Strona 1 z 3
piorytety
: 11 kwie 2006, 16:55
autor: lady.26
Dzis przekonałam się które miejsce zajmuję na liście piorytetów mojego faceta. Okazuje się, że zalewdwie 3-4 miejsce. Dzisiaj wrócił się ok 120 km w drodze na spotkanie ze mną by odwieźć swoją mame i brata do domu ,bo nie mogli jechać autobusem( brzytka pogoda). Zaznaczam że był zaledwie 20 km od mojego domu. Zauważyłam ze jego mama rządzi twardą ręką w domu.
Rodzice mojego faceta są w separacji i on pełni funkcje mężczyzny w domu. Starałam sie nie pokazać jak bardzo zabolała mnie cała sytuacja, powiedziałam mu tylko,że powinien się zastanowić, bo kiedyś on bedzie miał rodzine i czas by powoli zmienił piorytety. Domyślam sie, że to właśnie piorytety były przyczyna niepowodzenia jego ostatniego zwiazku.Domyślał sie co powiem i ze bedzie mi przykro, więc musiał juz kiedys słyszeć podobne argumenty. Czy to nie tak,że njważniejszy w życiu jest partner/ka a dopiero potem inne sprawy??Jestem z nim niecałe 4 miesiace i poczekam ale jeśli on nie zmieni stosunku do mnie to sorry, ale ja nie potrafie być w takim zwiazku.
Dla mnie to on był dotychczas najważniejszy...ale chyba czas by zmienic nastawienie do całej sytuacji.Czy mam racje???Proszę o opinie.
: 11 kwie 2006, 17:08
autor: Dzindzer
lady.26 pisze:Dzis przekonałam się które miejsce zajmuję na liście piorytetów mojego faceta.
chyba priorytetów
lady.26 pisze:Dzisiaj wrócił się ok 120 km w drodze na spotkanie ze mną by odwieźć swoją mame i brata do domu ,bo nie mogli jechać autobusem( brzytka pogoda).
moze jestem inna ale cos takiego dało by mi duzo do myslenia, zarzadała bym wyjaśnień. On nie moze sie tak trzymać mamusinej kiecki.
lady.26 pisze:Starałam sie nie pokazać jak bardzo zabolała mnie cała sytuacja, powiedziałam mu tylko,że powinien się zastanowić, bo kiedyś on bedzie miał rodzine i czas by powoli zmienił piorytety
Ja bym mu powiedziała jak bardzo mnie to zabolałao, nie chodzi o robienie scen. ale o to by miał swiadomośc jak to odbierasz, jak to widzisz, co własciwie wtedy czujesz.
lady.26 pisze:estem z nim niecałe 4 miesiace i poczekam ale jeśli on nie zmieni stosunku do mnie to sorry, ale ja nie potrafie być w takim zwiazku.
To poczekasz do usranej smierci, tu nie trzeba czekac, ale rozmawiac. zobacz jestes z nim 4 miesiac więc moze jeszcze nie jestes najważniejsza. ale z tym co opisłas przegiął.
a w jakim jestescie wieku jesli mozna spytac

