agnieszka.com.pl • pierwiastek cynizmu czy realizmu?
Strona 1 z 1

pierwiastek cynizmu czy realizmu?

: 23 mar 2007, 06:15
autor: Ted Bundy
Wkurzyła mnie wczoraj późnym wieczorem ma lepsza połowa :) A o co chodzi? O zasady chodzi. Łączy nas wiele, ale jedna rzecz nie w pełni. Otóż, Miłość ma reprezentuje przekonanie, iż większość ludzi ją otaczających jest dobra z natury, pomocna, uczynna, brzydzi się korupcją i donosicielstwem i tego typu podobnymi paskudnymi przywarami charakteru. Taka społeczna Arkadia :] Awans czy kop w górę jest wyłącznie kwestią kwalifikacji, a nie podania pomocnej dłoni czy plecków kogoś, kto może wiele i kogoś z tymi kwalifikacjami leciutko poprze. Na pewno rozumiecie, o co mi chodzi czy znajomemu poleci. Natomiast ja, od wielu lat kierujący się w swym postępowaniu LaVeyowskim powiedzeniem "bądź dobry i uczciwy dla dobrych i uczciwych, nie marnuj uczucia litości dla niewdzięczników", jakoś nie potrafię się przekonać do tego typu "drogi" :] Zbyt wiele razy w swym życiu byłem świadkiem, gdy ci dobrzy się nie rozwijali, a kopa w górę dostawali ci "ustosunkowani". Zbyt wiele razy wypruwałem sobie żyły,często bez zwykłego "dziękuję" a potem dostawałem kopa. Dlatego takiego (pięknego, przyznaję) idealizmu na tym gruncie we mnie już nie ma :] Patrzę perspektywicznie w przyszłość. I dbam o naszą przyszłość. Na to, by było nam dobrze. Poznaję ludzi, wyrabiam ciągle nowe kontakty, które nigdy nie wiadomo kiedy mogą zaprocentować. Jako że "każdy chody na takie, o jakie zadbał i sam sobie wyrobił". Brutalne, lecz prawdziwe.
A w odpowiedzi słyszę, że jeszcze mocno trzyma mnie pierwiastek cynizmu i warto bym go z siebie wyeliminował :) Może myśli tak dlatego, że zawsze miała sporo a ja odbijałem od dna i hasło "homo homini lupus est" odczuwałem na wlasnej skórze? Kto wie.

A Wy, co o tym myślicie? Ja jestem zepsutym cynikiem, czy Ona przesadza, co nawet jest zabawne? :) Chętnie poczytam.

PS. Ciekawe co mi ma Miłość powie, gdy załatwię jej ciekawą i nieźle płatną robótkę, zgodną z jej wykształceniem ,ale z małego polecenia i poparcia osoby która ma u mnie spory dług wdzięczności :] Bo pracuję nad tym od pewnego czasu <diabel>

[/center]

: 23 mar 2007, 07:04
autor: unlucky_sink
TedBundy pisze:Otóż, Miłość ma reprezentuje przekonanie, iż większość ludzi ją otaczających jest dobra z natury, pomocna, uczynna, brzydzi się korupcją i donosicielstwem i tego typu podobnymi paskudnymi przywarami charakteru. Taka społeczna Arkadia Awans czy kop w górę jest wyłącznie kwestią kwalifikacji, a nie podania pomocnej dłoni czy plecków kogoś, kto może wiele i kogoś z tymi kwalifikacjami leciutko poprze.
Pewnie jest tak dlatego, że się z czymś takim nie spotkała, ma prawo tak myśleć i nie oznacza to, że jej to wyjdzie na złe. Uwazasz, że to naiwne postrzeganie otaczającego ja świata?
TedBundy pisze:Zbyt wiele razy w swym życiu byłem świadkiem, gdy ci dobrzy się nie rozwijali, a kopa w górę dostawali ci "ustosunkowani".
zazdrość? :>
TedBundy pisze:Patrzę perspektywicznie w przyszłość. I dbam o naszą przyszłość. Na to, by było nam dobrze. Poznaję ludzi, wyrabiam ciągle nowe kontakty, które nigdy nie wiadomo kiedy mogą zaprocentować. Jako że "każdy chody na takie, o jakie zadbał i sam sobie wyrobił". Brutalne, lecz prawdziwe.
Dlaczego brutalne?
TedBundy pisze:A w odpowiedzi słyszę, że jeszcze mocno trzyma mnie pierwiastek cynizmu i warto bym go z siebie wyeliminował Może myśli tak dlatego, że zawsze miała sporo a ja odbijałem od dna i hasło "homo homini lupus est" odczuwałem na wlasnej skórze? Kto wie.
może i trzyma, ale chyba nikogo tym nie krzywdzisz.

