skomplikowany partner
: 09 lis 2009, 23:35
Proszę bardzo o radę, jak mam sobie poradzić z problemem. Zwykle to ja jestem psychologiem, doradcą do spraw sercowych, ale to zmartwienie mnie przerasta.
Mam 26 lat. Może to zabrzmi dziwnie, ale trudno mi się było zakochać bo jestem wymagająca (znam jednak umiar) i ofiaruję dużo partnerowi. Zakochałam się bezgranicznie i chcę być zawsze już z moim ukochanym.
Niestety nie jestem szczęśliwa i nie wiem czy wytrzymam ...mimo , że kocham go bardzo.
Problem może i jest błachy...tylko dlaczego to tak boli ?
Meritum sprawy:
przeszłość
Mój ukochany był wychowywany przez samotną, dominującą matkę. Wychwalała go, aby następnie upokorzyć i określić najgorszymi epitetami. Wymagała od niego ponad jego siły i starania - liczył się tylko idealny efekt. Moje kochanie nie miało wląsnego zdania - gorzej: nie miało własnej tożsamości. Liczyło się tylko zadowolenie matki i podziw w oczach ogółu. Kobieta ta była, jest nieszczęśłiwa i wszystkimi niepowodzeniami obarczała syna - nie dość , że sam nie był nic nie wart, to jeszcze zmarnował jej życie.
Moje kochanie miało całkowicie zrujnowaną psychikę - narzeczoną wybrał , jak on to mówi : "miała tylko wygląd" - była idealna, jego wymarzony typ urody - a reszta - myślał, że się dopasują. Najważniejsze to, aby tworzyli parę jak z pokazu mody i by pasowali do siebie (wyglądem oczywiście) w oczach innych.
Związek okazał się toksyczny. Po 3 latach się rozpadł. Po wielokrotnych namowach narzeczonej , moje kochanie nie wróciło do niej.
Przeżył załamanie nerwowe z powodu matki i straty narzeczonej (miał wyrzuty sumienia, że od niej odszedł). Był w szpitalu , następnie chodził długo na terapię. Myślał wielokrotnie o samobójstwie.
Wyprowadził się z domu. Jednak do dzisiaj dręczą go wyrzuty sumienia, że nie utrzymuje kontaktu z mamą - bo mimo wszystko to jego mama.
Następnie pojawiłam się ja . Zbliżyła nas praca nad wspólnym projektem informatycznym.
Obecnie pracujemy nad tym , aby mieć wspólną firmę. Jesteśmy w tym samym wieku - różnica kilku dni.
terażniejszość
Zaczął powoli , bardzo powoli zmieniać swoje życie. Niestety nie mieszkamy razem - inne miasta. Ze względu na moją edukację i jego pracę nie mogę przenieść się do niego.
To potrwa jeszcze 1,5 roku, Czekamy na siebie bo wiemy, że warto - najważnejsze, że wiemy o swoim istnieniu i chcey być razem.
Niestety nie może się uwolnić przeszłości - mniej niż kiedyś, ale ciągle daży do ideału.
Mnie w sumie wybrał też z tego powodu - mam idealne wnętrze dla niego i jak twierdzi, byłabym dla każdego wymarzoną matką jego dzieci, żoną , kochanką.
Czuję jednak na każdym kroku , że nie podobam mu się - na pewno nie tak jak jego narzeczona. Rzecz w tym , że nie wiem, co bym robiła - to nie spodobam mu się bo nie jestem w jego typie. Uwielbia kobiece kobiety, ale bez wyrażnych kształtów. Aby to lepiej zobrazować - nie muszą mieć biustu. Na dodatek wysoka blondynka, która ubiera się subtelnie.
Ja: naturalna szatynka (mimo że fryzjerzy zachwycają się moimi włosami - nie lubię ich bo nie są blond) , jasna cera, niebieskie kocie oczy , szczupła (ani nie z niedowagą, ani nie z nadwagą) z kobiecą figurą , wyrażną talią i biustem (klepsydra) . Jestem wysoka - wiem, że mój wzrost jest w jego typie. Nie muszę ubierać dekoltów, aby czuć wzrok mężczyzn. Ubieram się elegancko , klasycznie, do mody podchodzę rozważnie. Często widzę wyrazy uznania - szczere, jak mam coś ładnego: czyt. jest niebrzydkie, dobrze dobrane do reszty ubrania i pasuje do mnie.
Dla mie wygląd nie był ważny - nigdy (wygląd partnera nigdy by nie zaważył - mógł być normaly, lecz zadbany) ! Pracowałam usilnie nad edukacją , rozwojem wewnętrznym , kształtowaniem osobowości. Jestem ekonomistką i informatykiem . Zawsze chciałam mieć jednego partnera - jak kocham , to bardzo silnie !
