Witam wszystkich, joł.
Sprawa wygląda mniej więcej następująco - jestem (byłem?) ze swoją dziewczyną już od prawie 19 miesięcy. Jak w każdym związku przeżywaliśmy wzloty i upadki. Od dłuższego czasu dziewczę moje zaczęło dostrzegać we mnie praktycznie same wady, a wytykanie mi ich odczuwalnie sprawiało jej przyjemność. A to, że nudziarz, że nie potrafię się spontanicznie zachowywać, że nie realizuję swoich planów, sporo tego było. Bolało. Chciała, żebym był z nią szczery i nie rozmawiał z moimi kolegami na tematy dotyczące tylko i wyłącznie nas (nie mówiłem jej o tym, co mi się w niej nie podoba, bo wiedziałem, jaka będzie reakcja, ale o tym za chwilę). Gdy przestałem dzielić się swoimi spostrzeżeniami z kolegami, a zacząłem z mą połówką lepszą, zaczęły się wielkie problemy, z którymi nie wiedziałem jak sobie poradzić. Nie przyjmowała krytyki, nawet tej konstruktywnej. Skończyło się na tym, że dziś (wczoraj) wieczorem usłyszałem, że nie chce ze mną już być, że do siebie nie pasujemy, żebym dał jej już spokój (jestem przekonany o tym, że nie ma nikogo). Dlaczego tak mnie potraktowała i dlaczego nie była w stanie traktować mnie jak równego sobie? Robić cokolwiek w celu uratowania tego związku? Niedługo walentynki, pojutrze jadę na ostatnie zaliczenia na uczelnię, odwiedzić ją po drodze? Czy ograniczyć się do wysłania walentynki połączonej z kilkoma ciepłymi słówkami? Bardzo chcę z nią być, jestem pewien, że razem pokonalibyśmy wszelkie przeciwności, ale sam nie dam sobie z nimi rady. Zależy mi na niej, zależy mi na tym, żeby było jej w przyszłości dobrze. Boję się, że znowu wpadnie w złe towarzystwo i już nie będzie ratunku dla nas. Może to kwestia tego, że byłem i jestem za dobry? Że za dużo z siebie dawałem nie oczekując niczego w zamian? Ja tylko chciałem kochać i być kochanym, byłem i jestem w stanie dać jej bardzo wiele (właściwie wszystko, co tylko jestem w stanie). Fakt, czasem wolę siedzieć w przytulnym salonie zawinięty w koc przed telewizorem, ale lepsze chyba to niż ciągłe imprezy i upijanie się do nieprzytomności? Jestem raczej typem romantyka, ale lubię się też wygłupiać i Ją rozśmieszać.
Pewnie o wielu rzeczach zapomniałem, ale to chyba ze względu na późną już, jakby nie patrzeć, porę.
Z góry dzięki za reakcję, nie bardzo wiem jak się za to zabrać. Każde miejsce, każdy przedmiot, wszystko kojarzy mi się z nią i z tym, co razem przeżyliśmy.
jak postąpić?
Moderator: modTeam
-
fajny gość
- Początkujący

- Posty: 1
- Rejestracja: 05 lut 2007, 04:50
- Skąd: Skontowni
- Płeć:
- ksiezycowka
- Weteran

- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
Bo moze Cie po prostu poznala i uznala z eni ejstes? A moze jednak nawet jak kogos nie ma to jednak do kogos porownuje?Moze pozanla kogos nawet ty lko kolege i widzi przy nim jaki Ty jestes "do dupy"?fajny gość pisze:Dlaczego tak mnie potraktowała i dlaczego nie była w stanie traktować mnie jak równego sobie?
Bo moze Cie po prostu nei kocha?fajny gość pisze:Robić cokolwiek w celu uratowania tego związku?
Nie.fajny gość pisze:Niedługo walentynki, pojutrze jadę na ostatnie zaliczenia na uczelnię, odwiedzić ją po drodze?
Mozesz. To nic wielkiego i zobowiazujacego ale mily gest i znak ze o n iej myslisz. Daj jej czas po prostu. Moze zrozumie co stracila.fajny gość pisze:Czy ograniczyć się do wysłania walentynki połączonej z kilkoma ciepłymi słówkami?
Bardzo mozliwe, ze przez to jej sie w glowie zapitolilo i przywykla do tego ze ona sie starac nie musio bo i tak zrobisz to Ty.fajny gość pisze:Może to kwestia tego, że byłem i jestem za dobry? Że za dużo z siebie dawałem nie oczekując niczego w zamian?
Kwestia tego czy ona w ogole chce z Toba chocby 50 m na tym sniegu pokonywac. Ty chcesz, a ona?Raczej nie...Nie zyj w swoim swiecie zludzen, nie rob z niej krysztalowej tylko zagubionej. Mi sie wydaje ze ona az za dobrze wie czego chce.fajny gość pisze:jestem pewien, że razem pokonalibyśmy wszelkie przeciwności, ale sam nie dam sobie z nimi rady
Nie dla kazdego. Moze to jest typ ktory to lubi?Ma takie doswiadczenia przed Toba co byly?fajny gość pisze:epsze chyba to niż ciągłe imprezy i upijanie się do nieprzytomności?
- vilmon1980
- Pasjonat

