Pamięta się zawsze, bo jak można zapomnieć np. 11-letni lub 7-letni związek? Nie da się, bo nie da się puścić w niepamięć ponad jednej trzeciej życia.
Czy da się zbudować związek? Da, i to nawet bardzo szczęśliwy, choć bardzo trudny na początku. Wracają jazdy, lęki, brak zaufania daje znać o sobie. Czasem traktuje się partnera jak wroga, szczególnie kiedy w jego zachowaniach widać jakieś analogie do tego, co było.
Z doświadczenia mogę napisać, że im więcej wspólnych przeżyć, chwil, czasu razem spędzonego, tym rzadziej tamto wraca. Bo największym problemem na początku jest to, że nie ma się wspólnych wspomnień. Pamięta się pobyt na nartach z eks, a nie ma jeszcze czego wspominać z obecnym partnerem. A przecież o czymś trzeba rozmawiać! Jeśli rozmawia się o górach, to naturalne, że skoro ja przez ponad 10 lat jeździłam w te góry z eks, to będzie się pojawiał w opowieściach. Należy się z tym pogodzić, a z czasem się zauważa, że ta eks, ten eks w opowieściach, występuje na zasadzie dawnego znajomego.
Stopniowo wspomnienia wspólnie spędzonego czasu wypierają te poprzednie. Przykrywają je, tamtych starych jest coraz mniej i mniej. Nawet jak pojawia się eks we wspomnieniach, to jak całkiem obca osoba, dawno niewidziany znajomy, z którym jakby nic ponad koleżeństwo nas nie łączyło. A potem spotykasz tego eks na ulicy i... to zupełnie obca osoba! Wiesz, że nie byłabyś w stanie przytulić się do niego. Nie byłabyś, bo to jakieś obce ciało... Ten facet przed tobą ma nawet niewiele wspólnego z tym ze wspomnień. I wtedy już wiesz na pewno, że jesteś wolna od przeszłości.
Wspólnymi wspomnieniami wypchnąć z pamięci te dawne - na to potrzeba czasu spędzonego razem. I samo się robi
Mój związek uważam za szczęśliwszy od tamtego, bo jestem mądrzejsza i mam mądrzejszego faceta. I my już wiemy, że nie warto ryzykować głupimi ruchami, bo za dużo mamy do stracenia. Wiemy, że jeśli teraz, ze sobą nam się nie ułoży, to już praktycznie nie mamy szans na związek w tym życiu. Bo się kochamy, bo chcemy - jeśli mimo to nie wyjdzie, to znaczy że już nigdy z nikim nie ma szans wyjść.
Jestem szczęśliwa, choć jazdy do dziś czasem wracają. Coraz rzadziej, z jednej i drugiej strony. Napady zazdrości na przykład - kiedyś olbrzymie, potem słabsze, teraz znów spore. Kiedyś człowiek był zazdrosny, bo się bał, że ucieknie mu to, co mu spadło nagle z nieba. Potem wyluzował. Teraz znów jest - bardzo, bo wie, jak wiele może stracić. Ale ta druga strona jest w podobnej sytuacji, dlatego związek jest mniej skomplikowany, bo każdemu zależy tak samo.
Takie związki są bardzo trudne. Ale warto

Bo budowane na tym, na czym trzeba, a nie na piasku albo nie wiadomo czym
