agnieszka.com.pl • Wstyd...
Strona 1 z 2

Wstyd...

: 13 paź 2005, 11:13
autor: unreal
[shadow=green][/shadow] Chciałem zapytac was o doswiadczenia i przemyślenia związane z uczuciem wstydu. Jak bardzo wstydliwi jesteście, czy problemem jest u was zdjęcie sweterka w nowym towarzystwie, czy jesteście może bardziej śmiali i tak dlugo jak nikt nie każe wam zdejmować slipów wszystko jest ok :D;)? Jak ewoluowało to uczucie w związku z waszym życiem intymnym, jak zanikał wstyd w stosunku do waszych ukochanych lub jak często był przeszkodą i nie mogliście się go pozbyć niezależnie od chęci...
Czy odczuwacie uczucie wstydy (fizycznego - wstydzic sie swojego ciala) w stosunku do waszych ukochanych, jeśli tak to czego dokładnie się wstydzicie??? A może jesteście TOTALNIE bezwstydni??????...
Prosze wszystkich o przemyślenia i z góry dziękuje za poważne potraktowanie tematu :)

: 13 paź 2005, 11:44
autor: Sir Charles
unreal pisze:czy problemem jest u was zdjęcie sweterka w nowym towarzystwie,


Ze slucham? :|

Ja praktycznie w ogole nie uzywam "sweterkow", cala zime w pomieszczeniach widuje sie mnie w t-shircie, zrzadka czyms grubszym, ale czy to znaczy ze jestem totalnie bezwstydny? :D

: 13 paź 2005, 11:48
autor: mikaaa
co do ukochanego to nie czuje zadnego wstydu, na początku tak ale teraz ani troche. Za to przy niektórych ludziach tak

[ Dodano: 2005-10-13, 11:51 ]
i mysle ze wynika to z nie cąłkowitej akceptacji siebie...

: 13 paź 2005, 12:19
autor: Pegaz
Przy dziewczynie nie ma żadnych problemów..
Dla reszty jest granica w postaci nie rozbierania się ze wszystkiego..
Poza tym nie cierpie kiedy ktoś zbliża się na mniejszą odległość niż pól metra do mnie (za wyjątkiem dziewczyny ;) ) i nie trawie osób stojacych mi za plecami. <aniolek2>

: 13 paź 2005, 13:44
autor: Koko
charlie81 pisze:
czy to znaczy ze jestem totalnie bezwstydny? :D


A nie jesteś? :>

Co do tematu, bez przesady żebym bała się ściągnąć sweterek w nowym towarzystwie, choć i takie osoby znam. Jedno słowo ładnie pasuje do sytuacji: kompleksy.
Albo zszarpane nerwy.
I w łóżku żeby jakiś wstyd czuć? To po co idziesz jak się nie czujesz komfortowo?

Osobiście mam tylko jeden problem, jakąś wrodzoną i bardzo intensywną zdolność do czerwienienia się, ale to chyba z powodu różnych szatańskich myśli, bo nieśmiała za bardzo nie jestem , chyba że ktoś mnie onieśmiela :D I nie widzę powodów żeby było inaczej.

: 13 paź 2005, 13:50
autor: sophie
charlie81 pisze:Ja praktycznie w ogole nie uzywam "sweterkow", cala zime w pomieszczeniach widuje sie mnie w t-shircie, zrzadka czyms grubszym, ale czy to znaczy ze jestem totalnie bezwstydny?


To znaczy, ze masz cos z tarczyca - podobno... :]

Nie odczuwam wstydu przy moim facecie, ani znajomych, ani mamie. Nie jestem bezwstydna, jednak potrafie znalezc jakas rozsadna granice...

: 13 paź 2005, 14:31
autor: Pegaz
Najbardziej rozwalają mnie niektórzy palanci ktorzy rozbierają się na basenie i pokazują te swoje tłuste dupy czesto przy dzieciach takich ludzi nie rozumiem ponieważ rozbierając się przy innych nie tylko brak im wstydu ale przede wszystkim kultury <pijak>

: 13 paź 2005, 15:46
autor: Yasmine
kazdego faceta wczesniej sie wstydzilam. Po prostu kompleksy.
Obecnego sie nie wstydze w ogole :).

A jesli chodzi o innych ludzi, basen, wf, bo zawsze przebieram sie w szatniach czy innych tego typu miejscach. Nie lubie pokazywac sie innym.

: 13 paź 2005, 16:13
autor: Richard Ramirez
Uczucie wstydu minelo calkowicie po pierwszym razie i teraz go w ogóle nie odczuwam. Lubie nawet pokazywac lasce "jak na mnie dziala" hehe i wcale mnie to nie krepuje.

