agnieszka.com.pl • Co byście Panie zrobiły.
Strona 1 z 1

Co byście Panie zrobiły.

: 26 lut 2009, 00:00
autor: rdek
Witam. Jestem tutaj nowy, ale sporo zdążyłem poczytać. Nasunęło mi się takie pytanie:

Załóżmy:

Studiuję ciekawy kierunek z fajnymi dziewczynami. Jedna z nich strasznie podobała mi się od zawsze, jednak nie było wam dane zejść się razem (młody i głupi nie widzi piękności obok tylko szuka daleko).
Między czasie poznałem pewną osobę, jednak nasz związek zaczyna się sypać i widzę, że oboje się w nim męczymy, ale nikt nie ma odwagi podjąć radykalnych kroków.
Ale najlepsze w tej historii jest to, że od pewnego czasu ta koleżanka jakby mnie kokietowała. Doskonale wie, że mam dziewczynę ale, często puszcza mi uśmieszki, nasze ręce przypadkowo się stykają, itp itd... Na początku myślałem, że są to przyjacielskie wygłupy, jednak teraz to już nie jestem niczego pewien.

Dzisiaj koleżanka zapytała mnie jak się układa mój związek, a następnie kiedy będzie mój ślub, bo musi wcześniej wiedzieć, by poszukać sobie partnera na wesele. Odpowiedziałem jej, że nie myślę o ślubie i że mój obecny związek upada.
Aha z racji że studiujemy razem zdarza nam się czasem pójść razem na kawę, czy posiedzieć czekając na zajęcia. (Ta rozmowa była po kawie ;-) )

Teraz do rzeczy:
Morze zabrzmi to jako swoista przesada, ale zastanawiam się czy moja koleżanka nie dała mi podświadomie znaku do działania. Tj, powiedziała, że jest wolna. Wypytała się o mój związek itp.
Może to zabrzmi dziwnie, ale mam ochotę poważnie z nią porozmawiać. Chcę się jej spytać, czy traktuje mnie jako kolegę/przyjaciela, czy może chcielibyśmy spróbować być dla siebie kimś więcej. Taka rozmowa chodzi za mną od dłuższego czasu, a po dniu dzisiejszym nie daje mi spokoju.
Chce z nią pogadać, bo wiem, że znacząco przyspieszy to radykalne zmiany w moim życiu.

Co ja w ogóle mam zrobić...
Co myślicie o tej sytuacji.

: 26 lut 2009, 00:59
autor: lollirot
W odpowiedzi na zawarte w temacie pytanie [nie wiedzieć czemu pozbawione odpowiedniego znaku interpunkcyjnego]: na miejscu koleżanki nie potraktowałabym poważnie kolesia, który takie rozmowy prowadzi za plecami swojej dziewczyny. Po co tkwisz w związku, którego nie masz zamiaru ratować? Bądź w porządku i zakończ jedno, zanim zaczniesz się starać o drugie. To raz.

Dwa:
rdek pisze:Może
to zabrzmi dziwnie, ale mam ochotę poważnie z nią porozmawiać. Chcę się jej spytać, czy traktuje mnie jako kolegę/przyjaciela, czy może chcielibyśmy spróbować być dla siebie kimś więcej. Taka rozmowa chodzi za mną od dłuższego czasu, a po dniu dzisiejszym nie daje mi spokoju.

Stare dobre techniki jak flirt, zdobywanie, zaskakiwanie, widzę, nieaktualne. Teraz się ustala wcześniej "próbowanie bycia dla siebie kimś więcej"? Interesujące <zmieszany>

: 26 lut 2009, 01:26
autor: shaman
lollirot Ci napisała co trzeba. Może tego nie spieprzysz zatem.

: 26 lut 2009, 07:08
autor: Andrew
nie pal mostów - postaw znak , ze w remoncie - może po jutrze bedziesz mial czas zająć się remontem owego, stapaj po nowym skoro jest - pozostaw wyjscie awaryjne. Kobiety to niebezpieczne istoty, ale też nie wszystkie .

: 26 lut 2009, 12:08
autor: Misiek5
Daj sobie konkretny czas na poprawę starego związku, np. 10 dni .. jak się nie zmieni ... wyjdź i startuj zdecydowanie ..

I albo będzie chemia albo nie ..

A z doświadczenia wiem, że skoro już tu napisałeś tzn. że się bujnąłeś w nowej koleżance i nie umiesz wyjść ze starego związku ...

Moja prognoza .... stary związek się posypie szybciej niż myślisz .. „stara” dziewczyna będzie za Tobą gonić ... z nową będzie fajnie na początku ... no i jazdę masz gotową ... no .. obym się mylił ..

