agnieszka.com.pl • Po prostu chce sie wygadac :(...
Strona 1 z 1

Po prostu chce sie wygadac :(...

: 15 lut 2008, 12:07
autor: Przemek86
Witam przykro mi ze muszę sie z wami przywitać takim tematem:((

Nie potrafię dłużej żyć w takim stanie..ale tez nie potrafię odejść..zrobilem wielki błąd będąc dla niej wszystkim...oddałem całego Siebie swój czas uczucia kończąc na sprawach materialnych

Jesteśmy ze sobą 4 lata poznałem ja jak miala 16 lat ja mialem 18 obecnie 22/20..jednak zaczęła mnie traktować jak kolegę, często mnie okłamuje przez co jej nie ufam...wczoraj postawiłem na swoim powiedziałem ze nie potrafię tak dłużej żyć, być okłamywanym.....wychodząc od niej z domu dostała sygnał na telefon komórkowy...poprosiłem żeby sprawdziła kto to..powiedziała ze ktoś pewnie z naszej klasy wziął numer i pościł jej sygnał, ja specjalnie poprosiłem zeby pokazała mi ten numer i żeby zadzwoniła, powiedziała ze nie..w końcu powiedziała ze to jej kolega Radek..........ja pytam skąd wie ze to kolega radek skoro nie ma numeru na liście a ona ze kojarzy początek..nie wiem co kolega chce przed 22 od Ciebie..spytałem.., spytałem tez dlaczego znowu mnie okłamuje...przecież rozmawialiśmy przed chwila o tym:(...powiedziała ze wolała tak powiedzieć bo gdyby powiedziała ze kolega interpretowałbym to na swój sposob... co jest totalna bzdura bo właśnie oczekuje od niej ze w końcu nie będzie mi kłamała w oczy:( nie wiem co mam myśleć...

Inne sytuacje...wiosna kwiecień 2006 wielka miłość.....jednak już były problemy nieodwzajemnionej miłości, mój błąd polegał na tym ze miała wszystko co chciała..los tak chcial ze mam pieniądze i korzystałem jak moglem z tego..:( wiem ze zrobilem zle......pisałem o innej sytuacji w której zostałem okłamany.. moze i błacha...miałem operacje nosa na kilka dni przed prosiłem ja czy by nie pojechała ze mną, powiedziała ze nie może bo musi być po wpisy na uczelni które ma o godz 14, przepraszała ze nie moze itp...w tym dniu jadąc do Poznania na operacje i bedac juz w Poznaniu dzwonie do niej z zastrzeżonego bo wyczerpała mi sie bateria i dzwoniłem z budki....odebrała.. co sie okazalo ze wraca do domu pociągiem o godz 10.. a później dzwoniąc do koleżanki okazało sie ze żadnych wpisów nie bylo:(

i wiele innych klamstw niby drobnych ale kłamstw tego typu.:(

nie ma mowy w naszym zwiazku o wyjazdach, wspólnym byciu razem.. a juz nie wspomne o sprawach intymnych czyli seksie:( irytuje mnie to wszystko nie chce byc oszukiwanym okłamywanym... a najgorsze jst to ze nie ufam jej w ogole...........................


wiem ze to co napisałem jest chaotyczne przykro mi... mam dosc wszystkiego nie wiem jak mam sie zachować nie wiem co robic...;(


jestem traktowany jak przedmiot.. nie ma dla mnie czasu...czasami czuje sie nikim w jje życiu... teraz jak mi przestało zależeć ii na prawdę nie jest to specjalne.... mi naprawdę przestało zależeć na czymkolwiek.. w środku!!:( to czuć!!! nie potrafię jej okazywać już uczucia.... teraz gdy tkai jestem jje zaczęło zalezec.. ale co z tego jak nadal maja miejsce dziwne sytuacje dwuznaczne.. i kłamstwa... jak zaufać co zrobić żeby choć trochę nie myśleć o tym czy mnie okłamie znowu czy nie?!!:(((((((( jestem facetem... i nigdy nie pomyślałbym ze mogę wylać tyle łez...

