agnieszka.com.pl • Pani schizofreniczka, Pan paranoik:)
Strona 1 z 1

Pani schizofreniczka, Pan paranoik:)

: 07 sty 2006, 21:33
autor: Ted Bundy
Ekhm......a więc tak:)
Jakoś przed świętami przez starego ziomala poznałem kobitkę - tą, co z nią wczorajszego dnia byłem na studniówce. To było nasze czwarte spotkania. Już podczas pierwszego bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła:swym podejściem do życia, wiedzą, erudycją, zainteresowaniami itd......Jako że szybko doszliśmy do konsensusu i porozumienia, jako ludzie "nie do końca z czasów AD 2006", reprezentujący pewnego rodzaju oldchoolowe podejscie do świata oraz życia oraz zbieżność poglądów, w tym politycznych:) coraz lepiej nam się dogadywało ( i dogaduje)...
więc w czym tkwi problem????
Możliwe, że tego problemu w ogóle nie ma:) Ale.....dziewczyna czasami podczas szeregu rozmów, które stoczyliśmy rzuca ciekawe hasła i jeszcze ciekawsze teorie: (zapodam parę cytatów):
"wierzę tylko w wolne związki i życie na kocią łapę..papierek wyłącznie przeszkadza i jest końcem udanego pożycia, przydaje się li tylko i wyłącznie w sprawach urzędowych"
"najczęściej związki kończą się po 2, 7 i 14 latach - cieszmy sie chwilą"
"każda sytuacja która nie daje możliwości udanego wnioskowania niewiele wnosi, lubię zawsze takie, które dają mi dużo wniosków"
"małżeństwo jest główną przyczyną rozwodów...jeżeli ludzkość to podgatunek, jak nazwać większość facetów??"
"Ted, 99 proc facetów zdradza swoje kobiety. Powiedz, Ted, nie zdradziłbyś, jak byś miał okazję?"
"nie ważne z kim się spotyka, wazne do kogo się zawsze wraca..."
i w podobnym stylu:) Zaznaczam, że tego typu tekściki stanowiły mniejszość, gdyż podczas 90 proc spędzania czasu z ww.kobietką, zachowuje się całkiem normalnie i jest naprawdę zajebista:) Tylko nagle, ni z tego, ni z owego przez minutę, dwie czuję sie jakbym rozmawiał z zupełnie inną osobą <boje_sie> .Hihihihi, takiej sytuacji jeszcze nie przerabiałem..
Jako że informacja rzecz najcenniejsza, zasięgnąłem języka (świat jest naprawdę cholernie mały): otóż osóbka ta nie tworzyła w swoim 19-letnim życiu żadnego związku - zatem minimalną część swoich teorii buduje wyłącznie na zdarzeniach nie ze swojego życia czy doświadczenia....ciekawe, nieprawdaż???? Nie wiem, co o tym myśleć:)
Zaznaczam, że to bardzo jednostkowe wypowiedzi: praktycznie dystans między nami stopniął bardzo szybko, w sumie prawie do zera (na tej studniówce nie byliśmy w stanie się od siebie odkleić..) ;) Jest fajnie. Cały czas takie wypowiedzi kwitowałem albo krytyką (lekko złośliwą i przewrotną, albo obracaliśmy je w żart)....ale...sami przyznacie, że troszeczkę niecodzienna sytuacja....zastanawiająca...Ciekawe, na ile w jej sugestiach i tym ściemy,ile zwykłego przekomarzania się, a ile prawdy,hihihi - a może schizofremii??? ;) Bo czasami naprawdę miałem wrażenie, że z dwiema różnymi osobami rozmawiam... <aniolek2>
Chętnie poczytam Wasze komentarze do sprawy:) Zaznaczę, że laski nie odpuszczę, bo tak kumatej ze świecą, hehehe, szukać <browar>
PS. Możliwe że to moja paranoja;) powoduje, że sam szukam problemów tam gdzie ich nie ma, ale strzeżonego Magnum strzeże,hihihihi.....wielkie pozdro!

: 07 sty 2006, 21:53
autor: ___ToMeK___
Dziwne te teksty. Ale biorac pod uwage fakt, ze nie formulowala ich w oparciu o wlasne doswiadczenia, a jedynie o to, jak jej sie wydaje, ze jest, to nie jest chyba az tak zle. Moze to tylko stare haselka wyniesione z czasow dorastania. Z drugiej strony nie wiemy w jakim kontekscie padaly te zdania, zatem ciezko wnioskowac.

