agnieszka.com.pl • "męskie" rozmowy
Strona 1 z 1

"męskie" rozmowy

: 02 maja 2007, 12:14
autor: Ted Bundy
Zacytujmy Darka, dzisiejsza "Wybiórcza"

"Kiedyś dwóch moich kolegów zaczęłó się zastanawiać, ile udało się im zaliczyć dziewic. Nie pamiętam,czym była sprowokowana ta rozmowa, ale chodziło im dokładnie o to - nie ile kobiet, ale ile dziewic, U wspólnie zaczęli odliczanie, przerzucając w pamięci rok za rokiem, kolejne wakacje, kolejne miesiące. Kluczowe oczywiście było osiągnięcie jak największej liczby. (...) Zadziwiające były jednak nie te liczby,tylko to, że sprawiali wrażenie, jakby kontakt z kobietą był dla nich trofeum. Bo trudno przypuszczać, by wiązał się z jakimś silnie erotycznym przeżyciem. Jeżeli dla kobiety jest to pierwszy raz, to (..) należy poświęcić jej mnóstwo uwagi. Inne rozmowy, którym się przysłuchiwałem, miały w sobie coś podobnego - trofeum jest dziewczyna zdobyta na imprezie. Bez wcześniejszych znajomości, bez późniejszych kontaktów. Wyznacznikiem wartości jest egzotyczność miejsca, np. ubikacja w klubie, samochód na parkingu. (..) Używany jest specyficzny język typu "trafiła się głupia szmirka, co pukała się w samochodzie". Element przechwalania jest ewidentny, nie sztuka zakochać się i z kimś być, sztuką jest puknąć kogoś na imprezie i nie mieć potem zobowiązań.Celom takiego łatwego zaliczania kobiet służą informacje,jakie zdobywa się na tzw. giełdzie: faceci wymieniają się doświadczeniami i opisami kobiet z jakiegoś obszaru - pracy, studiów, szkoły etc. Można się dowiedzieć, kto idzie do łóżka na pierwszej randce, która dobra jest w seksie oralnym, gdzie trzeba zainwestować w kwiaty, by punknąć.(...) To dobry sposób by się dowartościować poprzez dzielenie się doświadczeniami. Wiele informacji jest nieprawdziwych,ale kto ma odwagę,by je sprawdzić?
Słuchając tego miałem wrażenie, że wszystkie kobiety są łatwe do zdobycia i to bardzo łatwo, uczucia są zupełnie niepotrzebne. Można dojść do wniosku, iż seks jest treścią życia wszystkich otaczających kobiet. Kiedy przysłuchiwałem się (..) dokonaniom i wyczynom kolegów na polu seksualnym, często w mej głowie kołatała myśl - co oni mają w sobie nadzwyczajnego, że spotykają ich tak niewiarygodne historie? Czego mi brakuje? Trudno nie ulegać takim wątpliwościom, nawet kiedy się wie na pewno - a ja wiem, że to w gruncie rzeczy fikcja i w kontakcie z kobietą interesuje mnie zupełnie coś innego."

Ciekawe, nieprawdaż? :) Napisał to jakiś Darek, spokojnie mógłbym to napisać ja. Jakbym widział samego siebie, w swoim czasie.
Z czego wynika takie spłycanie, plugawienie i trywializowanie? Z nieduanych związków? Z braku umiejętności empatii, budowania czegoś pozytywnego? Czy to zwykłe wypadki przy pracy? :)
Ale fama idzie, opinia również - negatywna, że facet myśli ewidentnie swoim fiutem. Przykra sprawa. Przykra sprawa, ta męska szmirowatość. Bije po oczach.[/i]

: 02 maja 2007, 12:17
autor: mrt
TedBundy pisze:Z czego wynika takie spłycanie, plugawienie i trywializowanie? Z nieduanych związków? Z braku umiejętności empatii, budowania czegoś pozytywnego? Czy to zwykłe wypadki przy pracy?
Po prostu z braku potrzeby wiązania się - czy to tak trudno zrozumieć?

: 02 maja 2007, 12:29
autor: shaman
mrt pisze:TedBundy napisał/a:
Z czego wynika takie spłycanie, plugawienie i trywializowanie? Z nieduanych związków? Z braku umiejętności empatii, budowania czegoś pozytywnego? Czy to zwykłe wypadki przy pracy?

Po prostu z braku potrzeby wiązania się - czy to tak trudno zrozumieć?

A może ze strachu, niezdolności do wiązania się, nieumiejętności utrzymania związku, zainteresowania kobiety (wartościowej) na dłużej swoją osobą, ze strachu, że wyjdzie jak na dłoni, że ktoś jest płytki i nudny na dłuższą metę.

: 02 maja 2007, 12:44
autor: mrt
shaman pisze:A może ze strachu, niezdolności do wiązania się, nieumiejętności utrzymania związku, zainteresowania kobiety (wartościowej) na dłużej swoją osobą, ze strachu, że wyjdzie jak na dłoni, że ktoś jest płytki i nudny na dłuższą metę.
Myślę, że w niektórych przypadkach na pewno, ale nie zaryzykowałabym szukania głębi generalnej w tym, co może się okazać proste jak drut.

