Czy to koniec ?
: 12 lip 2009, 22:22
Siema.....
Pisze do niej ze ja kocham....ona mi na to "wlasnie do ciebie pisalam i wiesz co mysle....niech kazdy sam zyje we wlasnym swiecie"
Kolejna jazda...po alkoholu, jak sobie wypije zachowuje sie dokladnie jak jej degeneratka matka...Wszystko jest ok i nagle jazdeczka...
Tym razem zrobilo sie jej przykro, myslalem ze znow na mnie.
Wydusilem ze chodzi o matke...domyslilem sie ze o to ze nie ma matki jak kazdy tylko pijaczyne, co nie mozna zabrac na rodzinnego grila bo robi siare za kazdym razem jak sie napije...( moge sie mylic ).
Jej tata puscil jakas plyte i nagle zaczela plakac...mowila ze jakies wspomnienia czy cos i ze zaraz przejdzie....
Przytulilem poszlismy do pokoju, dostalem tel...w tym czasie poszla do siebie...skonczylem myslalem ze jest ok i pojechalem na basen, pozniej do domu.
Pisze ze ja kocham i reszte juz wiecie.
Dodam ze dzis bylismy na grilu gdzie sobie piwkowala...jak pisalem za kazdym razem jak poczuje alkohol jest jazdeczka... i te jej moja sptrawa, zaraz mi przejdzie, nie warto gadac, takie splywanie mnie, zeby nie bylo ze mi robi jazde...wrrr
I co jutro jak wytrzezwieje ma byc ok jak za kazdym razem....normalnie juz sie czuje jak jej ojciec ze stara...ja tak nie chce...
Tylko ze Kaska pije na szczescie zadko, czego nie moge powiedziec o matce...sam nie wiem.przyslkowie o jablku ma tu zastosowanie...to koniec czy nie koniec? a moze to moja wina i czegos nie widze...?
Pisze do niej ze ja kocham....ona mi na to "wlasnie do ciebie pisalam i wiesz co mysle....niech kazdy sam zyje we wlasnym swiecie"
Kolejna jazda...po alkoholu, jak sobie wypije zachowuje sie dokladnie jak jej degeneratka matka...Wszystko jest ok i nagle jazdeczka...
Tym razem zrobilo sie jej przykro, myslalem ze znow na mnie.
Wydusilem ze chodzi o matke...domyslilem sie ze o to ze nie ma matki jak kazdy tylko pijaczyne, co nie mozna zabrac na rodzinnego grila bo robi siare za kazdym razem jak sie napije...( moge sie mylic ).
Jej tata puscil jakas plyte i nagle zaczela plakac...mowila ze jakies wspomnienia czy cos i ze zaraz przejdzie....
Przytulilem poszlismy do pokoju, dostalem tel...w tym czasie poszla do siebie...skonczylem myslalem ze jest ok i pojechalem na basen, pozniej do domu.
Pisze ze ja kocham i reszte juz wiecie.
Dodam ze dzis bylismy na grilu gdzie sobie piwkowala...jak pisalem za kazdym razem jak poczuje alkohol jest jazdeczka... i te jej moja sptrawa, zaraz mi przejdzie, nie warto gadac, takie splywanie mnie, zeby nie bylo ze mi robi jazde...wrrr
I co jutro jak wytrzezwieje ma byc ok jak za kazdym razem....normalnie juz sie czuje jak jej ojciec ze stara...ja tak nie chce...
Tylko ze Kaska pije na szczescie zadko, czego nie moge powiedziec o matce...sam nie wiem.przyslkowie o jablku ma tu zastosowanie...to koniec czy nie koniec? a moze to moja wina i czegos nie widze...?