agnieszka.com.pl • Kłótnia, wydanie II poprawione :P
Strona 1 z 1

Kłótnia, wydanie II poprawione :P

: 10 cze 2007, 23:26
autor: Ted Bundy
Kiedyś, sporo czasu temu postanowiłem sobie,że jakicholwiek sporów w związku, który kiedyś stworzę nie mam zamiaru rozwiązywać na drodze kłótni, wrzasku czy trzaskania drzwiami. W związku, bo o zachowania w związku mi głównie chodzi. Przyczyna tego stanu rzeczy jest prosta. Przeszłość. I ogromny wstęt, wręcz ohyda, wobec takiego postępowania.
Uważam za niegodne honoru faceta bezproduktywne wrzeszczenie na siebie, które przynosi więcej szkody niż pożytku.

Jak kiedyś postanowiłem, tak staram się robić. I od prawie 15-mcy razem to praktykuję. Nie dążę do kłótni ,jak mnie coś denerwuje, wyjaśniam na spokojnie, w ostateczności specyficznie popatrzę :) Szczególnym wzrokiem. Zawsze działa. I tak pytam, z ciekawości: ktoś też tak ma? :D Bo wbrew pozorom to fascynujące <diabel> I z tego, co obserwuję w swym otoczeniu, dosyć rzadkie. Kłócić się dla sportu o byle pierdołę,by potem jakieś przeprosiny uskuteczniać,bo to takie "fajne". Wszystko ok, tylko po co podgrzewać bez powodu atmosferę? :)

Re: Kłótnia, wydanie II poprawione :P

: 10 cze 2007, 23:35
autor: neo7
TedBundy pisze:Kiedyś, sporo czasu temu postanowiłem sobie,że jakicholwiek sporów w związku, który kiedyś stworzę nie mam zamiaru rozwiązywać na drodze kłótni, wrzasku czy trzaskania drzwiami. W związku, bo o zachowania w związku mi głównie chodzi. Przyczyna tego stanu rzeczy jest prosta. Przeszłość. I ogromny wstęt, wręcz ohyda, wobec takiego postępowania.
Uważam za niegodne honoru faceta bezproduktywne wrzeszczenie na siebie, które przynosi więcej szkody niż pożytku.

Jak kiedyś postanowiłem, tak staram się robić. I od prawie 15-mcy razem to praktykuję. Nie dążę do kłótni ,jak mnie coś denerwuje, wyjaśniam na spokojnie, w ostateczności specyficznie popatrzę :) Szczególnym wzrokiem. Zawsze działa. I tak pytam, z ciekawości: ktoś też tak ma? :D Bo wbrew pozorom to fascynujące <diabel> I z tego, co obserwuję w swym otoczeniu, dosyć rzadkie. Kłócić się dla sportu o byle pierdołę,by potem jakieś przeprosiny uskuteczniać,bo to takie "fajne". Wszystko ok, tylko po co podgrzewać bez powodu atmosferę? :)


Żeby coś się działo w związku, hehe.
Kobiety kierują sie emocjami, a taka kłótnia to też jakieś tam emocje wywołuje.
Jest falowanie, a to ponoć tworzy związek, hehe.
Ale to głupie, ale kobiety tak niestety postrzegają rzeczywistość. <pijak>

: 10 cze 2007, 23:37
autor: złotooka kotka
Poczatkowo mielismy dokladnie to samo. Klotni nie bylo, jesli juz co sie dzialo to rozwiazywalismy to poprzez powazne rozmowy.

Z czasem jednak delikatne spiecia staja sie nieuniknione, zwlaszcza kiedy sie razem mieszka.
Jak sie jest z kims przez wieksza czesc doby to dochodzi do glosu zmeczenie, zly humor, nerwy etc. I czasem wystarczy glupie slowo, czyn czy cos w tym stylu i klotnia gotowa.
Wazne zeby akceptowac, ze ta druga osoba moze miec gorsze chwile i nawet jesli sie z nia klocimy, to nie zmienia naszych relacji wzgledem siebie. Klocimy, godzimy i zapominamy o sprawie. Bo juz specjalne dazenie do klotni jest dla mnie nonsensem.