: 23 mar 2007, 07:18
autor: ksiezycowka
Prawda lezy po srodku zwyczajnie, a oboje czego innego zaznaliscie i stad stoicie po przeciwnych stronach w tym wzgledzie. Zdarza sie i nie wiem czy to ma byc jakis problem d wyeliminowania? :?

: 23 mar 2007, 11:46
autor: Martinoo
Ted: Jeseś facetem i zdanie masz słuszne. Ludzie cie censored na każdym kroku. Szczególnie teraz. Rynek pracy mamy trudny, sytuacje w kraju mamy trudną. Twoja kobieta pewnie dobra z natury potrzebuje kogos na twardych fundamentach... pozdro

: 23 mar 2007, 12:12
autor: vilmon1980
Oboje się mylicie i przeginacie :P

Ja jako rasowy konserwatysta zdaję sobie sprawę, że świat nie jest różowy, nie każdy każdego musi kochać, itp. Każdy dba o siebie, o swój interes przede wszystkim (nie jest to zresztą takie złe - w końcu to nie socjalizm tylko kapitalizm jest systemem najbardziej efektywnym i najsprawniej podnoszącym ogólny standard życia również tym biednym). Warto patrzeć na świat realistycznie i nie ulegać mrzonkom.

ALe nie można przeginać. Świat nie jest znowu taki zły... ludzie generalnie mają dobre intencje tylko czasem im niewychodzi. Trzeba to mieć zawsze nauwadze - można uniknąć wtedy wielu niepotrzebnych nieporozumień i kwasów.
Owszem, czasem trafia się jakiś cham i prostak, co się rozpych łokciami i idzie po trupach. Ale na prawde niewarto mu odpłacać tym samym - szkoda zdrowia:) Lepiej być otwartym (choć jednocześnie ostrożnym) na innych ludzi niż kazdego podejrzewać o niegodziwe zamiary.
A jeśli ktoś już nadepnął na odcisk, to ja się kieruję zasadą, że "najdotkliwszą zemstą jest przebaczenie" :)

Człowiek jest stworzeniem ambiwalentnym, ani złym z natury ani dobrym z natury. Aby myśłeć realistycznie i nie popaść w cynizm z jednej a w idealizm z drugiej strony, należy zdawać sobie sprawę z obu tych rzeczy.

Tak więc, Ted: więcej zrozumienia i bardziej altruistycznej życzliwości do otoczenia :)
A dla Twojej Miłości - więcej chłodnego, zdrowego oglądu rzeczywistości :)

: 23 mar 2007, 12:33
autor: pani_minister
Martinoo pisze:Ludzie cie censored na każdym kroku

Popatrz na to z tej strony: ktoś musi być aktywna stroną w tym censored Dla nich świat jest piękny i ludzie życzliwi :D
Ja jestem zbyt dobra dla siebie, żeby być cyniczną przesadnie. Powierzchownie - jak najbardziej, ale żeby każdego traktować jak potencjalnego wroga? Na złych stronach świata się skupiać? Za dużo energii życiowej na to idzie. Wolę pogrążać się w samozadowoleniu i zadowoleniem tym dodatkowo jeszcze świat obdzielać. Uśmiechnij się do świata, a świat uśmiechnie się do Ciebie, jak mówi jakies kiczowate powiedzenie. Zaskakująco często się sprawdza.

