jancio pisze:Co raz trudniej mi to zrozumieć.
Nie musisz rozumieć. Teraz jedyne co musisz, to zastanowić się, czy rzeczywiście warto psuć coś, co jest teraz czymś, co było i już zakładam nie wróci?
Widzisz, to jest tak jak ze zdradą. Mężczyzna gorzej reaguje na wieść, że kobieta go zdradziła z kimś do kogo nic nie czuła, w wyłącznym celu zaspokojenia swoich (nazwijmy to) potrzeb. Gdyby pojawiły się jakieś uczucia paradoksalnie łatwiej byłoby mu to zaakceptować i wybaczyć, a jego męskość wtedy nie zostałaby tak urażona. W tej sytuacji jest podobnie - gdyby wspomniała Ci, że coś tam do tych facetów czuła, pomyślałbyś po prostu, że naiwna, dała się nabrać i zaciągnęli ją do łóżka. Jednak do nich nic nie czuła, a do Ciebie owszem - czy to nie daje Ci nic do myślenia? Pomyśl, jesteś z kobietą, która sama decydowała, jak sprawy się potoczą, nie bawiła się w jakieś udawane miłostki, ma trochę doświadczeń na koncie --> nie wydaje Ci się, że to wszystko sprawia, że bardziej świadomie zaangażowała się w Wasz związek, że była bardziej świadoma, na co się decyduje wybierając na partnera swojego życia akurat Ciebie? Gdybyś miał podstawy podejrzewać ją w tym momencie o coś, to napisałbyś od razu.
Osobiście uważam, że większym ryzykiem jest związać się z kimś bez pewnego bagażu doświadczeń, z kimś, kto w sprawach damsko-męskich jest początkujący. Pewnie dlatego, że sama przejechałam się już na tym dosadnie. I choć wiem, że to zależy od człowieka - w tym momencie jestem bardziej skłonna zaufać komuś, kto wie, czego chce, kto już trochę 'życia poznał'. I nie obchodzi mnie, czy przede mną były dwie, pięć, czy osiem kobiet, i czy były to jednorazówki. Obchodzi mnie, co jest teraz.
jancio pisze:kobieta, którą szanuję kocham była w przeszłości "dziwką", pustą panienką, która nie potrafiła uszanować swojego ciała i swojej godności, a także uszanować uczucia przyszłego męża.
1. Ktoś, kto kocha, nie mógłby pomyśleć o ukochanej osobie w tej kategorii. Dlaczego nazywasz ją dziwką? Brała pieniądze za seks? Mam nadzieję, że napisałeś to wyłącznie z powodu emocji.
2. Kwestia podejścia. Raz w życiu przespałam się z facetem na pierwszym spotkaniu - ani ja ani on nie uważamy, by któreś z nas było puste lub nie szanowało swego ciała czy godności. I sądzę, że takie myślenie nie zmieniłoby się nawet w sytuacji, gdyby na tym jednym spotkaniu się skończyło.
Gdy mi znajoma mówi, że znów się z kimś przespała, również nie myslę o niej źle.
3. W tym momencie nawet nie zastanawiam się, co sobie o mnie mój przyszły mąż pomyśli. Czuję się ze sobą dobrze i nie chciałabym, by ktoś wypominał mi cokolwiek z mojej przeszłości.