agnieszka.com.pl • Co zrobić aby sie tyle nie kłócić?? macie pomysły??
Strona 1 z 1

Co zrobić aby sie tyle nie kłócić?? macie pomysły??

: 11 cze 2007, 16:19
autor: dziewczynka69
Witam was kochani!!
Mam do was bardzo ważne pytanie...
Jestem z swoim ukochanym 2 latka :) ja mam 19 on 21 więc jesteśmy młodziutcy :)
Na początku związku było cudownie.. pięknie i bajecznie :)
Mój ukochany raz zataił a raczej nie powiedział całej prawdy o tym ze utrzymuje kontakt z dziewczyną której nie ufam i która przesadzała w kontaktach "przyjacielskich" ale po długich rozmawach mój Skarb zerwał z nią kontak i teraz jest ok.. z jednym wyjątkiem.. ja przestałam mu ufać :( tzn.staram się na nowo bo bardzo go kocham ale powolutku mi to idzie..
Ja mam problemy z depresją itp. dlatego czesto miewam napady smutku i gniewu :( walcze z tym!!i wydaje mi się ze idzie coraz lepiej.. lecz niestety mój Skarb na poczatku gdy nie był świadomy mej choroby poczuł się jak szmata dlatego teraz gdy troszeczke podniose głos on się broni :9 NIE DZIWIE MU SIĘ!!
te 2 sprawy sprawiają że ciągle się kłócimy dzień w dzień ale nie o to!! ale o pierdołki.. bo albo on czuje ze znów go uniżam a ja że coś ukrywa :( staramy się zrozumieć siebie nawzajem.. kłótnia trwa góra 1h.. najwięcej ale to o godzine za dużo :(
KOCHAMY SIE I CHCEMY BYĆ ZE SOBĄ.. CHCEMY TE KAMIENIE POKONAĆ..szukamy różnych sposobów.. raz się udaje a raz nie..
MACIE JAKIEŚ POMYSŁY CO ZROBIĆ ABY SIĘ TYLE NIE KŁÓCIĆ??
Tylk nie piszcie ze mamy rzadziej się spotykać.. ( widzimy się codziennie) bo to dla mnie uciekanie od problemów... co innego stawić im czoła..
Pozdrawiam!!

: 11 cze 2007, 17:02
autor: Fonsik
Nie widze innego rozwiazania jak spokojna i szczera rozmowa na ten temat.
Rada prosta ale co ja poradze ze w ten sposob mozna rozwiazac duzo problemow ;)

: 11 cze 2007, 17:18
autor: ksiezycowka
dziewczynka69 pisze:z zataił a raczej nie powiedział całej prawdy o tym ze utrzymuje kontakt z dziewczyną której nie ufam
Jego blad ze nie byl szczery. Twoj ze presje wywarlas zeby zerwal kontakt. Po czesci jestes temu winna.
Idz do psychologa a z nim wpierw normalnie porozmawiaj.
jak bedziecie ciagle takie brudy wywalac na wierzch to nigdy nie bedzie miedzy Wami ok.
Skoro sie kochacie przejdzcie nad tym do porzadku dziennego.

: 11 cze 2007, 17:23
autor: Bash
moon pisze:jak bedziecie ciagle takie brudy wywalac na wierzch to nigdy nie bedzie miedzy Wami ok.
Skoro sie kochacie przejdzcie nad tym do porzadku dziennego.

Temu trzeba zapobiegac, a nie przywyknąc.
Skoro masz depresję, to lecz ją. Jak sama mówisz, ze "walczysz". Skoro nie potrafisz sama, lekarz Ci pomoże. Wierz mi, to nie jest żaden wstyd. Po takich wiztyach może być już tylko lepiej :)
Powodzenia <browar>

: 11 cze 2007, 17:28
autor: dziewczynka69
kochani o tym rozmawiamy codziennie :0 o tych kłótniach... siedzimy razem i rozważamy co było nie tak.. jak na nastepny raz temu zapobiec :) akurat rozmowy w naszymzwiązku nie brak :)
Lekarz?? tak lecze się już u lekarza :) szczerze?? NIC NIE POMAGA.. byłam u wielu.. sama znalazłam sposób na moją depresje i gniew i mój sposób mi pomaga.. ich nie :)
Chodze tam.. ale rozważam zakończenie sesji.. bo im zadziej tam chodze tym jest lepiej... dziwne ale tak jest.. uważam zę sama powinnam się poznać i wiedzieć co na mnie działa a nie jakiś lekarz z którym gadam o tym samym z nim co z moim ukochanym czy z mamą ( bo mam z nią dobry kontakt)

: 11 cze 2007, 17:30
autor: ksiezycowka
Bash pisze:Temu trzeba zapobiegac, a nie przywyknąc.
Czemu? Przeszlosci nie zmienisz, ale nie musisz jej doklejac do kazdego wypowiadanego zdania.

