Czas wszystko zmienia, ale on chyba o tym nie wie....
: 11 lip 2005, 16:55
Nie wiem co myślec, nie rozumiem tego co sie dzieje...
Zacznę od poczatku...
3 lata temu pojechalam do rodziny do Niemiec, poznalam chlopaka (Mariusza), wszystko ładnie się układało, widywalismy sie dziennie. W końcu powiedzial,że jestem mu bliska, że sie zakochał we mnie, obiecał że przyjedzie po mnie do Polski, że kupi mieszkanie w Niemczech, że będziemy razem, że oświadczy mi się przed rodziną …. Niestety mój pobyt dobiegł końca i musialam wracać do Polski, przez długi czas pisal listy, sms, dzownił wciaż zapewnial o tym co czuje... Ja jednak nie potrafie być na odległość z kochaną mi osobą, moje uczucia szybko się zmienily.Kiedy znowu pojechałam do rodziny tym razem na ferie zimowe wyznalam że musi o mnie zapomnieć, że to nie ma sensu, że nie potrafie być z nim na odległośc, że brakuje mi wielu rzeczy… On jednak zachowywal się tak jak bym mówila niejasno… wciąż powtarzał że dla niego odległość nie ma znaczenia, że może nam się udać, że przetrwamy to… ( w tym czasie miałam stałego faceta w Polsce) … znowu widywałam się z Mariuszem codziennie, zabierał mnie do parku na spacer, czule patrzyl w oczy, trzymal za rękę… Ferie dobiegły konca, wróciłam do Polski on został w Niemczech… kolejne listy, sms`y z pytaniem czy tęsknie… minęły 3 m-cy i powoli zblizały się moje 18 urodziny, obawiałam się że może przyjechać, że zrobi mi niespodzianke… strasznie się tego bałam… dlaczego?? Przecież miałam faceta którego kochałam i nie chciałam ranić Mariusza (nie wyobrażałam sobie ich dwóch w jednym pomieszczeniu wiedząc że oboje mnie kochają a tylko jeden może być naprawde blisko mnie) Odwarzylam się i napisal długi list na temat tego co czuję, co myślę… Bylam pewna, że tym razem wzioł to sobie do serca, że zrozumiał... W ubiegłym roku pojechałam znowu do Niemiec na wakacje… Poszlam go odwiedzić, pogadać zapytać co nowego… i znowu się zaczęło… znow widywaliśmy się codziennie, z uśmiechem na twarzy na mnie patrzył, czule spoglądał w oczy, przygladał mi się… Przez pierwszy tydzień wszystko było OK. zachowaywal się jak kolega przynajmniej tak myślałam, jednak kolejnego wieczoru kiedy odwiózł mnie pod dom to zapytał czy zasłużył na buziaka w policzek… no i znowu tak się potoczyły sprawy, każdy dzień razem, przyjeżdżał po pracy, zabierał mnie w różne miejsca, było miło… Powiedziałam mu więcej na temat mojego obecnego chopaka… Słuchal uważnie, żadko komentował… Znowu wróciłam do Polski, tym razem jego sms`y były sporadyczne i wcale mnie to nie dziwiło, traktowałam go jak kumpla i to co było kiedyś, co nas łączyło było dla mnie daleką przeszłości… Ostatnio znowu do mnie napisał tym razem na gg… Początkowo rozmowa była całkiem zwyczajna: ,,Jak się masz, co słychać, co nowego itp.” Mariusz jednak postanowil mnie podpytac, czy tęsknie, czy wspominam nasze chwile… Nie wytrzymał i w koncu sam powiedział a raczej napisal… że mu mnie brakuje, że tęskni, że znowu by chciał być ze mną… że mnie wciąż mnie kocha, że jego uczucia w ciągu tych 3-ch lat wcale się nie zmienily, że bardzo mu zalezy i że on będzie na mnie ciągle czekał… Jego wyznania cytuje: … ,, czuje cieplo gdy rozmawiam z tobą, i mysle jak by to bylo gdybys byla obok mnie… moje uczucia do ciebie sie niezmienily…szczerze jak bym mial walczyc o ciebie to bym to
zrobił….i tak sie caly czas staram….tylko nie wiem czy wygram to, czy ty poczujesz to co ja do ciebie…” …. Kiedy zapytałam jak długo jeszcze ma zamiar czekać na mnie to powiedział tak : ,, az wydziesz za mąż z jakims fredzlem i bedziesz mama to wtedy dam ci spokuj ale jak dlugo jestes panna to bede sie staral by cie odzyskac… ja bym ci jeszcze duzo chcial powiedziec ale osobiście… ja po prostu nie potrafie wytrzymac bez ciebie jakos zadna inna dziewczyna mnie nieinteresuje..” Tłumacze mu że mam chłopaka, którego kocham itp. ale jemu to nie przeszkadza…
Jeju, co wy o tym myślicie… czy dla was to prawdziwa miłość.. czy uważacie, że naprawdę mnie kocha… Przecież od tego co nas łaczyło minelo ok. 3 lat.
Mój chłopak mówi abym mu ostro powiedziała, że ma sobie odpuścić, zapomnieć itp. Jego to tez już wkurza, ze wszystko było wspaniale to znowu pojawil się Mariusz…problem w tym, że ja nie potrafie go zranić, zwłaszcza że wiem co czuję…
Proszę napiszcie co wy na to… jakaś rada zawsze się przyda.
