zazdrosc gdzie granica?
: 27 maja 2007, 09:33
Mam takie pytanie kazdy wie ze w zwiazku potrzebna jest odrobina zazdrosci. Ale chcialem sie zapytac gdzie jest granica kiedy z zakochanej osoby stajemy sie chcacym kontrolowac wszystko tyranem? Ile tej zazdrosci potrzebnej jest by zwiazek rozkwital ileby go kompletnie zniszczyc? Czy warto byc w ogole zazdrosnym?
To jest glowne pytanie i jestem ciekaw waszych odpowiedzi:D?
I przy okazji skorzystam z okazji i prosze o porade:D Jestem w zwiazku z starsza kobieta, ogolnie ona woli chodzic na dyskoteki sama, twierdzi ze ze mna zle sie bawi choc nigdy nie byla, nie dlatego ze ja jakos nie umiem sie bawic ale czuje sie kontrolowana i niby musi sie mna opiekowac <lodzik> I jakos mowi zze nie moze przy mnie wiecej wypic bo uwaza ze to nie wypada:D Ale jak jest z kolezankami na tych baletach nie tanczy bo nie lubi zato oddaje sie innym rozrywkom , rozmowa z kolezankami i podryw innych facetow- co prawda mowi ze to dla zartow ze lubi im jakis kit wcisnac i sie z nich pobrechtac, poflirtuje z nimi, czasem jak poprosza da numer telefonu. Co prawda zapewnia mnie ze z zadnym sie nie umawia a jak dzwonia to ich splawia, raz nawet dala mi takiego kolesia do splawienia. Zatem pytam sie czy to jest normalne? Ja mam na odwrot uwazam ze jak jestem z jakas partnerka nie musze flirtowac z innymi, woel na imprezy chodzic ze swoja dziewczyna. Dlatego wkurza mnie zachowanie mojej partnerki:/ Proby rozmowy konczyly sie fiaskiem slyszalem ze ona zawsze tak robila, ze taka jest, ze probuje ja zmieniac, ze dla niej to tylko zabawa i nic powaznego i ze nie mam co sie obawiac bo mnie kocha i nie zamieza sie z tymi kolesiami umawiac. Odpuscilem ostatnio wierzac jej i przestalem sie tym przejmowac.
Ale ostatnio nastal czas sesji, moja dziewczyna w przeciwienstwoie do mnie jest bardzo ambitna i siedzi caly czas w ksiazkach i w domu i sie uczy. Teraz planuje jechac do usa na wakacje ja zostaje w polsce czeka nas okres rozlaki. Bedzie trudno:/I ostatnio wydazyla sie sprawa dosc dziwna ktora bardzo mnie wkurzyla i wyprowadzila z rownowagi. Ogolnie chcialem z moja partneraka porozmawiac na gg bo ostatnio nawet nie mamy za wuiele okazji do spotkan ta stwierdzila ze jej przeszkadzam w nauce . wiec powiedzialem oki zmywam sie i zajelem sie soba wieczorem wrocilem do chaty i natrafilem na jej rozmowe z jakims kolesiem ktory jest z wawy. mu odpisywala w tym czasie co powiedziala ze jest zajeta i ze jej przeszkadzam.Byly to meile raczej luzne o sporcie, dzieciach jakies tam pierdoly, w ktoryms mailu moja dziewczyna powiedziala temu kolesiowi ze 1 czerwca bedzie w wawie jedzie do ambasady z kolezanka po wize. ten zaproponowal zeby sie umowili na jakis sok:D A ona podala mu swoj numer gg:/ dzis jak z nia rozmawialem na ten temat bo wie ze znam jej haslo na maila powiedziala ze przesadzam, wysmiala moje podejrzenia i uwaza ze staje sie chorobliwie zazdrosny, ze nie mam podstaw ze to byla zwykla nioc nieznaczaca rozmowa i ze nie mam podstaw by sie denerwowac. Co o tym sadzicie?
To jest glowne pytanie i jestem ciekaw waszych odpowiedzi:D?