: 11 cze 2007, 17:35
autor: Marissa
dziewczynka69 pisze:siedzimy razem i rozważamy co było nie tak

I co wam dalo to rozważanie codziennie? <niewiem>
Oprócz tego, że ciągle gadacie o tym samym. I że stoicie w miejscu.
dziewczynka69 pisze:szczerze?? NIC NIE POMAGA.. byłam u wielu.. sama znalazłam sposób na moją depresje i gniew i mój sposób mi pomaga.. ich nie

No to trzymaj się swojego sposobu...

: 11 cze 2007, 17:39
autor: Bash
moon pisze:Czemu? Przeszlosci nie zmienisz, ale nie musisz jej doklejac do kazdego wypowiadanego zdania.

Zapobiegać takim wypadkom na PRZYSZŁOŚĆ. Nie warto wracać w przeszłość, to bezsensowne jest.
teoretycznie przyszłość możesz zmienić...

: 11 cze 2007, 17:39
autor: dziewczynka69
ale myślicie ze jedyną przyczyną kłótni jest to ze ja mu nie wierze?? ale co z tym ze on czuje ze go nie szanuje.. on to rozumie ale czasem za szybko on sam popada w gniew.. nie był taki kiedyś.. ale od grudnia on ciągle (sam się przyznał) że czasem przy jakiejś kłótni boi się ze go poniżam.. potem gdy i mnie i mu minie gniew wie że tak nie jest.. to tylko emocje a nie uniżanie..
eh chyba obydwoje powinniśmy sobie na nowo uwierzyć.. uwierzyć w to ze tamto minęło.. było dawno temu.. teraz zrozumieliśmy błędy i powinniśmy na nowo zacząć.. wierzyć sobie nawzajem :)
ALE JAK??
mój błąd z tą przyjaźnią?? nie sądze.. ta kobietka prawie przewyższała mnie w pisaniu smsów i wysyłaniu sygnałów.. TO NIENORMALNE!!.. ja rozumiem przyjaźń.. mój ukochany ma wielu kolegów i kolezanek ale NIGDY nie zachowywali się jak ona :/
Nawet moi znajomi i nawet mamuśka uznali ze jest coś nie tak..
Mój Skarb tego nie widział.. bo dla niego to była przyjaźń.. WIEM!! ale wiecie jakie są kobiety :/ chytre i przebiegłe :/ ale teraz gdy patrzymy na to "potem" mój ukochany zrozumiał ze było coś nie tak.. ze kobietka przesadzała i cieszy się że tak naciskałam.. bo mogłoby się to skończyć nieciekawie..
Więc chyba jest happy end?? tylko czemu to ukrywał :( obiecał ze zerwie kontakt a nie zrywał... to mnie zabolało.. jest jedno wytłumaczenie.. ma w rodzinie różnie.. przez całe 19 lat ukrywał przed rodziną wiele rzeczy żeby ich nie zranić aby sie nie denerwowali..
Walczymy z tym.. aby mówił prawde a nie ukrywał ją.. ale czasem jeszcze tak robi jak kiedyś.. to szlachetny cel ale ja wole CAŁĄ PRAWDE... lecz te pół roku temu z tą koleżanką niestety jeszcze 70% jego przyzwyczajenia rodzinnego było :/ ( tak brzydko pisząc)
eh.. trudne jest życie!

Re: Co zrobić aby sie tyle nie kłócić?? macie pomysły??

