Ciągle ją kocham...
: 08 lis 2005, 23:44
Witam
Od dość długiego czasu obserwuję to forum a od jakiegoś czasu staram się zabrać głos. Jednak teraz chciałbym się was coś poradzić. Z mojego punktu widzenia sprawa jest, co tu dużo mówić, beznadziejna, ale do rzeczy.
Chodzi oto, że pięć miesięcy temu zerwała ze mną dziewczyna. Był to dla mnie szok bo nigdy na nic się nie skarżyła. Kiedy chciałem się wypytać dlaczego to robi powiedziała, że to z nią jest coś nie tak, sama nie wie czego chce itd. Odpuściłem. Później okazało się, że z jej strony nasz związek nie wyglądał tak rózowo jak z mojej. I tak przez całe wakacje i wrzesień nie odzywaliśmy się do siebie. Ona układała sobie życie na nowo, nie powiem żebym ja nie próbował, jednak nic z tego nie wyszło. Na początku października napisałem jej smsa w którym napisałem, że chciałbym, żebyśmy zostali kolegami (w sumie obiecaliśmy to sobie kiedy zaczęliśmy ze sobą chodzić). Bardzo chętnie się zgodziła, ba nawet robotę mi załatwiła (zadania z informatykiu dla jakiejś koleżanki). I tak co jakiś czas ją widuję. Kiedy ostatnio u niej byłem trochę sobie pogadaliśmy o tym co zaszło od czasu kiedy zerwała. Mówiła, że poznała jedego chłopaka z którym coś kręciła ale facet dał sobie spokój (jakby sie kto mnie pytał o zdanie, to zbyt długo trzymała go na dystans). Teraz są kumplami (kurde ona chyba samych kumpli ma), wtedy coś strzeliło mi do łba i spytałem się kim ja dla niej jestem, znajomym, kumplem, przyjacielem, ... odpowiedziała, że sam
powiedziałem, że przyjaciółmi nie będziemy więc to kim jestem zależy ode mnie. Zmieniłem temat rozmowy bo przecież jej nie powiem że chcę być jej chłopakiem. Później porószyłem temat sylwestra, czy wie gdzie pójdzie i z kim. Stwierdziła że pewnie zostanie w domu ewentualnie pójdzie do koleżanki. Spytałem czy jeśli by ją ktoś zaprosił na jakąś imprezę czy by poszła Stwierdziła, że raczej tak. Więc spytałem się czy poszła by ze mną.
Jej reakcja zdziwiła mnie i to bardzo. Spodziewałem się, że powie "Marek daruj sobie ja już nie wrócę". Usmiechnęła się (ehh) i powiedziała żebym dał jej czas. Oczywiście zgodziłem się. To chyba wszysto co najważniejsze. Teraz pytanie jak dać jej do zrozumienia, że ją kocham i chciałbym jej wynagrodzić ten czas kiedy nie było dobrze z nami. Ale powiedzieć jej to tak żeby jej nie odstraszyć.
PS. Gwoli ścisłości ona też jest sama
PPS. Jesli cos opisałem nie jasno bluzgajcie
Od dość długiego czasu obserwuję to forum a od jakiegoś czasu staram się zabrać głos. Jednak teraz chciałbym się was coś poradzić. Z mojego punktu widzenia sprawa jest, co tu dużo mówić, beznadziejna, ale do rzeczy.
Chodzi oto, że pięć miesięcy temu zerwała ze mną dziewczyna. Był to dla mnie szok bo nigdy na nic się nie skarżyła. Kiedy chciałem się wypytać dlaczego to robi powiedziała, że to z nią jest coś nie tak, sama nie wie czego chce itd. Odpuściłem. Później okazało się, że z jej strony nasz związek nie wyglądał tak rózowo jak z mojej. I tak przez całe wakacje i wrzesień nie odzywaliśmy się do siebie. Ona układała sobie życie na nowo, nie powiem żebym ja nie próbował, jednak nic z tego nie wyszło. Na początku października napisałem jej smsa w którym napisałem, że chciałbym, żebyśmy zostali kolegami (w sumie obiecaliśmy to sobie kiedy zaczęliśmy ze sobą chodzić). Bardzo chętnie się zgodziła, ba nawet robotę mi załatwiła (zadania z informatykiu dla jakiejś koleżanki). I tak co jakiś czas ją widuję. Kiedy ostatnio u niej byłem trochę sobie pogadaliśmy o tym co zaszło od czasu kiedy zerwała. Mówiła, że poznała jedego chłopaka z którym coś kręciła ale facet dał sobie spokój (jakby sie kto mnie pytał o zdanie, to zbyt długo trzymała go na dystans). Teraz są kumplami (kurde ona chyba samych kumpli ma), wtedy coś strzeliło mi do łba i spytałem się kim ja dla niej jestem, znajomym, kumplem, przyjacielem, ... odpowiedziała, że sam
powiedziałem, że przyjaciółmi nie będziemy więc to kim jestem zależy ode mnie. Zmieniłem temat rozmowy bo przecież jej nie powiem że chcę być jej chłopakiem. Później porószyłem temat sylwestra, czy wie gdzie pójdzie i z kim. Stwierdziła że pewnie zostanie w domu ewentualnie pójdzie do koleżanki. Spytałem czy jeśli by ją ktoś zaprosił na jakąś imprezę czy by poszła Stwierdziła, że raczej tak. Więc spytałem się czy poszła by ze mną.
Jej reakcja zdziwiła mnie i to bardzo. Spodziewałem się, że powie "Marek daruj sobie ja już nie wrócę". Usmiechnęła się (ehh) i powiedziała żebym dał jej czas. Oczywiście zgodziłem się. To chyba wszysto co najważniejsze. Teraz pytanie jak dać jej do zrozumienia, że ją kocham i chciałbym jej wynagrodzić ten czas kiedy nie było dobrze z nami. Ale powiedzieć jej to tak żeby jej nie odstraszyć.
PS. Gwoli ścisłości ona też jest sama
PPS. Jesli cos opisałem nie jasno bluzgajcie


Wczoraj dowiedziałem się że nie mam się co pokazywać u niej bo nie chce żebym w ogóle do niej przyjeżdżał i że nie pojdzie ze mna na sylwka. Najlepsze jest to że zachowywala sie tak jakby chciala sprobować jeszcze raz. Dziewczyny są dziwne.