: 23 mar 2007, 12:45
autor: Dzindzer
Pod slowami pani minister mogla bym sie podpisac.
Umiem byc cyniczna, złosliwa, czy chłodna do bólu, ale strasznie nie lubie. Mam wrazenie, ze mnie to od srodka niszczy. Ja sobie do srodka zsama zła nie bede wpuszczała. tam ma być dobrze miło i tak jak bym chciala by było w innych.
Wielu ludzi to dranie, swinie, koszmar. Jednak chyba wiecej jest dobrych lub neutralnych. wiadomo to co złe jet bardziej widoczne, mocniejsze bardziej zapamietywalne.
Po dupie tez wiele razy dostałam i to bardzo. Jednak ja sie staram nie zyc ta zła przeszloscia. Nie moge byc jej niewolnikiem, to w koncu ja kreuje swoja przyszlosc, myslenie.
Chyba blizej mi do Tedowej niz do Teda.

: 23 mar 2007, 12:47
autor: Martinoo
Pani Minister: To powiedzenie powinno byc inne. Uśmiechnij sie do swiata to swiat usmiechnie sie do Ciebie - powierzchownie. Natura ludzka jest jaka jest i tylko danego osobnika w tym głowa zeby sobie z tym radzic. Gratuluje podejscia...

Nie mówimy o ludziach zaufanych bo tacy sa i takich mam ale o tej szarej masie miasta czy wsi która ma Cie głeboko w dupie (razem z uśmiechem) chyba że coś od Ciebie chcą. Zreszta trudno sie dziwic.

Wyjeżdza tu na arene temat tej powierzchownej życzliwości typu (hello - uśmiech how are you - uśmieche, Hi - uśmiech - i`m fine uśmiech)

: 23 mar 2007, 13:10
autor: natasza
Powiem Ci od mojej strony. W tych kwestiach jestem realistką, zdaje sobie z nich sprawę, zauważam i niejako nawet rozumiem te poczynia, choć ich nie usprawiedliwiam do końca. A w kwestii działania staram się właśnie być idealistką, aby nie zależało mi na budowaniu chodów. Owszem, jeśli takie są, to jest to w pewnym sensie coś pożytecznego, ale coś, z czego osoboście nie lubię korzystać.

: 23 mar 2007, 13:20
autor: pani_minister
Martinoo pisze:o tej szarej masie miasta czy wsi która ma Cie głeboko w dupie

Ta masa nie ma Cię w dupie, bo nawet sobie nie zdaje sprawy z Twego istnienia. Skoro uważasz, że nie zauważanie = posiadanie w dupie, to zawsze znajdziesz kolejne dowody na to, że świat jest parszywy.

Martinoo pisze:i`m fine uśmiech

Powiedz to trzydzieści razy jednego dnia i usmiechnij się 30 razy, to zobaczysz, ze faktycznie może nagle zacząć być "fine", bo autosugestia zadziała. I że życzliwość w tym prostym pytaniu wcale nie musi za każdym razem być udawana i powierzchowna. Nie mylisz przypadkiem intensywności kontaktów z ich "dobrocią"? Nie z każdym musisz nawiązywać więzy głebokiej przyjaźni i nie każdemu musisz ufać i mu się zwierzać. Jednoczesnie tych mas, ktorych nie łączą z Tobą bliższe stosunki nie ma sensu demonizować i uważać za wrogie, to po prostu otoczenie, które kiedyś może stać się bliżej znane, a na razie jest właśnie otoczeniem tylko. Wymagasz od statystów żeby działali w stosunku do Ciebie z takim samym zaangażowaniem jak aktorzy pierwszoplanowi? Pani w warzywniaku nie będzie Cię traktować z siostrzanym uczuciem, bo nie taka jej rola - co nie oznacza, że ma Cię w dupie. Chyba, ze sam siebie tam mentalnie umiejscowisz.
Martinoo pisze:Natura ludzka jest jaka jest

A jaka w gruncie rzeczy jest, skoro tak kategorycznie to stwierdzasz?

