rozstanie - oddanie $ dla zasady
: 25 paź 2010, 21:28
hej. rozstalem sie rok temu z dziewczyna, po uzmyslowieniu sobie wszystkiego teraz wiem, że tak naprawdę wszystko zniszczył narcyzm mojej partnerki i jej materializm
Narcyzm w formie takiej - że nie dało się już tego wytrzymywać. Ona traktowała mnie źle, tak jakbym był tylko potrzebny do spełniania jej zachcianek. ona uważa się za idealną......ok jest ładna. ale jak zapytałem co jest jej najmocniejszą stroną to powiedziała że uroda.........
Jej ulubionym zajęciem jest 2 godzinne malowanie przed lustrem, kolekcja 30par butów, brak zdecydowania, zmienne nastroje, bardzo chamskie traktowanie ludzi z rodziny, którzy służą tylko do "przynieś-podaj-pozamiataj". W towarzystwie uchodzi za atrakcyjną kontaktową dziewczyną. Tak ją widzą ludzie - ale to jest czar narcyza - bo chodzi jej o podziw. Dlatego lubi się chwalić gdzie to nie była - głównie dzięki temu, że ja ją zabrałem za to co zarobiłem w pracy. Chodzi tylko do najdroższych restauracji bo zwykła pizza to nie to samo co we włoskiej eksluzywnej pizzerii. Takich tematów jest wiele. Potrafi się rozpłakać jak coś się zepsuje a po 5 minutach wmówić, że to ja dotykałem się tej rzeczy ostatni raz i to na pewno moja wina. Dodatkowo jest mistrzynią manipulacji.
A, teraz clue:
Pierwszy raz zerwaliśmy, bo ona uznała że ja ją zdradziłem - było to bezpodstawne i wynikało wyłącznie z jej chorobliwej zazdrości.
Na jednym ze zdjeć z imprezy firmowej bylem z koleżanką. to wg niej była zdrada.
Śmieszne, ale nakreciła tak ten temat, że zakończyliśmy znajomość.
Teraz po drugim rozstaniu, wiem, że jest to typowy objaw narcyza, który boi się o swoją pozycję, że ktoś inny jest ciekawszy i czując się zagrożony sam atakuje.
Ona celowo poznała kogoś innego, a by mnie dobić, wysyłała mi ich zdjęcia razem.
Po roku czasu tamten faktycznie ją zdradził i przyleciała do mnie z płaczem.
Po jakimś czasie zeszliśmy się, był nawet dobrze.
Z tym, że jak poczuła sie pewnie, to znowu zaczęły się jazdy. Tym razem już nie była zazdrosna ale uważała że nie traktuje jej z szacunkiem.
Problemem było nawet to że mieliśmy jechać na wakacje - a ja pracując, chciałem tylko na 1 tydzień, ona twardo że na 2, bo tak ona chce.
Po wielu walkach zgodziłem się dla świetego spokoju. W trakcie wyjazdu było wiele żenujących sytuacji, np. jej kłótnie z barmanami o to, że coś tam nie było takie jak zamówiła itp. Takie typowo pieniackie zachowanie.
Starałem się od tego odcinać - i sam traktowałem ją z coraz większą rezerwą - dlatego uznała, że nie mam dla niej szacunku.
Jej emocje były jak na fali, raz dobrze raz źle. Generalnie rozstaliśmy się 2 raz, a powodem było to, że ja nie pasuje najwidoczniej do niej, nie uprawiam takiego sportu jak ona, że nie mam takich samych zainteresowań, hobby,itp.
Niemniej potem w ciągu roku spotykalismy się na luzie, jeździ gdzieś razem, na weekend basen itp. Nigdy jednak nie było sypiania ze sobą.
Problem w tym, że ona ciągle miała swoja postawę roszczeniową - np. w sklepie ja miałem płacić za wszystko, wakacje tak samo ja w 80%.
Ona ciągle była pokrzywdzona bo zarabiając 2500 na miesiąc wg niej na nic jej nie starcza, chociaż nawet rodzice jej wszystko wciskają, dają kasę.
Jej matka jest wszędobylska i ciągle ją nawiedza telefonicznie - sprawdzając co tam u niej. Jest to irytujące, ale wiem, że ta matka po prostu robi to po to, bo sama jest narcyzką i chce mieć kontrolę nad sytuacją, a moja ex. dzięki tej kontroli -czuje że cały swiat się nią interesuje, że jest ciągle najważniejsza. Wiele razy było to b.żenujące.
Poruszę teraz najważniejszą kwestię:
Otóż, przez całe 2 nasze związki, ja sam jej pomagałem finansowo.
Nigdy jej nie odmawiałem, jak potrzebowała, często ona celowo zapominała że pożyczyła.