Co tu duzo gadac... musisz ja po prostu lepiej poznac. Zwlaszcza, ze drugiej takiej mozesz szybko nie spotkac (przekonania polityczne :P, kiddin').

: 07 sty 2006, 22:02
autor: złotooka kotka
Po pierwsze w tytule jest blad, jednostka chorobowa o ktorej myslisz nazywa sie schizofrenia.

Po drugie: rozne rzeczy sie mowi, zwlaszcza na poczatku zwiazku. Dopiero zycie i lepsze poznanie weryfikuje co i jak. Skoro ci z dziewczyna dobrze, to masz moje blogoslawienstwo. Niech sie wam wiedzie. <browar>

: 07 sty 2006, 22:40
autor: krackowiaczek
Ted: masz racje, problemu niema.... niespodkalem kobietki do konca normalnej, przewidywalnej i zawsze racjolanlej. I TO JEST W TEJ CALEJ ZABAWIE NAJLEPRZE!!! ;].

: 07 sty 2006, 23:04
autor: Shac
TedBundy pisze:"wierzę tylko w wolne związki i życie na kocią łapę..papierek wyłącznie przeszkadza i jest końcem udanego pożycia, przydaje się li tylko i wyłącznie w sprawach urzędowych"


Wow, skąd ona to wzięła???

TedBundy pisze:"najczęściej związki kończą się po 2, 7 i 14 latach


Akurat z tego forum nauczyłem się, że po 1,5 roku... ;)

TedBundy pisze:"małżeństwo jest główną przyczyną rozwodów


??? To chyba z małżeństwa ludzie się rozwodem wycofują... Nielogiczne!

Sorry Ted, ale dziewczyna tylko na pierwszy rzut oka wygaduje jakieś ciekawostki. Po głębszej analizie stwierdzam, żeś się nieźle zauroczył albo zakochał! Skoro to Cię nie drażni i panna warta zachodu, to atakuj Stary... Atakuj!!! <browar>

: 07 sty 2006, 23:11
autor: gracja
Tedi,
cos mi się zdaje, że Twoja zbuntowana przyjaciółka próbuje być dojrzałą dziewczyną z jasno zarysowanymi poglądami nt. związków, ale tak naprawdę tylko czeka, aby ktos jej te "mądrości" wybił z głowy :D.
Musisz się mocno postarać, bo mój kilkuletni związek się skończył, a ja nadal podobnie myślę :).
Nie wiem skąd to się bierze, ale mój ojciec od małego powtarzał: " Pamiętaj, faceci zawsze kłamią". Gdzieś to utkwiło.

: 07 sty 2006, 23:46
autor: Yasmine
TedBundy pisze:otóż osóbka ta nie tworzyła w swoim 19-letnim życiu żadnego związku

no i nigdy zakochana nie byla. Stad te wszystkie poglady :). Na moje oko sie zmienia.

Chociaz nie musza.

: 08 sty 2006, 00:25
autor: ksiezycowka
Nowa dziewczyna - nowy temat.
I nowy nieproblem.

Póki co to olej. Ja bym sie nie przejmowała. Ma 19 lat - przejdzie jej jak ktroche doswiadczenia nabierze. ;)

: 08 sty 2006, 03:28
autor: Ciekawski
Ted, ja bym w jej zachowaniu zwęszył intrygę...to musi być robota prawicowców ;) <dżołk ofkors>

: 08 sty 2006, 06:13
autor: mariusz
Młoda jak dorośnie to zmieni poglądy. A jak sie zakocha to już w ogóle będzie ćwierkać ;)

: 08 sty 2006, 09:43
autor: Eisenritter
Spokojnie, Ted, nie ma się co martwić na zapas. Niedawno poznana, jeszcze nie wszystko o niej wiesz, nie wiadomo, skąd ma takie a nie inne komentarze. Poznaj, wybadaj, rozpoznaj co i jak. Nie ma sensu wpadać w paranoję na zapas. A nuż to po prostu jakieś niesympatyczne doświadczenia z rodziną albo coś w tym stylu? Weź to na spokojnie, nie daj się zbić z tropu.

: 08 sty 2006, 11:01
autor: Ted Bundy
___ToMeK___ pisze:biorac pod uwage fakt, ze nie formulowala ich w oparciu o wlasne doswiadczenia, a jedynie o to, jak jej sie wydaje, ze jest, to nie jest chyba az tak zle. Moze to tylko stare haselka wyniesione z czasow dorastania. Z drugiej strony nie wiemy w jakim kontekscie padaly te zdania, zatem ciezko wnioskowac


fakt, teorie, teorie:) A jeśli chodzi o kontekst, to ciekawa sprawa - były to swoistego rodzaju krótkie monologi w jej wykonaniu,oderwane z deczka od tematu aktualnej rozmowy....

