agnieszka.com.pl • Przyjaciółka z problemami
Strona 1 z 1

Przyjaciółka z problemami

: 17 mar 2006, 14:10
autor: ..::WdOwA::..
Od długiego czasu przyjaźnię się z pewną dziewczyną. Przyjmijmy, że ma na imię Dominika.
Opowiedziała mi swoją historię. Była zupełnie inna dwa lata temu. Piła, otaczała się złym towarzystwem, raniła, rzucała chłopaków jak rękawiczki. Nie mogła się na żadnego zdecydować. Aż pewnego dnia trafiła na (przyjmijmy) Dominika. Ale ten Dominik jej nie chciał, bo wiedział jak jest. Zmieniła się dla niego. Przestała pić (już rok nie tknęła nawet piwa O_o), ale on stwierdził, że na pewno to gra. Nie widzi jej zmiany. I gdy powiedział jej to prosto w oczy, ona się załamała. Obawiam się, że znów wróci do nałogu, myśli o śmierci itp. Jak jej pomóc? Czy samo bycie pomoże? Gdy daję jakiś argument, ona ma kolejny, itd.
Nie mam zielonego pojęcia co mam z nią zrobić. Do lekarza iść nie będzie chciała. Jak wiec ja do tego przekonać? Nawet z rodzicami nie rozmawia, bo mają ją za złą córkę, która puszcza się na prawo i lewo (co jest nieprawdą oczywiście), dla nich najważniejszy jest syn, i wnuczka. :?

: 17 mar 2006, 15:01
autor: Olivia
Ona musi się zmienić, ale dla samej siebie, nie dla faceta. Musi zmienić swoje życie i czyścić ślady za sobą, żeby przyszłemu facetowi mogła powiedzieć "Tak, byłam zła, ale od dłuższego czasu jestem inna i mam na to dowody". Dowody w postaci prowadzonego przez Nią życia.

Ile z Nim była?

: 17 mar 2006, 15:34
autor: ..::WdOwA::..
No własnie o to chodzi, że nie chciał z nią być, bo stwierdził, że ona sie na pewno nie zmieniła, i boi sie, ze i jego porzuci...

: 17 mar 2006, 16:04
autor: Olivia
I od razu rozpacz, bo facet nie zechciał z Nią być? Niech się dziewucha w garść weźmie, a nie bierze innych na litość! Niech się zmieni, a potem próbuje tworzyć normalny, udany związek.

: 17 mar 2006, 16:51
autor: ptaszek
Niech sobie uświadomi, że to nie koniec świata. Ona sama wyraża zgodę na taki stan. Wystarczy powiedzieć "nie" i podnieść się. Nie próbować, tylko to zrobić.
I przede wszystkim ona sama sobie najpierw musi pomóc. I musi przede wszystkim tego chcieć. Wybór należy do niej.

A co do tej obecności, to owszem - samo to, że ktoś jest, interesuje się, rozmawia... bardzo pomaga.

: 17 mar 2006, 17:14
autor: Olivia
Porozmawiaj z Nią, potrząśnij. Facet Ją zostawił, olał, ale Ty wciąż jesteś i chcesz pomóc. Jednak nic na siłę-jeśli Cię odepchnie, daj Jej trochę czasu na zastanowienie. Może sama zmieni zdanie.

: 17 mar 2006, 18:38
autor: Bash
..::WdOwA::.. pisze:Przyjmijmy, że ma na imię Dominika.

Te imię nawet tu mnie przesladuje :P

My zyjemy dla siebie czy dla innej osoby? Ona powinna miec na uwadze swoje dobro, a nie imponacje chłopakowi.
..::WdOwA::.. pisze:No własnie o to chodzi, że nie chciał z nią być, bo stwierdził, że ona sie na pewno nie zmieniła, i boi sie, ze i jego porzuci...

Stereotypy głęboko siedzą w człowieku, i nawet po długiem czasie delj o nich pamiętamy. I tak jest tym razem. szczerze, to ja sie nie dziwie temu chłopakowi. Teraz mam podobna sytuację. Ale to inna historia :)

: 17 mar 2006, 21:59
autor: ..::WdOwA::..
Popieram Was wszystkich, ale rpzecież nie mogę powiedzieć jej tego, no nie??? Z drugiej strony, ona nie ma siły, by walczyć, nie ma siły i celu. A ja nie mam zielonego pojęcia jak ją wspierać...:(

: 17 mar 2006, 22:04
autor: Bash
..::WdOwA::.. pisze:Popieram Was wszystkich, ale rpzecież nie mogę powiedzieć jej tego, no nie???

Dlaczego?
Naprzykład dla mnie liczy sie szczerość, niekiedy gorzka, ale zawsze prawdziwa.
Twojej przyjaciółce też taka szczera rozmowa by się przydała.

: 17 mar 2006, 22:13
autor: Mysiorek
..::WdOwA::.. pisze:Piła, otaczała się złym towarzystwem, raniła, rzucała chłopaków jak rękawiczki.
..::WdOwA::.. pisze:mają ją za złą córkę, która puszcza się na prawo i lewo
To o czym piszesz... była szlachetna i po 18-tej szła do klasztoru szlifować podłogi?
..::WdOwA::.. pisze: Ale ten Dominik jej nie chciał, bo wiedział jak jest.

A jak jest?
Ja Ty sądzisz?