agnieszka.com.pl • Zerwałem z nią...
Strona 1 z 2

Zerwałem z nią...

: 17 sie 2005, 00:09
autor: victor7577
Dzisiaj zerwałem z moja kochana dziewczynką.Nasz związek nie miał szans na przetrwanie.Czuję sie podle i okropnie i boję się o każda myśl jak ona się teraz czuje i w ogóle :( Jest noc nie wiem co mam ze sobą zrobić.Dzisiaj nie wysyłaliśmy już sobie smsów na dobranoc.Tak naprawdę to za nią tęsknię...Nie wiem jak długo wytrzymam.Mm ochotę powiedziec jej że to nieprawda i że będziemy razem... <mysli>

Re: Zerwałem z nią...

: 17 sie 2005, 00:19
autor: ___ToMeK___
z jednej strony:
victor7577 pisze:Nasz związek nie miał szans na przetrwanie.

a z drugiej:
victor7577 pisze:Tak naprawdę to za nią tęsknię...Nie wiem jak długo wytrzymam.Mm ochotę powiedziec jej że to nieprawda i że będziemy razem... <mysli>


Dlaczego uwazasz, ze Wasz zwiazek nie mial szans na przetrwanie? Zerwales z nia, a nadal do niej cos czujesz.
Przemysl cala sytuacje. No i dobrze by bylo gdybys napisal cos wiecej, przede wszystkim dlaczego ten zwiazke nie mial szans przetrwac. Inaczej ciezko bedzie Tobie pomoc ;)

pzdr!

: 17 sie 2005, 00:32
autor: Kobieta z Venus
Uważam tak jak Tomek, że musisz nam zdradzić więcej szczegółów dotyczących waszego związku, bo bez tego możemy sie tylko domyślać powodów do zerwania :P mam wrażenie, że decyzję o zerwaniu podjęłeś pochopnie :P a lepiej się zastanowić dwa razy ( a jak nie pomaga to i więcej ) po co później żałować :P a i dziewczyna z pewnością zacznie Cię teraz inaczej traktować :/ trzymaj siem :P

: 17 sie 2005, 00:55
autor: Sebastian
a moze trzeba bylo szanse Waszego zwiazku przedyskutowac?? Napisz o co chodzilo dokladniej bo z Twojego postu wywnioskowalem tylko tyle ze zrobiles blad :/

: 17 sie 2005, 00:59
autor: CichyPL
Zgadzam sie z przedmowcami, warto sie dwa razy zastanowic. Moze wystarczy troche czasu bez siebie na przemyslenie roznych spraw. Zwiazek to sztuka kompromisow, a zerwanie jest ostatecznoscia.. Trzymaj sie i przemysl wszystko jeszcze raz!

: 17 sie 2005, 07:46
autor: victor7577
Jedyne co moge wam podać za przyczynę to post tutaj

Nie wiem może i zbyt pochopnie ale po prostu moje uczucia jakoś wygasły (chyba) a ja nie chcę jej oszukiwać.Ona mi mówi że mnie kocha i czeka żebym ja jej to samo odpowiedział z tym że ja nie potrafię.Mam jej kłamać i dawac złudną wiarę że jest ok? Nie wiem może ja potrzebuje czasu żeby to wszystko przemyśleć.Nie wiem co zrobię.Nie myślałem że może być to takie ciężkie.

: 17 sie 2005, 08:21
autor: Martyna
Może faktycznie potrzebujesz czasu na wyciszenie się, na przemyślenie całej sprawy. Dobrze jest złapać troche świerzego powietrza i nabrać sił. Może jeszcze się coś ruszy...

: 17 sie 2005, 09:08
autor: smutna
victor7577 pisze:Jedyne co moge wam podać za przyczynę to post tutaj

Nie wiem może i zbyt pochopnie ale po prostu moje uczucia jakoś wygasły (chyba) a ja nie chcę jej oszukiwać.Ona mi mówi że mnie kocha i czeka żebym ja jej to samo odpowiedział z tym że ja nie potrafię.Mam jej kłamać i dawac złudną wiarę że jest ok? Nie wiem może ja potrzebuje czasu żeby to wszystko przemyśleć.Nie wiem co zrobię.Nie myślałem że może być to takie ciężkie.


