Czy to dziewczęcy strach?
: 14 lip 2008, 21:37
Przeglądałem inne tematy ale stwierdziłem, że żaden nie jest podobny do mojego.
Otóż jestem (byłem) z dziewczyną 8 miesięcy.
Od pewnego czasu miałem wrażenie, że moja Ukochana gaśnie...
Potwierdziło się to kilka dni temu, kiedy otrzymałem smsa.
W tym smsie pisała, że już nie ma motylków w brzuchu, że zauroczenie prysło (Nic w tym dziwnego skoro minęło już 8 miesięcy.)
Napisała też że nic do mnie nie czuje... Dziwne bo 3 tygodnie wcześniej pisała, że tęskni, że kocha oraz zapewniała że będziemy razem.
W ostatniej rozmowie z nią pisała mi, że zależy jej na tym by mieć kontakt ze mną.
Jak wyglądało nasze niby rozstanie?
Powiedziałem, że mogę być tylko albo jednym jedynym albo nikim.
Powiedziałem, że jeśli nie będziemy razem, dalsze utrzymywanie kontaktu nie ma sensu.
Poprosiłem ją, by w ciągu następnych 7 dni przemyślała cała sprawę itp.
Gdy pytałem jej czy wyklucza powrót do mnie, napisała "że niczego nie jest w życiu pewna"
(Tradycyjna kwestia kobiety?)
Ja teraz miotam się z myślami co dalej...
Ona troszkę uciekła od problemu i wyjechała na wycieczkę.
Bardzo mi na niej zależy... Wiem, że już nie będę mógł tyle poświęcić innej kobiecie niż ona.
Co się stało? Dlaczego tak nagle Ona zgasła?
Któraś z dziewczyn potrafi mnie to wytłumaczyć?
Pozdrawiam
Otóż jestem (byłem) z dziewczyną 8 miesięcy.
Od pewnego czasu miałem wrażenie, że moja Ukochana gaśnie...
Potwierdziło się to kilka dni temu, kiedy otrzymałem smsa.
W tym smsie pisała, że już nie ma motylków w brzuchu, że zauroczenie prysło (Nic w tym dziwnego skoro minęło już 8 miesięcy.)
Napisała też że nic do mnie nie czuje... Dziwne bo 3 tygodnie wcześniej pisała, że tęskni, że kocha oraz zapewniała że będziemy razem.
W ostatniej rozmowie z nią pisała mi, że zależy jej na tym by mieć kontakt ze mną.
Jak wyglądało nasze niby rozstanie?
Powiedziałem, że mogę być tylko albo jednym jedynym albo nikim.
Powiedziałem, że jeśli nie będziemy razem, dalsze utrzymywanie kontaktu nie ma sensu.
Poprosiłem ją, by w ciągu następnych 7 dni przemyślała cała sprawę itp.
Gdy pytałem jej czy wyklucza powrót do mnie, napisała "że niczego nie jest w życiu pewna"
(Tradycyjna kwestia kobiety?)
Ja teraz miotam się z myślami co dalej...
Ona troszkę uciekła od problemu i wyjechała na wycieczkę.
Bardzo mi na niej zależy... Wiem, że już nie będę mógł tyle poświęcić innej kobiecie niż ona.
Co się stało? Dlaczego tak nagle Ona zgasła?
Któraś z dziewczyn potrafi mnie to wytłumaczyć?
Pozdrawiam

![.[:D]. [:D]](./images/smilies/zadowolony.gif)