agnieszka.com.pl • Alkoholizm w rodzinie, a związki...
Strona 1 z 2

Alkoholizm w rodzinie, a związki...

: 28 sty 2005, 18:12
autor: Bartek22
Witam.

Mam 22 lata. Moj ojciec pije alkohol od 7 lat...Zauwazylem ze od tamtego czasu mam problemy...Problemy z uczuciami...Czytalem kiedys o tzw DDA(Dorosle Dzieci Alkoholików) ...

To cytat ze strony : http://www.alkoholizm.akcjasos.pl/90.php

"Istota problemu.


Wielu z nas odkryło, że mamy dużo wspólnych cech wskutek wzrastania w domu alkoholika.
Zaczęliśmy odczuwać izolację, trudności w kontaktach z ludźmi, w szczególności z autorytetami. By chronić siebie, dbaliśmy o to by zadowolić innych, nawet kosztem zatracenia naszej własnej tożsamości. A mimo to każdą krytykę traktujemy jako zagrożenie.
Żyliśmy jak ofiary. Wykształcając nadmierne poczucie odpowiedzialności, woleliśmy zajmować się raczej innymi niż sobą. Czuliśmy się w jakimś sensie winni, gdy broniliśmy swoich praw, zamiast ustępować. Zaczęliśmy raczej reagować niż działać, pozwalając innym na przejawianie inicjatywy.
Wykształciliśmy osobowość zależną, przerażoną możliwością, że może zostać opuszczona. Gotowi byliśmy zrobić niemal wszystko, żeby utrzymać jakiś związek, byle tylko nie narazić się na emocjonalne odrzucenie. A mimo to stale wybieraliśmy związki niepewne, ponieważ odzwierciedlały one nasz dziecięcy związek z rodzicem - alkoholikiem.
Nauczyliśmy się wypierać nasze uczucia jako dzieci i nie okazywać ich jako dorośli. W wyniku tego warunkowania nie odróżniamy miłości od litości, dążąc do kochania tych którym możemy pomóc. Nastawieni na obronę, uzależniliśmy się od stałego napięcia we wszystkich naszych sprawach,
przedkładając nieustające porażki nad korzystne związki.
To jest opis, nie oskarżenie..."

Wiem, ze moze zwalam wine na siebie, wiem ze mi kurewsk** ciezko...Ale od Pani Psycholog wiem, że...moje zachowanie spowodowane jest tym...JESTEM DZIECKIEM ALKOHOLIKA! Jestem z zewnatrz twardy, a w srodku...mięciutki...:( Taka jest prawda...Nie umiem sobie poradzić jak już w związku...A najbardziej boje sie odrzucenia...Jestem znowu z dziewczyną...5 miesięcy...I znowu to samo...Nie widze dalszego sensu bo boje sie odrzucenia...Jestem zbyt uczuciowy...Zbyt szybko sie rozklejam...Czesto mam doły...I chociaz mam zapewnienia ze jestem jednyny na swiecie to i tak sie boje...:(

Probowalem pomocy...Ale szybko zrezygnowalem...Sam nie wiem dlaczego...Dziwny jestem :(

: 28 sty 2005, 18:31
autor: ksiezycowka
Eeee...
No ja też jestem córką alkoholika. I siostrą i bratanicą.
I wszystko to mam w domu :D
Ojciec,brat, wujek.

Ale w niczym nie przypominam Ciebie.
Wręcz przeciwnie.
Ja wiem ile jestem warta, czego chcę, nie boję się odrzucenia, staram się stąpać twardo po ziemii i realizować swoje cele.
A ojcem...No coz jak pije to zwyczajnie gardzę. Nie pozwole żeby taki ktoś zniszczył mnie w przyszłości.

: 29 sty 2005, 00:18
autor: Krzych(TenTyp)
Ja miałem ojca Holernego alkocholika. Prawie zniszczył mi życie ale podniosłem się i trzymam gardę. Jest mało rzeczy w życiu które mogły by mnie przerosnąć. Moją jedyną słabością jest właśnie lęk przed odżuceniem ale zanika w momęcie gdy widzę się z moją kobietą. Tak naprawdę pieprze co będzie bo iem ze i tak dam radę. Mam wspaniałą matke i brata. Mnóstwo znajomych i paru naprawde przyjacół którzy nie opuszczą mnie w biedzia tak samo ja ich. Wiem ze moje zycie ma sens bo mogę żyć dla kogoś.
EDIT - I każdą porażkę potrafię przistoczyc w zwycięztwo.