I przy okazji skorzystam z okazji i prosze o porade:D Jestem w zwiazku z starsza kobieta, ogolnie ona woli chodzic na dyskoteki sama, twierdzi ze ze mna zle sie bawi choc nigdy nie byla, nie dlatego ze ja jakos nie umiem sie bawic ale czuje sie kontrolowana i niby musi sie mna opiekowac <lodzik> I jakos mowi zze nie moze przy mnie wiecej wypic bo uwaza ze to nie wypada:D Ale jak jest z kolezankami na tych baletach nie tanczy bo nie lubi zato oddaje sie innym rozrywkom , rozmowa z kolezankami i podryw innych facetow- co prawda mowi ze to dla zartow ze lubi im jakis kit wcisnac i sie z nich pobrechtac, poflirtuje z nimi, czasem jak poprosza da numer telefonu. Co prawda zapewnia mnie ze z zadnym sie nie umawia a jak dzwonia to ich splawia, raz nawet dala mi takiego kolesia do splawienia. Zatem pytam sie czy to jest normalne? Ja mam na odwrot uwazam ze jak jestem z jakas partnerka nie musze flirtowac z innymi, woel na imprezy chodzic ze swoja dziewczyna. Dlatego wkurza mnie zachowanie mojej partnerki:/ Proby rozmowy konczyly sie fiaskiem slyszalem ze ona zawsze tak robila, ze taka jest, ze probuje ja zmieniac, ze dla niej to tylko zabawa i nic powaznego i ze nie mam co sie obawiac bo mnie kocha i nie zamieza sie z tymi kolesiami umawiac. Odpuscilem ostatnio wierzac jej i przestalem sie tym przejmowac.
Ale ostatnio nastal czas sesji, moja dziewczyna w przeciwienstwoie do mnie jest bardzo ambitna i siedzi caly czas w ksiazkach i w domu i sie uczy. Teraz planuje jechac do usa na wakacje ja zostaje w polsce czeka nas okres rozlaki. Bedzie trudno:/I ostatnio wydazyla sie sprawa dosc dziwna ktora bardzo mnie wkurzyla i wyprowadzila z rownowagi. Ogolnie chcialem z moja partneraka porozmawiac na gg bo ostatnio nawet nie mamy za wuiele okazji do spotkan ta stwierdzila ze jej przeszkadzam w nauce . wiec powiedzialem oki zmywam sie i zajelem sie soba wieczorem wrocilem do chaty i natrafilem na jej rozmowe z jakims kolesiem ktory jest z wawy. mu odpisywala w tym czasie co powiedziala ze jest zajeta i ze jej przeszkadzam.Byly to meile raczej luzne o sporcie, dzieciach jakies tam pierdoly, w ktoryms mailu moja dziewczyna powiedziala temu kolesiowi ze 1 czerwca bedzie w wawie jedzie do ambasady z kolezanka po wize. ten zaproponowal zeby sie umowili na jakis sok:D A ona podala mu swoj numer gg:/ dzis jak z nia rozmawialem na ten temat bo wie ze znam jej haslo na maila powiedziala ze przesadzam, wysmiala moje podejrzenia i uwaza ze staje sie chorobliwie zazdrosny, ze nie mam podstaw ze to byla zwykla nioc nieznaczaca rozmowa i ze nie mam podstaw by sie denerwowac. Co o tym sadzicie?

Ale ostatnio powiedzialem ze mnie to wkurza to wyjechala z tekstem ze taka jest zawsze to robila i sie z tym nie zmieni. A ja jej nie ufam:D Ale postawilem sprawe jasno wiec jakos tak ostatnio nie lazila na balety by mnie nie denerwowac wiec z tym jest spokoj.
3 raz to ja bo zaczela palic a wie ze na maksa tego nienawidze, mam awersje na sam widok, ukrywala to potem wpadla w nalog, po rozmowach poprosilem ja by jak nie moze rzucic niech niepali przy mnie w sensie ze niech nie widze ze lazi na papierocha, a potem jak mnie nie ma moze palic ile chce, ta powiedziala ze bedzie palila kiedy chce, to mnie zezloscilo , apotem jak powiedzialemz e chce sie przytulic , ona powiedziala ze nie ma ochoty ja mowie ze ja mam ona ze nie bedzie sie zmuszala wiec wkurzony powiedzialem ze nie musi sie do niczego zmuszac i odszedlem. Po tyg przyszla z przeprosinami. A ja glupek wybaczylem. Dzis znow sa problemy powoli zastanawiam sie po kija sie babram w tym i czy to ma sens.
Zakładam, że po prostu ona przyzwyczajona do życia, jakie wiodła przed Tobą, nie znalazła w związku z Tobą niczego, co mogłoby jej wynagrodzić rezygnację z tego trybu życia - więc i nie rezygnowała. Była w związku, ale tylko formalnie, cała codzienność wyglądała tak, jakby tego związku nie było. I nie ma co uogólniać, że będąc z kimś należy się pytać o możliwość wyjścia, nie flirtować, a do nowych ludzi ostrożnie podchodzić i za pozwoleniem partnera - po prostu nie o jakieś jednoznaczne zasady chodzi w tym przypadku, ale o to, że u Was w związku nie było tych elementów. Tyle, że to był skutek braku empatii - i szacunku właśnie, a nie przyczyna sama w sobie. Rozstaniecie się nie dlatego, że ona flirtowała i sama na imprezy łaziła - ale dlatego, że Ty nie potrafisz być z kimś, u kogo szacunku nie masz, a ona nie ma zamiaru być z kimś, kogo nie respektuje. I do tego miłości brak. 