: 11 cze 2007, 18:23
autor: neo7
dziewczynka69 pisze:Witam was kochani!!
Mam do was bardzo ważne pytanie...
Jestem z swoim ukochanym 2 latka :) ja mam 19 on 21 więc jesteśmy młodziutcy :)
Na początku związku było cudownie.. pięknie i bajecznie :)
Mój ukochany raz zataił a raczej nie powiedział całej prawdy o tym ze utrzymuje kontakt z dziewczyną której nie ufam i która przesadzała w kontaktach "przyjacielskich" ale po długich rozmawach mój Skarb zerwał z nią kontak i teraz jest ok.. z jednym wyjątkiem.. ja przestałam mu ufać :( tzn.staram się na nowo bo bardzo go kocham ale powolutku mi to idzie..
Ja mam problemy z depresją itp. dlatego czesto miewam napady smutku i gniewu :( walcze z tym!!i wydaje mi się ze idzie coraz lepiej.. lecz niestety mój Skarb na poczatku gdy nie był świadomy mej choroby poczuł się jak szmata dlatego teraz gdy troszeczke podniose głos on się broni :9 NIE DZIWIE MU SIĘ!!
te 2 sprawy sprawiają że ciągle się kłócimy dzień w dzień ale nie o to!! ale o pierdołki.. bo albo on czuje ze znów go uniżam a ja że coś ukrywa :( staramy się zrozumieć siebie nawzajem.. kłótnia trwa góra 1h.. najwięcej ale to o godzine za dużo :(
KOCHAMY SIE I CHCEMY BYĆ ZE SOBĄ.. CHCEMY TE KAMIENIE POKONAĆ..szukamy różnych sposobów.. raz się udaje a raz nie..
MACIE JAKIEŚ POMYSŁY CO ZROBIĆ ABY SIĘ TYLE NIE KŁÓCIĆ??
Tylk nie piszcie ze mamy rzadziej się spotykać.. ( widzimy się codziennie) bo to dla mnie uciekanie od problemów... co innego stawić im czoła..
Pozdrawiam!!


Jeżeli nie chcesz się kłócić to się nie kłóć. Prosta acz genialna myśl.

: 11 cze 2007, 18:41
autor: Rapid
Jeżeli nie chcesz się kłócić to się nie kłóć. Prosta acz genialna myśl.


Często to nie jest wcale takie proste. Był taki czas, ze również kłóciliśmy się z mojądziewczyną prawie o wszystko i prawie zawsze, to były naprawde głupie rzeczy, takie o które nie chcieliśmy się wtedy kłocić, ale "jakoś tak wychodziło". Też prubowaliśmy po każdej kłótni roztrzasać co było nie tak i czego mamy nie robić następnym razem i wsumie wydawało nam się, że to w ogóle nie działa bo te rozmowy powtarzały sięciągle bez żadnych efektów. Ale najważniejsze w takich sytuacjach jest to, żeby obie strony chciały porozumienia. Wiadomo że jak sie cżłowiek kłóci to czesto porozumienie mu wtedy nie w głowie, ale zawsze potem, jak już sie jednak ludzie godzą to nie chcą się wiecej kłócić. U nas zadziałał taki motyw, że poprosiliśmy siebie nawzajem, żeby nastepnym razem jak zdarzy siędokładnie cośtakiego ta osoba która jest jeszcze spokojna, a nie ta która zaczeła kłótnie powiedizała spokojnie "Kochanie, znowu mówisz to samo, znowu robisz to samo, czego nei chcesz robić." I to właściwie po jakimś czasie zaczeło działac i zauważyliśmy że te sytuacje o których śmy rozmawiali się nie powtarzają i ze potrafimy się kłócić coraz mniej i wychodzić z większości sytuacji na spokojnie. Tylko że to jest tak, że własciwie trudniejsze zadanie jest zawsze po stronie tej osoby która nie zaczeła kłótni, zeby nei dać sie sprowokować i jakoś zaąlgodzić sytuacje. Życze powodzenia ;) To nie jest sytuacja bez wyjścia :)

: 11 cze 2007, 19:01
autor: ksiezycowka
dziewczynka69 pisze:eh chyba obydwoje powinniśmy sobie na nowo uwierzyć.. uwierzyć w to ze tamto minęło.. było dawno temu.. teraz zrozumieliśmy błędy i powinniśmy na nowo zacząć.. wierzyć sobie nawzajem :)
ALE JAK??
Normalnie, a jak?
dziewczynka69 pisze:mój błąd z tą przyjaźnią?? nie sądze.. ta kobietka prawie przewyższała mnie w pisaniu smsów i wysyłaniu sygnałów.. TO NIENORMALNE!!.. ja rozumiem przyjaźń.. mój ukochany ma wielu kolegów i kolezanek ale NIGDY nie zachowywali się jak ona :/
Tak, bo facet majacy kobiete sam powinen takie cos ograniczyc czy ja wyslac na drzewo. A tak Twoja presja spowodowala ukrywanie jakies chore tej znajomosci.
dziewczynka69 pisze:Więc chyba jest happy end??
No nie zbyt.
Rapid pisze:Ale najważniejsze w takich sytuacjach jest to, żeby obie strony chciały porozumienia.
I umialy pohamowac swoje zale i pretensje.