Życie albo wyszlifuje cię na diamęt albo zetrze na proch. :564:
Powoli czuję się ze błyszczę :D
POZDRO 4 ALL

: 29 sty 2005, 00:35
autor: Prokurator
Bartku, syndrom dorosłych dzieci alkoholika to nerwica wynikająca ze współuzależnienia, w Polsce jest bardzo wiele osób z podobnymi problemami jak Ty. Generalnie jest różnie, niektórzy sami dojrzewają do bycia mocnym w środku, do miłości wobec siebie, innym jest ciężej i potrzebują pomocy. Myślę, że mogę to powiedzieć bez ogródek, nie potrafiłem zbudować żadnego związku do czasu aż nie poddałem się regularnej psychoterapii, tak - też jestem dzieckiem alkoholika, dorosłym z emocjami dziecka, ale wraz z terapią przychodzi dojrzałość, uczenie się siebie i drugiego człowieka. Najważniejsze jest uświadomienie sobie zaistniałego problemu, potem już prosta droga do szukania pomocy... Psychoterapia jest procesem długotrwałym, efekty przychodzą zawsze, ale zawsze zabiera to dłuższy okres czasu. Nie poddawaj się! Prawdziwa siła to zdawać sobie sprawę z własnych słabości i umieć szukać pomocy jeśli coś nas przerasta :) Trzymam kciuki za Ciebie!

: 29 sty 2005, 00:57
autor: Maverick
Moj dziadek byl alkoholikiem, ale umarl zanim sie urodzilem, wiec go nie znalem :)

: 29 sty 2005, 01:00
autor: gracja
Wielka skala problemu, chyba kazdy miał lub ma kogos w rodzinie kto pije.
Moj chrzesny nie potrafi nawet kontrolowac juz swoich czynnosci fizjologicznych. To odmozdza.

Slyszalam, ze DDA przyjmują w swoim zachowaniu pewną dwubiegunowosc tzn.
albo gardza alkoholem, albo sami maja do niego sklonnosci, badz do innych uzywek?

jak to jest?

: 29 sty 2005, 01:20
autor: Student
Ja tez jestem dzieckiem alkoholika! Zycie przez to przewalone , teraz sie troche uspokoilo ale kiedys... zauważcie ,że w dzisiejszych czasach ciezko spotkac normalna kochaca sie rodzine bez takowych problemow. Co to sie dzieje???

: 29 sty 2005, 01:46
autor: Prokurator
gracja pisze:Slyszalam, ze DDA przyjmują w swoim zachowaniu pewną dwubiegunowosc tzn.
albo gardza alkoholem, albo sami maja do niego sklonnosci, badz do innych uzywek?

jak to jest?


Niekoniecznie, DDA to nerwica, według mnie za dużo psychologia skupia się na wyróżnianiu ogólnych cech DDA, na początku pomaga to identyfikować się z problemem, potem jednak może zaciemniać prawdziwy obraz psychiki indywidualnego osobnika. Jeśli chodzi o mnie to dwubiegunowość istnieje (istniała... chciałbym to kiedyś napisać) jeśli chodzi o kobiety, stosunek do seksu... długo by opowiadać, a opowieść byłaby chyba zbyt osobista... może kiedyś napiszę o tym książkę. Jeśli natomiast chodzi o alkohol, to można dwie tendencje wyróżnić:
- jeśli chodzi o kobiety DDA, to mają one tendencję do wiązania się z alkoholikami
- jeśli chodzi o wszystkich DDA, to są bardziej narażeni na alkoholizm, rzeczywiście niektórzy mają skrajne podejscie do alkoholu... znałem taką jedną DDA - ciężki przypadek - ciężka nerwica obsesyjno-kompulsywna. Jeśli chodzi o mnie to nie demonizuję alkoholu, ani nie fetyszyzuję go w żaden sposób. Mam całkiem ludzki stosunek do tego...