Zacznę od poczatku...
3 lata temu pojechalam do rodziny do Niemiec, poznalam chlopaka (Mariusza), wszystko ładnie się układało, widywalismy sie dziennie. W końcu powiedzial,że jestem mu bliska, że sie zakochał we mnie, obiecał że przyjedzie po mnie do Polski, że kupi mieszkanie w Niemczech, że będziemy razem, że oświadczy mi się przed rodziną …. Niestety mój pobyt dobiegł końca i musialam wracać do Polski, przez długi czas pisal listy, sms, dzownił wciaż zapewnial o tym co czuje... Ja jednak nie potrafie być na odległość z kochaną mi osobą, moje uczucia szybko się zmienily.Kiedy znowu pojechałam do rodziny tym razem na ferie zimowe wyznalam że musi o mnie zapomnieć, że to nie ma sensu, że nie potrafie być z nim na odległośc, że brakuje mi wielu rzeczy… On jednak zachowywal się tak jak bym mówila niejasno… wciąż powtarzał że dla niego odległość nie ma znaczenia, że może nam się udać, że przetrwamy to… ( w tym czasie miałam stałego faceta w Polsce) … znowu widywałam się z Mariuszem codziennie, zabierał mnie do parku na spacer, czule patrzyl w oczy, trzymal za rękę… Ferie dobiegły konca, wróciłam do Polski on został w Niemczech… kolejne listy, sms`y z pytaniem czy tęsknie… minęły 3 m-cy i powoli zblizały się moje 18 urodziny, obawiałam się że może przyjechać, że zrobi mi niespodzianke… strasznie się tego bałam… dlaczego?? Przecież miałam faceta którego kochałam i nie chciałam ranić Mariusza (nie wyobrażałam sobie ich dwóch w jednym pomieszczeniu wiedząc że oboje mnie kochają a tylko jeden może być naprawde blisko mnie) Odwarzylam się i napisal długi list na temat tego co czuję, co myślę… Bylam pewna, że tym razem wzioł to sobie do serca, że zrozumiał... W ubiegłym roku pojechałam znowu do Niemiec na wakacje… Poszlam go odwiedzić, pogadać zapytać co nowego… i znowu się zaczęło… znow widywaliśmy się codziennie, z uśmiechem na twarzy na mnie patrzył, czule spoglądał w oczy, przygladał mi się… Przez pierwszy tydzień wszystko było OK. zachowaywal się jak kolega przynajmniej tak myślałam, jednak kolejnego wieczoru kiedy odwiózł mnie pod dom to zapytał czy zasłużył na buziaka w policzek… no i znowu tak się potoczyły sprawy, każdy dzień razem, przyjeżdżał po pracy, zabierał mnie w różne miejsca, było miło… Powiedziałam mu więcej na temat mojego obecnego chopaka… Słuchal uważnie, żadko komentował… Znowu wróciłam do Polski, tym razem jego sms`y były sporadyczne i wcale mnie to nie dziwiło, traktowałam go jak kumpla i to co było kiedyś, co nas łączyło było dla mnie daleką przeszłości… Ostatnio znowu do mnie napisał tym razem na gg… Początkowo rozmowa była całkiem zwyczajna: ,,Jak się masz, co słychać, co nowego itp.” Mariusz jednak postanowil mnie podpytac, czy tęsknie, czy wspominam nasze chwile… Nie wytrzymał i w koncu sam powiedział a raczej napisal… że mu mnie brakuje, że tęskni, że znowu by chciał być ze mną… że mnie wciąż mnie kocha, że jego uczucia w ciągu tych 3-ch lat wcale się nie zmienily, że bardzo mu zalezy i że on będzie na mnie ciągle czekał… Jego wyznania cytuje: … ,, czuje cieplo gdy rozmawiam z tobą, i mysle jak by to bylo gdybys byla obok mnie… moje uczucia do ciebie sie niezmienily…szczerze jak bym mial walczyc o ciebie to bym to
zrobił….i tak sie caly czas staram….tylko nie wiem czy wygram to, czy ty poczujesz to co ja do ciebie…” …. Kiedy zapytałam jak długo jeszcze ma zamiar czekać na mnie to powiedział tak : ,, az wydziesz za mąż z jakims fredzlem i bedziesz mama to wtedy dam ci spokuj ale jak dlugo jestes panna to bede sie staral by cie odzyskac… ja bym ci jeszcze duzo chcial powiedziec ale osobiście… ja po prostu nie potrafie wytrzymac bez ciebie jakos zadna inna dziewczyna mnie nieinteresuje..” Tłumacze mu że mam chłopaka, którego kocham itp. ale jemu to nie przeszkadza…
Jeju, co wy o tym myślicie… czy dla was to prawdziwa miłość.. czy uważacie, że naprawdę mnie kocha… Przecież od tego co nas łaczyło minelo ok. 3 lat.
Mój chłopak mówi abym mu ostro powiedziała, że ma sobie odpuścić, zapomnieć itp. Jego to tez już wkurza, ze wszystko było wspaniale to znowu pojawil się Mariusz…problem w tym, że ja nie potrafie go zranić, zwłaszcza że wiem co czuję…
Proszę napiszcie co wy na to… jakaś rada zawsze się przyda.
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)