W pewnym momencie ja jej po prostu pożyczyłem na nowy Tv, miała oddać po 2 miesiącach, ale ciągle przeciągała terminy.
Teraz minął już prawie rok, a przecież nie bylismy razem i była to normalna pożyczka.
W międzyczasie dołożyłem jej też 30% do laptopa. I tak naprawdę na 2500 zł oddała niecałą połowe. Uznała, że sobie może pozwolić bo ja zarabiam od niej więcej.
Również wcześniej kiedy byliśmy za 1 razem ze sobą, głównie ja płaciłem za wszelkie wyjazdy, wydatki, restauracje itp
W pewnym momencie nie miałem już siły żeby wysłuchiwać jaka ona jest pokrzywdzona, że musi jeździć tramwajem i dołożyłem jej do auta, jakieś 3000 zł.
W sumie to nic bo to tylko 1/6 całości, ale dołożyłem, bo chciałem, żeby mnie to odciążyło, bo ciągle musiałem ją gdzieś wozić i wstawać np. do pracy wcześniej żeby ją podwieźć. Zrobiłem to dla świętego spokoju.
I teraz temat jest taki:
Ona sie przestała do mnie odzywać od 2 miesięcy, od kiedy jej powiedziałem wprost, że nie życzę sobie takiego dojenia i że powinna sobie uzysłowić że ma zaburzenia narcystyczne.
Poznałem temat zaburzeń narcyzmu dogłębnie i ona na 90% ma wszystkie cechy narcystyczne opisane w literaturze.
Powiedziałem jej o tym. Prawdopodobnie ona znowu celowo kogoś poznała, bo powiedziała, że nie ma sensu się widywać, bo do siebie nie pasujemy itp.
Ogólnie wina wg niej za rozpady naszego związku ponosimy po połowie, ale to nieprawda,bo to ja byłem to stroną, która angażowała uczucia, inwestowała w nasz rozwój itp.
Teraz ona już definitywnie mnie lekceważy, a co więcej prawdopodobnie chce znowu mi pokazac jak to ona jest zajebista i w ogóle.
Szczerze - chciałbym jej dac nauczke. Wiem, że tylko odebranie jej części kasy, da jej w kość.
Dlatego zastanawiam się czy nie zwrócić się do niej oficjalnym pismem, że życze sobie oddania tych pieniędzy i że jest wiele potrzebujących ludzi i że ma do 7 dni oddać to co dostała i przekazac na konto np. dla domu dziecka
Nie chce tych pieniędzy dla siebie, ale chcę żeby ona poczuła, że ludzi się nie lekceważy, nie wyzyskuje i że facet jest nie tylko po to że ma się "przydawać", ale że facet ma też uczucia, zasady.
Czare goryczy przed moją decyzją przelał fakt, że ona miała urodziny i poszliśmy do restauracji.
Potem pożyczyłem jej pieniążki na zorganizowanie imprezy urodzinowej. Niestety ona nie zaprosiła mnie na nią. po prostu chamsko pożyczyła i udawała że mnie nie ma w ten dzień - bo od roku ukrywa przed wszystkimi znajomymi że ze mną sie widuje.
Prawdopodobnie coś na mnie nagadała przy rozstaniu.
Chamskie to wiem, i to przelało czare goryczy, a podczas pobytu na basanie natkneli sie na nas jej znajomi - a ona udawala ze mnie kompletnie nie zna. Dla mnie to było totalne chamstwo i zróciłem jej uwage -ale ona nic sobie z tego nie zrobila.
Zwrot tych pieniążków to jest dla mnie sprawa honorowa, prawdopodobnie ona dzięki temu choć raz dostanie szkołe i ktoś jej pokaże granice.
Może jest już jakiś nowy leszcz i jego będzie mogła doić.
Kwota do oddania to jakieś 4500 zł.
Co o tym sądzicie ? Wiem, że głupie, mi na niej zależy, ale uznałem że tylko w taki sposób pokaże jej gdzie jest jej miesce a zarazem nie ukrywam, że poczuje ulgę wewnętrzną, że jednak nie do końca dałem się wykorzystac.
Wskaże jej organizację lub szpital, więc nie bedzie mogła sie tlumaczyć że jestem chamem, i w towarzystie nie bedzie mogła mnie obsmarować.
Proszę o opinie bo mam 2 dni czasu, chce do niej pojechać i grzecznie jej wytłumaczyć moje motywy.
A jak nie zauważę cienia refleksji to do 7 dni wysyłam wezwanie do zapłaty, a potem dla przykładu przetestuje jak działa elektroniczny sąd i wniosę sprawę o orzeczenie zapłaty.
