Moim zdaniem zależy od charakteru, nie od czasów
Ja bym nie rozgraniczała tak drastycznie. Człowiek idzie do liceum i zastaje określony styl funkcjonujący w danej grupie społecznej. Przejmuje pewne zachowania, sposoby spędzania wolnego czasu, dostosowuje to wszystko do własnej osobowości. Ci, którzy tego nie robią, zostają na outcie. Na studiach różnice między wyoutowanymi a tymi, którzy podlegali skutecznej socjalizacji, wyrównują się, bo też i inne wartości zaczynaja się liczyć, na co innego zwraca się uwagę.
I dlaczego czasy? Coś w rodzaju reakcji tłumu zapewne. I jeśli ktoś powie, że ujednolicenie zachowań i poglądów jest wynikiem braku silnej osobowości, to ja zgłaszam veto. Wystarczy popatrzeć, do czego doszli Ci "ujednoliceni", a do czego pozostali. Ci pozostali to z reguły były osoby niezbyt świecące intelektem i wiedzą, i takimi pozostali. Ci "ujednoliceni" w tej chwili okupują stanowiska polityczne, są wziętymi artystami lub coś w okolicach (teatrologie itp.) lub robią kariery naukowe.