: 23 mar 2007, 13:25
autor: Dzindzer
pani_minister pisze:Ta masa nie ma Cię w dupie, bo nawet sobie nie zdaje sprawy z Twego istnienia.

a jak na krótko taka masa kogos zobaczy to najczescierj jest ten ktos obojetny. dla mnie wiekszosc jest obojetna, nie łaze z grymasem zlosci na buzi, wole z usmiechem to sie usmiecham io do nich.
pani_minister pisze:Jednoczesnie tych mas, ktorych nie łączą z Tobą bliższe stosunki nie ma sensu demonizować i uważać za wrogie, to po prostu otoczenie

dokladniue. Zreszta ja jestem czlowiekiem wygodnym, bardzo xle by mi sie zyło, jak bym wszedzie podstep wietzryla, bała sie, ze kazdy mnie wykozysta, oszuka i cjholera wie co jeszcze, bo to źli ludzie.

: 23 mar 2007, 14:18
autor: Martinoo
pani_minister pisze:Ta masa nie ma Cię w dupie, bo nawet sobie nie zdaje sprawy z Twego istnienia. Skoro uważasz, że nie zauważanie = posiadanie w dupie, to zawsze znajdziesz kolejne dowody na to, że świat jest parszywy.


Świat parszywy nie jest ale ludzie sa nieznośni. Brak trzymania dystansu, wyrazistego eksponowania swoje swiatopoglądu i obrony własnego ja ma fatalne skutki.

Wpływ, ze tak to brzydko nazywamy szarej masy na nas jest ogromny. W miejscach publicznych, srodkach masowego transportu wmiastach itd, obserwujemy. Zastanawiamy sie czemu ten robi tak a tamta powdziała to, kodujemy dziwne sytuacje - najlepiej odbieramy osobowości o jasnych i silnych pogladach. Dlatego nie lubie rozmów typu how are you - I`m fine sa takie puste i bezcelowe.

Świat nie jest parszywy. Swiat jest całkiem, całkiem ale trzba odnalesc w nim siebie. Do czego dąże. Do tego że ludzie starają się "neutralizować" wyrózniające jednostki. Podciągnąc je pod szarą mase...

To że ktoś ma mnie w dupie akceptuje bardziej niż osobe która konczy rozmowe słowami I`m fine... Innymi słowami przyjmij stanowisko inne niz neutralne albo w ogóle sie nie odzywaj.

pani_minister pisze:Powiedz to trzydzieści razy jednego dnia i usmiechnij się 30 razy, to zobaczysz, ze faktycznie może nagle zacząć być "fine", bo autosugestia zadziała. I że życzliwość w tym prostym pytaniu wcale nie musi za każdym razem być udawana i powierzchowna. Nie mylisz przypadkiem intensywności kontaktów z ich "dobrocią"? Nie z każdym musisz nawiązywać więzy głebokiej przyjaźni i nie każdemu musisz ufać i mu się zwierzać. Jednoczesnie tych mas, ktorych nie łączą z Tobą bliższe stosunki nie ma sensu demonizować i uważać za wrogie, to po prostu otoczenie, które kiedyś może stać się bliżej znane, a na razie jest właśnie otoczeniem tylko. Wymagasz od statystów żeby działali w stosunku do Ciebie z takim samym zaangażowaniem jak aktorzy pierwszoplanowi? Pani w warzywniaku nie będzie Cię traktować z siostrzanym uczuciem, bo nie taka jej rola - co nie oznacza, że ma Cię w dupie. Chyba, ze sam siebie tam mentalnie umiejscowisz.


Takie naprawianie świata jest męczące i niemożliwe do zrealizowania jako jednostka.

Ludzie zaczepiaja Cię jesli czegoś od Ciebie chcą. Wiara w przypadki jest niewskazana.


pani_minister pisze:A jaka w gruncie rzeczy jest, skoro tak kategorycznie to stwierdzasz?


Leniuchowata - chyba od tego sie zaczyna. Człowiek lubi sie wysługiwać 2 człowiekiem żeby jemu było lepiej. Każdy dąży do szczęscia (swojego) i w dupie ma 2 osobe dopóki mu do tego szczęscia potrzebna nie jest...