ja czuje w środku ze po prostu nie wyrabiam psychicznie nie potrafię sie pozbierać....:!!!:-(

: 15 lut 2008, 13:37
autor: Przemek86
....nie twierdze ze na pieniadzach jej zlaezy co nie zmienia faktu ze rozpiescilem ja... drogimi prezentami... zawsze ja wychodzac gdzies fundowlem... kolacje kina itp..... nigdy z jej strony nie bylo inicjatywy zeby zaplacic.... 3 dni temu poszedłem z nia na kawe... to samo... nie wymagam tego od niej ale irytuje mnie to...


mowi ze kocha płacze przy mnie... a na drugi dzien smiech...i kur.... mac te sygnaly..

nie chce jej sprawdzac.. bo nie o to chodzi

prosi o szanse.. ale co sie zmieni? nie mamy prywatnosci,nigdzie nie jestesmy razem, malo uczucia ktorego mi cholernie brakuje tesknie za romantycznym wieczorem... brakujemi rowniez fizycznosci konczac na seksie ale tego akurat nie wymagam!! bo nie o to chodzi...co do seksu 4 lata zwiazek..4-5 razy mzoe sie kochalismy!!!!:(

wczoraj chcialem wyjsc od niej... zostalem zatrzymany.. zmieklem gdy sie poplakala... mowila ze sie zmieni....! dzisiaj widze znowu usmiech na twarzy opisiki na gg jakby nigdy nic.....pisze do mnie wysyla buziaki.. ja nie odpisuje nie dzwonie bo nie potrafie!!!

prosila mnie zebym jej pomogl w odbudowaniu tego...chociaz troche..a najgorsze ze to samo slyszalem w ciagu ostatnich 2-3 lat.. bedzie lepiej...a nigdy nie bylo a teraz nie potrafie uwierzyc.... i to zaufanie.........................a w zasadzie jego brak:(


2 lata..

kocham ja kocham... przeszedlem depresje ... popadlem w bledne kolo..jsetem facetem...z wygladu malo kto by sie spodziewal.. ze mialem prkatycnzie co drugi wieczor pelen łez w smaotnosci.. i nie wstydze sie tego!!!!mam uczucia i jestem cholernym romantykiem....

plakalem naet wtedy kiedy pomyslalem sobie o jakiejs milej sytaucji z nia.. myslalem wiele dlaczego tak robi... gdy ja o to spytalem odpowiada nie wiem dlaczego... zła jestem..itp


teraz chcialbym zeby zrozumiala... tlkyo nie wiem jak mam sie zachowac... nie odpisywac na smsmy zdystansowac sie? tego nie musze ju chyba robic:(

dla osob które pisza... zerwij... to nie takie proste..:(po tlyu latach..:(

: 15 lut 2008, 13:38
autor: Nemezis
Przemek86 pisze:nie ma mowy w naszym zwiazku o wyjazdach, wspólnym byciu razem.. a juz nie wspomne o sprawach intymnych czyli seksie:(
co przez to rozumiesz? jak to nie byc razem, a byc w zwiazku? nie rozumiem.
wlasciwie to ja mialabym problemy z nazwaniem tego, co Was laczy. To nie jest zwiazek, na pewno.

Pomoz sobie i jej i zakoncz to, zerwijcie kontakt. Dlaczego?
- ona na pewno sie nie zmieni. Notoryczne oklamywanie staje sie po pewnym czasie norma, a przy takich normach zaufanie do tej osoby jest po prostu niemozliwe
- gdyby jej zalezalo, okazywalaby to
- gdy w zwiazku nie ma bliskosci cielesnej (nie tylko o seks chodzi) to jest to albo zwiazek malolatow albo pseudo-zwiazek. Gdy brakuje tego pomiedzy dwojgiem doroslych ludzi, nie ma mowy o normalnych relacjach miedzy nimi...