Związek to neustanna pielęgnacja ogrodu, szacunek do partnera, ciepło domu , wielogodzinne rozmowy , rada, pomoc, wyrozumiałość. Nie mogłabym wybaczyć zdrady (mój partner również).
Jestem typowym raczkiem (choć bardziej ambitnym, niż wskazuje na to data urodznie) Nie uważam siebie za piękość , mimo , że mam duże powodzenie u mężczyzn.
Nogdy nie przypuszczałam , że mogę być tak nieakceptowana przez partnera - jest to dla mnie bardzo przykre i bardzo boli. Nigdy nie byłam zakomplesiona z powodu wygłądu - a mój ukochany - jego wpływ zaczyna do tego prowadzić.
Jego wygłąd: jest atrakcyjny, choć nie jest ideałem/marzeniem każdej kobiety.
Jest dosyć zwyczajny.
Ale dla mnie - jest on mężczyzną moich marzeń i dla mnie jest najpiękniejszy na świecie - >
mimo , że on mnie kocha , nigdy tak nie powiedział o mnie , jako kobiecie.
Nie zmieniłabym w nim nic - on chce mie zmienić - fryzura )krótsze włosy, mimo , że mam piękne, zdrowe, długie) i odczuwam z jego strony dużą ingerencję jeśłi chodzi o mój sposób ubierania. Chcę się przystosować do preferencji partnera, ale ..czasami mam uczucie, że jest to nauka krawca kunsztu szycia.
Inne cechy - pasujemy do siebie bardzo, Ten sam gust, te same plany, ta sama wrażłiwość ( + też raczek) , ten sam poziom inteligencji. te same poglądy. itd.Te same ambicje - tylko , że ja znam umiar - w przeciwieństwie do niego; Ma wszystkie cechy, które szukałam u mężczyzny - oprócz całkowitej akceptacji partnerki.
Mimo, że się prawie nie maluję - korektor miejscowo na niedoskonałości cery i delikatna pomadka, błyszczyk ..czasami makijaż rzęs.. stwierdził, że w makijażu wyglądam inaczej - ładnie.
Niestety nie zmienię siebie. Jeszcze większe dbanie o siebie i starannośc w doborze ubrań nic nie pomogą. Fakt , że mężczyżni wodzą za mną oczami na ulicy skomentował tak: cieszy się , że rzucam się w oczy.
Sprawy łóżkowe: bardzo do siebie pasujemy fizycznie ; Oboje uwielbiamy częste kochanie się - jesteśĶy aktywni , próbujemy wszystkiego >. ja jestem odrobinę bardziej aktywna i jak powiedział, ma szczęście, że mnie ma - często się chcę kochać i kochania się nie jest monotonne. Pieścimy się, ale też często mamy spełnienie. Kocham z nim się kochać ! Realizujemy swoje fantazje , nie mamy tajemnic w łóżku. Podczas kochania się ze mną..nie wyczułam , że jakoś specjanie lubi moje ciało. Mogłabym być wychudzoną modelką - nie sprawiłoby to żadnej różnicy .. a może to by mu odpowiadało
(przepraszam...złość) ..
Zawsze zalecam rozmowę z partnerem . ale moja nie pomogła mi. Chce być ze mną , uważa, że jestem atrakcyjna i ładna/piękna, ale dodaje : " z narzeczoną był tylko dla wygłądu"; To stwierdzeni wcale mi nie pomaga , czuję, że ze mną jest tylko dla mojego "wnętrza" . Czasami dziwnie reaguje - jak mnie widzi , to tak jak by był zdziwinoy, że ładnie wygłądam , Nie chcę by mnie tak traktował bo ja go kocham i akceptuję całego ; Nie mogę dłużej już sluchać, że z nią był tylko dla wygładu.
Nie mamy tajemnic przed sobą. Wie doskonale o tym , że ma problemy z psychiką (dążenie do ideałów) , pracuje nad tym każdgo dnia. Mimo to , nie zmienia swojego stosunku do mnie i nie powie, że jestem dla niego najpiękniejszą osobą na świecie. ... Bycie ze mną to potwierdzenie reguły : nie można mieć wszystkiego !
Aha...często jest tak, że partnerzy dobierają się na zasadzie
podobieństw. My bardzo pasujemy do siebie pod tym względem. Uważam, że stanowimy ładną parę - tylko moje zdanie w tym przypadku nie jest ważne.
Akceptuję jego skomplikowany charakter, ale z tym sobie nie radzę bo to uderza w moją wartość jako kobiety. Zaczynam wątpić w moją kobiecość, która zawsze dawała mi wiele radości.