: 11 kwie 2006, 17:11
autor: mrt
lady.26 pisze:Dla mnie to on był dotychczas najważniejszy...ale chyba czas by zmienic nastawienie do całej sytuacji.
No chyba czas... Zmień priorytety - radzę.
I jak to: facet najważniejszy? Niezależnie od sytuacji? Ty naprawdę zmień priorytety.
: 11 kwie 2006, 17:12
autor: złotooka kotka
lady.26 pisze:Starałam sie nie pokazać jak bardzo zabolała mnie cała sytuacja, powiedziałam mu tylko,że powinien się zastanowić, bo kiedyś on bedzie miał rodzine i czas by powoli zmienił piorytety.
Tu jest pierwszy podstawowy blad. Nie mozesz oczekiwac od faceta, ze bedzie cos robil jak nie pokazujesz, ze Ci na tym zalezy. W taki sposob nie dziw sie, ze on bedzie dalej robil jak robi, bo dalas do zrozumienia, ze to akceptujesz. Ty sie bedziesz wkurzal, a on bedzie uwazal, ze jest wobec Ciebie OK. O takich rzeczach trzeba mowic wprost, zeby nie powodowac zbednych konfliktow.
No i trzeba dokladnie rozpatrzyc sytuacje. Czasami dzieje sie cos waznego i trzeba na moment ustapic. Moze naprawde to bylo wazniejsze niz po prostu posiedzenie sobie z Toba, jak kolwiek nie byloby to fajne, mile i wazne.
Rozwaz sytuacje na zimno i pogadaj z nim szczerze. Daj mu szanse niech sie wytlumaczy. A jak bylo to takie po prostu "ot tak" to pokaz, ze Cie to zabolalo. Niech nie robi tak na przyszlosc.
: 11 kwie 2006, 18:41
autor: lady.26
Przed chwileczkaą skończyłam z nm dłuuugą rozmow. Wyjaślinłam mu dokładnie jaki jest mój stosunek do całej sytuacji. On czuje się odpowiedzialny za swojego brata i stara sie mu pomagać jak tylko może. Powiedziałam mu, że są sytuacje gdy trzeba pomagać bliskim, że te Jego rodzina( partnerka,zona, dzieci) powonni byc najważniejsza. Powiedziałam mu jeszcze, że krótko się znmy i nie mogę od niego Bóg wie czego wymagać, ale w niedalekiej przyszłości to taki stan rzeczy nie będzie mógł mieć miejsca.
Złotooka kotka:"Starałam sie nie pokazać jak bardzo zabolała mnie cała sytuacja"- to zdanie miało oznaczać, że starałam sie uspokoić moje nerwy, wykładałam rzeczowe argumenty. Powiedziałam mu dokładnie , ale spokojnie, co mysle
Jeśli takie sytuacje będą sie powtarzać, to nie wiem czy dam radę być z A.
: 11 kwie 2006, 21:20
autor: mrt
lady.26 pisze:Powiedziałam mu jeszcze, że krótko się znmy i nie mogę od niego Bóg wie czego wymagać, ale w niedalekiej przyszłości to taki stan rzeczy nie będzie mógł mieć miejsca.
Na miejscu faceta wiałabym gdzie pieprz rośnie

I niewykluczone, że faktycznie tej "niedalekiej przyszłości" możesz nie doczekać.
: 11 kwie 2006, 21:20
autor: lizaa
dasz rade z nim byc. wiesz.. moze to dziwnie zabrzmi ale czasami dla mojego faceta wiekszy priorytet ma siedzenie przed kompem niz spotkanie ze mna. wiec ciesz sie jest to mamuska i brat a nie komputer.
albo ja po prostu jestem glupia
: 12 kwie 2006, 00:39
autor: Dzindzer
mrt pisze:ady.26 napisał/a:
Powiedziałam mu jeszcze, że krótko się znmy i nie mogę od niego Bóg wie czego wymagać, ale w niedalekiej przyszłości to taki stan rzeczy nie będzie mógł mieć miejsca.
Na miejscu faceta wiałabym gdzie pieprz rośnie

I niewykluczone, że faktycznie tej "niedalekiej przyszłości" możesz nie doczekać.
a juz myślałam, że tylko mi instynkt samozachowawczy by sie włązcył. Po takim tekscie wszelkie wewnetrzne alarmy zaczeły by mi wyc i swiecic
: 12 kwie 2006, 01:06
autor: Mona
Wybacz, Lady26, ale to Ty przeginasz. Zostawił Ciebie na mrozie, czy deszczu i pognał do mamy i brata?
lady.26 pisze:Czy to nie tak,że njważniejszy w życiu jest partner/ka a dopiero potem inne sprawy??
Jasne, ale zdarzają się sytuacje wyjątkowe i taka właśnie zdarzyła się. Nie zapomnij o tym, że tak, jak partner traktuje swoją matkę, tak też być może potem będzie traktował żonę

lady.26 pisze:ale chyba czas by zmienic nastawienie do całej sytuacji
Czas najwyższy, bo inaczej, to:
Na miejscu faceta wiałabym gdzie pieprz rośnie

I niewykluczone, że faktycznie tej "niedalekiej przyszłości" możesz nie doczekać.

