powracajaca postac z zakatka mojego umyslu
: 14 mar 2006, 21:33
jako ze wedlug pewnej sentencji czlowieka mozna zniszczyc a nie pokonac, tak ja zostalem ostatnio zniszczony. przez samego siebie. historia ta zaczyna sie dawno dawno temu za gorami za lasami (rok temu w marcu). spodobala mi sie pewna dziewczyna. musiala byc moja. tak tez sie stalo. jako ze z doswiadczenia wiem ze zwiazki w wiekach nastych sa tylko przygodami tak w tym zwiazku zwatpilem. przez pierwsze 3 miesiace bylo tak jak u pana boga za pieciem. po prostu nie wiem czy ktos z was zaznal tyle milosci i tak bardzo kochal. nie da sie tego opisac. po prostu stworzeni dla siebie. nadszedl miesiac nr 4. wyjechalem na tydzien. wrocilem, spotkalem sie z nia. przezylem dwa szoki termiczne. otoz pierwszy objawil sie wtedy gdy powitala mnie swoim usmiechem i wreczyla prezencik z listem. myslalem ze lepiej nie moglem juz trafic. przesiedzialem u niej z pol dnia. juz mam wychodzic, a jej mina zrzedla i mowi zebym zaczekal bo musi mi cos powiedziec. yyy.. no... bylam nad jeziorem.. impreza alkohol...zdradzilam cie... i odrazu w placz. przezylem szok termiczny nr 2. totalnie mnie zatkalo. stalem tak patrzac jak wylewa juz morze lez, serce mi pekalo. jako ze jestem w pewnym sensie p.i.z.d.a
nie potrafie patrzec jak kobieta placze bo serce mi peka.odrazu wybaczylem nie patrzac nawet na swoje uczucia i na to co sie stalo.zaluje ze tak zrobilem, ale o tym pozniej. no wiec nastal czas takiej troche niepewnosci. niby bylo dobrze niby zle. po jakims czasie zaczynalo byc naprawde dobrze, ale znow uslyszalem zdradzilam cie. nosz k.u.r.w.a pomyslalem sobie co za glupia p.i.n.d.a z niej ;p oczywiscie tu juz nie bylo mowy o wybaczeniu i zaczeciu od nowa. rozstalismy sie. nie odzywalem sie do niej kompletnie. po jakims czasie zagadala do mnie na gg i zaczela na mnie wjezdzac ze sie do niej nie odzywam. powiedzialem jej co o niej mysle i odrazu ucichla ;] no i tak trwamy i trwamy w tym nieodzywaniu sie, mielismy juz oboje kilka zwiazkow po tym ale wszystkie zakanczaly sie szybkim timeoutem. minelo od naszego rozstania juz okolo 9 miesiecy. nadszedl czas odkopywania gleboko zakopanych uczuc i ran. gdy ja widze, wiecznie zadaje sobie pytanie czemu sie nie udalo przy czym ogarnia mnie ogromna niemoc. nie wiem co zrobic zeby o niej nie myslec. bylo tak pieknie, mialo byc tak pieknie... nie jest pieknie... aha, pierwsze wyciagniecie reki z mojej strony na pewno nie zaistnieje gdyz po tych zdradach jej niewypazona geba robila swoje, zamiast powiedziec jedno malenkie przepraszam.
aj mast ask ju abalt somfing.
RADA NA POGODZENIE SIE
RADA NA ZAPOMNIENIE
CO O TYM MYSLICIE
nie potrafie patrzec jak kobieta placze bo serce mi peka.odrazu wybaczylem nie patrzac nawet na swoje uczucia i na to co sie stalo.zaluje ze tak zrobilem, ale o tym pozniej. no wiec nastal czas takiej troche niepewnosci. niby bylo dobrze niby zle. po jakims czasie zaczynalo byc naprawde dobrze, ale znow uslyszalem zdradzilam cie. nosz k.u.r.w.a pomyslalem sobie co za glupia p.i.n.d.a z niej ;p oczywiscie tu juz nie bylo mowy o wybaczeniu i zaczeciu od nowa. rozstalismy sie. nie odzywalem sie do niej kompletnie. po jakims czasie zagadala do mnie na gg i zaczela na mnie wjezdzac ze sie do niej nie odzywam. powiedzialem jej co o niej mysle i odrazu ucichla ;] no i tak trwamy i trwamy w tym nieodzywaniu sie, mielismy juz oboje kilka zwiazkow po tym ale wszystkie zakanczaly sie szybkim timeoutem. minelo od naszego rozstania juz okolo 9 miesiecy. nadszedl czas odkopywania gleboko zakopanych uczuc i ran. gdy ja widze, wiecznie zadaje sobie pytanie czemu sie nie udalo przy czym ogarnia mnie ogromna niemoc. nie wiem co zrobic zeby o niej nie myslec. bylo tak pieknie, mialo byc tak pieknie... nie jest pieknie... aha, pierwsze wyciagniecie reki z mojej strony na pewno nie zaistnieje gdyz po tych zdradach jej niewypazona geba robila swoje, zamiast powiedziec jedno malenkie przepraszam.
aj mast ask ju abalt somfing.
RADA NA POGODZENIE SIE
RADA NA ZAPOMNIENIE
CO O TYM MYSLICIE
Ma takie skłonnosci i nic nie poradzisz...mozna gdybać czy przejdzie jej to z czasem..możesz wiec zaryzykować bo jak wiadomo, "kto nie ryzykuje ten nie wygrywa" hmm ale z drugiej strony..w przypadku nie powodzenia była by to porazka dla Ciebie i spore upokożenie 
nie odpuszczaj jej