"Rodzice"

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

Awatar użytkownika
Sasetka
Maniak
Maniak
Posty: 641
Rejestracja: 29 maja 2005, 12:34
Skąd: że znowu
Płeć:

"Rodzice"

Postautor: Sasetka » 27 cze 2005, 19:00

Przepraszam,ze zaczelam jeszcze jeden temat, ale musialam.... to wydarzenie z ostatniej chwili. Nie wiem czy wybralam dobry dzial, ale chyba tak... w koncu chodzi o milosc... Chodzi o moich rodzicow. Nienawidza mnie. Gnebia. Ostatnio uslyszalam ze jak skoncze 18 rok zycia to mam wypier%^^%$ z domu.... mamy duzo kasy, ale nawet nie moge z niej korzystac bo jestem smieciem. W dodatku matka ciagle mowi,ze sie zabije, ze zniszczylam jej cale zycie, wiec ona moje tez zniszczy... Boze ja normalnie nie wytrzymuje, wlasnie znowu sprawila ze moj facet przestaje mi wierzyc, robi rozne takie akcje, jezu ja juz nie dam rady tak dluzej... prosze niech mi ktos cos doradzi, oni znecaja sie nade mna psychicznie, zyje w nieustannym stresie, mam coraz czesciej mysli samobojcze....co moge zrobic? jeszcze rok i sie stad wyprowadze, ale jak przezyc ten rok? Dodam ze sa ludzmi "na poziomie" ojciec ma ogromna kancelarie prawna, a matka jest doktorem i wyklada na uniwersytecie... Nikt z moich znajomych, nawet moj facet ma opory, zeby uwierzyc w to jacy oni sa... Potrafia swietnie grac.. a koszmar zaczyna sie kiedy jestem sama z nimi... gdziekolwiek... zawsze znajda cos, zeby mnie zniszczyc. Jestem pod opieka psychologa, ale mysle ze oni go przekupili, wcale mi nie pomaga. Jezu nie daje rady ;( Naprawde coraz czesciej mysle o smierci... I tylko milosc dodaje mi sil, milosc do mojego Bartusia, szkoda tylko, ze on... ze on przestaje mi wierzyc, ale napisalam zreszta o tym w innym poscie... Dobra, juz nie zanudzam... Dziekuje, jesli ktos to przeczytal.... Pozdrawiam...
Gdzie jestescie przyjaciele moi? Odplyneli w sinej mgle... Kogo to obchodzi kiedy boli?
Tylko Ciebie... kiedy idzie zle :*
Awatar użytkownika
Nick
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 75
Rejestracja: 28 kwie 2005, 17:30
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: Nick » 27 cze 2005, 19:25

Nie mysl nawet o smierci, o samobojstwie masz DOPIERO 17 lat.Wszystko bedzie dobrze! Jeszcze kiedys rodzice Cie o cos poproszą.Zobaczysz.A teraz staraj sie o tym nie myslec.Wychodz z przyjaciolmi baw sie dobrze a ich miej w .. nosie :)Pozdrawiam i glowa do gory!
Live long and prosper
Awatar użytkownika
natasza
Weteran
Weteran
Posty: 1339
Rejestracja: 12 kwie 2004, 11:48
Skąd: z sieci
Płeć:

Postautor: natasza » 27 cze 2005, 19:29

Asiula,

a może to tylko pozory, że oni są tacy. Spróbuj do nich dotzreć w inny sposób. Zmień się dla nich - bądz bardziej cierpliwa i uczuciowa, odpowiadaj z szacunkiem. Czasami tak się układają kontakty z rodzicami. Ja sama miałam nieciekawie i uwierz mi, że nieraz miałam ochotę uciec i nie wracać nigdy wiecej. Ale takie myśli, to złe myśli. Tak samo jak myśli samobójcze - to nie jest rozwiązanie problemu. U mnie z czasem wszystko samo się ułożyło. Ja zrozumiałam, że nie byłąm łatwym dzieckiem a mama, że córka to nie wróg. Może sama o tym nawet nie wiesz, ale buntujesz się przeciwko nim, a oni chcą Cię po prostu trzymać w łapie. Nie wiem jak dokładnie wygląda sytuacja, ale spróbuj im odpuścić i jakoś żyć własnym życiem. Sami może w końcu się dotrzecie. Zmień ich psychologa na psychologa z bezpłatnej poradni. Masz chłopaka - to naprawdę duże wsparcie. Żyć jest zawsze po co. Uszy do góry i nie wolno Ci się załamywać. Dasz radę - na pewno !
"Można być w kropli wody światów odkrywcą. Mozna wędrując dookoła świata przeoczyć wszystko."
Awatar użytkownika
Krystian
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 327
Rejestracja: 19 sty 2005, 12:30
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: Krystian » 27 cze 2005, 19:34