: 10 cze 2007, 23:37
autor: Mati
TedBundy pisze:jak mnie coś denerwuje, wyjaśniam na spokojnie

a gdy druga osoba mimo wszystko nie idzie tą samą drogą?

TedBundy pisze:ktoś też tak ma?

ogólnie to podzielam Twoje zdanie i również nie wdaję się w żadne kłótnie z nikim, tym bardziej nie krzyczę...ale często jest tzw. foch i cisza :/

TedBundy pisze:Kłócić się dla sportu o byle pierdołę,by potem jakieś przeprosiny uskuteczniać,bo to takie "fajne".

a za którymś razem wszystko kończy się na: do słów "by potem"

[ Dodano: 2007-06-10, 23:38 ]
złotooka kotka pisze:I czasem wystarczy glupie slowo

taaa :/

: 11 cze 2007, 07:40
autor: Mona
TedBundy pisze:ktoś też tak ma?

Szczególny wzrok? ;DD (pokaż <diabel> )

A poważnie, to nie jest to kwestia temperamentu, który w momencie gniewu przegrywa z ogólnie rozumianym pojęciem kultury? Niektóre pary, to jak nie powrzeszczą na siebie od czasu do czasu, to nie potrafią funkcjonować dobrze - tak bywa.
TedBundy pisze:Wszystko ok, tylko po co podgrzewać bez powodu atmosferę?:)

Nie sądzę, aby głównym celem kłótni na ostro była chęć podgrzania atmosfery ;DD

Ja wolę zdecydowanie na spokojnie, bo jak ktoś zaczyna krzyczeć, to i mnie udziela się. Na spokojnie możemy uniknąć wiele słów, które mogłyby zostać wypowiedziane pod wpływem podniesienia się poziomu adrenalinki. Potem można tylko żałować :)

: 11 cze 2007, 08:43
autor: nadia
TedBundy pisze:Kłócić się dla sportu o byle pierdołę,by potem jakieś przeprosiny uskuteczniać,bo to takie "fajne". Wszystko ok, tylko po co podgrzewać bez powodu atmosferę? :)

Bez powodu ? ;DD A jak myślisz, skąd wzięło się przysłowie: "Kto się lubi ten się czubi "

: 11 cze 2007, 08:53
autor: _normalna_
Ja też staram się rozwiązywać większość sporów rozmawiając na spokojnie ale czasami jest tak, że pomimo moich dobrych chęci musze sobie po krzyczeć, pier dzielnąc drzwiami. Zresztą zauważyłam, że jak sobie po krzyczę, czymś rzucę, albo popłacze to złość mi szybciej mija.

: 11 cze 2007, 09:12
autor: nadia
_normalna_ pisze:pomimo moich dobrych chęci musze sobie po krzyczeć, pier dzielnąc drzwiami. Zresztą zauważyłam, że jak sobie po krzyczę, czymś rzucę, albo popłacze to złość mi szybciej mija.

neo7 pisze:Jest falowanie, a to ponoć tworzy związek, hehe.
Ale to głupie, ale kobiety tak niestety postrzegają rzeczywistość

TedBundy pisze:Przyczyna tego stanu rzeczy jest prosta. Przeszłość. I ogromny wstęt, wręcz ohyda, wobec takiego postępowania.

Faceci musicie po prostu zrozumieć, że kobiety maja zupełnie inną konstrukcję psychofizyczną. Jaką ? CYKLICZNĄ. Falującą. <foch>

Wy nie macie cykli miesiączkowych, wyrzutów hormonów i nastrojów z tym związanych. Testosteron Wam się wydziela w sposób stały. Wasza "psychika" <diabel> funkcjonuje więc na zupełnie innych zasadach.

