jesli wybiera w danym momecie przyjazn to chce poczekac co bedzie dalej i jak sie to rozwinie. w moim przypadku jesli mowie o przyjazni... to chodzi mi o definitywne: NIE! ale zalezy mi na tej osobie w pewnym stopniu aby jej uczuc nie urazic i aby tej osobie narobic nadzieji..aby nie czula sie az tak odepchnieta. ludzie zazwyczaj nie lubia ranic , a kobiety tymbardziej wiec skoro przyjazn , to wg mnie wybrala ta opcje dla swojego sumienia i Twoich uczuc.
dokładnie tak samo uważam

tylko ze raz tak postapiłam a on i tak nie uwierzył i było z tego potem duzo problemów i bólu (jego)ostatnio poznałam kogoś na gg, wydał mi się interesujacy, powiedziałam że najwyzej mozemy sie zaprzyjaźnić bo mam faceta (czyli dla mnie definitywne NIE)...3 dni cos tam próbowal i dopiero po bardzo wyraźnej odmowie jakiegokolwiek flirtu przestal sie odzywać

Czyli faceci są jednak niereformowalni
Dopisane później po przeczytaniu postu Emperora:
Natomiast jeśli on jej wyznał miłość, lub zachowywał się w sposób jednoznacznie wskazujący na jego zaangażowanie uczuciowe to propozycja przyjaźni raczej kończy wszelkie nadzieje. Bo ona wie już, że "nic z tego nie będzie". I z takiej przyjaźni nici. Nie będą sie swobodnie zachowywali wobec siebie - on będzie uważał cały czas, żeby czegoś za dużo nie powiedzieć. Będzie walczył sam ze sobą - w sercu czuje, że musi ją zdobyć, a w czaszce wie, że nie będzie nic z tego i musi przystopować. Przez co nie jest sobą. A ona nie będzie się zachowywać na luzie. Będzie się bała powiedzieć coś miłego, żeby przypadkiem mu nie zrobić nadziei. Będzie czuła się skrępowana trochę. Oboje zresztą. Z takiej przyjaźni nic nie będzie. Takie jest moje zdanie. Ale oczywiście wyjątki potwierdzają regułę.
Wyjatki sa, ale u mnie było dokładnie tak jak powiedziałeś

I chociaz on twierdzi ze chce być juz tylko przyjacielem, to teraz ja nie wierzę, zachowuję maksymalny dystans, wykręcam się od spotkan. Raz, że mam faceta, dwa ze to krępujące