___ToMeK___ pisze:musisz ja po prostu lepiej poznac. Zwlaszcza, ze drugiej takiej mozesz szybko nie spotkac (przekonania polityczne , kiddin').


masz 100 proc racji;) <browar> To jest prawie stuprocentowe żeńskie polityczne
odbicie Teda B:) odbicie nie tylko dosyć kumate, ale i charakteryzujące się bardzo ładnym "designem" zewnętrznym 8)

złotooka kotka pisze: Dopiero zycie i lepsze poznanie weryfikuje co i jak. Skoro ci z dziewczyna dobrze, to masz moje blogoslawienstwo. Niech sie wam wiedzie.


Fakt...Niech Ci Bozia w dzieciach wynagrodzi, Kotko, za dobre słowo:) <browar>

Shac pisze:Sorry Ted, ale dziewczyna tylko na pierwszy rzut oka wygaduje jakieś ciekawostki


Miałem podobne wrażenie.

Shac pisze: Po głębszej analizie stwierdzam, żeś się nieźle zauroczył albo zakochał!


Ja powiedziałbym raczej,że cholernie zaciekawił, zafascynował i jednocześnie bardzo, bardzo zaintrygował...na razie, ofkoz:)

gracja pisze:Tedi,
cos mi się zdaje, że Twoja zbuntowana przyjaciółka próbuje być dojrzałą dziewczyną z jasno zarysowanymi poglądami nt. związków, ale tak naprawdę tylko czeka, aby ktos jej te "mądrości" wybił z głowy


możliwe. Dlatego nie nastawiam się na coś, co na pewno się zdarzy, a w tym temacie żyję dniem dzisiejszym:) Nie nastawiam się na zwycięstwo, związek i sukces. Już nie....Co nie znaczy, że nie będę do tego dążył <browar>

Yasmine pisze:no i nigdy zakochana nie byla. Stad te wszystkie poglady

mariusz pisze:Młoda jak dorośnie to zmieni poglądy. A jak sie zakocha to już w ogóle będzie ćwierkać


Hmmmm, to prawdopodobne:) Jednak zachodzi tutaj pewnego rodzaju "rozdwojenie"...Ta cząstka wypowiedzi, odstająca od reszty normalnych:)hihihi.....myślę, że to pewnego rodzaju poza, taka lekka ściema , poza "twardszej niż jestem sama". Jednak jej spojrzenie mnie nie oszuka...oczy nie kłamią:) (z reguły, ale to już wyższa szkoła jazdy)

Eisenritter pisze:Spokojnie, Ted, nie ma się co martwić na zapas. Niedawno poznana, jeszcze nie wszystko o niej wiesz, nie wiadomo, skąd ma takie a nie inne komentarze. Poznaj, wybadaj, rozpoznaj co i jak. Nie ma sensu wpadać w paranoję na zapas


<browar> Nic dodać, nic ująć. Danke, mein Freund:)

: 08 sty 2006, 11:17
autor: Eisenritter
Kein Problem, Herr Bundy. Viel Gluck! <browar>

: 08 sty 2006, 14:03
autor: Mijka
gracja pisze:cos mi się zdaje, że Twoja zbuntowana przyjaciółka próbuje być dojrzałą dziewczyną z jasno zarysowanymi poglądami nt. związków




ja sie w tym przypadku zgadzam z Gracja ;) dziewczyna nie miala zadnego zwiazku czyli praktycznie nic o nich nie wie, osobiscie nie lubie jak ktos wyraza poglady na postawia zycia znajomych czy kogos innego. Jak sie nie przezylo to sie nie wie a moze chce tylko zaswiecic. To pewnie tylko takie gadanie (troche dziwne przyznaje :P), poznacie sie lepiej to wtedy ocenisz :)

: 08 sty 2006, 15:10
autor: Mysiorek
No czymś trzeba błyszczeć. Się nie przeżyło, to się wspomaga teorią.
A może to pretekst do rozmowy? Ciągniesz wątek?

