Strona 1 z 1
Nagłe zerwanie kontaktu
: 28 sie 2010, 10:21
autor: toor
Mam obecnie następujący problem: moja dobra koleżanka i zarazem jedna z niewielu przyjaciółek od kilku dni przestała się do mnie odzywać. Zablokowała mi kontakt do siebie. Jest to dla mnie o tyle dołujące, że miała mnie wprowadzać do pracy (ponieważ zaoferowała mi, dostając lepszą pracę, że zajmowane przez nią do tej pory stanowisko przekaże mi). Nie przypominam sobie, żebym coś zawalił. Może dla niej zbrodnią jest to, że bardzo często ze sobą rozmawialiśmy? Jeszcze w środę wieczorem wszystko było OK...
Jestem załamany od kilku dni. Ociera się już o depresję. Co z tym fantem zrobić?
: 28 sie 2010, 10:46
autor: ksiezycowka
Wyjaśnić to jakoś z nią.
: 28 sie 2010, 11:38
autor: toor
Ja już rękę wyciągnąłem, napisałem SMSa. Czekam na kontakt, nie chcę się narzucać na siłę. A swoją drogą to zachowuje się jak mała, niedojrzała dziewczynka której zabrano zabawkę...
: 28 sie 2010, 16:13
autor: ksiezycowka
A czy ja piszę o wyciąganiu ręki?
Nie, wsiądź w samochód, jedź do niej i każ sobie jej zachowanie wyjaśnić.
Miej, że jaja.
: 29 sie 2010, 12:03
autor: Olivia
A swoją drogą to zachowuje się jak mała, niedojrzała dziewczynka której zabrano zabawkę
...
Idealnie opisałeś swoje zachowanie.

Co tu z Nią wyjaśniać? Jeżeli nie odzywa się do Ciebie, to chyba jest jasne dlaczego? Bo nie chce mieć z Tobą kontaktu. A dlaczego nie chce mieć kontaktu? Z tego, co piszesz odnoszę wrażenie, że nie zależy Ci na znajomości z Nią bezinteresownie. Sam przecież napisałeś:
toor pisze:Jest to dla mnie o tyle dołujące, że miała mnie wprowadzać do pracy
Może Ona to wyczuła i Cię spuściła?
: 29 sie 2010, 12:57
autor: ksiezycowka
Olivia pisze:eżeli nie odzywa się do Ciebie, to chyba jest jasne dlaczego? Bo nie chce mieć z Tobą kontaktu.
Przyjaciół nie spuszcza się z powodu byle głupoty ze swojego życia. Dlatego warto to wyjaśnić
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
: 29 sie 2010, 19:28
autor: toor
Olivia: ja ją znam dość długo i nawzajem wyświadczamy sobie różnego rodzaju przysługi. Czasem ja się dla niej przypalałem na uczelni, gdy pracowała, czasami ona robiła wszystko, by coś dla mnie załatwić.
Raz kiedyś z inną znajomą (która umówiła się ze mną na spotkanie) załatwiłem sprawę tak, jak księżycówka napisała: wsiadłem w auto i podjechałem pod dom. Nie zostałem wtedy nawet wpuszczony, bo miała jakichś gości, ale nie osiągnąłem swego celu...
: 29 sie 2010, 21:09
autor: Pegaz
Synu ona już cię spuściła w kiblu rzeczywistości. A ty się motasz. Dajże spokój weź życie we własne ręce i sam coś znajdź dla siebie. PRZYJACIELE nie robią takich rzeczy. Weź że się ogarnij.

