guli pisze:To akurat jest proste
Trzeba być lepszym, lepszą od dostępnej w zasięgu konkurencji.
Chyba żartujesz. Facet zna nas jak własną kieszeń i nie ma takiej możliwości, żeby nie mieć przy nim gorszych okresów, zarówno psychicznych, jak i wyglądowych. A lepsza to zawsze się znajdzie.
Trzeba nie dopuszczać okazji. Jak się załapie okazję, to już często po ptokach.
Od charakteru ludzi zależy, niczego innego. Jak się trafi na słabego osobnika, to poleci. Jak na silnego, normalnego, ustabilizowanego pod wieloma względami emocjonalnie i psychicznie, to jest nie do ruszenia. Co nie znaczy, że trzeba mu po głowie jeździć, bo faktycznie pójdzie bokiem.
Ja się staram wychodzić naprzeciw oczekiwaniom partnera i nie robić mu wbrew. Nie będę mu gadać o garach, jak widzę, że chce świętego spokoju, bo wrócił z pracy i jest padnięty. Zrobię kawę (chociaż ostatnio jest najczęściej odwrotnie ze względów niezależnych od nas) i jestem taka, jak by chciał.
Bo te skoki to się tak naprawdę robią nie od tego, że się łóżko nudzi lub partner przestaje podobać. Nie, one biorą się z tego, że partner zaczyna być nie do zniesienia na co dzień. Jest niesympatyczny, szuka dymu, baby się robią zołzowate - stąd te skoki, z niczego innego. Po prostu bądźmy dla siebie mili i bądźmy tak, żeby nie zakłócać komfortu bycia tej drugiej strony - to naprawdę wystarczy