Kocham go bardzo mocno - dlatego to mnie tak boli.
Proszę o pomoc. Z góry dziękuję !
Mam 26 lat. Może to zabrzmi dziwnie, ale trudno mi się było zakochać bo jestem wymagająca (znam jednak umiar) i ofiaruję dużo partnerowi. Zakochałam się bezgranicznie i chcę być zawsze już z moim ukochanym.
Niestety nie jestem szczęśliwa i nie wiem czy wytrzymam ...mimo , że kocham go bardzo.
Problem może i jest błachy...tylko dlaczego to tak boli ?
Meritum sprawy:
przeszłość
Mój ukochany był wychowywany przez samotną, dominującą matkę. Wychwalała go, aby następnie upokorzyć i określić najgorszymi epitetami. Wymagała od niego ponad jego siły i starania - liczył się tylko idealny efekt. Moje kochanie nie miało wląsnego zdania - gorzej: nie miało własnej tożsamości. Liczyło się tylko zadowolenie matki i podziw w oczach ogółu. Kobieta ta była, jest nieszczęśłiwa i wszystkimi niepowodzeniami obarczała syna - nie dość , że sam nie był nic nie wart, to jeszcze zmarnował jej życie.
Moje kochanie miało całkowicie zrujnowaną psychikę - narzeczoną wybrał , jak on to mówi : "miała tylko wygląd" - była idealna, jego wymarzony typ urody - a reszta - myślał, że się dopasują. Najważniejsze to, aby tworzyli parę jak z pokazu mody i by pasowali do siebie (wyglądem oczywiście) w oczach innych.
Związek okazał się toksyczny. Po 3 latach się rozpadł. Po wielokrotnych namowach narzeczonej , moje kochanie nie wróciło do niej.
Przeżył załamanie nerwowe z powodu matki i straty narzeczonej (miał wyrzuty sumienia, że od niej odszedł). Był w szpitalu , następnie chodził długo na terapię. Myślał wielokrotnie o samobójstwie.
Wyprowadził się z domu. Jednak do dzisiaj dręczą go wyrzuty sumienia, że nie utrzymuje kontaktu z mamą - bo mimo wszystko to jego mama.
Następnie pojawiłam się ja . Zbliżyła nas praca nad wspólnym projektem informatycznym.
Obecnie pracujemy nad tym , aby mieć wspólną firmę. Jesteśmy w tym samym wieku - różnica kilku dni.
terażniejszość
Zaczął powoli , bardzo powoli zmieniać swoje życie. Niestety nie mieszkamy razem - inne miasta. Ze względu na moją edukację i jego pracę nie mogę przenieść się do niego.
To potrwa jeszcze 1,5 roku, Czekamy na siebie bo wiemy, że warto - najważnejsze, że wiemy o swoim istnieniu i chcey być razem.
Niestety nie może się uwolnić przeszłości - mniej niż kiedyś, ale ciągle daży do ideału.
Mnie w sumie wybrał też z tego powodu - mam idealne wnętrze dla niego i jak twierdzi, byłabym dla każdego wymarzoną matką jego dzieci, żoną , kochanką.
Czuję jednak na każdym kroku , że nie podobam mu się - na pewno nie tak jak jego narzeczona. Rzecz w tym , że nie wiem, co bym robiła - to nie spodobam mu się bo nie jestem w jego typie. Uwielbia kobiece kobiety, ale bez wyrażnych kształtów. Aby to lepiej zobrazować - nie muszą mieć biustu. Na dodatek wysoka blondynka, która ubiera się subtelnie.
Ja: naturalna szatynka (mimo że fryzjerzy zachwycają się moimi włosami - nie lubię ich bo nie są blond) , jasna cera, niebieskie kocie oczy , szczupła (ani nie z niedowagą, ani nie z nadwagą) z kobiecą figurą , wyrażną talią i biustem (klepsydra) . Jestem wysoka - wiem, że mój wzrost jest w jego typie. Nie muszę ubierać dekoltów, aby czuć wzrok mężczyzn. Ubieram się elegancko , klasycznie, do mody podchodzę rozważnie. Często widzę wyrazy uznania - szczere, jak mam coś ładnego: czyt. jest niebrzydkie, dobrze dobrane do reszty ubrania i pasuje do mnie.
Dla mie wygląd nie był ważny - nigdy (wygląd partnera nigdy by nie zaważył - mógł być normaly, lecz zadbany) ! Pracowałam usilnie nad edukacją , rozwojem wewnętrznym , kształtowaniem osobowości. Jestem ekonomistką i informatykiem . Zawsze chciałam mieć jednego partnera - jak kocham , to bardzo silnie !