: 23 mar 2007, 14:28
autor: Dzindzer
Martinoo pisze:Brak trzymania dystansu, wyrazistego eksponowania swoje swiatopoglądu i obrony własnego ja ma fatalne skutki.

czesc tak ma, ale co z tego. Zreszta jak kogos nie znasz to nie wiesz jak ma.
Czyli ludzie tak maja to po co miec inaczej
Martinoo pisze:Do tego że ludzie starają się "neutralizować" wyrózniające jednostki. Podciągnąc je pod szarą mase...

ja mam tak wlasnie odwrotnie, ja lubie wyraźne jednostki, lubie człowieka widzieć
Martinoo pisze:Innymi słowami przyjmij stanowisko inne niz neutralne albo w ogóle sie nie odzywaj.

tylko, ze dla wielu jestes neutralny, to maja stanowisko neutralne, to chyba dosc logiczna, znaczy dla mnie dosc logiczne

: 23 mar 2007, 14:32
autor: lollirot
Martinoo pisze:Dlatego nie lubie rozmów typu how are you - I`m fine sa takie puste i bezcelowe.

też nie lubię, dlatego jak spotykam w biegu znajomego na ulicy to od razu przystaję i w zadumie dyskutujemy o filozofii percepcji george'a berkeleya <niewiem>

: 23 mar 2007, 14:39
autor: Martinoo
lollirot pisze:też nie lubię, dlatego jak spotykam w biegu znajomego na ulicy to od razu przystaję i w zadumie dyskutujemy o filozofii percepcji george'a berkeleya <niewiem>


Pomiedzy filozofia percepcji tego ziomka a how are you? jest 60km innych możliwości konwersacji <banan>

: 23 mar 2007, 14:51
autor: Ted Bundy
unlucky_sink pisze:Uwazasz, że to naiwne postrzeganie otaczającego ja świata?


naiwne, istotnie :) Ale słodko to czasem wygląda. I mi cieplej się robi na sercu, gdy mnie ktoś w ten sposób cywilizuje :D

unlucky_sink pisze:zazdrość?


realizm <faja>

Martinoo pisze: To powiedzenie powinno byc inne. Uśmiechnij sie do swiata to swiat usmiechnie sie do Ciebie - powierzchownie.


:D albo "bądź za słodki, to cię rozliżą. wycyckają i wykorzystają, wbiją kosę w plecy, cały czas się milusio uśmiechając" :) Mało takich? Dopóki im jesteś potrzebny, są kure.wsko mili. A cha im w de <diabel>

: 23 mar 2007, 14:59
autor: lollirot
moja postawa całkowicie pokrywa się z tą:
pani_minister pisze:Ja jestem zbyt dobra dla siebie, żeby być cyniczną przesadnie. Powierzchownie - jak najbardziej, ale żeby każdego traktować jak potencjalnego wroga? Na złych stronach świata się skupiać? Za dużo energii życiowej na to idzie. Wolę pogrążać się w samozadowoleniu i zadowoleniem tym dodatkowo jeszcze świat obdzielać.


Martinoo pisze:Pomiedzy filozofia percepcji tego ziomka a how are you? jest 60km innych możliwości konwersacji

e, serio?
już wiem przynajmniej, dlaczego na zdjęciu się nie uśmiechasz. a robisz to w ogóle kiedykolwiek? :]

: 23 mar 2007, 15:55
autor: Dzindzer
TedBundy pisze:Mało takich? Dopóki im jesteś potrzebny, są kure.wsko mili. A cha im w de <diabel>

poza usmiechnieta buzka trzeba miec jeszcze cos w głowie. wielu takich wymuszaczy, naciagaczy mozna latwo przejzec. Uwierz, ze nie wszystkie pijawy sa sprytne.

: 23 mar 2007, 19:36
autor: PFC
TedBundy pisze:Patrzę perspektywicznie w przyszłość. I dbam o naszą przyszłość. Na to, by było nam dobrze. Poznaję ludzi, wyrabiam ciągle nowe kontakty, które nigdy nie wiadomo kiedy mogą zaprocentować. Jako że "każdy chody na takie, o jakie zadbał i sam sobie wyrobił". Brutalne, lecz prawdziwe.


