Olivia pisze:Żadna kobieta nie jest męczennicą i nie chce pokutować za coś, czego nie zrobiła.
Każdy ma swoje problemy i nie chce brać na siebie czegoś, z czym tak naprawdę ta druga osoba sama powinna się uporać.
Kobieta, w ogóle ludzie, i kobiety i meżczyźni powinni posiadać sporą empatie a nie patrzeć tylko w swój zadek. Pokutowananie? Ja bym to raczej nazwał radzeniem sobie, wsparcie dla innych. Są z tego są ogromne plusy dla Ciebie, dla mnie, dla zwiazków i dla ludzi w ogóle. Nie mówie tutaj o tym, żeby sie użalać czy biadolić. Wystarczy zrozumienie i NIC więcej.
Olivia pisze:Myślę, że jak spotkasz właśnie "tę", problemy same znikną. No chyba, że jesteś frajerem i ważniejsza dla Ciebie będzie Jej akceptacja Twoich dziwnych zachowań oraz żeby za nic w świeci Cię nie oceniała.
Nie wierze w teorie tego jedynego, tej jedynej, czy w miłość od pierwszego wejrzenia. Jednak przynam sie ze odbieranie sie w pary to rzecz jak dla mnie magiczna. Magia ta opatrzona jest ciezka pracą nad sobą. Moim zdaniem 2 osoby wiążące sie ze sobą pod wpływem miłości to na zewnątrz dobrze rozumiejąca sie para ludzi idąca razem przez niełate życie, a wewnątrz głeboka jak studnia wieź oparta na przyjaźni, poświęceniu i zdobytej wcześniej mądrości. Twój poprzedni fragment był strasznie egoistyczny i snobistyczny biorąc pod uwage sytuacje w której darzysz uczuciem.
Olivia pisze:Btw, a Tobie nigdy nie zdarzyło się oceniać żadnej kobiety?
Wiadomo że w głowe łatwo o szybka podstawowa ocene na podstawie tego co sie w niej ma. Myśle, że trzba wystrzegać sie takiego oceniania. Ocenianie nie jest możliwe bez zrozumienia. Ja np staram sie wstrzymywać z oceną do momentu w którym zaczynam 2 osobe rozumiec. A żeby kogoś zrozumieć potrzeba czasu, chęci i poukładanej głowy.
Kiki pisze:Powinieneś jej powiedzieć jak najszybciej, jak tylko zaczynacie się spotykać.
Tak się składa, że byłam w związku z facetem, który miał przede mną 3 kobiety (tak przynajmniej twierdził). Rozbawiło mnie stwierdzenie, że rozszedł się z laską, bo po roku doszedł do wniosku, że nie mają wspólny7ch tematów O_o Długo nie mogłam mu uwierzyć, no ale w końcu przekonał mnie. Uwierzyłam głupia. Po czterech miechach powiedział, że to koniec, bo ma w sobie blokadę, której nie może przejść. I każdy jego związek kończył się tak samo. Bo on nie potrafił kochać. (to jego słowa). Lepiej będzie jak powiesz kobiecie z góry, że masz z czymś problem. musisz być szczery.
Twój komentarz jest zbyt osobisty, żeby był prawdziwy. Opowiadanie o rzeczach cieżkich na samym początku, w którym rozumienie sie jest starsznie zagrożone badz nieprawdziwie lub częsciowo wymuszone to koniec jakichkolwiek szans na związek. Bez poszeżania głębokości zwiazku (zobrazujmy to sobie to sobie jako zapuszczaniem korzeni a cały związek jako rozrastające się drzewko) nie ma on szans na przetrwanie. Każdy z nas jak i ja, jak i Ty posiadamy w sobie prawdziwego siebie. Dobrze wiesz jak głeboko zapuszczają sie twoje myśli i nikt z otaczających Cie ludzi nie ma o tym pojęcia. 2 osoby które łaczyć ma prawdziwy związek pownni wpuszczać siebie(poznawać) coraz głębiej tak żeby ich myśli splatały sie nazwzajem, jeśli proces ten podlewany jest szczerością i zrozumieniem powstaje korzeń którego zniszczenie z czasem jest coraz trudniejsze, wręcz niemożliwe.