: 15 lut 2008, 13:40
autor: Przemek86
Nemezis...nasze relacje to spotykanie sie u niej w domu czasami u mnie... bardzo rzadkie wyjscie na herbate.. to wszystko.. nie ma mowy o wyjazdach typu kino.. zwykly spacer zwykle wyjscie za reke wieczorem..

wiem ze to straszne.. ale tak bylo i jest:(

: 15 lut 2008, 13:45
autor: Nemezis
Przemek86 pisze:dla osob które pisza... zerwij... to nie takie proste..:(po tlyu latach..:(
nikt, kto Ci napisze "zerwij", nie napisze tez, ze to jest proste...
lepiej zakonczyc to teraz, niz kolejne lata zmarmowac na cos bez przyszlosci. Ja tak zmarmowalam komus prawie cztery lata, bo nie mialam sily skonczyc tego, bo mi sie wydawalo, ze kocham, ze to jest to.
Powiem Ci jedna, wazna rzecz - niewazne jest to, czy dziewczyna Ci mowi 'kocham', czy placze, czy obiecuje sie zmienic. Wazne jest to, czy to robi. W przypadku niektorych od slow do czymu droga daleka. Bo co Ci z tego, ze slyszysz 'kocham', a tego nie czujesz? i to po tylu latach?

[ Dodano: 2008-02-15, 13:59 ]
Przemek86 pisze:zawsze ja wychodzac gdzies fundowlem... kolacje kina itp.
Przemek86 pisze:3 dni temu poszedłem z nia na kawe
Przemek86 pisze:nie ma mowy o wyjazdach typu kino
to sie nie bardzo klei...

: 15 lut 2008, 14:01
autor: Przemek86
tak tak... jesli mowimy o wyjsicach raz w meisiacu.. to tak wychodzilismy... a czasami raz na 2 miesiace

: 15 lut 2008, 14:04
autor: FrankFarmer
Nemezis bardzo mnie ciekawi jakie to uczucie - zdać sobie sprawe, że zmarnowało sie komus 4 lata? Opisz to prosze szerzej, bardzo mnie to zaciekawiło.

: 15 lut 2008, 14:07
autor: Nemezis
to nie jest moj temat i nie zamierzam sie tu o sobie rozpisywac - moge odp. na priva jak chcesz

: 15 lut 2008, 14:12
autor: Marissa
Przemek86, jesteś młody... praktycznie całe życie przed Tobą. Wystarczy zmienić perspektywę: jak to będzie przez 10 lat, jak będzie Twoje życie wyglądało przez kolejne 10 lat z tą dziewczyną (jeśli nic się na lepsze nie zmieni). Czy nie żal Ci tych kolejnych 10 lat?
Patrz w przyszłość a nie przeszłość. Myśl, a nie wegetuj. Zmieniaj to co Ci się nie podoba, a nie gódź się na to. Proste? Jak diabli, tylko trzeba mieć odwagę w sobie, samozaparcie i świadomość tego, że po bólu rozstania przyjdzie czas spokoju, czas w którym będziesz miał szansę na znalezienie kogoś dla kogo staniesz się tą drugą połówką.

: 15 lut 2008, 15:11
autor: Ted Bundy
Przemek86 pisze:nie twierdze ze na pieniadzach jej zlaezy co nie zmienia faktu ze rozpiescilem ja... drogimi prezentami... zawsze ja wychodzac gdzies fundowlem... kolacje kina itp.


no i to był Twój podstawowy błąd :) Mądry Polak po szkodzie. Nauczka na przyszłość.

Przemek86 pisze:nigdy z jej strony nie bylo inicjatywy zeby zaplacic..


i tu światełko ostrzegawcze powinno Ci się zapalić max do pół roku.

Rozpieściłeś, dałeś się wykorzystać, profity praktycznie zerowe. Opłacało się?

Patrz w przyszłość. I rozsądniej operuj gotówką, taka ma prywatna rada :) Będzie dobrze, ale z inną panią.

