agnieszka.com.pl • "Stara milosc nie rdzewieje" ?
Strona 1 z 1

"Stara milosc nie rdzewieje" ?

: 30 paź 2007, 15:05
autor: cassie
Cztery lata temu poznalam na gg pewnego chlopaka. Mialam wtedy 17 lat, on 20. Spotkalismy sie kilka razy i zabujalam sie w nim. To z nim calowalam sie pierwszy raz. Wtedy myslalam, ze to ten jedyny. Traktowalam ta znajomosc bardzo powaznie, myslalam, ze on czuje to samo. Wydarzylo sie kilka rzeczy i strasznie sie na nim zawiodlam. Poklocilismy sie, on znalazl sobie dziewczyne. Bardzo dlugo "leczylam" sie z tego uczucia. Potem poznalam innego chlopaka. Bylam z nim ponad 2 lata, ale czasami wspominalam tamtego kolesia. Pewnego dnia jadac do mojego owczesnego spotkalam go. Pozniej przez kilka miesiecy mialam watpliwosci czy chce z nim byc i czy go kocham... Rok temu rozstalismy sie. A teraz, kilka dni temu po ponad 3 latach pojawil sie tamten chlopak... Strasznie mnie do niego ciagnie. Jak narazie gadamy na gg, ale wiem, ze jesli zaproponuje spotkanie to nie odmowie. Ciagle pamietam jak przez niego cierpialam, ale z drugiej strony... Moze nie powinnam z nim gadac? Jak myslicie?

: 30 paź 2007, 15:17
autor: agata
pewnie znajda sie tu osoby doradzające rózne rzeczy...ktos powie "zaryzykuj" kto inny "uciekaj gdzie pieprz rosnie". Osobiscie uwazam ze takie zabawy nie są dla mnie...gdybym jeszcze wiedziała ze ten koles kiedys sprawił ze sie na nim zawiodłam to nie wróciłabym do takich rozgrywek...ale kazdy m inne zdanie...i ty sama musisz podjąc decyzje czy chcesz ryzykowac :)

: 30 paź 2007, 16:13
autor: vilmon1980
agata pisze:pewnie znajda sie tu osoby doradzające rózne rzeczy...ktos powie "zaryzykuj" kto inny "uciekaj gdzie pieprz rosnie". Osobiscie uwazam ze takie zabawy nie są dla mnie...gdybym jeszcze wiedziała ze ten koles kiedys sprawił ze sie na nim zawiodłam to nie wróciłabym do takich rozgrywek...ale kazdy m inne zdanie...i ty sama musisz podjąc decyzje czy chcesz ryzykowac :)

Ale z drugiej strony... minęły 4 lata. Byli wtedy młodsi i głupsi. On mógł się bardzo zmienić, więc myślę, że Autorka mogłaby spróbować, poznać go bliżej: na ile i w jaką stronę się zmienił? I w zależności od tego zadecydować, co dalej.

: 30 paź 2007, 16:47
autor: ksiezycowka
cassie pisze:Ciagle pamietam jak przez niego cierpialam, ale z drugiej strony... Moze nie powinnam z nim gadac? Jak myslicie?
Szkoda zycia na chore akcje. :]
I wiem kuźwa co mowie, bo mialam do nie dawna taka wlasnie sytuacje jak Ty.
Fakty sa faktami - dalej miekne wobec tego faceta, ze glowa mala. Dlaczego? Pojecia nie mam, nie kocham go, nigdy bym juz z nim byc nie chciala i nie mogla - po tym jak oszukal, wykorzystal? Zero zaufania i czegokolwiek. Ale... no, ale. Ja jemu obojetna tez nie jestem.

Jakby nie bylo jestesmy ludzmi - istotami myslacymi. I stad nasze kontakty zostaly sprowadzone do czysto kolezenskich, bo to jedyne rozsadne wyjscie z sytuacji bylo.

Moja rada jest taka: gadaj do woli, ale sie nie nakrecaj jak napalona 15latka, sytuacje oceniaj sobie chlodno i z dystansem. Przemysl czy on sie zmienil, co Ty w ogole czulas i czujesz teraz do niego, czy bylabys w stanie byc jego kolezanka, przyjaciolka, dziewczyna? Co dla Ciebie bedzie najlepsze. Nie rob kroku w tyl, bo nie warto :)

: 30 paź 2007, 22:18
autor: Olivia
Czujesz do Niego słabość, nic więcej.
Nie wiem, co powinnaś zrobić, rozmawiać czy nie, spotykać się czy nie. Ale jedno wiem na pewno: nie lekceważ głosu intuicji i zawsze na trzeźwo oceniaj sytuację. Nie karm się złudzeniami, nie dopowiadaj ideologii, a zaoszczędzi Ci to wielu niepotrzebnych cierpień.

: 31 paź 2007, 12:44
autor: tr3sor
A jak dla mnie to jesli ktos go niepotraktowal przez te kilka lat przez ktore sie niewidzieliscie jak ciebie ... lub tak jak on traktowal dziewczyny ... ;) bo pewnie niebylas ani pierwsza ani ostatnia.

A watpliwe wydaje sie by sie smial zmienic sam z siebie ... tak wiem zdaza sie ... ale póki samemu nieodczuje sie jak ranilo sie innych niewidzi sie w tym czegos zlego ... ;)

Ot taka moja dygresja na temat typu faceta ktorym staralem sie niezostac ;) i chyba niezostalem ;]

: 01 lis 2007, 15:55
autor: anika
Nie nastawiaj się, nie ufaj przesadnie i zobacz co będzie dalej. Może dla niego jesteś tylko dobrą koleżanką z którą fajnie się rozmawia? Ja tez mam do swoich eks jakiś senstyment, ale "po co komuś dziś wczorajsza miłość?" To już było... mozna powspominać ale nie wróci.