: 08 sty 2006, 16:02
autor: Ted Bundy
Mysiorek pisze:A może to pretekst do rozmowy? Ciągniesz wątek?


widzisz, to było tak: zdarzało się to w czasie normalnej rozmowy, z reguły na inne tematy, miało charakter takiego jej krótkiego monologu, z reguły bez ciągu dalszego (chociaż ciągnąłem trochę temat:)) Wydaje mi się że wynika to z jej lekkiej egzaltacji ....hmmmm

: 08 sty 2006, 16:35
autor: Mysiorek
TedBundy pisze:krótkiego monologu

No przecież to fajne i ciekawe. Aż by się chciało pociągnąć wątek.

TedBundy pisze:lekkiej egzaltacji

Oby nie była za ciężka :)

: 08 sty 2006, 20:36
autor: Ted Bundy
Mysiorek pisze:Aż by się chciało pociągnąć wątek.


no na przykład dzisiaj, w rozmowie ze mną zagaiła nowy ciekawy wątek:) Dlaczego w religii katolickiej katolicy noszą na szyi oddają hołd narzędzi tortur, na którym ukrzyżowano Chrystusa? ;) Swoją drogą, w tym momencie przypomniał mi się ciekawy napis jaki widziałem kiedyś na murze:

katoliku, co byś nosił na szyi, gdyby Chrystusa utopili????? ;)

ot taka mała dygresyjka.....

: 08 sty 2006, 20:44
autor: Haro
Bo to narzedzie tortur jest symbolem wielkiej milosci Chrystusa, jaka oddal meczac sie wlasnie na tym narzedziu. Chrystus niosl krzyz za cala ludzkosc. Teraz ludzkosc nosi ten sam krzyz za niego...


Anyway, jesli panna nastepny raz sie Ciebie zapyta o zdrade, to powiedz Jej, ze jest jedehn koles, ktory nie zdradzi nawet majac setki tysiecy okazji, z pieknosciami, miss'kami, itp. <banan>

: 08 sty 2006, 21:01
autor: Yasmine
ja sie zawsze zastanawialam, czemu Jezus "ukrzyzowany jest na rekach" (znaczy ma przebite dlonie), skoro czlowiek sie na nich nie utrzyma -powinien miec przebite nadgarstki.

: 08 sty 2006, 21:13
autor: Haro
Bo mial przebite nadgarstki :)

: 08 sty 2006, 21:26
autor: Yasmine
Haro pisze:Bo mial przebite nadgarstki

ale na krzyzykach jest na rekach :>

: 08 sty 2006, 21:29
autor: Haro
Krzyzyki klamia? :P Wiele osob mylnie mysli i twierdzi, ze byl wlasnie przybity za dlonie, co jest - jak slusznie zauwayzlas - fizycznie niemozliwe. Zreszta na TVN'ie byl raz program na ten temat. O calunie mowili...

: 08 sty 2006, 21:30
autor: Mysiorek
Dość OT <cisza>

: 08 sty 2006, 21:38
autor: Wstreciucha
TedBundy pisze:Nie wiem, co o tym myśleć

moze wlasnei to o czym na poczatku tej mysli wspomniales , ze niewiele przezyla ;)

Mysle ze teorie Twojej Pani Tadziu beda mialy sens dla niej i Ciebie jesli bedzie do nich przekonana tak za 10 lat, natomiast zupelnie nie ma to nic wspolnego z doswiadczeniami, co innego taka 60-latka opowiadajaca o swoich 10ciu bylych mezach. Moda na indywidualnosc to jak "prywatny marketing" , kreowanie wizerunku swojego wlasnego zmusza nas do wybicia sie spoza masy. musimy byc oryginalni, dlatego najlepiej powolac sie na cos intrygujacego i z gruntu "niespokojnego".
Teorie na temat zwiazkow pochodza wlasnie z przezytych i zaslyszanych informacji. Do tego wszystkiego nasze opinie opieraja sie nie tyle juz na doswiadczeniach, ale rowniez siegaja duzo dalej, i uderzaja w nasze "checi poprawy" - plany , wnioski i efekty wypracowane wskutek porazek ;)
Ja osobiscie wiele razy zraniona surowo oceniam mezczyzn, ale 19latka ktora oskarzylabym o androfobie gdyby nie fakt ze spotyka sie z Toba, to ewenement :P

: 09 sty 2006, 09:17
autor: krackowiaczek
Wstreciucha pisze:Moda na indywidualnosc to jak "prywatny marketing" , kreowanie wizerunku swojego wlasnego zmusza nas do wybicia sie spoza masy. musimy byc oryginalni, dlatego najlepiej powolac sie na cos intrygujacego i z gruntu "niespokojnego".


a ja muwie temu NIE!!! to jest sztucznie napedzane, czlowiek sam w sobie jest ciekawa indywidualnoscia, niesa potrzebne zadne kolorowanki. jesli ktos musi stosowac takie zabiegi; znaczy ze w swoim mniemaniu jest nieciekawy, jesli w swoim to znaczy ze w moim takrze. ma u mnie na starcie minusa.