Studencie: po prostu taka w Polsce kultura picia... raczej "kultura"... Mysle ze jednak nie jest tak do konca zle... ja bym jeszcze szerszy aspekt poruszył... obecnie prawie kazdy czlowiek ma cechy neurotyka, nerwicowca... zapłata za postęp cywilizacyjny?

: 29 sty 2005, 11:21
autor: Sir Charles
Prokurator pisze:[Studencie: po prostu taka w Polsce kultura picia... raczej "kultura"... Mysle ze jednak nie jest tak do konca zle...


no w takiej Rosji to chyba nieco gorzej, bo alkoholizm przeciez jeszcze bardziej na porzadku dziennym niz u nas...

a wszystko ma poczatek w bodajze XVII wieku kiedy szlachta nie majac juz popytu na zachodzie na nasze zboze ustanowila obowiazek propinacyjny, czyli kazdy chlop mial obowiazek wypic w ciagu miesiaca okreslona ilosc alkoholu w karczmie nalezacej do swojego pana...

kontynuacja tego byly np praktyki prlowskie kiedy zamiast wyplaty dostawalo sie skrzynke wodki...

...eh od zawsze wiadomo ze co za duzo to niezdrowo...

: 29 sty 2005, 12:05
autor: ksiezycowka
Moj dziadek byl alkoholikiem, ale umarl zanim sie urodzilem, wiec go nie znalem
Mój też.Zachlał się w zakładzie pracy.
Psychoterapia jest procesem długotrwałym, efekty przychodzą zawsze, ale zawsze zabiera to dłuższy okres czasu.
A tak na marginesie to ile może mniej więcej zająć?Bo ja swoja właśnie zaczynam i chciałabym wiedziedzieć tak mnie więcej.
- jeśli chodzi o kobiety DDA, to mają one tendencję do wiązania się z alkoholikami
- jeśli chodzi o wszystkich DDA, to są bardziej narażeni na alkoholizm
To miprzypomniało jak mamusia stwierdziła, że jestem zła i do psychiatry mnie zabarała (a moze psychologa?). Tamta kobieta mnie tak wk****ła. Zaczęła mi wmawiac to co powyżej. Że przez własnego ojca będę nikim, bo "na 99% albo wyjdziesz za alkoholika albo będziesz alkoholiczka". Myślałam, że ją trzasnę w gębę. Nawt mi do słowa dojść nie dała. Tylk zaraz po wyjściu matki zaczęła sie na mnie drzeć!Oby piekło takich ludzi pochłoneło :565:

: 29 sty 2005, 12:49
autor: ptaszek
Mam alkocholika w rodzinie. Kiedy zaczął pić jego córki były już dorosłe, znały go z nieco innej strony, miały uporządkowany system wartości i nie zaciążyło to zbytnio na ich psychice, ale gorzej z najmłodszym - synem. Został pozbawiony autorytetu, nie ma na kim się wzorować, a trzeba przyznać że na wpływy jest bardzo podatny. Ma problemy w nauce (zdaje się że 2 razy już nie zdał) lubi zapalić i wypić z kolegami na podwórku, totalna olewka i brak szacunku dla matki.... Oczywiście nie trzeba dodawać że obraca sie w nienajlepszym towarzystwie. No i ma problemy z samym sobą.
Ale skąd ma wiedzieć jak właściwie postępować, skoro ojciec go tego nie nauczył?

: 29 sty 2005, 12:50
autor: karol
U mnie w rodzinie nie było nigdy alkocholika , zadnego , i bardzo dobrze co nie ?? :564:

: 29 sty 2005, 13:16
autor: Krzych(TenTyp)
Skąd wiedzieć no jakto z telewizji :D :p

: 29 sty 2005, 13:59
autor: gracja
U mnie w rodzinie nie było nigdy alkocholika , zadnego , i bardzo dobrze co nie ??


Nie chwal dnia przed zachodem slonca ;) :564:

: 29 sty 2005, 14:05
autor: karol
gracja pisze:
U mnie w rodzinie nie było nigdy alkocholika , zadnego , i bardzo dobrze co nie ??