Różnice międzypłciowe są piękne, tylko trzeba je najpierw zrozumieć a potem po prostu zaakceptować :)

: 11 cze 2007, 10:30
autor: neo7
nadia pisze:
_normalna_ pisze:pomimo moich dobrych chęci musze sobie po krzyczeć, pier dzielnąc drzwiami. Zresztą zauważyłam, że jak sobie po krzyczę, czymś rzucę, albo popłacze to złość mi szybciej mija.

neo7 pisze:Jest falowanie, a to ponoć tworzy związek, hehe.
Ale to głupie, ale kobiety tak niestety postrzegają rzeczywistość

TedBundy pisze:Przyczyna tego stanu rzeczy jest prosta. Przeszłość. I ogromny wstęt, wręcz ohyda, wobec takiego postępowania.

Faceci musicie po prostu zrozumieć, że kobiety maja zupełnie inną konstrukcję psychofizyczną. Jaką ? CYKLICZNĄ. Falującą. <foch>

Wy nie macie cykli miesiączkowych, wyrzutów hormonów i nastrojów z tym związanych. Testosteron Wam się wydziela w sposób stały. Wasza "psychika" <diabel> funkcjonuje więc na zupełnie innych zasadach.

Różnice międzypłciowe są piękne, tylko trzeba je najpierw zrozumieć a potem po prostu zaakceptować :)


Opisałem te różnice w pierwszej odpowiedzi na topic.
A czy te różnice w psychice są takie piękne to różnie można oceniać. Czasami może to być irytujące.

: 11 cze 2007, 11:02
autor: slonko 105
Hmmm Ja osobiescie wole wszystko omowic porozmawiac niz sie klocic.Kłótnia wszytko psuje i nie rozwiazuje problemow.Bylam kiedys nad jeziorem ze znajomymi ...koszmar o glupie maslo potrafili sie klocic.Jedyna forma rozmowy dla nich byla klotnia.Ja z moim facetem nie moglismy tego pojac wyniszczalo to nas i ich.Pobyt tam nie byl udany.A co janlepsze uwazali sibie za idealny zwiazek i taki kreowali na zewnatrz bo w domu to byl istny koszmar.

: 11 cze 2007, 11:32
autor: KAROLA
ja mam problem innej natury - zamiast się kłócić, w poprzednim związku osiągałam to, co chciałam szantażem emocjonalnym w dużej części takim, jak opisuje tu wiele osób - fochy, płacz, mówienie "rob jak chcesz" z podtekstem 'a spróbuj zrobić inaczej...' . najczęściej płacz. ale to był kiepski związek, bo druga strona nie była wcale lepsza.

teraz jestem z osobą która jest spokojna. moje zupełne przeciwieństwo. nie flegmatyczna, ciapowata... ale taka cudownie spokojna właśnie <aniolek> nie stara mi się mi udowodnić że ma receptę na życie (eksio miał i ma manię pt. 'mam jedyną słuszną prawdę'), po prostu rozmawiamy. zdarzają się oczywiście momenty kiedy ja wybucham, ale nie gniewem czy złością - po prostu wybucham energią, wczoraj wybuchłam na tle nerwowym niezwiązanym z moim Słoncem. jeśli coś mi się nie podoba, chcę o czymś porozmawiać, zwyczajnie o tym rozmawiam. bez żadnych podchodów, bez fochów. a jeśli podnoszę głos, to tylko z powodu bezsilności.

nie widzę sensu kłótni, nie widzę też sensu w tłumaczeniu się 'kobiety już takie są'.
też nie czuję się najlepiej przed okresem i kiedy hormony buzują, ale po to mam rozum, żeby z niego korzystać. ot.

: 11 cze 2007, 12:26
autor: middleweight
KAROLA pisze:ja mam problem innej natury - zamiast się kłócić, w poprzednim związku osiągałam to, co chciałam szantażem emocjonalnym w dużej części takim, jak opisuje tu wiele osób - fochy, płacz, mówienie "rob jak chcesz" z podtekstem 'a spróbuj zrobić inaczej...' . najczęściej płacz. ale to był kiepski związek, bo druga strona nie była wcale lepsza.


Jestem niezwykle opanowanym gościem, ale takie zachowanie jak opisujesz wyprowadza mnie z równowagi burzy mój wewnętrzny porządek. Pogoniłbym taką pannę w dal jakby takie metody stały się jej sposobem na mnie.