- Posty: 239
- Rejestracja: 03 sty 2007, 10:24
- Skąd: Poznań
- Płeć:
Chyba faktycznie nie pasujecie do siebie.
Również trafiały mi się takie związki. Co prawda nie było tak ekstremalnie, bo oboje się staraliśmy, ale i tak zawsze były jakieś spięcia - po prostu pewnych różnic nie da się przeskoczyć - można się tylko męczyć.
I to nie Twoja wina, że za mało się starasz albo masz jakieś straszne wady i jesteś jakiś felerny. Owszem, nalezy się starać w związku i dążyć do eliminacji wad, ale przecież osobowości nie wymienisz
Ale to wszystko można dostrzec dopiero jeśli ma się za sobą związek z kobietą, z którą lepiej się dogadywało. Po prostu to co jednej będzie przeszkadzać i ją drażnić, to dla innej nie będzie miało znaczenia albo będzie lepiej rozumieć Twój punkt widzenia, Twoje myśli i działanie.
Mi taka dziewczyna się kiedyś trafiła i teraz wiem jakiej kobiety potrzebuje, a z jaką nie będę w stanie się dogadać, chocbym nie wiem ile się starał.
Również trafiały mi się takie związki. Co prawda nie było tak ekstremalnie, bo oboje się staraliśmy, ale i tak zawsze były jakieś spięcia - po prostu pewnych różnic nie da się przeskoczyć - można się tylko męczyć.
I to nie Twoja wina, że za mało się starasz albo masz jakieś straszne wady i jesteś jakiś felerny. Owszem, nalezy się starać w związku i dążyć do eliminacji wad, ale przecież osobowości nie wymienisz
Ale to wszystko można dostrzec dopiero jeśli ma się za sobą związek z kobietą, z którą lepiej się dogadywało. Po prostu to co jednej będzie przeszkadzać i ją drażnić, to dla innej nie będzie miało znaczenia albo będzie lepiej rozumieć Twój punkt widzenia, Twoje myśli i działanie.
Mi taka dziewczyna się kiedyś trafiła i teraz wiem jakiej kobiety potrzebuje, a z jaką nie będę w stanie się dogadać, chocbym nie wiem ile się starał.
Zawsze możesz próbować ale ciężko powiedzieć czy coś się uda bo ona jak widać jest uparta i już całkiem nastawiona na NIE.fajny gość pisze:Robić cokolwiek w celu uratowania tego związku?
Nie bo będziesz się w jej oczach narzucał.fajny gość pisze:odwiedzić ją po drodze?
Możesz, tak jak mówiła moon - to miły gest.fajny gość pisze:Czy ograniczyć się do wysłania walentynki połączonej z kilkoma ciepłymi słówkami?
Mówiłeś że ona Cię ciągle krytykuje to chyba bez niej będzie Ci łatwiej jednak.fajny gość pisze:Bardzo chcę z nią być, jestem pewien, że razem pokonalibyśmy wszelkie przeciwności, ale sam nie dam sobie z nimi rady.
Możliwe że przyzwyczaiłeś ją do tego że jesteś na każde skinienie a ona nie potrafi tego docenić i jest jak jest.fajny gość pisze:Może to kwestia tego, że byłem i jestem za dobry?

- Wujo Macias
- Maniak

- Posty: 750
- Rejestracja: 24 paź 2006, 05:06
- Skąd: 3miasto
- Płeć:
Fajny- sprobuj z nia przy okazji dowiedziec sie od niej czemu jest tak a nie inaczej, ale na moje nie ma wiekszego sensu to iagnac. Predzej czy pozniej pewnie Cie pusci w odstawke.
Ostatnio zmieniony 05 lut 2007, 20:04 przez Wujo Macias, łącznie zmieniany 1 raz.
Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 621 gości