Miałem dokładnie to samo co ty! Zanim skończyłem 18 lat to mój wspaniały ojczulek mi codziennie pieprzył te same farmazony że jak skończę 18 lat to wynocha z domu! Najpierw mnie spłodził a potem mnie z domu będzie wyrzucał. Niestety Asiulku to taki porąbany świat że nawet we własnej rodzinie nie można żyć spokojnie. Mój ojciec mnie często terroryzował chociaż naprawdę wiele mu w życiu pomogłem. Często mnie wyzywał, czepiał się o byle co. Teraz jest trochę lżej bo się mu aż tak nie daję, ale jeszcze czasami mu coś odbije, tak jak np. tydzień temu mu odbiło i powiedział że mnie z żoną wyportkuje i wypiepszy z chaty - dlatego też staram się o mieszkanie żeby jak najszybciej się stamtąd wynieść i mieć święty spokój bo chwilami jest to nie do zniesienia. A mieszkanie z teściami to wiadomo że to jest lipa. Najbardziej rodzice się wyżywają na swoich młodszych dzieciach niestety... Niestety, często im one przeszkadzają samą swoją obecnością, nuda i snobizm rodziców sprowadza na dzieci wyżywanie się i inne nieciekawe zdarzenia. Dlatego trzeba być przygotowanym do rodzicielstwa. Bo kto świadomie płodzi dzieci a potem je cały czas znieważa i im ubliża jest po prostu zwykłym kretynem (lub kretynką) który powinien się najpierw zastanowić czy sam dojrzał do dorosłego życia.

Na pewno nie pomoże ci siedzenie w domu i wysłuchiwanie tego wszystkiego. Dobrze jest w takich sytuacjach wyjść z domu żeby się oderwać od tej toksycznej atmosfery. Można pójść w odwiedziny do znajomych albo przejść się po sklepach... A oni niech sobie marudzą, niech im bokiem wyjdzie! :D

Acha, i lepiej nie pyskować bo to najczęściej niewiele daje, tylko pogarsza sytuację. Zresztą jeżeli jesteś w porządku i masz tego świadomość, to po co w ogóle nadmiernie o tym dyskutować z nimi? No chyba że będą chcieli cię słuchać. Bo mój ojciec to zawsze mi przerywa i się drze.
Awatar użytkownika
Blade
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 385
Rejestracja: 27 sie 2004, 22:03
Skąd: Znikąd :)
Płeć:

Postautor: Blade » 27 cze 2005, 19:48

Asiula pisze:mam coraz czesciej mysli samobojcze

Tez kiedys takie mialem. Teraz wiem, ze nie warto by bylo ze soba skonczyc. Dowiedzialem sie o tym nie dlatego, ze jest lepiej, bo jest tak samo tylko dlatego, ze wzmocnilem sie psychicznie. CO NIE ZABIJE WZMOCNI.
Asiula pisze:Ostatnio uslyszalam ze jak skoncze 18 rok zycia to mam wypier%^^%$ z domu

To niech rodzice dadza Ci kase na mieszkanie i na zycie i sie usamodzielnij. Lepsze to od tego, ze kalecza Twoja psychike. Ja sam chetnie bym sie wyprowadzil z domu. Nie dlatego, ze cos jest nie tak (wszystko jest OK), ale chcialbym byc samodzielny mimo, ze mam 18,5 roku.
Asiula pisze:ale jak przezyc ten rok?

