"Rodzice"
Moderator: modTeam
"Rodzice"
Przepraszam,ze zaczelam jeszcze jeden temat, ale musialam.... to wydarzenie z ostatniej chwili. Nie wiem czy wybralam dobry dzial, ale chyba tak... w koncu chodzi o milosc... Chodzi o moich rodzicow. Nienawidza mnie. Gnebia. Ostatnio uslyszalam ze jak skoncze 18 rok zycia to mam wypier%^^%$ z domu.... mamy duzo kasy, ale nawet nie moge z niej korzystac bo jestem smieciem. W dodatku matka ciagle mowi,ze sie zabije, ze zniszczylam jej cale zycie, wiec ona moje tez zniszczy... Boze ja normalnie nie wytrzymuje, wlasnie znowu sprawila ze moj facet przestaje mi wierzyc, robi rozne takie akcje, jezu ja juz nie dam rady tak dluzej... prosze niech mi ktos cos doradzi, oni znecaja sie nade mna psychicznie, zyje w nieustannym stresie, mam coraz czesciej mysli samobojcze....co moge zrobic? jeszcze rok i sie stad wyprowadze, ale jak przezyc ten rok? Dodam ze sa ludzmi "na poziomie" ojciec ma ogromna kancelarie prawna, a matka jest doktorem i wyklada na uniwersytecie... Nikt z moich znajomych, nawet moj facet ma opory, zeby uwierzyc w to jacy oni sa... Potrafia swietnie grac.. a koszmar zaczyna sie kiedy jestem sama z nimi... gdziekolwiek... zawsze znajda cos, zeby mnie zniszczyc. Jestem pod opieka psychologa, ale mysle ze oni go przekupili, wcale mi nie pomaga. Jezu nie daje rady
Naprawde coraz czesciej mysle o smierci... I tylko milosc dodaje mi sil, milosc do mojego Bartusia, szkoda tylko, ze on... ze on przestaje mi wierzyc, ale napisalam zreszta o tym w innym poscie... Dobra, juz nie zanudzam... Dziekuje, jesli ktos to przeczytal.... Pozdrawiam...
Gdzie jestescie przyjaciele moi? Odplyneli w sinej mgle... Kogo to obchodzi kiedy boli?
Tylko Ciebie... kiedy idzie zle
Tylko Ciebie... kiedy idzie zle
Asiula,
a może to tylko pozory, że oni są tacy. Spróbuj do nich dotzreć w inny sposób. Zmień się dla nich - bądz bardziej cierpliwa i uczuciowa, odpowiadaj z szacunkiem. Czasami tak się układają kontakty z rodzicami. Ja sama miałam nieciekawie i uwierz mi, że nieraz miałam ochotę uciec i nie wracać nigdy wiecej. Ale takie myśli, to złe myśli. Tak samo jak myśli samobójcze - to nie jest rozwiązanie problemu. U mnie z czasem wszystko samo się ułożyło. Ja zrozumiałam, że nie byłąm łatwym dzieckiem a mama, że córka to nie wróg. Może sama o tym nawet nie wiesz, ale buntujesz się przeciwko nim, a oni chcą Cię po prostu trzymać w łapie. Nie wiem jak dokładnie wygląda sytuacja, ale spróbuj im odpuścić i jakoś żyć własnym życiem. Sami może w końcu się dotrzecie. Zmień ich psychologa na psychologa z bezpłatnej poradni. Masz chłopaka - to naprawdę duże wsparcie. Żyć jest zawsze po co. Uszy do góry i nie wolno Ci się załamywać. Dasz radę - na pewno !
a może to tylko pozory, że oni są tacy. Spróbuj do nich dotzreć w inny sposób. Zmień się dla nich - bądz bardziej cierpliwa i uczuciowa, odpowiadaj z szacunkiem. Czasami tak się układają kontakty z rodzicami. Ja sama miałam nieciekawie i uwierz mi, że nieraz miałam ochotę uciec i nie wracać nigdy wiecej. Ale takie myśli, to złe myśli. Tak samo jak myśli samobójcze - to nie jest rozwiązanie problemu. U mnie z czasem wszystko samo się ułożyło. Ja zrozumiałam, że nie byłąm łatwym dzieckiem a mama, że córka to nie wróg. Może sama o tym nawet nie wiesz, ale buntujesz się przeciwko nim, a oni chcą Cię po prostu trzymać w łapie. Nie wiem jak dokładnie wygląda sytuacja, ale spróbuj im odpuścić i jakoś żyć własnym życiem. Sami może w końcu się dotrzecie. Zmień ich psychologa na psychologa z bezpłatnej poradni. Masz chłopaka - to naprawdę duże wsparcie. Żyć jest zawsze po co. Uszy do góry i nie wolno Ci się załamywać. Dasz radę - na pewno !
"Można być w kropli wody światów odkrywcą. Mozna wędrując dookoła świata przeoczyć wszystko."