Narcyzm w formie takiej - że nie dało się już tego wytrzymywać. Ona traktowała mnie źle, tak jakbym był tylko potrzebny do spełniania jej zachcianek. ona uważa się za idealną......ok jest ładna. ale jak zapytałem co jest jej najmocniejszą stroną to powiedziała że uroda.........
Jej ulubionym zajęciem jest 2 godzinne malowanie przed lustrem, kolekcja 30par butów, brak zdecydowania, zmienne nastroje, bardzo chamskie traktowanie ludzi z rodziny, którzy służą tylko do "przynieś-podaj-pozamiataj". W towarzystwie uchodzi za atrakcyjną kontaktową dziewczyną. Tak ją widzą ludzie - ale to jest czar narcyza - bo chodzi jej o podziw. Dlatego lubi się chwalić gdzie to nie była - głównie dzięki temu, że ja ją zabrałem za to co zarobiłem w pracy. Chodzi tylko do najdroższych restauracji bo zwykła pizza to nie to samo co we włoskiej eksluzywnej pizzerii. Takich tematów jest wiele. Potrafi się rozpłakać jak coś się zepsuje a po 5 minutach wmówić, że to ja dotykałem się tej rzeczy ostatni raz i to na pewno moja wina. Dodatkowo jest mistrzynią manipulacji.
A, teraz clue:
Pierwszy raz zerwaliśmy, bo ona uznała że ja ją zdradziłem - było to bezpodstawne i wynikało wyłącznie z jej chorobliwej zazdrości.
Na jednym ze zdjeć z imprezy firmowej bylem z koleżanką. to wg niej była zdrada.
Śmieszne, ale nakreciła tak ten temat, że zakończyliśmy znajomość.
Teraz po drugim rozstaniu, wiem, że jest to typowy objaw narcyza, który boi się o swoją pozycję, że ktoś inny jest ciekawszy i czując się zagrożony sam atakuje.
Ona celowo poznała kogoś innego, a by mnie dobić, wysyłała mi ich zdjęcia razem.
Po roku czasu tamten faktycznie ją zdradził i przyleciała do mnie z płaczem.
Po jakimś czasie zeszliśmy się, był nawet dobrze.
Z tym, że jak poczuła sie pewnie, to znowu zaczęły się jazdy. Tym razem już nie była zazdrosna ale uważała że nie traktuje jej z szacunkiem.
Problemem było nawet to że mieliśmy jechać na wakacje - a ja pracując, chciałem tylko na 1 tydzień, ona twardo że na 2, bo tak ona chce.
Po wielu walkach zgodziłem się dla świetego spokoju. W trakcie wyjazdu było wiele żenujących sytuacji, np. jej kłótnie z barmanami o to, że coś tam nie było takie jak zamówiła itp. Takie typowo pieniackie zachowanie.
Starałem się od tego odcinać - i sam traktowałem ją z coraz większą rezerwą - dlatego uznała, że nie mam dla niej szacunku.
Jej emocje były jak na fali, raz dobrze raz źle. Generalnie rozstaliśmy się 2 raz, a powodem było to, że ja nie pasuje najwidoczniej do niej, nie uprawiam takiego sportu jak ona, że nie mam takich samych zainteresowań, hobby,itp.
Niemniej potem w ciągu roku spotykalismy się na luzie, jeździ gdzieś razem, na weekend basen itp. Nigdy jednak nie było sypiania ze sobą.
Problem w tym, że ona ciągle miała swoja postawę roszczeniową - np. w sklepie ja miałem płacić za wszystko, wakacje tak samo ja w 80%.
Ona ciągle była pokrzywdzona bo zarabiając 2500 na miesiąc wg niej na nic jej nie starcza, chociaż nawet rodzice jej wszystko wciskają, dają kasę.
Jej matka jest wszędobylska i ciągle ją nawiedza telefonicznie - sprawdzając co tam u niej. Jest to irytujące, ale wiem, że ta matka po prostu robi to po to, bo sama jest narcyzką i chce mieć kontrolę nad sytuacją, a moja ex. dzięki tej kontroli -czuje że cały swiat się nią interesuje, że jest ciągle najważniejsza. Wiele razy było to b.żenujące.
Poruszę teraz najważniejszą kwestię:
Otóż, przez całe 2 nasze związki, ja sam jej pomagałem finansowo.
Nigdy jej nie odmawiałem, jak potrzebowała, często ona celowo zapominała że pożyczyła.
W pewnym momencie ja jej po prostu pożyczyłem na nowy Tv, miała oddać po 2 miesiącach, ale ciągle przeciągała terminy.
Teraz minął już prawie rok, a przecież nie bylismy razem i była to normalna pożyczka.
