Zrozumieć kobietę...
: 20 wrz 2009, 12:53
Powiedzcie mi dlaczego tak jest: kobieta stoi przed lustrem i zauważa, że przytyła powiedzmy 6kg.
Mówi sama o tym, że powinna się odchudzać, więcej ruszać, mniej alkoholu bo w ciuszki się nie mieści. Ale w tym kierunku nie robi kompletnie nic (a ma doskonałe warunki - sprzęt w domu). Ciągle tylko puste słowa.
Gdy się jej zwraca uwagę, że sama się zdeklarowała ćwiczyć, ruszać to zaraz napada na faceta w rodzaju: "mówisz, że jestem gruba !" itp.
O co tu chodzi ? Jak taką kobietę zmotywować. Wiem, że za mało szczegółów ale nie chcę tu opisywać całego przypadku.
Mówi sama o tym, że powinna się odchudzać, więcej ruszać, mniej alkoholu bo w ciuszki się nie mieści. Ale w tym kierunku nie robi kompletnie nic (a ma doskonałe warunki - sprzęt w domu). Ciągle tylko puste słowa.
Gdy się jej zwraca uwagę, że sama się zdeklarowała ćwiczyć, ruszać to zaraz napada na faceta w rodzaju: "mówisz, że jestem gruba !" itp.
O co tu chodzi ? Jak taką kobietę zmotywować. Wiem, że za mało szczegółów ale nie chcę tu opisywać całego przypadku.
![.[:D]. [:D]](./images/smilies/zadowolony.gif)


...Szczerze mówiąc też tego nie rozumiem do końca, bo jeśli nawet ktoś jest w dobrej formie, to nadal potrzebuje wszak nieco ruchu od czasu do czasu, by ją utrzymać. I nie każda taka aktywność musi się od razu ciastkiem kończyć, które rujnuje godzinny wysiłek. Po prostu kwestia poważnego podejścia do sprawy. Mi się zawsze lepiej pływa w towarzystwie jakimkolwiek, bo wtedy się często wytwarza duch pozytywnego współzawodnictwa, a więc wzrasta efektywność przy również większej przyjemności... No chyba, że ktoś prezentuje postawę taką jak PM. Wtedy faktycznie słabsi psychicznie mogą z czasem w nerwicę popaść. 