Dylemaciki... czyzby ideal? i co teraz?
: 18 maja 2007, 22:41
Witam ponownie,
Chcialbym podzielic sie swoim "problemem"...
Byc moze niektorzy pamietaja moje dlugie perypetie z pewnym dzieckiem, udalo mi sie wszystko doprowadzic "prawie" do konca i wszystko wychodzi na prosta, znow spotykam sie z kolegami, mam czas dla siebie, w szkole lepsze noty etc. "pomogla" mi w tym pewna osoba... cudzyslow dlatego, ze raczej byla to bierna pomoc, pomogla mi prezentujac swoja osobe; ku mojemu najwiekszemu zdziwieniu okazala sie ona byc moim idealem, z tych, ktore nie istnieja...
Wczesniej podchodzilem do tych spraw bardziej realistycznie, nie szukalem idealow, bo wiedzialem, iz to jest po prostu niemozliwe, a jednak...
Problem polega na moim nastawieniu do zaistnialej sytuacji, pojawilo sie cos takiego w mojej glowie jak "MUSI SIE UDAC", ale niestety wydaje sie, ze wszystko zmierza w innym kierunku...
Widze po tej dziewczynie, ze moglbym z Nia stworzyc wymarzony zwiazek, lecz wydaje mi sie, ze ona jest innego zdania..ironia losu
Kiedy jeszcze nie znalem jej, az tak dobrze poznala ona pare fragmentow z mojego poprzedniego zwiazku, byla zachwycona, wrecz mowila "to zbyt piekne dla moich uszu...", spotkalem sie z licznymi komplementami odnosnie mojej osoby, mojego wygladu, mojej postawy. Kiedys ona bardzo mnie poprosila, zebym sie z nia spotkal i opowiedzial jej te moja milosna historyjke do konca.. i powiedzialem wszysciutko, zachowujac odpowiednie szczegoly dla siebie, tylko ze zamiast mowic wprost o niej to uzylem osoby posredniej i mowilem o rzekomo innej dziewczynie, zeby nie wiedziala ze to o nia chodzi.. na koniec spotkania powiedzialem, ze to o nia chodzilo, zaowocowalo to dluuga rozmowa, w ktorej uslyszalem, ze
boi sie iz nie dorowna tamtej i ze chcialaby zaczac od przyjazni a reszta czas pokaze...
i tak czas nam jakos mijaj, pewnego razu umowilem sie z nia na spacer,a zaciagnalem ja do takiej drogiej kawiarni, do ktorej zawsze chciala pojsc, po calym spotkaniu powiedziala mi, ze nigdy w zyciu nie czula sie tak zainteresowana i zaintrygowana...innego razu wyjechala na 2 tygodnie do anglii i mowila, ze nic pisac nie bedzie ze wzgledu na koszty...jednak napisala,
Wszystko wyglada pieknie i zgrabnie, gdyby nie pare dziwnych rzeczy, ktore mialy miejsce...
ogolnie nie moge sie z nia umowic ostatnio, od 3 tygodni probuje, lecz ona znajduje ciagle alibi(mocno wiarygodne) i ciezko u niej z odpisywaniem na smsy...ani sama tez nie napisze..
Widujemy sie codzien(szkola)...wczoraj napisalem jej smsa z proba umowienia sie na spotkanie, bez odzewu... w szkole tez mialem problemy, zeby z nia pogadac o tym, kiedy juz dorwalem ja, to gadala z kolezanka i nie chcialem sie wcinac.. postalem chwile z boku, i w pewnym momencie po jakis 10minutach tak nagle odwrocila sie, spojrzala na mnie i jakos dziwnie szybko zniknela mi z oczu....
Chcialbym prosic o porady, wskazowki jak postepowac, zeby nie zmarnowac tego,a moze i juz zaczac ratowac to,co stracilem...
PS. niedawno mial miejsce nieprzyjemny incydent.. moja byla napisala jej, zeby przestala flirtowac z zajetymi chlopakami...oczywiscie majac na mysli mnie,
na pierwszy rzut oka rozwiazalem problem i skonczylo sie to na takim komentarzu "wiesz co masz robic", ale jednak zrobilo sie mimo wszystko jakos tak dziwnie.. mam nadzieje, ze nie lezy to na podlozu interpersonalnym miedzy nami, lecz jest to spowodowane jakims nieszczesliwym zlozeniem czynnikow zewnetrznych. jezeli cos poknocilem, albo napisalem niezrozumiale to prosze smialo mi to powytykac, a poprawie wszystko
PS2: za wszystkie poprzednie rady serdecznie dziekuje, bardzo mi sie przydaly:) zaluje, ze nie posluchalem tamtych twardo od poczatku...