: 11 cze 2007, 13:27
autor: Mona
nadia pisze:Faceci musicie po prostu zrozumieć, że kobiety maja zupełnie inną konstrukcję psychofizyczną. Jaką ? CYKLICZNĄ. Falującą.

Oczywiście, że tak jest, ale jesteśmy też cywilizowane i jeśli czuję, że "dzisiaj", to na pewno trzasnęłabym drzwiami, to w tych dniach o szumnej nazwie: "bez noża nie podchodź", nie daję się wciągnąć w polemikę. Można na spokojnie pogadać za dwa dni :)

: 11 cze 2007, 13:31
autor: nadia
Mona pisze:nadia napisał/a:
Faceci musicie po prostu zrozumieć, że kobiety maja zupełnie inną konstrukcję psychofizyczną. Jaką ? CYKLICZNĄ. Falującą.

Oczywiście, że tak jest, ale jesteśmy też cywilizowane i jeśli czuję, że "dzisiaj", to na pewno trzasnęłabym drzwiami, to w tych dniach o szumnej nazwie: "bez noża nie podchodź", nie daję się wciągnąć w polemikę. Można na spokojnie pogadać z dwa dni :)


Acha. Ok. Ja tam się nie powstrzymuję <aniolek>

No bo, swoją drogą, skąd wiadomo kiedy ogląd rzeczywistości jest realny ? A może to przed okresem kobieta widzi wyraźniej co jej u partnera dolega ? Z kolei, czy w czasie owulacji kiedy jest bardziej przychylnie nastawiona do partnera - to jest to przychylność prawdziwa, czy tylko sterowana hormonalnie ?

Trzeba by wyciągnąć jakąś średnią sinusoidy chyba :D

: 11 cze 2007, 13:44
autor: Mona
nadia pisze:A może to przed okresem kobieta widzi wyraźniej co jej u partnera dolega

Ale to niczyja wina, że sprawa z poziomem hormonów tak się ma, dlatego warto to przeczekać :)
nadia pisze:Z kolei, czy w czasie owulacji kiedy jest bardziej przychylnie nastawiona do partnera - to jest to przychylność prawdziwa, czy tylko sterowana hormonalnie ?

To jest naturalna pomoc w sprawach prokreacji, a czy to wykorzystamy, czy nie, to już insza inszość <hyhy>

nadia pisze:Ja tam się nie powstrzymuję

Chociaż spróbuj ;)

: 11 cze 2007, 17:11
autor: Ted Bundy
neo7 pisze:Kobiety kierują sie emocjami, a taka kłótnia to też jakieś tam emocje wywołuje.


w takim razie chyba trafiłem na wyjątek z męskim mózgiem. Niezmiernie mnie to cieszy :)
Widzisz, ja spokojny często nie jestem. Potrafię censored jak psa, opier.dolić z góry na dół, gdy widzę, jak ktoś tandetę czy chałturę odwala - w pracy, w realizacji jakiegoś celu, w rywalizacji. Ale nigdy, przenigdy nie zamierzam przenosić tych emocji i adrenaliny do domu, do związku. Zostawiam to za drzwiami. Bo to świętość.

: 11 cze 2007, 17:33
autor: neo7
TedBundy pisze:
neo7 pisze:Kobiety kierują sie emocjami, a taka kłótnia to też jakieś tam emocje wywołuje.


w takim razie chyba trafiłem na wyjątek z męskim mózgiem. Niezmiernie mnie to cieszy :)
Widzisz, ja spokojny często nie jestem. Potrafię censored jak psa, opier.dolić z góry na dół, gdy widzę, jak ktoś tandetę czy chałturę odwala - w pracy, w realizacji jakiegoś celu, w rywalizacji. Ale nigdy, przenigdy nie zamierzam przenosić tych emocji i adrenaliny do domu, do związku. Zostawiam to za drzwiami. Bo to świętość.