Wiesz...Przezywam cos takiego juz prawie 2 miesiace...Czasami jest mi tak cholernie ciezko,ze nie wiem co robic...Moj chlopak o wszystkim wie i stara mi sie pomoc.Nie chce konczyc tego zwiazku,bo wiem,ze nie wytrzymam bez mojego chlopaka.Ciagle mam nadzieje,ze mi minie.Zobaczymy.

: 17 sie 2005, 11:01
autor: mikaaa
ja od paru dni mam jakas depreche, po prostu jakoś drażni mnie mój chlopak.Wiem ze bardzo go kocham i nie wytrzymam nawet dnia bez niego ale denerwuje mnie ..Chyba po prostu stałam sie bardziej wymagająca bo on jest cały czas taki sam.Ale czuje sie przy nim jakoś dziwnie ostatnio... czekam az mi przejdzie.

: 17 sie 2005, 12:22
autor: cubasa
victor pisze:Nie wiem może i zbyt pochopnie ale po prostu moje uczucia jakoś wygasły

Mikaaa pisze:Chyba po prostu stałam sie bardziej wymagająca bo on jest cały czas taki sam.Ale czuje sie przy nim jakoś dziwnie ostatnio... czekam az mi przejdzie


Normalna rzecz - zauroczenie minęło. I tak naprawde, cała sztuka w tym, aby nadal pasjonować się drugą mimo tej przemijalności.

: 17 sie 2005, 16:47
autor: mikaaa
no chyba mineło mineło bo nie raz aż karce sie w myslach bo przychodza takie złośliwie za każdym razem kiedy zrobi cos co mnie denerwuje.Choć moze to wszystko wynikać też z ostatnich wydarzeń i oto boje sie najbardziej.Najgorsze jest to ze ja nie chce tak sie zachowywać wobec niego ale to tak samo do środka.... wku.... mnie to....

: 17 sie 2005, 17:01
autor: Hyhy
Masz mikaa ostatnio stresujace zycie?A moze za fajne?Trzeba sie powyzywac :D

Wy macie w genach takie cos:D

Powiem Wam tylko tyle, moja mala tez przez ok 2 miechy mowila ze nie czuje do mnie chyba tego co powinna. Przeszlo, bo to byly geny :D i jestesmy razem i jest fajnie.

Kobiety niestety nie potrafia sie zadeklarowac raz a porzadnie, rtoobia sobie w mozgach balagan a potem zwalaja na nas :D

Koledze moglbym doradzac, ale teoretycznie bo moja dziewczyna nie ma chorego brata. Moge tylko pomyslec jakby to bylo i mysle ze bym sobie z tym poradzil i ja wspieral, i pomagal jej nawet przy nim. Ale do wszystkiego trzeba dorosnac. A jak by bylo faktycznie, tez nie wiem w 100%. Chlopie censored a jak dziecko ci sie urodzi z niedorozwojem mozgu i bez nogi to zostawisz swoja kobiete bo bedzie trzeba sobie z tym radzic i kochac to dziecko? Jesli tak, to nie mamy o czym gadac. Bierz sie w gArsc!

: 17 sie 2005, 18:47
autor: mikaaa
oj chyba rzeczywiście za dużo stresu ostatnio, myślisz ze to moze być przez to??


a co do zalozyciela topiku to rzecyzwiście chyba musi dorosnac do takiegoo zwiazku, różnie w życiu bywa i nikt nie mówi ze cały czas bedzie kolorowo

: 17 sie 2005, 20:06
autor: Sasetka
dupa jestes, nie facet.

: 17 sie 2005, 20:49
autor: victor7577
Asiula mogłbyś mnie nie obrażac smarkulo.Przeżyj i przejdź tyle co ja albo inni to wtedy pogadamy. Widać że jeszcze nigdy nie byłaś zakochana prawdziwie bo w tym wieku to tylko mżonki a nie poważny związek więc nie odpisuj na tematy które cie przerastają.

Dorosnąć do związku? Chyba nie wiecie jak to jest w takiej sytuacji.Nie macie pojęcia jak można się czuć jak rodzona matka was krzywdzi i co się wtedy mysli.A w małżeństwie to nie jest tylko mąż i żona ale też i rodzina i różne problemy.A dzisiaj daliśmy sobie jeszcze szansę szczera rozmowa pomaga ale na jak długo to nie wiem.