: 07 lis 2007, 23:59
autor: Night Wolf
Anika -100% racji oj ile lat ja sie kochałem w swojej byłej 1 dziewczynie i jaką mam słabość mogłaby mnie bez problemu zbałamucić.
po co komuś dziś wczorajsza miłość - Wrong
"Na co komu dziś wczorajsza miłość "- Lady Pank.

Widzę ze ktoś tu słucha dobrej muzy ;]

2 słowa ode mnie "Panta Rhei".

Nie wchodzi się 2 razy do tej samej rzeki.

: 08 lis 2007, 00:17
autor: Maverick
cassie pisze:Moze nie powinnam z nim gadac? Jak myslicie?
Dobra, robimy glosowanie. Kto za tak, kto za nie, kto sie wstrzymal. Jaki to ma sens? Spotkasz sie albo nie - sama zdecyduj.
Ja Ci moge z mojej strony powiedizec ze moja eks nie mialaby u mnie szans. W tym przypadku nie ma czegos takiego ze stara milosc nie rdzewieje. Bo z tej nawet rdza nei zostala. Kocham, ale nia ja, a wyidealizowany obraz przeszlosci i to wlasnie swiadomosc tego uczynila mnie wolnym. No jeszcze dochodzi to ze coraz lepiej umiem tlumic swoje uczucia, wszystkie.
W Twoim przypadku raczej tak nie bedzie, ale nie mysl ze zawsze mozliwy jest powrot. Zreszta moim zdaniem nie wiem po co. Zastanow sie, czy sama przypadkiem nie kochasz wyidealizowanego obrazu przeszlosci...
Night Wolf pisze:2 słowa ode mnie "Panta Rhei".

Nie wchodzi się 2 razy do tej samej rzeki.
Jak mozna zaprzeczyc samemu sobie w 2 kolejnych zdaniach? Skoro panta rhei to powinienes wiedziec, ze rzeka nigdy nie jest ta sama. I wlasnie wg mnie dlatego nie warto do niej wchodzic. Jak mam poznawac kogos nowego - a eks jest nowa osoba - to wole poznawac go od podstaw, bez konfrontowania co chwile z obrazem przeszlosci. Mozna sie sporo zawiesc.

: 08 lis 2007, 00:25
autor: Night Wolf
No a jak ja napisałem ?
Panta Rhei - Czyli wszystko się zmienia to już nie jest ta sama osoba z którą bylismy...
To jest zupełnie inna osoba która dodatkowo nosi zadre po rozstaniu z nami w sercu

A 2 razy nie wchodzi się do tej samej to wyjaśnia moje poglądy

A co do początku posta to mam i będe mieć słabość do swojej 1 byłej.

Nie widze tu żadnego zaprzeczenia.
Mieć zasady a stosować się do nich w 100%
To 2 różne rzeczy jakby tak było ze każdy na świecie stosuje sie do nich bezgranicznie to byłoby prościej.

Siema Maverick po latach e już mnie na bank nie kojarzysz ;]

: 08 lis 2007, 08:13
autor: Kermit
Gdybym to ja był na Twoim miejscu, nie ryzykowałbym. Mówią że dwa razy nie wchodzi się do tej rzeki. Ale OCZYWIŚCIE decyzja należy do Ciebie. Na pewno wiesz co zrobić tylko się wahasz, dlatego tu piszesz :)

: 08 lis 2007, 08:33
autor: Martinoo
Kermit pisze:Gdybym to ja był na Twoim miejscu, nie ryzykowałbym. Mówią że dwa razy nie wchodzi się do tej rzeki.


A to czas stoi w miejscu żeby można było wejść 2 razy do tej samej rzeki?

: 08 lis 2007, 20:38
autor: FlyingDuck
Ja zaś na Twoim miejscu bym wszedł choćby po to by się przekonać dlaczego nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Oraz czy na pewno się nie wchodzi ;] Chyba że masz inne, ciekawsze perspektywy pod nosem. Carpe diem :)

: 08 lis 2007, 22:33
autor: Mysiorek
Night Wolf pisze:Panta Rhei - Czyli wszystko się zmienia
Night Wolf pisze:A 2 razy nie wchodzi się do tej samej

Masz jakieś kłopoty? <glaszcze>

cassie pisze:Moze nie powinnam z nim gadac? Jak myslicie?

A gadaj. Tylko nie zaślep się. Bądź mądra.

: 08 lis 2007, 23:20
autor: Koko
Mysiorek pisze:A gadaj. Tylko nie zaślep się. Bądź mądra.

Przemijanie ma sens. Dzieki takim rozmowom mozna sie o tym wlasnie przekonac.
A pozniej sie stac. Zyc smiercia tego, co sie spalilo :)

: 10 lis 2007, 12:35
autor: Night Wolf
przemijanie ? Przecież ona nie zamierza się pociąć chyba ze o czymś nie wiem.

Przemijanie to dosyć cięzkie i twarde słowo to tylko miłość a nie walka na miecze.

Nikt tu nie umrze...


Mysior nie mam zadnego kłopotu od 4 lat :>

: 13 lis 2007, 00:56
autor: Mysiorek
Koko pisze:Przemijanie ma sens. Dzieki takim rozmowom mozna sie o tym wlasnie przekonac.
A pozniej sie stac. Zyc smiercia tego, co sie spalilo
Ma sens.
No to spalajmy się i stańmy :)

http://teledyski.onet.pl/10173,2037287,teledyski.html