: 30 sie 2010, 11:29
autor: lollirot
księżycówka pisze:rzyjaciół nie spuszcza się z powodu byle głupoty ze swojego życia. Dlatego warto to wyjaśnić
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
Zdaje się, że właśnie to zrobiła. Dlaczego miałby gdziekolwiek jeździć?
księżycówka pisze:Miej, że jaja.
Dawno czegoś takiego nie widziałam

: 30 sie 2010, 13:22
autor: Maverick
lollirot pisze:Dawno czegoś takiego nie widziałam
Bo szukac musisz w spodniach, a nie pod spodniczkami.
toor pisze:Olivia: ja ją znam dość długo i nawzajem wyświadczamy sobie różnego rodzaju przysługi. Czasem ja się dla niej przypalałem na uczelni, gdy pracowała, czasami ona robiła wszystko, by coś dla mnie załatwić.
Raz kiedyś z inną znajomą (która umówiła się ze mną na spotkanie) załatwiłem sprawę tak, jak księżycówka napisała: wsiadłem w auto i podjechałem pod dom. Nie zostałem wtedy nawet wpuszczony, bo miała jakichś gości, ale nie osiągnąłem swego celu...
Moze okazalo sie ze nie moze Ci tej pracy zalatwic i jej glupio?
: 30 sie 2010, 13:51
autor: lollirot
Maverick pisze:Bo szukac musisz w spodniach, a nie pod spodniczkami.
Skąd pomysł szukania partykuły "że" pisanej osobno i jeszcze oddzielonej przecinkiem od czasownika w odzieży, wszystko jedno - damskiej czy męskiej? W ogóle skąd pomysł szukania tego gdziekolwiek?

: 30 sie 2010, 17:07
autor: ksiezycowka
lollirot pisze:Zdaje się, że właśnie to zrobiła. Dlaczego miałby gdziekolwiek jeździć?
Bo nie zawsze rzeczy są takie jak wyglądają na pierwszy rzut oka.
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
: 31 sie 2010, 10:30
autor: Daisy
Może się czegoś dowiedziała od kogoś życzliwego ;]
: 02 wrz 2010, 20:15
autor: toor
O, to to. Daisy będzie miała rację. Zdaje się że znajomy, który powyciągał ode mnie informacje poprzeinaczał je i puścił w obieg. Szkoda że mieszka jakieś 250 km ode mnie, bo wtedy uruchomił swoje jaja i zrobił operację plastyczną (szkoda ręki lub auta na takiego gnoja).
: 02 wrz 2010, 20:42
autor: Daisy
toor Nie będziesz z nią tego wyjaśniał?
: 02 wrz 2010, 22:00
autor: toor
Daisy, ja chcę wyjaśnić z nią o co tu tak naprawdę chodzi. Ona trzyma mnie na dystans, ale rozmawia ze mną, co ciekawe - zanotowałem ponadprzeciętny czas reakcji na wiadomość/sygnał (jak na nią). Już ją pytałem, czy aby znów nie znaleźli się życzliwi - odpowiedź dostałem rozmytą "może tak, może nie".
Zresztą - powiedzcie mi: czy zbrodnią niesłychaną jest powiedzieć znajomemu że "fajna z niej przyjaciółka, ciekawe co by było jakby coś więcej między nami było"? A nawet jeśli jej to przekazał, to... cóż w tym złego jeśli dowiedziała się w sumie miłej wiadomości o sobie? W ekonomii coś takiego nazywa się marketingiem szeptanym. A jeszcze nie słyszałem żeby "produkty" się na to obrażały

.
Powiem szczerze - nie mam już na nią sił. Żal mi tracić kontaktu z nią, bo jak wszystko jest OK to jest fajną i inteligentną dziewczyną, tylko jak jej coś strzeli do głowy to tak się zachowuje. Niemniej jednak nie mogę się zadręczać. Nie narzucam się jej, a kontakt ograniczyłem do minimum...
: 02 wrz 2010, 23:40
autor: shaman
Jeśli tak wygląda Twoja relacja z przyjaciółką, to jest to żenujące, czego szczerze choć słabo i krótko - współczuję. Posiadanie przyjaciółki/łek przez faceta jest trudne, zwłaszcza jeśli pojawia się ktoś wyżej w hierarchii.
Wyciąganie z takich znajomości samych dóbr bez względu na okoliczności jest trudne. tym gorzej o Twojej relacji świadczy fakt, że katalizatorem do niezdrowej sytuacji stało się cos tak (w tym kontekście) błahego jak awans zawodowy.
: 03 wrz 2010, 00:01
autor: Nemezis
toor pisze:"fajna z niej przyjaciółka, ciekawe co by było jakby coś więcej między nami było"
Masz odpowiedź. Jeżeli jedno sugeruje, że możliwe jest coś więcej, to nie pachnie to zwykłą przyjaźnią. Być może ona to wyczuwa i nie chce robić Ci nadziei. Być może swoimi humorami bawi się Tobą. Niektórym zabawy amantami sprawiają przyjemność.
shaman pisze:Posiadanie przyjaciółki/łek przez faceta jest trudne, zwłaszcza jeśli pojawia się ktoś wyżej w hierarchii.
A to czemu?
: 03 wrz 2010, 08:19
autor: lollirot
toor pisze:cóż w tym złego jeśli dowiedziała się w sumie miłej wiadomości o sobie?
To nigdy nie jest miłe, kiedy ktoś, kogo uważasz za przyjaciela, chce czegoś więcej