: 11 cze 2007, 19:22
autor: dziewczynka69
Rapid to co piszesz jest bardzo ciekawe..
Niestety uważam ze u nas to nic nie da bo ja jednak jestem bardziej wybuchowa niż on :(
raz chce aby sie zamknął i nic nie mówił a raz bierze mnie cholerka jak milczy :(
eh jestem bardzo konfliktową kobietką.. nie wiem czy to przez te nastroje.. (depresja) czy to mój charakter.. probuje walczyć.. wiem ze jeśli kiedyś pokłóciłam się o np: bluzke dziś dojrzałam i teraz nie robie problemu :)
Więc może z tego wyrosne?? może musze dojrzeć??
Jestem jedynaczką wiec zawsze było jak ja chce :( może to też coś z tych powodów??
ale ok.. nie chodzi o powody..
chodzi CO ZROBIĆ ABY UNIKNĄĆ KŁÓTNI :) bo kurde zarąbistego mam tego chłopaczka.. a mam nadzieje potem męża.. więc nie chce się z nim kłócić.. wole jak się uśmiechamy :) hehe..

: 11 cze 2007, 19:27
autor: ksiezycowka
dziewczynka69 pisze:Niestety uważam ze u nas to nic nie da bo ja jednak jestem bardziej wybuchowa niż on :(
Jak bedziesz tylko siedziec i mowic ze nic to to i tamto nie da to NIC sie nie zmieni. Trzeba probowac.
dziewczynka69 pisze:eh jestem bardzo konfliktową kobietką..
Ja tez. I wiem, ze to przez moj charakter i sie to nie zmieni. Nie ludze sie i nie walcze. Rozwijam po prost u w sobie cierpliwosc i samokontrole.
Wasz zwiazekuratuje w sumie chyba tylko praca kazdego nad soba.
On powien nad swoimi kompleksami popracowac,a Ty naucz sie kontrolowac i ukierunkowywac gniew.

: 11 cze 2007, 20:44
autor: Mona
dziewczynka69, on ukrywa tą "całą prawdę", dlatego że Ty reagujesz na nią tak, jak reagujesz :)
dziewczynka69 pisze:ale co z tym ze on czuje ze go nie szanuje..

Powinien poczuć, że jest inaczej, że jest taki, jak piszesz o nim: "Skarb" - wykaż się i popracuj nad zazdrością :)
dziewczynka69 pisze:ale wiecie jakie są kobiety :/ chytre i przebiegłe

Serio? Siebie też masz na myśli? ;)
dziewczynka69 pisze:ale ok.. nie chodzi o powody..

Oczywiście, że chodzi o powody, bo tu jest źródło. Pomyśl i znajdź je :)

: 11 cze 2007, 20:54
autor: Rapid
dziewczynka69 pisze:Niestety uważam ze u nas to nic nie da bo ja jednak jestem bardziej wybuchowa niż on :(


No to jeżeli jesteś bardziej wybuchowa niż on i uważasz że to ty jesteś powodem większości tych kłotni to sprubuj (jak będziesz spokojna) jakoś nauczyć swojego chłopaka jak tobie pomóc wtedy kiedy sama nad sobą nie panujesz, bo właściwie wtedy jest dużo w jego rękach.

moon pisze:Wasz zwiazekuratuje w sumie chyba tylko praca kazdego nad soba.


Tu też się zgadzam, właściwie w takich trudnych sytuacjach dobrze widać czy komuś na związku naprawde zależy, bo praca nad sobą zeby wszystko układało się dobrze jest zajeciem trudnym, ale moim zdaniem wartym tego ;)

: 11 cze 2007, 21:48
autor: dziewczynka69
Dziękuję wam!
Właśnie skończyłam rozmowe z moim najukochańszym :)
Znaleźliśmy sposób.. tzn.teoretyczny.. zobaczymy jak będzie w praktyce :)
Narazie połowa sposoby idzie idealnie.. eh czuje się teraz jak na początku związku mimo dzisiaj niestety aż 3h kłótni :( oj dawno tak długiej nie było..
Kurde trzeba się wziąść za siebie.. jak sie kochamy to przecież to pokonamy :)
Miłość zwycięzy wszelkie zło!!
Tylko zmartwiło mnie to że mam popracowac nad zazdrością..
Powtarzam wam.. mój Skarb ma wiele koleżanek.. chodzi nawet do nie których na kawke i nie mam NIC PRZECIWKO!! ciesze sie ze tak go lubią :) i może z nimi spędzać czas
Mi chodziło tylko o tą jedną dziewczyne która wg.mnie także i innych.. a po czasie i mojego Skarba przesadzała..