: 27 lut 2009, 01:15
autor: DüsterSeele
moim zdaniem jesli chcialbys z nia byc to powinienes z nia szczerze pogadac i zapytac czy mialbys u niej szanse,aczkolwiek Andrew ma racje-nie pal za soba mostow i niezrywaj z ta co obecnie jestes poki niebedziesz pewny ze chcesz byc z ta druga i niebedziesz pewny czy ona chce z toba byc 8)

: 27 lut 2009, 05:36
autor: Mijka
Nic nowego nie powiem. Zakończ poprzedni związek i zacznij zdobywać koleżankę. Ona na to czeka, nie na poważną rozmowę o przyszłości waszego przyszłego związku :>

: 27 lut 2009, 11:48
autor: shinne09
mialam kiedyś podobną sytuację, tyle, że to ja byłam na miejscu tej "koleżanki". z taką różnicą, że ja tego chlopaka nie uwodziłam i nie wysyłałam żadnych sygnałow. to on za mną łaził, z czym źle się czułam wobec jego dziewczyny. a tak serio, to strasznie nie lubię czegoś takiego jak "porozmawiać o tym, czy chcielibyśmy spróbować być dla siebie kimś więcej". Skąd ona może to wiedzieć juz teraz, w chwili rozmowy? teraz, może powie Ci, ze tak. a jutro stwierdzi inaczej. a Ty być moze w chwili kryzysu w związku swoje fascynacje przelałeś na inną dziewczynę, i lada moment też może Ci się "odwidzi". I ja również byłabym za tym, żeby najpierw spróbować uporządkować obecny związek, a jeśli się nie uda, to pakować się w nową znajomość. I litości z tymi rozmowami już na samym początku ;/

: 27 lut 2009, 12:28
autor: Mikro czarnuch
Misiek5 pisze:Daj sobie konkretny czas na poprawę starego związku, np. 10 dni .. jak się nie zmieni ... wyjdź i startuj zdecydowanie ..

Coś na zasadzie przyczajony tygrys, ukryty smok? :>
I albo będzie chemia albo

... nie będzie fizyki?
„stara” dziewczyna będzie za Tobą gonić ...

Równie prawdopodobne jest to, że spadnie jej kamień z serca (autor pisał, że ten związek się sypie, ZWIĄZEK, nie jego stara dziewczyna)
Misiek5 pisze:Moja prognoza ....

Zrobisz coś dla mnie, mógłbyś spojrzeć na chmurki, bo interesuje mnie, jaka będzie pogoda za tydzień? ;)

stary związek się posypie szybciej niż myślisz ..

Misiek5 pisze: z nową będzie fajnie na początku ... no i jazdę masz gotową ...

Aby za bardzo się nie wczułeś, opisując własne doświadczenia ?

aczkolwiek Andrew ma racje-nie pal za soba mostow i niezrywaj z ta co obecnie jestes poki niebedziesz pewny ze chcesz byc z ta druga i niebedziesz pewny czy ona chce z toba byc 8)

Jasne, nie ma co zamykać za sobą wszystkich furtek, choćby byle okno zostawić uchylone, póki bowiem nie masz pewności, że nowe uczucie się przyjmie, nie ma co ryzykować 'bezdomnością'. Sekstra podejście. I jakie praktyczne.

Ktoś kiedyś powiedział "Lepiej coś zrobić i później żałować, niż żałować, że się tego nie zrobiło". Banalne, ale czasem warto się tego trzymać, bo szkoda życia, by marnować je na zbędne zastanawianie się "Jak by to było gdyby".
Jeśli, więc uznałeś, że stary dom już nie nadaje się do remontu, w ogóle grozi zawaleniem to się z niego wyprowadź. Co jak co, ale meblowanie nowego domu, w momencie, gdy nie ma go nawet w projekcie jest z lekka dziwnym pomysłem.

: 27 lut 2009, 13:22
autor: Andrew
Mikro czarnuch pisze:Jasne, nie ma co zamykać za sobą wszystkich furtek, choćby byle okno zostawić uchylone, póki bowiem nie masz pewności, że nowe uczucie się przyjmie, nie ma co ryzykować 'bezdomnością'. Sekstra podejście. I jakie praktyczne.

By mnie zrozumiec, trzeba szerzej jak patrzec - tak myslec. I nie budowac czarnych scenariuszy , bo ja nie o takich tu kryklam ! A skoro ja! z wszystkimi swoimi byłymi jestem w swietnej komitywie do dzis !! to znaczy , ze to co pisze jest słuszne ! Kewstia prawidłowego odebrania.

[ Dodano: 2009-02-27, 13:24 ]
Mikro czarnuch pisze:Jeśli, więc uznałeś, że stary dom już nie nadaje się do remontu, w ogóle grozi zawaleniem to się z niego wyprowadź. Co jak co, ale meblowanie nowego domu, w momencie, gdy nie ma go nawet w projekcie jest z lekka dziwnym pomysłem.

Zycie i ludzie to jednak nie domy ! ale jesli chcesz rozmawiac ze mna w ten sposób to prosze bardzo [:D] zawsze mozna ów dom zburzyć - bo to nie o dom chodzi a o miejsce ! i na starym gruncie postawic nowy .