: 12 kwie 2006, 01:14
autor: kina
lizaa pisze:wiec ciesz sie jest to mamuska i brat a nie komputer.
nie ma siez czego cieszyc....dla mojego faceta wazny jest koputer i samochod....chociaz mowi ze najwazniejsza jestem ja!! Najwazniejsze jest oddac alusy ( czy jak to sie tam nazywa) do czyszczenia bo przez zime zrobily sie brzydkie, trzeba zmienic kierunki, bo pomaranczowe sa brzydkie trza zmienic na biale, trzeba jechac na jakis zlot otwiarcia sezonu jakiegos tuningowego....wiec dla mnie kazdy priorytet i nie wazne czy to mama czy komp to znak ze troche sie zle dzieje!! Moj facet robi to wszystko przewaznie jak ja jestem w szkole lub w pracy ale to i tak mnie denerwuje!! A jak juz slysze jego matke ze On ZNOWU spi u mnie i ona nie bedzie miala jak do pracy zajechac (bo on ja zawsze zawozi) to mnie krew zalewa!! Co zrobic w tej sytuacji?? Ciezko powiedziec bo sama jestem w podobnej, ale rozmowa z nim mi pomogla, chociaz niewiele ona dala, ale to zawsze cos.....powiedzial mi ze sa sprawy ktore sa dla niego wazne, ze sa jego hobby, ze jest jego rodzina i zawsze sobie wszytko staram jakos rozsadnie wytlumaczyc, ale rozumiem Cie i Twoje obawy bo jezeli dzis bym wiedziala ze on na samej gorze stawia takie materialne srawy to bym sie gleboko zastanowila nad tym czy chce z nim byc!!
: 12 kwie 2006, 01:16
autor: TFA
Tak tak, narzekajcie, wolalybyscie miec cieplego klucha co sie przed wami plaszczy i poswieca caly swoj czas tylko Wam ? nie sadze

: 12 kwie 2006, 01:19
autor: Dzindzer
TFA pisze:Tak tak, narzekajcie, wolalybyscie miec cieplego klucha co sie przed wami plaszczy i poswieca caly swoj czas tylko Wam ? nie sadze
jasne, że bym nie wolała
ale bardzo sznuje swój czas, jesli ktos sie ze mna umawia to musi miec cos bardzo waznego by to odwołac.
: 12 kwie 2006, 01:29
autor: kina
TFA pisze:wolalybyscie miec cieplego klucha co sie przed wami plaszczy
wcale nie, ale wolalabym czas z moim facetem spedzac na jakis rozmowach dotyczacych ciekawszych tematow niz "ale dzis fajna bryke na miescie widzialem...." lub "trzeba do lakiernika z autem jechac, bo......." i tu 1000 powodow

: 12 kwie 2006, 07:52
autor: Mona
kina pisze:wcale nie, ale wolalabym czas z moim facetem spedzac na jakis rozmowach dotyczacych ciekawszych tematow niz "ale dzis fajna bryke na miescie widzialem...." lub "trzeba do lakiernika z autem jechac, bo......." i tu 1000 powodow
Jasne, a allusy niech będą zasyfione - dam se rękę uciąć, że patrzyłabyś krzywo na Niego, bo syf!!!
kina pisze:ale to i tak mnie denerwuje!!
kina pisze:powiedzial mi ze sa sprawy ktore sa dla niego wazne, ze sa jego hobby, ze jest jego rodzina
Jak tego nie zrozumiesz teraz, Kina, to będzie kiepsko...
kina pisze:chociaz mowi ze najwazniejsza jestem ja!!
Bo tak na pewno jest, skoro jest z Tobą. Pomyśl!

: 12 kwie 2006, 07:58
autor: Andrew
Nie czytałem postów , wiec moze sie powtórze , Takich jak Ty moze miec z dziesiec , zon ...conajmniej piec , Mamę ma tylko jedną i rodzinę , wiec bez przesady
Gdyby Twoja mama zachorowała , a wczesniej umówieni byli byscie na kino , poszłaś by ?
jesli tak to ja bym nie pozostał dłuzej z taką kobietą , jesli nie , to wszystko oki , i nie mów mi ze sytuacja jest inna , bo to nie o nią chodzi tu
: 12 kwie 2006, 09:23
autor: lizaa
fakt alusy to wazna sparawa , akurat z tego ze jedzie umyc alusy to bym sie cieszyla

:D:D
ale co do tematu... czasem wydaje mi sie ze jestem taka nie potrzebna..bo przeciez ma inne bardziej zajmujace zajecia niz mnie, ale przeciez..ja go nie moge przed niczym zatrzymywac , zmuszac, ostatnio nawet juz zwracac mu uwage sie boje.
: 12 kwie 2006, 09:27
autor: mrt
lizaa pisze:czasem wydaje mi sie ze jestem taka nie potrzebna..bo przeciez ma inne bardziej zajmujace zajecia niz mnie, ale przeciez..ja go nie moge przed niczym zatrzymywac , zmuszac, ostatnio nawet juz zwracac mu uwage sie boje.
A możesz zacząć iść bokiem? Nie w sensie zdrady, tylko po prostu bokiem?
Dajcie sobie święty spokój na czas jakiś. Tzn. Ty go wprowadź. Albo poleci w jedną, albo w drugą. Bo jak zaczynasz się bać, tzn. że komunikacja siada. A jak siada komunikacja, to trzeba coś wymyślić. Na spokojnie.
Lizaa, co Ty właściwie robisz na co dzień? W sensie studiów czy pracy?
: 12 kwie 2006, 09:46
autor: lizaa
mrt pisze:Dajcie sobie święty spokój na czas jakiś. Tzn. Ty go wprowadź. Albo poleci w jedną, albo w drugą. Bo jak zaczynasz się bać, tzn. że komunikacja siada. A jak siada komunikacja, to trzeba coś wymyślić. Na spokojnie.
na codzien co robie? ostatni miesiac liceum , matura .
: 12 kwie 2006, 09:52
autor: mrt
lizaa pisze:moze i bym chciala isc bokiem tylko ze On , to moje zycie, a nie czuje zeby bylo na odwrot.
Bo on może ma zdrowo pod sufitem, a Ty masz skopane? Jak on może być Twoim życiem? Oszalałaś?
Lizaa, chyba pora na jakieś zmiany mózgowe...