: 03 wrz 2010, 09:13
autor: Dzindzer
lollirot pisze:To nigdy nie jest miłe, kiedy ktoś, kogo uważasz za przyjaciela, chce czegoś więcej

Potwierdzam przeszłam coś takiego, a na końcu jeszcze mi się nieelegancko oberwało.
A jeszcze dowiedzieć sie od osób trzecich, że nie dość, ze chce czegoś więcej to jeszcze to rozpowiada ot tak to juz bym ślę całkowicie źle poczuła
: 03 wrz 2010, 12:17
autor: shaman
Nemezis pisze:shaman napisał/a:
Posiadanie przyjaciółki/łek przez faceta jest trudne, zwłaszcza jeśli pojawia się ktoś wyżej w hierarchii.
A to czemu?
Bo taką sytuacją rządzi masa stereotypów oraz instynkty, z czym musi poradzić sobie każda z trzech stron.
: 03 wrz 2010, 14:45
autor: Nemezis
Dla ludzi świadomych charakteru tej sytuacji to nie jest problem.
: 03 wrz 2010, 19:03
autor: shaman
Tru. Ale to rzadkość.
: 03 wrz 2010, 23:48
autor: toor
Możliwe, że macie rację, ale nie rozumiem jeszcze jednej rzeczy: dlaczego ktokolwiek wywleka (i rozpowiada) informacje, które nie są przeznaczone dla ogółu? Bo ja mam wrażenie, że cokolwiek komukolwiek powiem z towarzystwa, w którym się obracam, to informacja i tak obiega wszystkich i nawet częściowo jest modyfikowana. Mam wrażenie że toczy się walka: ja vs reszta towarzystwa. Tak naprawdę nigdy nie wiem (i to mnie zaczyna dołować bardziej niż olewanie mnie przez nią), kiedy ktoś mnie wysłuchuje bo chce powiedzieć oklepane "nie martw się, będzie lepiej", czy wysłuchuje mnie bo zdobędzie informacje, którymi grono kilkudziesięciu znajomych będzie się karmić niczym sensacją z kolorowego czasopisma.
Najgorsze jest to, że i tak jestem skazany na towarzystwo "życzliwych". Co prawda już coraz mniej, ale jeszcze rok i będę się mógł odciąć. Tylko, że... nie za bardzo jest się gdzie dokleić, a żyć samemu to jakoś tak nie za bardzo. Tak się rozsypało towarzystwo z poprzednich szkół czy też innych miejsc. To nie tak jak choćby 1 pokolenie wstecz - grupy, które po X latach spotykały się ponownie i każdy na każdego patrzył inaczej, przyjaźnie...
Może wpadłem w dół emocjonalny. Może wystarczyłoby, że dobry przygodny seks wyleczyłby mnie z trybu "narzekanie". Nie wiem - ostatnimi czasy moje życie opiera się tylko na codzienności: wstać-śniadanie-mail (czy muszę do pracy czy nie)-praca albo inne załatwienia-obiad-newsy-net-czasami gra-lulu. No ileż tak można... I ta świadomość, że nie ma się za bardzo do kogo odezwać...
: 04 wrz 2010, 08:05
autor: Dzindzer
toor pisze:dlaczego ktokolwiek wywleka (i rozpowiada) informacje, które nie są przeznaczone dla ogółu?
A powiedziałeś tej osobie, ze ma nikomu nie mówić ?
toor pisze:Bo ja mam wrażenie, że cokolwiek komukolwiek powiem z towarzystwa, w którym się obracam, to informacja i tak obiega wszystkich i nawet częściowo jest modyfikowana.
Widać masz strasznie plotkarskie towarzystwo.
To ja teraz nie rozumiem czemu mówiłeś takie rzeczy wiedząc z doświadczenia, ze jak coś powiesz to to obiega wszystkich
toor pisze:I ta świadomość, że nie ma się za bardzo do kogo odezwać...
To może postaraj sie poznać jakiś nowych ludzi. To nie jest takie trudne jak Ci się wydaje
: 04 wrz 2010, 11:41
autor: toor
Dzindzer, po kolei:
Tak, prosiłem o dochowanie tajemnicy. Znajomy, z którym o niej rozmawiałem zna nas (zarówno mnie i ją) od niedawna, może ze 2 miesiące będzie. Powiedziałem to jemu, bo wydawał się nie wplątany w towarzystwo.
Towarzystwo mam raczej męskie, ale jest też kilka kobiet. Mówią, że faceci to gorsze plotkary od kobiet i chyba jest w tym coś z prawdy.
Staram się ostatnio poznawać nowych ludzi. Zresztą współpracuję z genialnym zespołem ludzi, w większości młodych i dynamicznych (aczkolwiek nieco starszych ode mnie). Znam ich jednak trochę za mało, a poznaję wtedy, kiedy dostaję telefon "ratuj, nie działa!!!"