: 27 lut 2009, 14:43
autor: Mikro czarnuch
By mnie zrozumiec, trzeba szerzej jak patrzec - tak myslec.

Ja już szerzej nie mogę, okulista mówi, że mam za małą przerwę między jednym okiem, a drugim. Co się zaś myślenia tyczy, hmmmmm, tutaj sprawa już bardziej skomplikowana, innych specjalizacji lekarskich nie będę w to mieszać ;-)

I nie budowac czarnych scenariuszy , bo ja nie o takich tu kryklam !

Dlaczego, mój nick do czegoś zobowiązuje.
Ale właśnie o tych czarnych też się tu krykla, przez komin czysty nie przejdziesz, jak już Ci te wszystkie drzwi i okna przed nosem pozamykają (fajne słowo, co znaczy to krykla, bo nie znałam?;)) W każdym związku jest coś i z komedii, i z dramatu. Czego więcej w tematach na tutejszym forum, sam oceń.

A skoro ja! z wszystkimi swoimi byłymi jestem w swietnej komitywie do dzis to znaczy , ze to co pisze jest słuszne ! Kewstia prawidłowego odebrania.

Ty o kulisach kończenia związku i o relacjach z byłymi. Ja o odwadze, (w niektórych przypadkach, rzec by można, prawdziwym heroizmie), aby otwarcie zakończyć wypalony i pozbawiony złudzeń związek, zanim przystąpi się do budowania nowego, z kimś innym.
Co kto lubi, a wiedz, Andrew, że nie każdy lubi życie w trójkącie.

Zycie i ludzie to jednak nie domy ! ale jesli chcesz rozmawiac ze mna w ten sposób to prosze bardzo zawsze mozna ów dom zburzyć - bo to nie o dom chodzi a o miejsce !

Domy i to z cienkiego szkła.
Mi o to zburzenie właśnie idzie, niech burzy, ale nim się za to burzenie zabierze, niech wcześniej nie zapomni ewakuować ludzi, mieszkających w tym budynku.
Nie wiem, jak Ty, ja wolę wiedzieć, czy jeszcze stoję, czy może już sobie przysiadłam... przywalona jakimś stropem.

i na starym gruncie postawic nowy .

Jak kogoś nie stać na działkę budowlaną w innym miejscu to na początek może zacząć od małej rekreacyjnej <szczerbaty>

Nie, ja już nie chcę z Tobą rozmawiać w ten sposób, zbyt bardzo lubię wieloznaczność. Szkoda tematu.

: 27 lut 2009, 18:05
autor: Andrew
Mikro czarnuch pisze: że nie każdy lubi życie w trójkącie.

Ale ja bron Boże nie o trójkątach piszę ... <aniolek>

: 27 lut 2009, 20:41
autor: shaman
Mikro czarnuch pisze:Cytat:
I albo będzie chemia albo


... nie będzie fizyki?
Jemu i tak chodzi o w-f.

: 01 mar 2009, 20:13
autor: Olivia
Nie wiem, czy koleżanka dała Ci znak do działania czy nie, ale moim zdaniem zwyczajnie bada grunt. :)

Życie to przede wszystkim podejmowanie trudnych decyzji. I Ty musisz się na coś zdecydować. Nie zwlekaj jednak zbyt długo, bo znów popełnisz grzech opieszałości.

: 03 mar 2009, 17:35
autor: slash
a może to tylko zauroczenie z Twojej strony? Daj sobie na wstrzymanie, czas... Jeśli relacje z koleżanką będą się pogłębiały to zacznij "nowe" życie. Nie zapominaj jednak o swojej dziewczynie, rozmawiaj z nią, utrzymuj kontakt, spotykajcie się, może jednak coś się jeszcze wybudzi.
Albo jedno albo drugie. I do tego właśnie potrzebujesz czasu.

: 03 mar 2009, 19:23
autor: Maverick
rdek pisze:Co myślicie o tej sytuacji.
Mysle ze jak zaczniesz z nia "powaznie rozmawiac" o tym czy chce z Toba byc to Ci na 100% (chyba ze ona jakas desperatka) powie ze nie chce i straci zainteresowanie Toba. Nie wiedziec czemu sie jej spodobales, moze dlatego ze przez pewien okres czasu okazywales zainteresowanie, ona to zauwazyla a potem to zainteresowanie zniklo co ja sklonilo do dzialania. W kazdym badz razie podrywanie dziewczyny to nie rozmowa nad programem wyborczym, to nie opinia prawna ani to nie jest tez rownanie matematyczne. Tutaj musisz zawiazac oczy paska i "czuc moc" jak Luke Skywalker :P


Ale zgadzam sie z Andrew'em - nie pal mostow. Ale kolezanka nie moze wiedziec ani odczuc ze nie palisz mostow. Nie mow o swojej dziewczynie przy niej.