Czyli de facto robisz to, co ci lepiej "ustosunkowani", tylko w bardziej cywilizowany sposób. A myślałem, że masz do takich ludzi pejoratywne podejście. <diabel> ...Moim skromnym zdaniem jeśli ktoś jest naprawdę dobry w tym co robi i chociaż średnio rozgarnięty, to zawsze (no, prawie zawsze) sobie w życiu poradzi - może będzie "ciszej i dłużej" jechał - jak mawiają nasi wschodni sąsiedzi - ale prawdopodobnie zajedzie dalej... Nie uważam też, ażeby zawieranie ogromnej ilości kontaktów i wchodzenie w "pseudomafijne" zależności (w rodzaju: ty teraz pomeższ mi, ja kiedyś pomogę tobie) było rzeczą niezbędną. Ja osobiście jestem człowiekiem, którzy zawsze miał w głębokim poważaniu wszelkie formalne, bądż nieformalne kręgi z mego otoczenia i jakoś sobie radzę bez popadania w różne frustracje <aniolek> ... Ted pamiętaj, że "fortuna kołem się toczy i próżnych poniża" <diabel> . Koniec końców chyba lepiej mieć lekko idealistyczne podejście (w granicach rozsądku), aniżeli wszędzie węszyć spiski i - co jeszcze gorsze - brać w nich czynny udział. Trzeba po prostu robić swoje.

: 23 mar 2007, 23:43
autor: pani_minister
Martinoo pisze:Dlatego nie lubie rozmów typu how are you - I`m fine sa takie puste i bezcelowe.

No to ja się w sumie nie dziwię podejściu. Faktycznie jeśli świat uśmiechając się zapytuje "how are you today" i dostaje od razu odpowiedź "get the fuck off me, you superficial bastard" - to na pewno ten pierwszy uśmiech w najlepszym wypadku zastygnie w sztuczny grymas.

: 25 mar 2007, 08:49
autor: runeko
Martinoo pisze:Takie naprawianie świata jest męczące i niemożliwe do zrealizowania jako jednostka.

Dlatego wlasnie swiat jest jaki jest. Kazdy ogranicza sie do bycia szara jednostka, zamiast probowac cos zmienic. Nie mowie o zmianie calego swiata, ale zeby zaczac chociaz w soim otoczeniu.
Leniuchowata - chyba od tego sie zaczyna. Człowiek lubi sie wysługiwać 2 człowiekiem żeby jemu było lepiej. Każdy dąży do szczęscia (swojego) i w dupie ma 2 osobe dopóki mu do tego szczęscia potrzebna nie jest...

Tylko jezeli twoj charakter pozwala ci na bezwzgledne wykorzystywanie drugiego czlowieka. Nie kazdy to potrafi.
TedBundy pisze:albo "bądź za słodki, to cię rozliżą. wycyckają i wykorzystają, wbiją kosę w plecy, cały czas się milusio uśmiechając" :) Mało takich? Dopóki im jesteś potrzebny, są kure.wsko mili. A cha im w de

Kazdy chyba spotkal na swojej drodze takich ludzi. Ale po to jest zycie, zeby sie nauczyc takich rozpoznawac i odchodzic od nich jak najdalej. Zludne wmawianie sobie, ze caly swiat jest zly konczy sie nawet choroba psychiczna, a w najlepszym wypadku wyalienowaniem.
pani_minister pisze:Faktycznie jeśli świat uśmiechając się zapytuje "how are you today" i dostaje od razu odpowiedź "get the fuck off me, you superficial bastard"

XD
No wlasnie. Mam stalych klientow, ktorzy witaja mnie "hi, how are you", a ja odpowiadam i nawiazuje rozmowe. Pomaga w biznesie? Pomaga. Ale tez daje poczucie ludzkiej wiezi pomiedzy kims, kogo sie pozornie nie zna, a widzi dosc czesto, a mna. Wole zyc z ludzmi dobrze, usmiechac sie do nich. Nie dam po sobie pojechac, to inna sprawa. Ale byc najezonym dupkiem dla wszystkich bo ktos cie kiedys 'skrzywdzil'?

Amerykanie maja takie powiedzenie: 'get over yourself', co tez wszyscy narzekajacy powinni zrobic, bo swiat nie kreci sie wokol nich i ich malych paranoi.