: 02 maja 2007, 12:52
autor: anika
Na dłuższą metę każdy odczuwa potrzebę związania się z kimś. Mozna przespać się z 100 ludzi, ale co to i tak da tyle samo ciepła, co codzienne obcowanie z ukochaną osobą.
Jak dla mnie taka postawa wiąże się z niedojrzałością do wiązania się z drugą osobą, być może też jak już shaman wspomniał tynika to ze strachu, że ta druga strona na dłuzszą metę nei zaakceptuje naszych wad i odkryje, że tak naprawdę na nią nie zasługujemy.

: 02 maja 2007, 12:53
autor: mrt
anika pisze:Na dłuższą metę każdy odczuwa potrzebę związania się z kimś. Mozna przespać się z 100 ludzi, ale co to i tak da tyle samo ciepła, co codzienne obcowanie z ukochaną osobą.
Kwestia punktu widzenia. A poza tym kto powiedział, że ci sami faceci za iks lat nie będą tej potrzeby odczuwać i że wtedy nie zwiążą się naprawdę?

: 02 maja 2007, 12:53
autor: jbg
TedBundy pisze:"Kiedyś dwóch moich kolegów zaczęło się zastanawiać, ile udało się im zaliczyć dziewic. Nie pamiętam,czym była sprowokowana ta rozmowa, ale chodziło im dokładnie o to - nie ile kobiet, ale ile dziewic, U wspólnie zaczęli odliczanie, przerzucając w pamięci rok za rokiem, kolejne wakacje, kolejne miesiące. Kluczowe oczywiście było osiągnięcie jak największej liczby."

IMO przechwałki. No, ale co ja tam mogę wiedzieć, miałem bliższy kontakt tylko z dwiema dziewicami, których sposób myślenia wykluczał "szybkie puknięcie i zostawienie". Może się nie znam.

Dziwne, ale podczas moich "męskich" rozmów nigdy nikt nie gadał o tym "ile zaliczył". Może mam zbyt (nie)normalnych znajomych.

Pff, Wybiórcza. Wysokie Obcasy?

: 02 maja 2007, 13:05
autor: nadia
TedBundy pisze:Kiedyś dwóch moich kolegów zaczęłó się zastanawiać, ile udało się im zaliczyć dziewic. Nie pamiętam,czym była sprowokowana ta rozmowa, ale chodziło im dokładnie o to - nie ile kobiet, ale ile dziewic, U wspólnie zaczęli odliczanie, przerzucając w pamięci rok za rokiem, kolejne wakacje, kolejne miesiące. Kluczowe oczywiście było osiągnięcie jak największej liczby. (...) Zadziwiające były jednak nie te liczby,tylko to, że sprawiali wrażenie, jakby kontakt z kobietą był dla nich trofeum. Bo trudno przypuszczać, by wiązał się z jakimś silnie erotycznym przeżyciem.

Takie przechwałki to mogą uskuteczniać tylko faceci, którzy nie mieli okazji się zakochać i być kochanym, tudzieć stworzyć funkcjonalnego związku z kobietą. W przeciwnym razie WSTYDZILIBY sie gadać takie pierdoły... Także wypada takim Panom jedynie współczuć.... <glaszcze>

: 02 maja 2007, 13:10
autor: Elspeth
anika pisze:Na dłuższą metę każdy odczuwa potrzebę związania się z kimś

sądzę, że są przypadki,że niektórzy nie odczuwają takiej potrzeby. Ot po prostu kiedyś coś im się "zepsuło" i mają taki defekt. Może się z niego wyleczą może nie.
Odnośnie "zaliczania"... cóż, zawsze mnie ciekawiły typowo męskie rozmowy. Ale sądzę, że w większości przypadków, rozmowy wyglądające tak jak przytoczona są fikcją. Tzn faceci sypiący jak z rękawa przykładami ile to on nie zaliczył, tak naprawdę jest jakimś zakompleksionym gostkiem, który musi się w ten sposób dowartościować. A przy okazji może komuś narobić niezłego bigosu.

: 02 maja 2007, 16:10
autor: Zaq
Zgadzam się z większoscia powyższych postów. Chodzi IMHO o dowartościowanie się, podleczenie swojej męskości w oczach kolegów. Sam nie mam nic przeciw jednorazowym numerkom, ale takie przechwałki są żałosne i wskazują, ze ktoś ma problem z sobą.

: 02 maja 2007, 18:27
autor: PFC
TedBundy pisze:Jakbym widział samego siebie, w swoim czasie.


To musiałeś się w nim czuć raczej nieswojo. <aniolek>

jbg pisze:Dziwne, ale podczas moich "męskich" rozmów nigdy nikt nie gadał o tym "ile zaliczył". Może mam zbyt (nie)normalnych znajomych.


W moim przypadku mówiono o tym stosunkowo rzadko, a jeżeli już to o konkretnych, pojedynczych przypadkach i nie była to żadna forma wyliczania, bądź chełpienia się, lecz raczej wymiana doświadczeń, że tak powiem... A często słyszało się niesamowite opowieści, które raczej od słuchaczy seksu odrzucały, aniżeli przyciągały. <belt>

: 02 maja 2007, 19:35
autor: Andrew
Co za kretynski tekst <aniolek> przeciez tu nie ma sie czym chwalic (tak postepujacy czlowiek ) a raczej wstydzic !!
Nasłuchałem sie takich opowiesci podczas jazdy manszaftami , słuchac sie tego nie dało , ale jedno wiem , te które to z nimi robią są ich warci - co kto lubi - zatem !