: 17 sie 2005, 21:07
autor: Yasmine
victor7577 pisze:Widać że jeszcze nigdy nie byłaś zakochana prawdziwie bo w tym wieku to tylko mżonki a nie poważny związek więc nie odpisuj na tematy które cie przerastają.

hola , hola co tu za ogolniki znow <zly1> . Ja nie uwazam swojego zwiazku za mzonki mimo, ze jestem tylko rok starsza. A Ty byles zakochany prawdziwie, jak zostawiasz kobiete, bo jej mamuska Ci nie pasuje ?? Zreszta sam mowisz, ze to nie to,ze to wygasa, czy milosc wygasa ?? Wiec kto kocha ten kocha !
Wlasnie takie sytuacje jak Twoja pokazuja czy to prawdzia milosc. Bo milosc to nie tylko sielanka.
victor7577 pisze:Przeżyj i przejdź tyle co ja

Wiemy tylo tyle o Twoim zyciu no napisales i z tego ja wsioskuje rowniez, ze jak sie kocha to sie kogos z problemami nie zostawia.

: 17 sie 2005, 21:15
autor: Imperator
Znalazł się weteran życia. Co z tego, że Yasmine albo Asiula mają po 18 lat, a Ty aż 26? Z postów Yasmine ja na przykład wnioskuję, że pomimo młodego wieku (ode mnie jest młodsza o 6 lat) nie ma nasrane we łbie, jakby powiedział niejeden starszy wiekiem.

Trochę szacunku dla młodszych. :>

Zachowałeś się moim zdaniem pochopnie. Nie wiem, może w gorącej wodzie jesteś kąpany i stąd taka szybka decyzja.

: 17 sie 2005, 21:39
autor: Yasmine
Imperator pisze:Z postów Yasmine ja na przykład wnioskuję, że pomimo młodego wieku (ode mnie jest młodsza o 6 lat) nie ma nasrane we łbie, jakby powiedział niejeden starszy wiekiem.

oooo dziekuje :}
Swoja droga juz to kilka razy w zyciu slyszalam, ze wygladam i "gadam" jak starsza :).

: 17 sie 2005, 21:43
autor: Imperator
Za to ja słyszałęm o niejednym trzydziestolatku że gada i zachowuje się jak dziecko. :D

: 17 sie 2005, 21:44
autor: Andrew
Mam sie ja wypowiedziec ? ale co zrobie jak mnie nazwie gówniarzem ? <aniolek2>
Po tym jednak co pzreczytałem "Jedyne co moge wam podać za przyczynę to post tutaj"
na podstawie tylko tego co umiesciłeś w necie i co mogę sobie wyobrazić z racji znania życia .....musze sie niestety zgodzić z ta osobą która napisała słowa a które Cie dotkły <browar> Nie martw sie , wszystko sie zmienia <aniolek2>

no i co z tego ze gada i zachowuje sie jak dziecko ?? to jeszcze o niczym nie swiadczy , a moze swiadczyc jedynie o stylu bycia , kazdy ma dwa oblicza ! Choc moze byc i inaczej ! :>

: 17 sie 2005, 21:44
autor: Runa
Victor pisze:A dzisiaj daliśmy sobie jeszcze szansę szczera rozmowa pomaga ale na jak długo to nie wiem.


Jak dla mnie to Ty ją wykańczasz psychicznie. Fundujesz jej dodatkowe niezdrowe emocje...
Gratulacje - przez twoje niezdecydowanie ona traci oparcie w teoretycznie <w tym wypadku> najbliższej osobie. Próbuję się postawic w jej sytuacji i myślę że jej naprawdę nie potrzeba dodatkowego niepokoju, czy ją nie zostawisz w momencie, kiedy Cię będzie potrzebować najbardziej, bo Ciebie sytuacja przerośnie.

Zrób jej przysługę, zastanów się nad tymi wszystkimi możliwościami i zdecyduj raz a porządnie. Takie "na razie się kochamy, a potem się zobaczy" jest o tyle egoistyczne, że ona traci możliwość poznania kogoś kto nbie będzie bał się kochać jej z całym bagażem.

Wiem, że jest to trudna sytuacja... ale pomyśl jak bardzo jej mieszasz w sercu i życiu stojąc jedną nogą w związku a drugą nogą - poza nim.