Nie chwal dnia przed zachodem slonca ;) :564:


Co bedzie po mnie !! juz mnie nie interesuje !!

: 29 sty 2005, 21:02
autor: Prokurator
kociak pisze:
Psychoterapia jest procesem długotrwałym, efekty przychodzą zawsze, ale zawsze zabiera to dłuższy okres czasu.
A tak na marginesie to ile może mniej więcej zająć?Bo ja swoja właśnie zaczynam i chciałabym wiedziedzieć tak mnie więcej.
- jeśli chodzi o kobiety DDA, to mają one tendencję do wiązania się z alkoholikami
- jeśli chodzi o wszystkich DDA, to są bardziej narażeni na alkoholizm
To miprzypomniało jak mamusia stwierdziła, że jestem zła i do psychiatry mnie zabarała (a moze psychologa?). Tamta kobieta mnie tak wk****ła. Zaczęła mi wmawiac to co powyżej. Że przez własnego ojca będę nikim, bo "na 99% albo wyjdziesz za alkoholika albo będziesz alkoholiczka". Myślałam, że ją trzasnę w gębę. Nawt mi do słowa dojść nie dała. Tylk zaraz po wyjściu matki zaczęła sie na mnie drzeć!Oby piekło takich ludzi pochłoneło :565:


1. Długość psychoterapii zależy od indywidualnych predyspozycji, średni okres na zaprojektowanie i wykonanie zmiany siebie podobno zajmuje około 2 lat. Najważniejsze to nie zrażać się po paru miesiącach.

2. Psychiatra to nie jest zła rzecz, jest lepszy od psychologa, bo jest lekarzem. Najlepiej jakby miał do tego certyfikat PTP. Co do tej pani, to nie mam pytań... ja sam wiedziałem co jest ze mną nie tak i po prostu pewnego razu zdecydowałem się iść na terapię, mój psychoterapeuta (a jednocześnie psychiatra-neurolog) jest naprawdę sympatyczny i wiele dzięki niemu odkryłem...

Ale skąd ma wiedzieć jak właściwie postępować, skoro ojciec go tego nie nauczył?


Nie tylko ojciec, także matka, która daje się tyranizować jest odpowiedzialna.

: 29 sty 2005, 23:02
autor: kurek
a u mnie w domu w koszu ktory stoi w rogu pokoju zawsze jest kilka(nascie) litrow trunkow :D
pierwsze wrazenie to takie ze moja rodzina to alkocholicy... :(
w koncu tyle tego u nas...
a ja prawie nie pije :P
stoi tak sobie barek az ktos nie przyjdzie i nie bedzi eokazji :P
a jak jest już okazja to jest problem co wypic ;(
alkocholizmu u mnie w rodzinie nie bylo i nie bedzie :P
napic sie? czemu nie :D

ps. wiecie ze organizacja zwana AA jest niezgodna z konstytucja?
buehehehehs...

: 30 sty 2005, 00:41
autor: Prokurator
moron pisze:ps. wiecie ze organizacja zwana AA jest niezgodna z konstytucja?
buehehehehs...


Nie sądzę... mówię to z całą odpowiedzialnością...

: 30 sty 2005, 03:45
autor: Maverick
a wszystko ma poczatek w bodajze XVII wieku kiedy szlachta nie majac juz popytu na zachodzie na nasze zboze ustanowila obowiazek propinacyjny, czyli kazdy chlop mial obowiazek wypic w ciagu miesiaca okreslona ilosc alkoholu w karczmie nalezacej do swojego pana...
Serio tak bylo? Przeciez chlopi kasy nie mieli, to za co pili :)

: 30 sty 2005, 10:40
autor: Prokurator
Maverick pisze:
a wszystko ma poczatek w bodajze XVII wieku kiedy szlachta nie majac juz popytu na zachodzie na nasze zboze ustanowila obowiazek propinacyjny, czyli kazdy chlop mial obowiazek wypic w ciagu miesiaca okreslona ilosc alkoholu w karczmie nalezacej do swojego pana...
Serio tak bylo? Przeciez chlopi kasy nie mieli, to za co pili :)


było coś w tym stylu, chłopi mieli kasę, to też jest naciągana historyjka o tym takim ucisku, który sprawiał że biedowali, na wódkę kasa zawsze była... potem przyszły lata indoktrynacji Rosyjskiej, Sowieckiej i lata złych nawyków...

