Nie rozumiem kobiet
: 11 maja 2007, 22:14
Jak niektórzy z was wiedzą miałem pewien problem ze znajomymi. A konkretnie dałem im warna. Za konkretną sytuację. Uraziły mnie. Zignorowały. Dziś się z nimi spotkałem i dowiedziałem się paru rzeczy których nie rozumiem. One mają do mnie żal. Po pierwsze o to że byłem od razu źle nastawiony do ludzi którzy mnie obmówili. Po drugie o to że tak długo się nie odzywałem ( tak jakby one nie miały mojego telefonu) Po trzecie o to że tego wieczoru to ja nie je ignorowałem. I to ja byłem ten zły. I to ja sprowokowałem całą sytuację. Dałem sobie coś wmówic o nich. Mam więc pytanie: gdzie postawić granicę. czy w przyjaźni najwarzniejsza jest szczerość czy dobre stosunki? Czy powinienem być brutalnie szczery? Mówić im całą prawdę prosto w oczy?


szkoda mi tylko kończyć wieloletnią znajomość z tak błachego powodu.
Najwyraźniej w jakimś stopniu Ci to odpowiada... Blazej pamiętaj - jak będziesz ludziom za d.upą chodził i udawał, że wszystko OK, to tylko ich tym rozzuchwalisz. Powinieneś trzymać swoje przyjaciółki krótko... A czy one w ogóle odczuły, że się na nie gniewasz? Jak widać lepiej radzą sobie bez Ciebie, niż Ty bez nich... To jest trochę jak gangrena - odetnij się od nich teraz, bo potem będzie już tylko gorzej.
, jak raz się na kimś przejadę, to później ta osoba już praktycznie nic dla mnie nie znaczy... Numer statystyczny i tyle.
Ja też kobiet nie rozumiem. Szczerze mówiąc: nawet zrozumieć się nie staram.
wyciągnąłem wnioski z tej lekcji -> najważniejsze to szanować siebie, jak mi coś nie odpowiada to nie godzić się na to, a jeśli one nie wyciągną wniosków... to ich strata...
Facet ma mieć ziomów 
tak naprawdę to teraz między nami panuje "zimna wojna" lecz mi to zwisa i powiewa. Zastanawiam dlaczego tak je krytykujecie? Ja jedyne co mogę im zarzucić to szczerośc do bólu. Że w zabawie źle mnie oceniły w porównaniu z kumplami...