Widać od każdej reguły zdarzają sie wyjątki. Jeżeli takie dogadanie się w związku jest możliwe to tylko pozazdrościć. W sumie tak być powinno, ale nie każdy trafia na ideał, niestety. <pijak>

: 11 cze 2007, 18:55
autor: Mona
neo7 pisze:ale nie każdy trafia na ideał, niestety.

Raczej, chyba nie każdy wylazł z jaskini ;)

: 11 cze 2007, 22:26
autor: iearts
witam dołącze sie do tematu :)))) obecnie nie jestem w żadnym zwiazku ale kiedy w nim byłem stosowałem taką samą metodę jak ty i to skutkuje :)))) zawsze byłem za tym aby wszystkie problemy rozwiązywać na spokojnie i w miare bez udziału emocji "(o ile to możliwe) :D.
TedBundy pisze:Wszystko ok, tylko po co podgrzewać bez powodu atmosferę? :)
Ale tutaj jest miedzy nami rożnica:) zauważyłem że aby wywołać u niektórych kobiet porządnanie lub dreszczyk emocji warto jest się posprzeczać o byle co np. na temat nowej piosenki np Gosi Andrzejewicz :P tylko oczywiście bez przesady musi to być w formie pół żartem pół serio :D i to pomaga wzbudzic porzadanie poprzez wpływ emocji :D
pzdr
iearts

: 13 cze 2007, 06:41
autor: Ted Bundy
:)
Wczoraj ostatkiem sił zachowałem spokój i normalny ton rozmowy. Przyjechałem maksymalnie zmęczony i jedyne, na co miałem ochotę to poleżeć (oczy mi się zamykały po młynie w robocie), przytulić się i o pierdołach pogadać, tymczasem kobietę naszło na droczenie się i marudzenie typu "co byś zrobił, gdyby", tudzież "co by było gdyby i jak byś się zachował". Rzadko to jej się zdarza, nawet bardziej niż rzadko. Nie miałem siły, nie pochwyciłem klimatu tylko się wkurzyłem.

: 13 cze 2007, 10:26
autor: Koko
TedBundy pisze:Wczoraj ostatkiem sił zachowałem spokój i normalny ton rozmowy. Przyjechałem maksymalnie zmęczony i jedyne, na co miałem ochotę to poleżeć (oczy mi się zamykały po młynie w robocie), przytulić się i o pierdołach pogadać, tymczasem kobietę naszło na droczenie się i marudzenie typu "co byś zrobił, gdyby", tudzież "co by było gdyby i jak byś się zachował". Rzadko to jej się zdarza, nawet bardziej niż rzadko. Nie miałem siły, nie pochwyciłem klimatu tylko się wkurzyłem.

Przecież o spokój w takich sytuacjach wcale nietrudno.
Toć zwykła różnica nastrojów.

Gorzej, gdy przychodzi do poważnych konfliktów na płaszczyźnie zawodowej, wychowywania dzieci, podejmowanych decyzji czy po prostu życia razem.
Kiedy krzyczę tak naprawdę nie mam nic do powiedzenia, oprócz tego, że jestem zła, rozczarowana czy też, że sobie z czymś nie radzę. Nic ponad to. I wcale nie wymagam, by mnie słuchano, tak jak ja nie słucham tych, co wrzeszczą. Bo jasność myśli przychodzi później, myśl i przekaz, a za tym rozmowa.
Nic wielkiego, dojrzali ludzie potrafią.

: 13 cze 2007, 16:27
autor: unlucky_sink
TedBundy pisze:I tak pytam, z ciekawości: ktoś też tak ma?
Ja-nienawidzę kłótni, zazwyczaj są one pełne niepotrzebnych-zbędnych-słów,które niczego nie wnoszą-najlepiej by było, żeby do kłótni w ogóle nie dopuszczać, a jak już jedna osoba zaczyna atakować to-no właśnie, to co? spokojnie dyskutować mimo iż nie zanosi się na to, że partner odpuści? zignorować? wyjść? . Nie wyobrażam sobie też, żeby mój facet po mnie wrzeszczał. No ale na szczęście to nie mój problem :>