: 15 lut 2008, 15:17
autor: FrankFarmer
Ted to co lepsze:
sponsoring z seksem czy bez seksu? :)
Czy lepsza szmira oddająca się czy tylko trzepiąca kaskę za friko? :D

: 15 lut 2008, 15:22
autor: Nemezis
TedBundy pisze:Rozpieściłeś, dałeś się wykorzystać, profity praktycznie zerowe. Opłacało się?
no prosze prosze. a w temacie o Amerykanach tak bardzo potepiales odwdzieczanie sie niektorymi "profitami" <diabel>

: 15 lut 2008, 16:09
autor: Ted Bundy
to nadużycie semantyczne było ;DD

FrankFarmer pisze:sponsoring z seksem czy bez seksu?


każdy sponsoring jest obleśny.

: 15 lut 2008, 16:14
autor: Dzindzer
a sponsoring to kiedy sie zaczyna ??
jak ktos mi postawi obiad dwa drinki i kupi lizaka to juz jest to sponsoring czy nie ??

: 15 lut 2008, 19:39
autor: Wujo Macias
Dzindzer pisze:a sponsoring to kiedy sie zaczyna ??
jak ktos mi postawi obiad dwa drinki i kupi lizaka to juz jest to sponsoring czy nie ??
Jesli drinki to woda rozcienczona kranowa a lizak to taki kruszacy sie badziew to nie.
Ale mojito z chupa chupsem? No, to juz dziwkarstwo jest.
Przemek- nie rob tych X kropek po kazdym zdaniu. W j. polskim zdania konczymi jedna kropka. A wstawianie 1< kropek nie sprawia, ze tekst jest bardziej "serce ujmujacy".
Dwa- Co tu duzo gadac? Rzuc ja, pocierp troche i wroc do normy. To i tak na dluzsza mete niw wyglada specvjalnie sesnownie. Predzej czy pozniej zostaniesz na lodzie, lepiej zebys Ty zdecydowal kiedy to sie stanie.

: 16 lut 2008, 22:38
autor: Grace
Wujo Macias pisze:Predzej czy pozniej zostaniesz na lodzie, lepiej zebys Ty zdecydowal kiedy to sie stanie.

Amen.

Nie wiem skąd u Ciebie, Przemku zapędy do niszczenia sobie życia. Żle mi? Nie widać szans na polepszenie się? Odchodzę i to bez żalu.
Zastanów się co Cię trzyma przy tej dziewczynie, będzie Ci łatwiej odejść jak uświadomisz sobie, że jedynie puste przyzwyczajenie.

: 19 lut 2008, 12:22
autor: joj_sport87
praktycznie NIC Cie przy niej nie trzyma, nie widujecie sie zbyt czesto z tego co napisales, malo czasu spedzacie razem, wasz kontakt fizyczny jest chyba sporadyczny.

Przezylem cos podobnego, ale na szczescie ocknalem sie po 2, a nie 4 latach. Tyle ze widywalismy sie codziennie, a to jednak roznica.

Badz twardy i daz do wlasnego szczescia, a jestem pewny, ze jesli tak na prawde bedziesz tego chcial to bedziesz szczesliwy - oczywiscie z jakas inna.
Jestem PEWNY, ze ona sie nie zmieni i chyba nie tylko ja na tym forum Ci to moge napisac ;]

Moja rada - nie ogladaj sie wstecz, zostaw caly smutek w tyle i patrz przed siebie. Ona nie jest warta Twoich lez, ani straconego czasu. Im wczesniej sobie to uswiadomisz - tym lepiej dla Ciebie.

Pozdro i zycze powodzenia w dazeniu do wlasnego szczescia ! ! !

: 19 lut 2008, 12:51
autor: SaliMali
Raz piszesz, ze o wyjsciach do kina nie ma mowy, ze tylko w domu i czasem na herbate, a chwilke pozniej piszesz, ze rozpieszczasz ja kolacjami kinem itp. Cos mi tu smierdzi :]

Skoro tak Ci z nia zle to odejdz. Bedzie bolalo, bedzie bolalo dlugo, ale w koncu moze bedziesz szczesliwy, moze ona znajdzie kogos kogo nie bedzie chciala oszukiwac

: 19 lut 2008, 12:54
autor: Dzindzer
SaliMali pisze:a chwilke pozniej piszesz, ze rozpieszczasz ja kolacjami kinem itp.

moze zamawia pizze i ściaga filmy z torrenta <szczerbaty>

SaliMali pisze:Skoro tak Ci z nia zle to odejdz.

dokładnie.
No chyba, ze trwanie przy tej złej i egoistycznej sprawia ze czujesz sie lepszym człowiekiem <glaszcze>

a czemu niby wyjścia odpadają ??