Miałem dokładnie to samo co ty! Zanim skończyłem 18 lat to mój wspaniały ojczulek mi codziennie pieprzył te same farmazony że jak skończę 18 lat to wynocha z domu! Najpierw mnie spłodził a potem mnie z domu będzie wyrzucał. Niestety Asiulku to taki porąbany świat że nawet we własnej rodzinie nie można żyć spokojnie. Mój ojciec mnie często terroryzował chociaż naprawdę wiele mu w życiu pomogłem. Często mnie wyzywał, czepiał się o byle co. Teraz jest trochę lżej bo się mu aż tak nie daję, ale jeszcze czasami mu coś odbije, tak jak np. tydzień temu mu odbiło i powiedział że mnie z żoną wyportkuje i wypiepszy z chaty - dlatego też staram się o mieszkanie żeby jak najszybciej się stamtąd wynieść i mieć święty spokój bo chwilami jest to nie do zniesienia. A mieszkanie z teściami to wiadomo że to jest lipa. Najbardziej rodzice się wyżywają na swoich młodszych dzieciach niestety... Niestety, często im one przeszkadzają samą swoją obecnością, nuda i snobizm rodziców sprowadza na dzieci wyżywanie się i inne nieciekawe zdarzenia. Dlatego trzeba być przygotowanym do rodzicielstwa. Bo kto świadomie płodzi dzieci a potem je cały czas znieważa i im ubliża jest po prostu zwykłym kretynem (lub kretynką) który powinien się najpierw zastanowić czy sam dojrzał do dorosłego życia.
Na pewno nie pomoże ci siedzenie w domu i wysłuchiwanie tego wszystkiego. Dobrze jest w takich sytuacjach wyjść z domu żeby się oderwać od tej toksycznej atmosfery. Można pójść w odwiedziny do znajomych albo przejść się po sklepach... A oni niech sobie marudzą, niech im bokiem wyjdzie!
Acha, i lepiej nie pyskować bo to najczęściej niewiele daje, tylko pogarsza sytuację. Zresztą jeżeli jesteś w porządku i masz tego świadomość, to po co w ogóle nadmiernie o tym dyskutować z nimi? No chyba że będą chcieli cię słuchać. Bo mój ojciec to zawsze mi przerywa i się drze.
Na pewno nie pomoże ci siedzenie w domu i wysłuchiwanie tego wszystkiego. Dobrze jest w takich sytuacjach wyjść z domu żeby się oderwać od tej toksycznej atmosfery. Można pójść w odwiedziny do znajomych albo przejść się po sklepach... A oni niech sobie marudzą, niech im bokiem wyjdzie!
Acha, i lepiej nie pyskować bo to najczęściej niewiele daje, tylko pogarsza sytuację. Zresztą jeżeli jesteś w porządku i masz tego świadomość, to po co w ogóle nadmiernie o tym dyskutować z nimi? No chyba że będą chcieli cię słuchać. Bo mój ojciec to zawsze mi przerywa i się drze.
Asiula pisze:mam coraz czesciej mysli samobojcze
Tez kiedys takie mialem. Teraz wiem, ze nie warto by bylo ze soba skonczyc. Dowiedzialem sie o tym nie dlatego, ze jest lepiej, bo jest tak samo tylko dlatego, ze wzmocnilem sie psychicznie. CO NIE ZABIJE WZMOCNI.
Asiula pisze:Ostatnio uslyszalam ze jak skoncze 18 rok zycia to mam wypier%^^%$ z domu
To niech rodzice dadza Ci kase na mieszkanie i na zycie i sie usamodzielnij. Lepsze to od tego, ze kalecza Twoja psychike. Ja sam chetnie bym sie wyprowadzil z domu. Nie dlatego, ze cos jest nie tak (wszystko jest OK), ale chcialbym byc samodzielny mimo, ze mam 18,5 roku.
Asiula pisze:ale jak przezyc ten rok?
Lej na rodzicow i na to co mowia. Nie przejmuj sie tym. Niech to co mowia wpada prawym uchem, a wypada lewym. Wiem, ze to latwo powiedziec, ale mozna sie nauczyc takiego podejscia.
Asiula pisze:on przestaje mi wierzyc
To spytaj sie go dlaczego mialabys go oklamywac.
Asiula pisze:napisalam zreszta o tym w innym poscie
Nie czytalem, ale obiecuje, ze przeczytam jutro
Asiula trzymaj sie cieplutko <buziaczek>
- ksiezycowka
- Weteran

- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
Wytrzymaj ten rok jakoś.
Stawiaj granice, mniej czasu ( i tym samym pola do popisu) im dawaj. Nie yskuj, nie dyskutuj, zachowuj zimna krew.
I znajdź innego psychologa. Nie musża wiedzieć, że do niego chodzisz. Tam się otwórz porozmawiaj, spróbuj na zimno oceniac pewne sytuacje, nie tylko o wszystko ich oskarżając ale patrząc tez krytycznie na siebie.