Związek to neustanna pielęgnacja ogrodu, szacunek do partnera, ciepło domu , wielogodzinne rozmowy , rada, pomoc, wyrozumiałość. Nie mogłabym wybaczyć zdrady (mój partner również).
Jestem typowym raczkiem (choć bardziej ambitnym, niż wskazuje na to data urodznie) Nie uważam siebie za piękość , mimo , że mam duże powodzenie u mężczyzn.
Nogdy nie przypuszczałam , że mogę być tak nieakceptowana przez partnera - jest to dla mnie bardzo przykre i bardzo boli. Nigdy nie byłam zakomplesiona z powodu wygłądu - a mój ukochany - jego wpływ zaczyna do tego prowadzić.
Jego wygłąd: jest atrakcyjny, choć nie jest ideałem/marzeniem każdej kobiety.
Jest dosyć zwyczajny.
Ale dla mnie - jest on mężczyzną moich marzeń i dla mnie jest najpiękniejszy na świecie - >
mimo , że on mnie kocha , nigdy tak nie powiedział o mnie , jako kobiecie.
Nie zmieniłabym w nim nic - on chce mie zmienić - fryzura )krótsze włosy, mimo , że mam piękne, zdrowe, długie) i odczuwam z jego strony dużą ingerencję jeśłi chodzi o mój sposób ubierania. Chcę się przystosować do preferencji partnera, ale ..czasami mam uczucie, że jest to nauka krawca kunsztu szycia.
Inne cechy - pasujemy do siebie bardzo, Ten sam gust, te same plany, ta sama wrażłiwość ( + też raczek) , ten sam poziom inteligencji. te same poglądy. itd.Te same ambicje - tylko , że ja znam umiar - w przeciwieństwie do niego; Ma wszystkie cechy, które szukałam u mężczyzny - oprócz całkowitej akceptacji partnerki.
Mimo, że się prawie nie maluję - korektor miejscowo na niedoskonałości cery i delikatna pomadka, błyszczyk ..czasami makijaż rzęs.. stwierdził, że w makijażu wyglądam inaczej - ładnie.
Niestety nie zmienię siebie. Jeszcze większe dbanie o siebie i starannośc w doborze ubrań nic nie pomogą. Fakt , że mężczyżni wodzą za mną oczami na ulicy skomentował tak: cieszy się , że rzucam się w oczy.
Sprawy łóżkowe: bardzo do siebie pasujemy fizycznie ; Oboje uwielbiamy częste kochanie się - jesteśĶy aktywni , próbujemy wszystkiego >. ja jestem odrobinę bardziej aktywna i jak powiedział, ma szczęście, że mnie ma - często się chcę kochać i kochania się nie jest monotonne. Pieścimy się, ale też często mamy spełnienie. Kocham z nim się kochać ! Realizujemy swoje fantazje , nie mamy tajemnic w łóżku. Podczas kochania się ze mną..nie wyczułam , że jakoś specjanie lubi moje ciało. Mogłabym być wychudzoną modelką - nie sprawiłoby to żadnej różnicy .. a może to by mu odpowiadało
Zawsze zalecam rozmowę z partnerem . ale moja nie pomogła mi. Chce być ze mną , uważa, że jestem atrakcyjna i ładna/piękna, ale dodaje : " z narzeczoną był tylko dla wygłądu"; To stwierdzeni wcale mi nie pomaga , czuję, że ze mną jest tylko dla mojego "wnętrza" . Czasami dziwnie reaguje - jak mnie widzi , to tak jak by był zdziwinoy, że ładnie wygłądam , Nie chcę by mnie tak traktował bo ja go kocham i akceptuję całego ; Nie mogę dłużej już sluchać, że z nią był tylko dla wygładu.
Nie mamy tajemnic przed sobą. Wie doskonale o tym , że ma problemy z psychiką (dążenie do ideałów) , pracuje nad tym każdgo dnia. Mimo to , nie zmienia swojego stosunku do mnie i nie powie, że jestem dla niego najpiękniejszą osobą na świecie. ... Bycie ze mną to potwierdzenie reguły : nie można mieć wszystkiego !
Aha...często jest tak, że partnerzy dobierają się na zasadzie
podobieństw. My bardzo pasujemy do siebie pod tym względem. Uważam, że stanowimy ładną parę - tylko moje zdanie w tym przypadku nie jest ważne.
Akceptuję jego skomplikowany charakter, ale z tym sobie nie radzę bo to uderza w moją wartość jako kobiety. Zaczynam wątpić w moją kobiecość, która zawsze dawała mi wiele radości.
Kocham go bardzo mocno - dlatego to mnie tak boli.
Proszę o pomoc. Z góry dziękuję !