: 20 lut 2008, 18:05
autor: shaman
Sprawdzanie jak mówisz drugiej osoby jest be. Robienie wyrzutów o strzałki czy smsy o 22 jest bardzo be. W Poznaniu największy jest UAM, więc celuję, że to tam miały być te wpisy. A tam "wpisy, których nie było" są normą. Więc jak dla mnie te dwa przykłady, to wielkie halo o nic.

Co innego brak wspólnego spędzania czasu i brak seksu. To łącznie daje brak intymności. A bez tego nie można mówić o związku.

Wydaje się, że jedynym co was łączy, to problem z partnerem.


A, a propo irytacji wywołanej ciągłym płaceniem za wyjścia: każdy facet w jakimś stopniu to przeżywa. Pomyśl wtedy, co zrobiłby dżentelmen.

: 20 lut 2008, 18:18
autor: Dzindzer
Przemek86 pisze:.wychodząc od niej z domu dostała sygnał na telefon komórkowy...poprosiłem żeby sprawdziła kto to..powiedziała ze ktoś pewnie z naszej klasy wziął numer i pościł jej sygnał, ja specjalnie poprosiłem zeby pokazała mi ten numer i żeby zadzwoniła, powiedziała ze nie..

a niby to jakim prawem ??
telefon komórkowy to rzecz prywatna, a to kto na niego dzwoni jest sprawa dzwoniącego i właściciela telefonu. a Ty zachowałeś sie jak prostak. w życiu na takie zachowanie nie pokazała bym telefonu bo jest mój

shaman pisze:Pomyśl wtedy, co zrobiłby dżentelmen.

myślisz, ze on ma az taka wyobraźnię ??

: 21 lut 2008, 11:57
autor: Mentor
Cieszę się, że nie dopisałeś do swoich pierwszych postów jeszcze kilka zdań bo bym się rozkleił i wstydu bym sobie narobił.

Poniekąd wiem co czujesz. Dla mnie są to już zamierzchłe czasy - całe 2.5 roku.

Trwało to 2 lata (wiem, że Ty trwasz 2 razy dłużej), był miesiąc, że z nerwów nic prawie nie jadłem i schudłem 7 kg. Innym razem zacząłem palić (nawiasem mówiąc do tej pory z nałogiem walczę), alkohol nigdy nie dawał mi otuchy, na szczęście myślę sobie. Kiedy już psychicznie stałem na krawędzi doszedłem do wniosku, że koniec z tym.

Dwa czy trzy miesiące później kolega z akademika (on był z innego wydziału więc koleżanek jego nie znałem) zorganizował małą imprezkę. Pytam się więc go, która koleżanka jest wolna. Wskazał te, które uważał, że są osiągalne. Zadzwoniłem do jednej z nich i zaprosiłem na randkę. Po drugiej randce (sic!) wiedzieliśmy, że chcemy być razem ... i jesteśmy do teraz.

Dopóki nie przejdziesz takiego katharsis będziesz błądził w tej matni. Czy będziesz żałował, że zakończyłeś to? Po tygodniu, może. Po miesiącu, możliwe. Po roku, hehe nie widzę takiej możliwości. Zresztą wszystko zależy od podejścia. Ja ostatnio nie żałuje niczego (a podjąłem kilka decyzji w tym ze dwie karkołomne). Efekt? W moim życiu ciągle się coś dzieje. Jak człowiek jest załamany i nic się w jego życiu nie zmienia, ciężko jest normalnie funkcjonować w pracy, na uczelni w domu.

Jak mawia profesor automatyki na AGH:
"Control, control, you must learn control! "
"But beware of the dark side. Anger, fear, aggression; the dark side of the Force are they. Easily they flow, quick to join you in a fight. If once you start down the dark path, forever will it dominate your destiny, consume you it will"

<starwars>