Lej na rodzicow i na to co mowia. Nie przejmuj sie tym. Niech to co mowia wpada prawym uchem, a wypada lewym. Wiem, ze to latwo powiedziec, ale mozna sie nauczyc takiego podejscia.
Asiula pisze:on przestaje mi wierzyc

To spytaj sie go dlaczego mialabys go oklamywac.
Asiula pisze:napisalam zreszta o tym w innym poscie

Nie czytalem, ale obiecuje, ze przeczytam jutro :), bo teraz ide sie uczyc matematyki.
Asiula trzymaj sie cieplutko <buziaczek>
Awatar użytkownika
Orbital
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 228
Rejestracja: 12 maja 2005, 18:41
Skąd: skosmosu
Płeć:

Postautor: Orbital » 27 cze 2005, 19:49

Wytrzymaj do 18 lat, bierz Bartusia za rękę i jedźcie za granicę normalnie żyć i pracować.
"Gdyby ludzie rozmawiali tylko o tym, co rozumieją, zapadłaby nad światem wielka cisza."
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 27 cze 2005, 22:30

Wytrzymaj ten rok jakoś.
Stawiaj granice, mniej czasu ( i tym samym pola do popisu) im dawaj. Nie yskuj, nie dyskutuj, zachowuj zimna krew.
I znajdź innego psychologa. Nie musża wiedzieć, że do niego chodzisz. Tam się otwórz porozmawiaj, spróbuj na zimno oceniac pewne sytuacje, nie tylko o wszystko ich oskarżając ale patrząc tez krytycznie na siebie.
Awatar użytkownika
ptaszek
Weteran
Weteran
Posty: 1205
Rejestracja: 15 sie 2004, 18:44
Skąd: War-saw
Płeć:

Postautor: ptaszek » 28 cze 2005, 00:11

Też tak radzę: znajdź innego psychologa, jeśli ten Ci nie odpowiada i masz co do niego podejrzenia. Wydaje mi się, że Twoi rodzice sami mogą potrzebować porady specjalisty... Może są już do tego stopnia znerwicowani przez pracę i obowiązki, że w jakiś sposób wyżywają się na Tobie?
Mam nadzieję, że na tych myślach samobójczych się skończy! Nigdy nie podejmuj tak drastycznych środków... jeszcze całe życie przed Tobą!
"Jeśli traktujesz życie ze śmiertelną powagą, nie licz na wzajemność" [A. Mleczko]
Awatar użytkownika
szopen
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 459
Rejestracja: 17 cze 2004, 00:48
Skąd: Z domku :-)
Płeć:

Postautor: szopen » 28 cze 2005, 00:44

W sumie to nic nowego Ci nie doradze, ale powiem tylko tyle że życie jest zbyt pieknym darem zeby myślec o ego zakonczeniu z powodu innych ludzi. Wiec nawet o tym nie mysl. 3maj sie cieplutko i glowa do góry. Bedzie dobrze :)
Cuda się zdarzają. Co potwierdzi każdy programista :)

pozdrawiam
Awatar użytkownika
Andrew
Weteran
Weteran
Posty: 12396
Rejestracja: 23 lis 2003, 14:38
Skąd: z domu
Płeć:

Postautor: Andrew » 28 cze 2005, 08:06

Skoro jestes taka ze tak powiem cudowna , a rodzice tacy okropni , to dlaczego nie wyniosłaś sie do domu dziecka ??? przeciez po opowiedzeniu całej tej chistori odpowiedznim ludziom miejsce masz tam gwarantowane , i zapewniam CVie ze lepiej by Ci tam było niż w domu ...który opisujesz ! , masz tak ..na własne zyczenie ! <browar>
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
agata
Weteran
Weteran
Posty: 1636
Rejestracja: 12 lut 2004, 14:31
Skąd: wielkopolska
Płeć:

Postautor: agata » 28 cze 2005, 08:25

hmmm sama mam czasem zatargi z rodzicami ale całe szczescie nie jest az tak źle jak to wygląda u autorki topicu......ale np znam pewna osobe która w dziecinstwie była ukochanym dzieckiem....wszyscy ja kochali i w ogóle była najlepsza...a teraz ta sama osoba jest dorosła i rodzice czasem jak popuszcza im nerwy wszystko tej osobie wypominaja ...wszystko co złe to jej wina......i wiem jedno ze czasami ta osoba tez ma doła i nie wie co zrobic...ale ma naprawde dobre serce i wybacza rodzicom nawet te złe słowa....ale niewatpliwie aby mogła to zrobic musi byc silna.....I mysle ze autorka topicu tez musi odnaleźć w sobie te siłe....bedzie ona potrzebna nie do walki z rodzicami ale do osiagniecia porozumienia.....albo przynajmniej względnego spokoju....moze czas wyjasnic sobie wszytskie sprawy
przemo
Początkujący
Początkujący
Posty: 3
Rejestracja: 28 cze 2005, 14:52
Skąd: polska
Płeć:

Postautor: przemo » 28 cze 2005, 15:08

podpisuje sie pod wszystkimi, przezyj jeszcze en rok i dalej zobaczysz jak samo sie ulozy, ale samobojstwo moim zdaniem jest najgorszym wyjsciem, o zycie trzeba walczyc, a kiedys zobaczysz ze moze byc w koncu dobrze.
Awatar użytkownika
guli
Maniak
Maniak
Posty: 546
Rejestracja: 10 cze 2005, 14:44
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: guli » 28 cze 2005, 15:12

Mam wrażenie, że sprawcą tego zamieszania jest Twój Bartuś, pewnie rodzice go nie "trawią" Mozesz oczywiście doczekać do pełnoletności i podziękować im za współpracę, zacząć żyć na własny rachunek, ale w wolnej chwili zastanów się nad przyczyną takiego stanu rzeczy bo nic się nie dzieje bez powodu.
Grzeczne dziewczynki idą do nieba

Niegrzeczne na ziemi mają swój raj
Awatar użytkownika
rrq
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 94
Rejestracja: 20 cze 2005, 14:30
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: rrq » 28 cze 2005, 15:58

Rodziców docenia sie kiedy sie od nich wyprowadzi i pobedzie na swoim (nie mówimy o patologii) czas pokaże czy byłąś złym dzieckiem czy oni złymi rodzicami. Choc zupełnie nielogiczne jest dla utrudnianie życia dziecku, sprowadza sie je na świat by dać mu wszystko i zrobić z niego GODNEGO CZŁOWIEKA - środki jak widać są różne

Powodzenia
....słodkich snów...
Awatar użytkownika
karmen
Maniak
Maniak
Posty: 517
Rejestracja: 16 sty 2005, 16:33
Skąd: północ
Płeć:

Postautor: karmen » 02 lip 2005, 13:00

oj jesteś w trudnej sytuacji ale nie możesz myślec o samobojstwie bo to naprawde nic nie da... ty sie zabijesz i co... no powiedz... co z twoim zyciem? Przecież możesz poprosić o pomoc kogoś z rodziny, wujka, ciotkę... pomyśl o przyszlości że wszytsko sie zmieni, że będzie lepiej, że kiedys wyjdziesz za mąż, załozysz rodzine i będziesz szczęsliwa... wiem że ci trudno, ale samobójstwo to naprawde zadne rozwiąznie... jesli chodzi o twojego Bartka no cóż jesli bardzo sie kochacie i masz do niego duzo zaufania to wyjasnij mu wszystko od poczatku jak to jest, nie rozumiem dlaczego nie może ci uwierzyć... ja jak mam klopot z rodzicami a zwłaszcza z mamą bo jakos nie mozemy sie dogadac i zawsze znajdzie punkt zaczepienia... to żale sie swojemu chlopakowi, wypłakuję mu sie w rekaw bo wiem że na niego zawsze mogę liczyć bo jest moium chloapkiem i najlepszym przyjacielem... Pogadaj z Bartkiem zapytaj dlaczego ci nie wierzy, wyjasnij ze nie masz powodów żeby go okłamywać i powiedz, że jest ci najbliższa osoba na ktorej mozesz polegac... powinien zrozumiec i nie zachowywać sie jak dziecko...

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 424 gości