że nie zginąłbym za moją ukochaną.

Pamiętajmy: poświęcenie życia za kogoś to z jednej strony akt bohaterstwa, ale z drugiej strony tchórzliwa ucieczka od częściowo bądź całkowicie zrujnowanego życia (takie w końcu mielibyśmy życie, gdybyśmy nie zginęli).

: 27 sty 2007, 20:16
autor: userman
tego nie mozna powedziec od tak, to zalezy od sytuacji jak juz powedzila pani_minister
teraz mozemy powiedziec ze owszem oddamy zycie a w naprawde wymagajacej tego sytuacji strach nas sparalizuje i nie oddamy tego zycia... wkoncu jestesmy tylko ludzmi...

: 27 sty 2007, 20:40
autor: n1et0p3r3k
pani_minister pisze:Teraz może mi się wydawać, że taki ze mnie heros, że na pewno, a postawiona w takiej sytuacji może stchórzę.


Bardzo mądre i rozsądne. :)

Ale myślę, że dla mojego Skarbka zrobiłbym wszystko. Mam nadzieję, że nie znajdę się w takiej sytuacji i Wam też tego nie życzę! :)

: 27 sty 2007, 20:42
autor: Marissa
W tym momencie: nie.

A co będzie za lat pare, parenaście? Nie wiem.
Ale wiem, że np za swoje dziecko oddałabym życie.

: 28 sty 2007, 11:25
autor: Yenna
Marissa pisze:Ale wiem, że np za swoje dziecko oddałabym życie.


Tego też jestem pewna, że za swoje dziecko potrafiłabym oddać życie, mimo że jeszcze dzieci nie mam. Dziwne to -> czy to się nazywa instynktem macierzyńskim i bezwarunkową miłością?

Czy oddałabym życie za swojego partnera? -> tego nie wiem.

: 28 sty 2007, 11:42
autor: Sasetka
Tak. Jest osoba ktora kocham i za ktora bez watpienia oddalabym zycie. Tak samo za rodzicow i najblizsza rodzine.

: 28 sty 2007, 18:54
autor: jamaicanflower
Podeszłam do tego pytania, myśląc głównie o technicznym aspekcie utraty życia. Gdyby moja śmierć miała wyniknąć w wyniku długotrwałych tortur, jakiegoś ćwiartowania, to w życiu ;) Panicznie boję się bólu. A gdyby to stało się w sekundzie, to na chwilę obecną moja odpowiedź brzmi "tak". Mam nadzieję, że nigdy nie przyjdzie mi zweryfikować swych dzisiejszych zapewnień. Póki co, cieszę się, że mogę z Promyczkiem dzielić życie, a nie je za niego oddawać. :)

: 28 sty 2007, 19:26
autor: Jawka
Za rodziców tak, czy za faceta? Chyba nie. Nie teraz, może po wspólnie spędzonych 10 latach nie miałabym wątpliwości- ale teraz mam.

: 28 sty 2007, 20:36
autor: Future_Raver
daro07 pisze:Czy bylisbyscie w stanie oddac swoje zycie za osobe ktora kochacie, gdyby nadszedl taki moment lub taka sytuacja?
Trudne pytanie - możemy sobie tutaj gdybać w nieskończoność. Gdyby była to osoba, którą bardzo się kocha (z wzajemnością) - żadne wyjście nie byłoby do końca dobre. Wybiera się jej śmierć = trzeba żyć z tą paskudną świadomością, bólem, wyrzutami sumienia - co i tak często doprowadzi do depresji i wszystkich jej skutków... Ofiarowuje się swoje życie = druga osoba znajdzie się w trudnej, bolesnej sytuacji. Każde rozwiązanie ma plusy i minusy (z przewagą tych drugich). Myślę, że decyzja w kryzysowej sytuacji i tak nastąpi pod wpływem impulsu.

: 31 sty 2007, 21:16
autor: mrt
Na szczęście tego typu problemy są zawsze przedumane. W przyrodzie nie występują.

