Nie chce ode mnie prezentu. Normalne?
: 19 gru 2008, 09:01
Witam po długim czasie. Niestety matura, wyjazdy do Niej pochłaniają mnie totalnie i nie mam nawet czasu tutaj pobyć.
Ale niestety mam moim zdaniem śmieszne pytanie. Moja dziewczyna z którą jestem już jakiś lepszy czas nie chce ode mnie prezentu na święta, gdyż nie podoba jej się to, że co chwilę coś jej daje.
Problem niby prosty, bo w każdym lepszym internetowym poradniku pisze się, żeby nie kupować kobietom zbyt często prezentów. Jedyny prezent jaki jej dałem to pluszowy miś i kolczyki na Mikołajki, a wcześniej były to dopiero walentynki 2007 (rozstaliśmy się jakiś czas po tym więc nie miałem nawet jak jej obdarowywać hehe). Rozumiałbym gdybym był jakimś tam ziomkiem i próbował ją poderwać prezentami. Ale przecież już trochę czasu jesteśmy razem ze wspomnianą przerwą, ale jednak.
Już miałem pytać żebyście Waszym doświadczeniem coś mi poradzili, ale oświeciło mnie. Jestem przykładem związku na odległość. Ja do niej jeździłem co rusz. Ona do mnie nie. I ostatnio wspomniała mi, że boli ją, że tak się staram, a ona od siebie nic nie wkłada. Prezentu w sumie na Mikołajki też nie dostałem (choć jakoś do tego wagi nie przywiązałem).
Problemem może być właśnie to, że ja od siebie wkładam dosyć dużo, a ona bardziej statycznie do tego podchodzi? I ma wyrzuty sumienia z tego powodu? Wiecie, jakby mnie wykorzystywała. Co myślicie?
Ale niestety mam moim zdaniem śmieszne pytanie. Moja dziewczyna z którą jestem już jakiś lepszy czas nie chce ode mnie prezentu na święta, gdyż nie podoba jej się to, że co chwilę coś jej daje.
Problem niby prosty, bo w każdym lepszym internetowym poradniku pisze się, żeby nie kupować kobietom zbyt często prezentów. Jedyny prezent jaki jej dałem to pluszowy miś i kolczyki na Mikołajki, a wcześniej były to dopiero walentynki 2007 (rozstaliśmy się jakiś czas po tym więc nie miałem nawet jak jej obdarowywać hehe). Rozumiałbym gdybym był jakimś tam ziomkiem i próbował ją poderwać prezentami. Ale przecież już trochę czasu jesteśmy razem ze wspomnianą przerwą, ale jednak.
Już miałem pytać żebyście Waszym doświadczeniem coś mi poradzili, ale oświeciło mnie. Jestem przykładem związku na odległość. Ja do niej jeździłem co rusz. Ona do mnie nie. I ostatnio wspomniała mi, że boli ją, że tak się staram, a ona od siebie nic nie wkłada. Prezentu w sumie na Mikołajki też nie dostałem (choć jakoś do tego wagi nie przywiązałem).
Problemem może być właśnie to, że ja od siebie wkładam dosyć dużo, a ona bardziej statycznie do tego podchodzi? I ma wyrzuty sumienia z tego powodu? Wiecie, jakby mnie wykorzystywała. Co myślicie?

Daj lepiej coś z siebie, nie od siebie 
![.[:D]. [:D]](./images/smilies/zadowolony.gif)