Dziwe uczucie- czy jestem fer
: 14 lip 2007, 17:34
Witam,
to mo pierwszy post na tym forum, długo się zastanawiałem czy napisać co mnie gnębi i wkońcu sie odważyłem .
Jestm w związku z dziewczyną o 8 lat młodszą odemnie, jesteśmy już ze sobą ponad 1,5 roku, niby wszystko było oki, przez ten czas, ale coś zaczeło się psuć. Jakić czas temu spotykała się z jednym kolesiem, niby niewinny flirt ale jakoś w to nie wierzę, oczywiście ukręciłem lep sprawie, kolesia o malo co nie zmasakrowałem, ale nie w tym rzecz. Po tym zdarzeniu ona powiedziała mi że to tylko była taka przyjaźń, że potrzebowała jakiejś odskoczni, że niby czuła się samotna jak mnie nie było przeż jakiś czas w kraju, że nie potrafiła mi o tym powiedzieć żebym wrocił, dla mnie ściema. Od tamtego wydażenia mineło już co prawda prawie 4 miesiące, z tego co wiem z kolesiem już żadnych kontaktów nie ma, ale od tamtego momentu już jej nie ufam, aczkolwiek ja kocham... chyba. Ostatnimi czasy zdaża się nam pokłócić, "nam", jej o byle głupote, wybucha wtedy taką złościa że klękajcie narody, mnie to że tak powiem wali i spływa po mnie jak po kaczce to że się na mnie wydziera i to ją denerwuje. Przez ostani czas miałem że tak powiem klapki na oczach i nie widziałem poza nią świata, byłem gotowy poświećić się dla niej...bo jej się zamanił wyjazd za granice,co dla mnie jest totalna głupotą (powodów że tak powiem nie podam), pozaty widze że jakąkolwiek rzecz ona planuję to nie liczy się nikt poza nią, ona jest najważniejsza ,a poźniej może pomyśli o kimś. Kiedyś mi to nie przeszkadzało ale od niedawan zaczynam się zastanawiać czy jest sens to ciągnąć bo widze że jakiegoś poważniejszego zwiazku z nia nie stworze, wiem że ona nie poświęci się dla mnie, a chce żebym to ja wszystko dla niej zostawił. Zaczynam sobie wmawaić że to bez sens i prędzej czy poźniej to się rozleci jak domek z kart, wole już się do tego zacząć przygotowywać, ale jeszcze trwam w tym zwiazku z tym że teraz powoli zaczynam ją że tak powiem olewać, już mnie nie interesuję co gdzie jak i z kim idzie czy takie tam, chce narazie z nią być bo mi tak wygodniej, jak mnie pyta czy ją kocham to mowie że tak, aczkolwiek nie wiem czy to jeszcze prawda, fajnie mi się z nią bawić, gdzieś wyjść, sex itp.
Nie wiem ile jeszcze tak pociągne zanim zakończe ten zwiazek, może mi się odmieni, albo jej i nagle zacznie myśleć, może to ona wkońcu troche zacznie bardziej za mna latać.
Czy oszukuje sam siebie, czy jestem fer w stosunku do niej, czasami mam moralniak jak ide z nią do łożka i mowie że ja kocham... czy to przyzwyczajenie , czy chemia już wygasła, a może czekać na jakiś bodzieć od niej... nie wiem już co mam robić... narazie trwam w tym związku, wmawiając sobie w głowe że bedzie co ma być, ale wole być przygotowany na koniec.
to mo pierwszy post na tym forum, długo się zastanawiałem czy napisać co mnie gnębi i wkońcu sie odważyłem .
Jestm w związku z dziewczyną o 8 lat młodszą odemnie, jesteśmy już ze sobą ponad 1,5 roku, niby wszystko było oki, przez ten czas, ale coś zaczeło się psuć. Jakić czas temu spotykała się z jednym kolesiem, niby niewinny flirt ale jakoś w to nie wierzę, oczywiście ukręciłem lep sprawie, kolesia o malo co nie zmasakrowałem, ale nie w tym rzecz. Po tym zdarzeniu ona powiedziała mi że to tylko była taka przyjaźń, że potrzebowała jakiejś odskoczni, że niby czuła się samotna jak mnie nie było przeż jakiś czas w kraju, że nie potrafiła mi o tym powiedzieć żebym wrocił, dla mnie ściema. Od tamtego wydażenia mineło już co prawda prawie 4 miesiące, z tego co wiem z kolesiem już żadnych kontaktów nie ma, ale od tamtego momentu już jej nie ufam, aczkolwiek ja kocham... chyba. Ostatnimi czasy zdaża się nam pokłócić, "nam", jej o byle głupote, wybucha wtedy taką złościa że klękajcie narody, mnie to że tak powiem wali i spływa po mnie jak po kaczce to że się na mnie wydziera i to ją denerwuje. Przez ostani czas miałem że tak powiem klapki na oczach i nie widziałem poza nią świata, byłem gotowy poświećić się dla niej...bo jej się zamanił wyjazd za granice,co dla mnie jest totalna głupotą (powodów że tak powiem nie podam), pozaty widze że jakąkolwiek rzecz ona planuję to nie liczy się nikt poza nią, ona jest najważniejsza ,a poźniej może pomyśli o kimś. Kiedyś mi to nie przeszkadzało ale od niedawan zaczynam się zastanawiać czy jest sens to ciągnąć bo widze że jakiegoś poważniejszego zwiazku z nia nie stworze, wiem że ona nie poświęci się dla mnie, a chce żebym to ja wszystko dla niej zostawił. Zaczynam sobie wmawaić że to bez sens i prędzej czy poźniej to się rozleci jak domek z kart, wole już się do tego zacząć przygotowywać, ale jeszcze trwam w tym zwiazku z tym że teraz powoli zaczynam ją że tak powiem olewać, już mnie nie interesuję co gdzie jak i z kim idzie czy takie tam, chce narazie z nią być bo mi tak wygodniej, jak mnie pyta czy ją kocham to mowie że tak, aczkolwiek nie wiem czy to jeszcze prawda, fajnie mi się z nią bawić, gdzieś wyjść, sex itp.
Nie wiem ile jeszcze tak pociągne zanim zakończe ten zwiazek, może mi się odmieni, albo jej i nagle zacznie myśleć, może to ona wkońcu troche zacznie bardziej za mna latać.
Czy oszukuje sam siebie, czy jestem fer w stosunku do niej, czasami mam moralniak jak ide z nią do łożka i mowie że ja kocham... czy to przyzwyczajenie , czy chemia już wygasła, a może czekać na jakiś bodzieć od niej... nie wiem już co mam robić... narazie trwam w tym związku, wmawiając sobie w głowe że bedzie co ma być, ale wole być przygotowany na koniec.
.anym malym czlowieczkiem ktory mysli censored, bo mozgu nie masz w ogole.
Zawsze tak mówią.. piękn(i)e i niewin(i)e
masa

od kiedy?
najwidoczniej dziewczyna nie byla Ciebie warta, dobrze ze to wyszlo teraz. Powodzenia <browar>