: 12 kwie 2006, 09:53
autor: lizaa
dzieki
: 12 kwie 2006, 10:01
autor: mrt
lizaa pisze:dzieki
Ale ja napisałam poważnie. Dopiero co Yasmine mnie zaniepokoiła, teraz Ty. Dziewczyny, co z Wami na wiosnę?

: 12 kwie 2006, 10:04
autor: lizaa
nic, moze jestem glupia, zgodze sie. ale co mam zrobic?
: 12 kwie 2006, 10:08
autor: Andrew
nie głupia tylko zakochana , jesli tak , to tak czesto niestety jest
ale i to sie z czasem samo zmieni , wiec ? <browar>
: 12 kwie 2006, 10:13
autor: lizaa
tak , browar to dobry pomysl:D:D:D:D <browar>
kiedys moze mi sie rozjasni w mozgownicy
: 12 kwie 2006, 10:23
autor: mrt
lizaa pisze:kiedys moze mi sie rozjasni w mozgownicy
Samo to się nic. To trzeba trzeźwego umysłu, kartki i długopisu. I planu. Takiego, żeby ani razu jego imię w nim nie padło. Począwszy od umycia włosów, skończywszy na piwie z Andrew i karierze. I powoli, po kolei - realizować. A facet jak facet - sam się przyplątuje i plącze potem

: 12 kwie 2006, 10:24
autor: Andrew
Oj Mrt , czy na pewno ? sie przyplacze
: 12 kwie 2006, 10:30
autor: mrt
Andrew pisze:Oj Mrt , czy na pewno ? sie przyplacze
Przepraszam, ale żyję na tym świecie nie od dziś. Na pewno - 100 na 100 facetów. Tylko część nie będzie interesująca, bo na co komu facet, który NIE lubi mieć baby bez kompleksów? Ja bym się skłaniała ku trochę innemu sortowi facetów

: 12 kwie 2006, 10:31
autor: Elspeth
nie mozna tak sobie ustawic w zyciu priorytetow ze osoba z ktora jestesmy jest dla nas wszystkim. Ze na niej niejako budujemy caly nasz swiat. Bo jesli cos gdzies sie nie uda to co wtedy? Zostanie sie samotnym jak palec bez zadnej pasji, planow... Bo wszystkie plany wiazalismy z ta osoba. Trzeba samemu sie realizowac w jakis sposob. Miec tez czas tylko dla siebie a nie wszystko robic razem, wtedy to bycie razem szybciej powszednieje.
Zauwazam ze razem z podjeciem pracy pozmienialo mi sie spojrzenie na to i owo. Jesli by cos mi nie powychodzilo to, jak na razie, zawsze pozostaje mi praca czyli cos w czym moge sie realizowac, zatopic bez reszty. Wtedy nie ma czasu na roznego rodzaju rozmyslania, trzeba dzialac.
Nie wiem czy to post na temat ale tak jakos mnie wzielo zeby to tu napisac
: 12 kwie 2006, 10:54
autor: Dzindzer
Andrew pisze:Gdyby Twoja mama zachorowała , a wczesniej umówieni byli byscie na kino , poszłaś by ?
to pewnie nie domnie, ale i tak odpowiem.
choroba matki ( nie przeziebienie, ale cos powazniejszego) jest powodem dla którego zrezygnowała bym z kina. zakupy, bo autobusem sie nie chce nie są dla mnie wytłumaczeniem.
: 12 kwie 2006, 12:10
autor: Ted Bundy
Dzindzer pisze:zakupy, bo autobusem sie nie chce nie są dla mnie wytłumaczeniem.
a jak jest np przed 1-szym i w kieszeni płótno, też byś nalegała na to hipotetyczne kino?