. Podszepnę szefostwu jakieś spotkanie integracyjne (z tego co mi wiadomo, urządzają czasami).
: 04 wrz 2010, 12:23
autor: shaman
Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, jakie życie jest krótkie. Towarzystwo Tobą kieruje, nie podoba Ci się - zmień je lub wpłyń na nie. Dobija Cię codzienność - zabij ją, rób każdego dnia coś innego. Chcesz przygodnego seksu - toś frajer, ale Twoja sprawa, nie bądź większym frajerem i pochwal się jak było, a nie że kusisz kobiety swoim znudzeniem. Przyjaciółka permanentnie nie spełnia swojej roli - zmień.
To nie jest bezduszne, to romantyczne szukanie szczęścia. Marazm nikomu na dobre nie wychodzi. Życie jest za krótkie i może być zbyt piękne, by je nań marnować.
: 04 wrz 2010, 22:23
autor: toor
Nowe wieści: ponoć mam wylecieć z roboty z końcem września. Czyli historia zaczyna się układać logicznie. Musiało tej mojej przyjaciółce być wstyd i głupio że niby przygotowała dla mnie stanowisko, a tu się okazuje że firma ma swojego człowieka... No nie powiem, humoru mi to nie poprawiło, ale jestem spokojniejszy o przyczynę takiego stanu rzeczy.
: 04 wrz 2010, 22:52
autor: shaman
Rany julek jak Ty dajesz się przez życie po kątach ustawiać.
: 05 wrz 2010, 10:08
autor: Olivia
toor pisze:Musiało tej mojej przyjaciółce być wstyd i głupio że niby przygotowała dla mnie stanowisko, a tu się okazuje że firma ma swojego człowieka...
I sądzisz, że to jest powód Jej milczenia? Zapomnij! Jeżeli byliście prawdziwymi przyjaciółmi, to chyba byś się za to na Nią nie obraził? Przecież to normalne, że nie zawsze polecenie określonej osoby na dane stanowisko jest gwarantem zatrudnienia. W czym jest problem powiedzieć "próbowałam, ale się nie udało"? Dlatego jak dla mnie ten powód odpada.
Sądzicie, że ciężko jest w przyjaźni, w której tylko jedna ze stron chce czegoś więcej? Ja się przekonałam, że o wiele gorszą sytuacją jest, kiedy facet, z jednej strony okazuje zainteresowanie czymś więcej, ale jak przychodzi co do czego, to się wszystkiego wypiera. I tak, twierdzi, że jesteśmy tylko przyjaciółmi, ale na imprezie nie pozwala mi nawiązać zbyt bliskiej znajomości z nikim innym.