: 12 cze 2007, 08:13
autor: Marissa
dziewczynka69 pisze:Tylko zmartwiło mnie to że mam popracowac nad zazdrością..

No a niby tylko to on ma nad sobą popracować? :|
dziewczynka69 pisze:Mi chodziło tylko o tą jedną dziewczyne która wg.mnie także i innych.. a po czasie i mojego Skarba przesadzała..

Jak mu ciągle trułaś że przeszkadza Ci ta laska, to nie dziwie się że dla świętego spokoju przyznał Ci rację.

: 12 cze 2007, 09:34
autor: dziewczynka69
Jasne ze obydwoje musimy pracować nad zazdrością.. i ja i on!! :)
Nie trułam mu ciągle dupy o tą laske.. bo zakończył z nią kontakt.. była cisza na jej temat a po prawie 2 miesiącach przyszedł.. popatrzył mi w oczki i powiedział ze miałam racje.. a ten temat już był zakończony i nie wspominany..!!
Więc jak niby dla świętego spokoju miałby mi przyznać racje??
Rozumiem jakby od razu.. ale po 2 miesiącach prawie!! więc uważam ze to wypływało prosto z serduszka.. :-)

: 05 paź 2007, 17:42
autor: Ona_Mika
Nie ma recepty na udany związek, bez kłótni i sprzeczek. Jestem obecnie w 4 letnim związku, mam 19 lat i było wzloty i upadki, kłótnie o byle pierdoły, ale nie da się tego uniknąć. Mamy po prostu takie charaktery i trzeba się do tego przyzwyczaić i starać się to wszystko zmniejszać ale nie da się na pewno tego unicestwić.

: 05 paź 2007, 19:06
autor: Wstreciucha
Napisze troche od czapy, ale temat jest mi bardzo bliski :]
W zwiazki dobieraja sie czesto osoby, ktorych niestety, charaktery bardzo sie od siebie roznia. Paradoksalnie te roznice sa w fazie flirtu , magnezem , czyms co przyciaga ta druga osobe do nas. Te roznice to swiatopoglad, wychowanie, doswiadczenia, poprzednie zwiazki i nawyki z nich wyniesione. I kazdy taki zwiazek przechodzi rozne fazy - jedna z nich , jest pokonywanie roznic, odnajdywanie wspolnego mianownika , tzw docieranie sie - i jest wszystko w porzadku, dopoki to docieranie nie polega na scieraniu jednego charakteru przez drugi. Ta faza moze trwac dlugie lata , poniewaz wypracowywanie kompromisu, szczegolnie u osob bardzo silnych i wladczych , jest bardzo trudne. Ale okazuje sie, ze nie jest to niemozliwe i chyba warto to przetrwac. Cala ta droga moze odbywac sie w ogromnym stresie, mozna wylac duzo lez i powiedziec sobie wzajemnie mnostwo ostrych i niewygodnych slow - ale klotnie nie oznaczaja konca uczucia. Moga byc swojego rodzaju oczyszczeniem i dopoki wszystko rozgrywa sie pomiedzy ludzmi myslacymi, to okaze sie, ze te sprzeczki wzbogacily nas o wiedze na temat potrzeb i oczekiwan naszego partnera.

: 05 paź 2007, 21:46
autor: Mysiorek
Wstreciucha pisze:Te roznice to swiatopoglad, wychowanie, doswiadczenia, poprzednie zwiazki i nawyki z nich wyniesione. I kazdy taki zwiazek przechodzi rozne fazy - jedna z nich , jest pokonywanie roznic, odnajdywanie wspolnego mianownika , tzw docieranie sie - i jest wszystko w porzadku, dopoki to docieranie nie polega na scieraniu jednego charakteru przez drugi. Ta faza moze trwac dlugie lata , poniewaz wypracowywanie kompromisu, szczegolnie u osob bardzo silnych i wladczych , jest bardzo trudne. Ale okazuje sie, ze nie jest to niemozliwe i chyba warto to przetrwac.

A wystarczy zdać sobie sprawę z tego, że jesteśmy z OBCYM.
Łączy nas uczucie, ale dzieli "wszystko". I wtedy dać luz "obcemu" i wszystko gra.

: 06 paź 2007, 21:15
autor: Wstreciucha
Mysiorek pisze:Łączy nas uczucie, ale dzieli "wszystko". I wtedy dać luz "obcemu" i wszystko gra.

Uchummm, ale wczesniej chyba nalezy pozbyc sie wszelkich oczekiwan.