: 13 paź 2005, 16:50
autor: KsiążeRytm
a ja filozofią zapodam <pijak> moim zdaniem wieki temu nie bylo wstydu, ludzie ubierali sie bo bylo im zimno, ale z biegiem czasu zaczynalo to byc traktowane inaczej...jako chowanie swojego ciala przed innymi, i nie pokazywanie go nadmiernie komu kolwiek...tak powstal wstyd <aniolek2>

tak czy siak ja tez jestem wstydliwy <zly1> chcialbym to zmienic, ale nie umiem, tak jzu jestem zaprogramowany...

: 13 paź 2005, 16:58
autor: lollirot
przy Moim, pelen luz. a przy ludziach - nie jestem jakos specjalnie wstydliwa, ale cyckami tez na ulicy nie macham.

: 13 paź 2005, 18:27
autor: Sir Charles
Koko pisze:
charlie81 pisze:
czy to znaczy ze jestem totalnie bezwstydny? :D


A nie jesteś? :>


:> :> :>

: 13 paź 2005, 19:13
autor: Wstreciucha
Richard Ramirez pisze:Lubie nawet pokazywac lasce "jak na mnie dziala" hehe i wcale mnie to nie krepuje.

pokazywac <eee...> znaczy wyciagasz ptaka i pokazujesz jak "cieszysz sie na jej widok" :D ?

: 13 paź 2005, 20:57
autor: unreal
sophie pisze:Nie odczuwam wstydu przy moim facecie, ani znajomych, ani mamie. Nie jestem bezwstydna, jednak potrafie znalezc jakas rozsadna granice...


O to właśnie pytam: gdzie jest wasza "rozsądna" granica (szczególnie w stosunku do ukochanych), bo każdy może stawiać ja w innym miejscu?

: 13 paź 2005, 21:04
autor: cubasa
Nie mam granic, bo nie mam punktu odniesienia. :]

: 13 paź 2005, 21:13
autor: unreal
cubasa pisze:Nie mam granic, bo nie mam punktu odniesienia. :]


Nie zabardzo wiem co masz na myśli mówiąc "punkt odniesienia" ale zakładam że uczucie wstydu nie jest Ci Totalnie obce więc wiesz pewnie kiedy się pojawia.
A może jesteś w 100% bezwstydny?? ;)

: 13 paź 2005, 21:21
autor: cubasa
unreal pisze:Nie zabardzo wiem co masz na myśli mówiąc "punkt odniesienia"

Chodzilo mi o granice przed dziewczyną (to ten wspomniany punkt odniesienia) :)
unreal pisze:A może jesteś w 100% bezwstydny??

Hehe, zapewniam, ze nie jestem bezwstydny :] Wiem, na co mogę sobie pozwolić, a na co nie...
Chyba tylko ekshibicjonista nie czuje wstydu :D

: 13 paź 2005, 21:48
autor: Krzych(TenTyp)
Wstydzę się swojej głupoty :D No moze nie głupoty ale roztrzepania, dezorganizacji przy obezcności kobiety która mi sie bardzo podoba :D

: 13 paź 2005, 22:09
autor: cubasa
Krzych(TenTyp) pisze:ale roztrzepania, dezorganizacji przy obezcności kobiety która mi sie bardzo podoba

Też to mialem, ale przeszlo :] Teraz z mojej twarzy już nic nie wyczyta. Jestem jak brydżysta <aniolek2>

: 13 paź 2005, 23:01
autor: gracja
Wstyd u mnie zanika w sytuacjach intymnych, kiedy jest mozliwosc bycia przyłapaną in flagranti :)
W relacjach z facetem - to zalezy od umiejetniosci faceta w tworzeniu nastroju :D

Pegaz pisze:Najbardziej rozwalają mnie niektórzy palanci ktorzy rozbierają się na basenie i pokazują te swoje tłuste dupy czesto przy dzieciach takich ludzi nie rozumiem ponieważ rozbierając się przy innych nie tylko brak im wstydu ale przede wszystkim kultury

Mówisz o prysznicach? Jak dla mnie to całkiem normalne, dzieci tez mają siusiaki :]
Nie rozumiem protestu :)

: 14 paź 2005, 00:10
autor: ksiezycowka
cubasa pisze:Teraz z mojej twarzy już nic nie wyczyta.

Jasne :D ;P

Mój wstyd?No przy moim Szłonku to luz generalnie. Nie mogę wymyślec czego bym się miała wstydzić. :?

