Dziwna sytuacja
: 09 gru 2008, 17:27
Cześć wszystkim
Jestem tu nowy, chociaż śledzę tematy tego forum od kilku miesięcy. Niestety stało się tak że i ja muszę zasięgnąć waszej porady. Mój problem wygląda tak: od kilku miesięcy jestem z dziewczyną, wszystko ładnie pięknie, ale od jakiegoś czasu zaczyna między coś zmieniać. Ja czuję to samo co na początku a Ona nie. Mówi że chciałaby to poczuć co kiedyś. Czuję, że oddala się ode mnie. Rzadziej pisze, dzwoni a jak się spotykamy to jest jakaś inna. Kiedyś była w związku który się rozpadł mimo że na początku tez było idealnie i chyba teraz boi się że bedzie tak samo. Kiedy to tym rozmawialiśmy mówiła, że nie wie czemu tak jest i nie wie co ma tym myśleć ani co do mnie czuje. Mówi że potrzebuje troche czasu na przemyślenie wszystkiego. Bardzo mi na niej zależy i mogę wszystko zrobić żeby było znowu jak w niebie, ale nie bardzo wiem jak. Może powinienem trochę odpuścić, nie nadskakiwać tyle wkoło niej jak dotychczas to czasami bywało? Co o tym myślicie?
Jestem tu nowy, chociaż śledzę tematy tego forum od kilku miesięcy. Niestety stało się tak że i ja muszę zasięgnąć waszej porady. Mój problem wygląda tak: od kilku miesięcy jestem z dziewczyną, wszystko ładnie pięknie, ale od jakiegoś czasu zaczyna między coś zmieniać. Ja czuję to samo co na początku a Ona nie. Mówi że chciałaby to poczuć co kiedyś. Czuję, że oddala się ode mnie. Rzadziej pisze, dzwoni a jak się spotykamy to jest jakaś inna. Kiedyś była w związku który się rozpadł mimo że na początku tez było idealnie i chyba teraz boi się że bedzie tak samo. Kiedy to tym rozmawialiśmy mówiła, że nie wie czemu tak jest i nie wie co ma tym myśleć ani co do mnie czuje. Mówi że potrzebuje troche czasu na przemyślenie wszystkiego. Bardzo mi na niej zależy i mogę wszystko zrobić żeby było znowu jak w niebie, ale nie bardzo wiem jak. Może powinienem trochę odpuścić, nie nadskakiwać tyle wkoło niej jak dotychczas to czasami bywało? Co o tym myślicie?


brutalne 

ale do czego zmierzasz i ile te zwiazki trwają ? bo jeli piszesz o swych rodzicach , albo babciach to nie zrozumielismy sie