Stawiaj granice, mniej czasu ( i tym samym pola do popisu) im dawaj. Nie yskuj, nie dyskutuj, zachowuj zimna krew.
I znajdź innego psychologa. Nie musża wiedzieć, że do niego chodzisz. Tam się otwórz porozmawiaj, spróbuj na zimno oceniac pewne sytuacje, nie tylko o wszystko ich oskarżając ale patrząc tez krytycznie na siebie.
Też tak radzę: znajdź innego psychologa, jeśli ten Ci nie odpowiada i masz co do niego podejrzenia. Wydaje mi się, że Twoi rodzice sami mogą potrzebować porady specjalisty... Może są już do tego stopnia znerwicowani przez pracę i obowiązki, że w jakiś sposób wyżywają się na Tobie?
Mam nadzieję, że na tych myślach samobójczych się skończy! Nigdy nie podejmuj tak drastycznych środków... jeszcze całe życie przed Tobą!
Mam nadzieję, że na tych myślach samobójczych się skończy! Nigdy nie podejmuj tak drastycznych środków... jeszcze całe życie przed Tobą!
"Jeśli traktujesz życie ze śmiertelną powagą, nie licz na wzajemność" [A. Mleczko]
Skoro jestes taka ze tak powiem cudowna , a rodzice tacy okropni , to dlaczego nie wyniosłaś sie do domu dziecka
? przeciez po opowiedzeniu całej tej chistori odpowiedznim ludziom miejsce masz tam gwarantowane , i zapewniam CVie ze lepiej by Ci tam było niż w domu ...który opisujesz ! , masz tak ..na własne zyczenie ! <browar>
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
hmmm sama mam czasem zatargi z rodzicami ale całe szczescie nie jest az tak źle jak to wygląda u autorki topicu......ale np znam pewna osobe która w dziecinstwie była ukochanym dzieckiem....wszyscy ja kochali i w ogóle była najlepsza...a teraz ta sama osoba jest dorosła i rodzice czasem jak popuszcza im nerwy wszystko tej osobie wypominaja ...wszystko co złe to jej wina......i wiem jedno ze czasami ta osoba tez ma doła i nie wie co zrobic...ale ma naprawde dobre serce i wybacza rodzicom nawet te złe słowa....ale niewatpliwie aby mogła to zrobic musi byc silna.....I mysle ze autorka topicu tez musi odnaleźć w sobie te siłe....bedzie ona potrzebna nie do walki z rodzicami ale do osiagniecia porozumienia.....albo przynajmniej względnego spokoju....moze czas wyjasnic sobie wszytskie sprawy
Mam wrażenie, że sprawcą tego zamieszania jest Twój Bartuś, pewnie rodzice go nie "trawią" Mozesz oczywiście doczekać do pełnoletności i podziękować im za współpracę, zacząć żyć na własny rachunek, ale w wolnej chwili zastanów się nad przyczyną takiego stanu rzeczy bo nic się nie dzieje bez powodu.
Grzeczne dziewczynki idą do nieba
Niegrzeczne na ziemi mają swój raj
Niegrzeczne na ziemi mają swój raj
Rodziców docenia sie kiedy sie od nich wyprowadzi i pobedzie na swoim (nie mówimy o patologii) czas pokaże czy byłąś złym dzieckiem czy oni złymi rodzicami. Choc zupełnie nielogiczne jest dla utrudnianie życia dziecku, sprowadza sie je na świat by dać mu wszystko i zrobić z niego GODNEGO CZŁOWIEKA - środki jak widać są różne
Powodzenia
Powodzenia
....słodkich snów...
oj jesteś w trudnej sytuacji ale nie możesz myślec o samobojstwie bo to naprawde nic nie da... ty sie zabijesz i co... no powiedz... co z twoim zyciem? Przecież możesz poprosić o pomoc kogoś z rodziny, wujka, ciotkę... pomyśl o przyszlości że wszytsko sie zmieni, że będzie lepiej, że kiedys wyjdziesz za mąż, załozysz rodzine i będziesz szczęsliwa... wiem że ci trudno, ale samobójstwo to naprawde zadne rozwiąznie... jesli chodzi o twojego Bartka no cóż jesli bardzo sie kochacie i masz do niego duzo zaufania to wyjasnij mu wszystko od poczatku jak to jest, nie rozumiem dlaczego nie może ci uwierzyć... ja jak mam klopot z rodzicami a zwłaszcza z mamą bo jakos nie mozemy sie dogadac i zawsze znajdzie punkt zaczepienia... to żale sie swojemu chlopakowi, wypłakuję mu sie w rekaw bo wiem że na niego zawsze mogę liczyć bo jest moium chloapkiem i najlepszym przyjacielem... Pogadaj z Bartkiem zapytaj dlaczego ci nie wierzy, wyjasnij ze nie masz powodów żeby go okłamywać i powiedz, że jest ci najbliższa osoba na ktorej mozesz polegac... powinien zrozumiec i nie zachowywać sie jak dziecko...
Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 424 gości