A przy ludziach. Mam takie gucio jak "sztywnośc poznawcza" i czasem wychodze na strasznie wstydliwą, ale generqalnie nie jestem.
Wstyd mi kiedy złapie taki głupi nastrój ze zachowuję sie jak 10latka. Czyli generalnie wstydze się czasem swojego zachowania [ szczególnie kiedy je sobie uzmysławiam z bólem głowy dnia następnego :/], bo zachowuje się poniżej dopuszczalnego i wymaganego przeze mnie poziomu.

Wstydze się swoich lęków - bosz kurna potrafię sie bac najrózniejszych rzeczy i nie lubię tego durnego wzroku na sobie "Boże!!Jakąs wariatka!Choćmy szybko stąd!" .

: 14 paź 2005, 01:01
autor: Richard Ramirez
Wstreciucha pisze:pokazywac znaczy wyciagasz ptaka i pokazujesz jak "cieszysz sie na jej widok" ?

tak Wstreciucho zajebiscie mnie to kreci kiedy sie wlasnie przed laska rozbieram i pokazuje jak na mnie dziala. Dla niej tez jest to budujace ;)

: 14 paź 2005, 01:46
autor: Krzych(TenTyp)
moon pisze:Jasne Usmiechnij sie! Jeeeezor


No ja, po fakcie :P
moon pisze:Wstydze się swoich lęków

A krzyczysz mocno wtedy czy jak :|

Ja się stydze swojej zakazanej mordy :D I dlatego w lustro żadko zaglądam :D

: 14 paź 2005, 08:25
autor: ksiezycowka
Krzych(TenTyp) pisze:A krzyczysz mocno wtedy czy jak Nie rozumiem

A różnie bywa,że tak. BYwa że drętwieje, mam zime poty, jestem biała jak kartka itp itd. Bywa że krzycze czy głosu z siebie nie wydje nawet po tym co mnie przestraszyło przez długi czas czy tez że sie trzęsę albo płaczę.

: 14 paź 2005, 09:47
autor: Spinka
Ja mam zupełnie inaczej niż Wy. Nie jestem wstydliwa na pierwszy rzut oka, ale tylko dopóty, dopóki ktoś nie staje mi się bliższy. Kiedy przebije się przez barierę prywatności, zaczynam się wstydzić. To trwa bardzo krótko i nie wiem, jak to wytłumaczyć, ale czuję się wprawiona w zakłopotanie samą czyjąś obecnością w moim towarzystwie. Wstydzę się swojej obecności.
Wiem, że to dziwne, ale tak mam :)

: 14 paź 2005, 10:16
autor: Krzych(TenTyp)
Spinka pisze:Wstydzę się swojej obecności.

Hmmm... Co ja tu robie :d Wiem znam to, Czasem ciężko jest wytrzymać z samym sobą. :Dmoon,
:) to taki kurczaczek z ciebie, sie nie przesmij stwardniejesz na starość :D

: 14 paź 2005, 10:20
autor: Spinka
Krzych(TenTyp) pisze:Hmmm... Co ja tu robie :d Wiem znam to, Czasem ciężko jest wytrzymać z samym sobą.

To nie tak, ja bardzo dobrze się ze sobą czuję, ale czuję się zawstydzona, bo ktoś jest bardzo blisko mnie, a jeszcze nie znam go na tyle dobrze, żeby czuć się swobodnie i mu na to pozwolić bez wątpliwości.

: 14 paź 2005, 11:02
autor: Yasmine
moon pisze:A przy ludziach. Mam takie gucio jak "sztywnośc poznawcza" i czasem wychodze na strasznie wstydliwą, ale generqalnie nie jestem.

Ja tez tak mam :).
Przy osobach mi nieznanych, albo wlasnie poznanych jestem malomowna, wydaje sie sobie nudna i mysle "co ja tu robie w ogole" <boje_sie>
A taka nie jestem naprawde.

: 14 paź 2005, 12:22
autor: Nikola
raczej nie odczuwam wstydu... nie mam problemu np z przebraniem sie na wf, czy na basenie przu innych ludziach, moge opalac sie topless na plazy i nie krępuje mnie to.
Jeśli chodzi o ukochanego to na poczatku, kiedy poznawaliśmy sie , w jego obecności czułam sie jakby obco i trohcę mnie zawstydzał. Ale to juz przeszło :)
nie wiem dlaczego, ale czasem krępuje mnie obecnośc kumpli mojego chłopaka... kiedy np wychodzimy razem do knajpy to staję sie taka milcząca, nie wiem czy mam się z nimi śmiac czy sie nie odzywać czy co... najczęściej tylko siedze i pale i czasem cos powiem...

: 14 paź 2005, 21:57
autor: ksiezycowka
Krzych(TenTyp) pisze:moon,
usmiech to taki kurczaczek z ciebie

Lubiem kurczaczki :]