: 09 sty 2006, 09:36
autor: mrt
Ja to odbieram jako prowokację z jej strony. Jakby czekała na zaprzeczenie. Ale zaprzeczenie inteligentne, bo banalne "jak ludzie się kochają, to tak nie jest" nie wystarczy. Zaprzeczenie niebanalne wymaga bardziej wyszukanego doboru argumentacji. A że zaprzeczenie? No tak, bo jeśli potwierdzisz, to co jej za sens ładować się w coś, co na dłuższą metę perspektyw nie ma?

Nie sądzę, aby z czasem zmieniła poglądy, bo nie uważam, aby te były jej. Nawet jeśli obserwacja rzeczywistości dostarcza jej niepokojących sygnałów, to jako kobieta ma nadzieję, że jej to nie spotka.

Nie spotkałam jeszcze kobiety, która prezentowałaby męską filozofię życiową, czyli wystarczało jej "tu i teraz" miłości. Myślę, że kobieta genetycznie jest uwarunkowana, aby myśleć o przyszłości. Stąd w tym, co piękne "tu i teraz", zawsze doszuka się dziury w całym - bo myśli przez pryzmat tego, co MOŻE SIĘ WYDARZYĆ w przyszłości. A może się wydarzyć wiele, dlatego bierze pod uwagę scenariusze również pesymistyczne i stąd nam wychodzi, że w piękne "tu i teraz" miłości, kobiety wplotą pierwiastek cierpienia. Zawsze. Miłość kobiety to uczucie, które ten element cierpienia zawiera. Męskość nie posiada skłonności podobnie masochistycznych.

Zmierzam do tego, że mimo iż kobieta kochając, musi cierpieć, bo inaczej jest nieszczęśliwa i czuje się niespełniona, zawsze ma nadzieję, że jej nic złego nie spotka. Wiem, brzmi to paradoksalnie, ale tak jest. Dlatego nie uważam, żeby ona wierzyła w to, co mówi. Na pewno nie. I oczekuje, że inteligentnie zaprzeczysz. Zatem dyskutuj i broń stanowiska odwrotnego, jeśli Ci na niej zależy. Choćbyś nawet w duchu przyznawał rację jej twierdzeniom, nie możesz się podłożyć :)

: 09 sty 2006, 10:38
autor: Ted Bundy
krackowiaczek pisze:a ja muwie temu NIE!!! to jest sztucznie napedzane, czlowiek sam w sobie jest ciekawa indywidualnoscia, niesa potrzebne zadne kolorowanki. jesli ktos musi stosowac takie zabiegi; znaczy ze w swoim mniemaniu jest nieciekawy


wiesz, nie wydaje mi się, by to było sztuczne..bez tych monologów jest i tak bardzo ciekawą i intrygującą osobowością, a te tekściki odbieram jako pole do interesujących dyskusji, przekomarzania się i tak jak napisała Marta, "inteligentnego zaprzeczania" :)

mrt pisze:Ja to odbieram jako prowokację z jej strony. Jakby czekała na zaprzeczenie. Ale zaprzeczenie inteligentne, bo banalne "jak ludzie się kochają, to tak nie jest" nie wystarczy


racja <browar> Tak właśnie staram się robić:)

mrt pisze:Myślę, że kobieta genetycznie jest uwarunkowana, aby myśleć o przyszłości. Stąd w tym, co piękne "tu i teraz", zawsze doszuka się dziury w całym - bo myśli przez pryzmat tego, co MOŻE SIĘ WYDARZYĆ w przyszłości

mrt pisze:Zmierzam do tego, że mimo iż kobieta kochając, musi cierpieć, bo inaczej jest nieszczęśliwa i czuje się niespełniona, zawsze ma nadzieję, że jej nic złego nie spotka. Wiem, brzmi to paradoksalnie, ale tak jest. Dlatego nie uważam, żeby ona wierzyła w to, co mówi. Na pewno nie. I oczekuje, że inteligentnie zaprzeczysz. Zatem dyskutuj i broń stanowiska odwrotnego, jeśli Ci na niej zależy


zgadzam się w stu procentach:) Wogólę dziękuję za ten post, wg mnie idealnie ją podsumowałaś, a mi dałaś trochę do myślenia.Spasiba <browar>