: 31 sty 2007, 22:27
autor: after eight.
Ja bez wachania bym poświęcił swoje życie żeby ratować kochaną mi osobe.

: 01 lut 2007, 04:11
autor: Hubcio
mnie osoboscie wydaje sie iz zalezne jest to od sytulacji.
Generalnie jak wychodzisz ze swoja miloscia gdzies nie mowisz sobie"jak cos sie stanie oddam za nia zycie"
Mnie sie wydaje iz jest to chila ktora decyduje o tym co zrobimy, jest to ta chila bliska jej smierci gdzie podejmujemy decyzje instyktownie. a instynkt jest najlepszym pomocnikiem.

Re: Bardzo trudne pytanie! Czy byłbyś w stanie...?

: 01 lut 2007, 22:38
autor: Atanazy
daro07 pisze:"Czy bylisbyscie w stanie oddac swoje zycie za osobe ktora kochacie, gdyby nadszedl taki moment lub taka sytuacja?"


Oczywiście. Jeśli tylko bym kochał. Kochał, a nie myślał, że kocham.

: 01 lut 2007, 22:52
autor: szopen
mrt pisze:Na szczęście tego typu problemy są zawsze przedumane. W przyrodzie nie występują
w przyrodzie nie, ale na filmach owszem ;p :)

: 02 lut 2007, 00:38
autor: tomakkk
Ja mysle ze moglbym sie poswiecic dla kazdego czlowieka jesli to mialo by komus uratowac zycie, przynajmniej teraz tak mysle, a jak by bylo w praktyce ?? tego na razie sie nie dowiem :?

: 02 lut 2007, 22:13
autor: zakochanaaa
ja bym byla, jesli sie kocha zrobi sie wszystko ..

: 03 lut 2007, 00:15
autor: middleweight
moon pisze:Tak, a to nie oczywiste? Co to za milosc bez zdolnosci do poswiecen nawet najwiekszych? :?


taka jesteś tego pewna? byłaś w takiej sytuacji?
instynkt przetrwania jest naprawdę silny moon...

nie mam pojęcia jak zachowałbym się w takiej sytuacji. mam nadzieję, ze dałbym radę uratować nas oboje. a jak nie... nie umiem odpowiedzieć i mam nadzieję, ze nigdy się nie przekonam na sobie jak by to było.

: 03 lut 2007, 00:16
autor: ksiezycowka
middleweight pisze:taka jesteś tego pewna?
Bardziej niz siebie.
middleweight pisze:byłaś w takiej sytuacji?
mrt pisze:Na szczęście tego typu problemy są zawsze przedumane. W przyrodzie nie występują.

: 03 lut 2007, 09:50
autor: Mysiorek
Future_Raver pisze:Myślę, że decyzja w kryzysowej sytuacji i tak nastąpi pod wpływem impulsu.

Pokuszę się o stwierdzenie, że ten "impuls" ma się w sobie, bo jest wyrobiony i ukształtowany przez nas samych. Przez kręgosłup. Czyli nie ma to nic z "instynktowości przyrodniczej", tylko "pokładów dobra kręgosłupowego" ;DD

I taka zajawka... zwierzęta też ratują ludzi i robią to częściej niż na odwrót. (Może częściej giną, bo nie zdają sobie sprawy z konsekwencji?) Ale ludzie też ryzykują swym życiem dla zwierząt - i tu i tu decydują uczucia.
Bo instynkt nakazuje zwiać, a uczucie ratować ;P

: 03 lut 2007, 13:43
autor: Joasia
Jak teraz sobie o tym pomyślę to czuję że byłabym w stanie się poświęcić. na pewno jeśli chodziłoby o moje dzieci. Tylko że to tak się mówi a jak to by wyglądalo w praktyce to nie wiem. W sytuacjach zagrożenia ludzie są zdolni do różnych rzeczy więc ciężko przewidzieć jak można by było się wtedy zachować.