W międzyczasie dołożyłem jej też 30% do laptopa. I tak naprawdę na 2500 zł oddała niecałą połowe. Uznała, że sobie może pozwolić bo ja zarabiam od niej więcej.
Również wcześniej kiedy byliśmy za 1 razem ze sobą, głównie ja płaciłem za wszelkie wyjazdy, wydatki, restauracje itp
W pewnym momencie nie miałem już siły żeby wysłuchiwać jaka ona jest pokrzywdzona, że musi jeździć tramwajem i dołożyłem jej do auta, jakieś 3000 zł.
W sumie to nic bo to tylko 1/6 całości, ale dołożyłem, bo chciałem, żeby mnie to odciążyło, bo ciągle musiałem ją gdzieś wozić i wstawać np. do pracy wcześniej żeby ją podwieźć. Zrobiłem to dla świętego spokoju.
I teraz temat jest taki:
Ona sie przestała do mnie odzywać od 2 miesięcy, od kiedy jej powiedziałem wprost, że nie życzę sobie takiego dojenia i że powinna sobie uzysłowić że ma zaburzenia narcystyczne.
Poznałem temat zaburzeń narcyzmu dogłębnie i ona na 90% ma wszystkie cechy narcystyczne opisane w literaturze.
Powiedziałem jej o tym. Prawdopodobnie ona znowu celowo kogoś poznała, bo powiedziała, że nie ma sensu się widywać, bo do siebie nie pasujemy itp.
Ogólnie wina wg niej za rozpady naszego związku ponosimy po połowie, ale to nieprawda,bo to ja byłem to stroną, która angażowała uczucia, inwestowała w nasz rozwój itp.
Teraz ona już definitywnie mnie lekceważy, a co więcej prawdopodobnie chce znowu mi pokazac jak to ona jest zajebista i w ogóle.
Szczerze - chciałbym jej dac nauczke. Wiem, że tylko odebranie jej części kasy, da jej w kość.
Dlatego zastanawiam się czy nie zwrócić się do niej oficjalnym pismem, że życze sobie oddania tych pieniędzy i że jest wiele potrzebujących ludzi i że ma do 7 dni oddać to co dostała i przekazac na konto np. dla domu dziecka
Nie chce tych pieniędzy dla siebie, ale chcę żeby ona poczuła, że ludzi się nie lekceważy, nie wyzyskuje i że facet jest nie tylko po to że ma się "przydawać", ale że facet ma też uczucia, zasady.
Czare goryczy przed moją decyzją przelał fakt, że ona miała urodziny i poszliśmy do restauracji.
Potem pożyczyłem jej pieniążki na zorganizowanie imprezy urodzinowej. Niestety ona nie zaprosiła mnie na nią. po prostu chamsko pożyczyła i udawała że mnie nie ma w ten dzień - bo od roku ukrywa przed wszystkimi znajomymi że ze mną sie widuje.
Prawdopodobnie coś na mnie nagadała przy rozstaniu.
Chamskie to wiem, i to przelało czare goryczy, a podczas pobytu na basanie natkneli sie na nas jej znajomi - a ona udawala ze mnie kompletnie nie zna. Dla mnie to było totalne chamstwo i zróciłem jej uwage -ale ona nic sobie z tego nie zrobila.
Zwrot tych pieniążków to jest dla mnie sprawa honorowa, prawdopodobnie ona dzięki temu choć raz dostanie szkołe i ktoś jej pokaże granice.
Może jest już jakiś nowy leszcz i jego będzie mogła doić.
Kwota do oddania to jakieś 4500 zł.
Co o tym sądzicie ? Wiem, że głupie, mi na niej zależy, ale uznałem że tylko w taki sposób pokaże jej gdzie jest jej miesce a zarazem nie ukrywam, że poczuje ulgę wewnętrzną, że jednak nie do końca dałem się wykorzystac.
Wskaże jej organizację lub szpital, więc nie bedzie mogła sie tlumaczyć że jestem chamem, i w towarzystie nie bedzie mogła mnie obsmarować.
Proszę o opinie bo mam 2 dni czasu, chce do niej pojechać i grzecznie jej wytłumaczyć moje motywy.
A jak nie zauważę cienia refleksji to do 7 dni wysyłam wezwanie do zapłaty, a potem dla przykładu przetestuje jak działa elektroniczny sąd i wniosę sprawę o orzeczenie zapłaty.
To nie świadczy o Tobie dobrze, bez względu na jej problemy zdrowotne.


A poza tym o co chodzi z ta charytatywnoscia? Chcesz wladne intencje i pobudki wybielic? Po co?
![.[:D]. [:D]](./images/smilies/zadowolony.gif)