: 30 sty 2005, 11:21
autor: Sir Charles
tzn naciagana historyjka jest to ze nie mieli kasy, czy to co ja napisalem jest naciagane? :) sorki ale cos mi chyba czytanie ze zrozumieniem szwankuje :P

: 30 sty 2005, 14:46
autor: Bartek22
Bylem raz na spotkaniu DDA w Poznaniu...Trwalo 1,5 godziny...

Wiecej juz sie tam nie pojawiłem, zrezygnowałem...Jakos dziwnie sie czulem, jakby to byla jakas sekta...:(

: 30 sty 2005, 14:55
autor: Krzych(TenTyp)
Więkrzośc spotkań w grupach to wygląda jak sekta :/
Tylko polacy tak potrafią. Jak sa jakieś wyjątki prosze podac......

:564:

: 30 sty 2005, 15:05
autor: Bartek22
Krzych(TenTyp) pisze:Więkrzośc spotkań w grupach to wygląda jak sekta :/
Tylko polacy tak potrafią. Jak sa jakieś wyjątki prosze podac......

:564:


Kurcze moze mi sie tylko tak wydawalo ze to jakas sekta...przekonywali mnie ze to pomaga,ale ze ja jestem uparty to juz wiecej razy sie tam nie pojawilem...moze zrobilem blad...

: 30 sty 2005, 19:31
autor: ksiezycowka
przekonywali mnie ze to pomaga,ale ze ja jestem uparty to juz wiecej razy sie tam nie pojawilem...moze zrobilem blad...
Raczej nie zrobiłeś. Żeby w tym uczestniczyć trzeba być na to psychicznie gotowym. Skoro zrezygnowałeś to może nie Twój czas jeszcze...

: 30 sty 2005, 19:40
autor: Bartek22
Kociak, może masz racje...

Przyznam sie, że mam psychikę troche zniszczoną, bo na chlopaka ktory ma 15 lat cos takiego bardzo mocno wplywa...Ktos kto mial byc dla mnie autorytetem i czlowiekiem do nasladowania po prostu juz mnie nie zna...Alkohol okazał sie wazniejszy...

Boli mnie to bardzo...Brakuje mi ojca...Odbija sie to na mnie tak,ze co chwile z kims sie kloce, co chwile mam jakies problemy,czsto mam czarne mysli bo chyba sie do niczego nie nadaje...czesto placze...i jestem bardzo wrażliwy,biore wszystko za serio...czasami naprawde zbyt serio...łatwo mnie urazić...

Ale obiecałem sobie jedno...NIGDY NIE BEDE TAKIM OJCEM JAKIM JEST MOJ DLA MNIE I CHOCIAZ TO NIBY DZIEDZICZNE TO NIGDY SIE TAK NIE STOCZE....

: 30 sty 2005, 20:27
autor: ksiezycowka
1)A może psycholog by Ci jakoś pomógł?
2)Nigdy nie mów nigdy.

Ale mam nadzieję, że Ci się uda w tym postanowieniu przeżyć.

: 30 sty 2005, 20:57
autor: Prokurator
Nie psycholog tylko psychoterapeuta, psycholog tylko nabruździ dodatkowo. Jeśli natomiast chodzi o DDA to grupy opierają się na tradycji 12 kroków wyniesionej z AA, koncepcja siły wyższej itp. , nie jestem pewien czy jest to odpowiedni sposób na leczenie DDA. Ja proponuję indywidualną psychoterapię, tam nie ma nic z sekciarstwa...

: 30 sty 2005, 23:59
autor: ksiezycowka
Nie psycholog tylko psychoterapeuta
Drobna pomyłka...

Ale chodziło mi o to samo co Prokuratorowi.

: 01 lut 2005, 19:12
autor: lizaa
najbardziej sie boje ze kiedys moj maż bedzie alkoholikiem.