Chcialbym podzielic sie swoim "problemem"...
Byc moze niektorzy pamietaja moje dlugie perypetie z pewnym dzieckiem, udalo mi sie wszystko doprowadzic "prawie" do konca i wszystko wychodzi na prosta, znow spotykam sie z kolegami, mam czas dla siebie, w szkole lepsze noty etc. "pomogla" mi w tym pewna osoba... cudzyslow dlatego, ze raczej byla to bierna pomoc, pomogla mi prezentujac swoja osobe; ku mojemu najwiekszemu zdziwieniu okazala sie ona byc moim idealem, z tych, ktore nie istnieja...
Wczesniej podchodzilem do tych spraw bardziej realistycznie, nie szukalem idealow, bo wiedzialem, iz to jest po prostu niemozliwe, a jednak...
Problem polega na moim nastawieniu do zaistnialej sytuacji, pojawilo sie cos takiego w mojej glowie jak "MUSI SIE UDAC", ale niestety wydaje sie, ze wszystko zmierza w innym kierunku...
Widze po tej dziewczynie, ze moglbym z Nia stworzyc wymarzony zwiazek, lecz wydaje mi sie, ze ona jest innego zdania..ironia losu
Kiedy jeszcze nie znalem jej, az tak dobrze poznala ona pare fragmentow z mojego poprzedniego zwiazku, byla zachwycona, wrecz mowila "to zbyt piekne dla moich uszu...", spotkalem sie z licznymi komplementami odnosnie mojej osoby, mojego wygladu, mojej postawy. Kiedys ona bardzo mnie poprosila, zebym sie z nia spotkal i opowiedzial jej te moja milosna historyjke do konca.. i powiedzialem wszysciutko, zachowujac odpowiednie szczegoly dla siebie, tylko ze zamiast mowic wprost o niej to uzylem osoby posredniej i mowilem o rzekomo innej dziewczynie, zeby nie wiedziala ze to o nia chodzi.. na koniec spotkania powiedzialem, ze to o nia chodzilo, zaowocowalo to dluuga rozmowa, w ktorej uslyszalem, ze
boi sie iz nie dorowna tamtej i ze chcialaby zaczac od przyjazni a reszta czas pokaze...
i tak czas nam jakos mijaj, pewnego razu umowilem sie z nia na spacer,a zaciagnalem ja do takiej drogiej kawiarni, do ktorej zawsze chciala pojsc, po calym spotkaniu powiedziala mi, ze nigdy w zyciu nie czula sie tak zainteresowana i zaintrygowana...innego razu wyjechala na 2 tygodnie do anglii i mowila, ze nic pisac nie bedzie ze wzgledu na koszty...jednak napisala,
Wszystko wyglada pieknie i zgrabnie, gdyby nie pare dziwnych rzeczy, ktore mialy miejsce...
ogolnie nie moge sie z nia umowic ostatnio, od 3 tygodni probuje, lecz ona znajduje ciagle alibi(mocno wiarygodne) i ciezko u niej z odpisywaniem na smsy...ani sama tez nie napisze..
Widujemy sie codzien(szkola)...wczoraj napisalem jej smsa z proba umowienia sie na spotkanie, bez odzewu... w szkole tez mialem problemy, zeby z nia pogadac o tym, kiedy juz dorwalem ja, to gadala z kolezanka i nie chcialem sie wcinac.. postalem chwile z boku, i w pewnym momencie po jakis 10minutach tak nagle odwrocila sie, spojrzala na mnie i jakos dziwnie szybko zniknela mi z oczu....
Chcialbym prosic o porady, wskazowki jak postepowac, zeby nie zmarnowac tego,a moze i juz zaczac ratowac to,co stracilem...
PS. niedawno mial miejsce nieprzyjemny incydent.. moja byla napisala jej, zeby przestala flirtowac z zajetymi chlopakami...oczywiscie majac na mysli mnie,
na pierwszy rzut oka rozwiazalem problem i skonczylo sie to na takim komentarzu "wiesz co masz robic", ale jednak zrobilo sie mimo wszystko jakos tak dziwnie.. mam nadzieje, ze nie lezy to na podlozu interpersonalnym miedzy nami, lecz jest to spowodowane jakims nieszczesliwym zlozeniem czynnikow zewnetrznych. jezeli cos poknocilem, albo napisalem niezrozumiale to prosze smialo mi to powytykac, a poprawie wszystko
PS2: za wszystkie poprzednie rady serdecznie dziekuje, bardzo mi sie przydaly:) zaluje, ze nie posluchalem tamtych twardo od poczatku...