: 17 sie 2005, 21:55
autor: Yasmine
Runa, to nie ja napisalam !! :).

: 17 sie 2005, 21:58
autor: Imperator
Gdyby chodziło o styl bycia, to by się uwagi nie zwróciło na to znów takiej. <browar>

: 17 sie 2005, 22:05
autor: xiu
zrywac z dziwczyna z tak blachego powodu... <bicz2>

zenuajce

tyle.

: 17 sie 2005, 22:29
autor: mikaaa
moze i swoje przeżyłes ja tam nie wiem.Ale współczuje twojej przyszłej rodzinie , gdyż biedacwa beda sobie same musiały radzic z problemami bo tatus bedzie znikał gdy tylko pojawi sie niedogodna sytuacja.... moze i nie masz łatwo ale jak sie kogos kocha to nie nie jest wazne.
A apropo tego ze dyskwlifikujesz kogoś z powodu jego wieku gdyz yuważasz ze nic o zyciu nie wie to wlasnie chciałam ci powiedziec ze wiek nie ma tu nic do rzeczy, znajdzie sie wiele osob dużo mlodszych od ciebie których los nie oszczędzał...
Mówisz ze dużo oprzezyłes to stwaw sie teraz w sytuacje swojej dzieczyny.

: 17 sie 2005, 22:31
autor: xiu
ano wlasnie :) post mikaaa'i jest bardziej rozbudowana sentencja mojego poprzendiego postu :P

: 18 sie 2005, 10:51
autor: Runa
Yasmine pisze:Runa, to nie ja napisalam !! .


wiem, wiem - jakoś samo się tak "podpisało" jak wstawiałam cytat ;)
<browar>

: 18 sie 2005, 14:41
autor: Sasetka
victor7577 pisze:Asiula mogłbyś mnie nie obrażac smarkulo.Przeżyj i przejdź tyle co ja albo inni to wtedy pogadamy. Widać że jeszcze nigdy nie byłaś zakochana prawdziwie bo w tym wieku to tylko mżonki a nie poważny związek więc nie odpisuj na tematy które cie przerastają.


:D :D :D
no dla mnie ktos kto zostawia dziewczyne tylko dlatego, ze jest jej ciezko to nie jest facet :) hehe skad wiesz ile przezylam? tak sie sklada ze bardzo wiele jak na swoj wiek :] a to ze w moim wieku przezywales jedynie mzonki oznacza ze teraz tez twojego zwiazku do powaznych bym nie zaliczyla, zwlaszcza ze odchodzisz przy pierwszej lepszej okazji ;)
hehehe no ale pozdro, jakos tak rozbawil mnie twoj post, prawie jak jakis winia czy tam minia ktory zarzucil mi ze mam sie isc malowac bo to jedyne co potrafie robic <lol>

: 18 sie 2005, 15:23
autor: gloria
hm, mysle ze victor7577 ma chyba jakies ukryte kompleksy, bo jego zdaniem wszyscy przezywali mrzonki i sa za mlodzi. niby prosi o rade, a na kazdy post sie burzy.

panie, daj pan spokoj! albo dorosnij do dyskusji <szczerbaty>

: 18 sie 2005, 16:50
autor: victor7577
myślałem że ktoś będzie mógł coś doradzić a tymczesem jest wymądrzanie i nic więcej.Nie uciekam przy pierwszej lepszej okazji bo cały czas od kilku miesięcy wierzyłem że coś uda mi się zmienić że będzie troche lepiej a tymczasem nic nie udało mi się zrobić i tkwię w jednym punkcie. Pisanie o kimś że jest dupa to nie jest żadna pomoc a na to liczyłem.Więc jeżeli ktoś potrafi tylko rzucić epitet i nic nie doradzić to o czyms świadczy.Nieważne zresztą.Nic tutaj nie dostanę od was.Może chociaż ktoś zna jakiś centrum leczenia depresji (nie dla mnie zaznaczam) albo miejsce gdzie można się zapisać na spotkania bo lekarze to szuje i dają adresy gdzie spotkania są od 60 zł za godzinę wzwyż :( Po drugie - jeszce nikogo nie zostawiłem bo nie potrafię.Myślałem że to mi się uda ale nadal jesteśmy razem.