Strona 1 z 2
Emocjonalne popapranie
: 24 maja 2006, 00:27
autor: Hela Bertz
Witam wszystkich czytających
Przypuszczalnie było wiele podobnych tematów. Wiele postów o niedojrzałości. Mam jednak potrzebę podzielić się emocjami i poczytać jak mnie zjedziecie za głupotę.
Kilka godzin temu mój "ukochany", bliska mi osoba, zerwał ze mną...no uwaga...przez telefon. Było to drugie zerwanie, po wcześniejszym tak na marginesie trafiłam na to forum. Miesiąc po pierwszym zadzwonił do mnie z płaczem, że tak nie wytrzyma, że to był błąd. Ja oczywiście w swej naiwności uwierzyłam w możliwość przemiany jego młodzieńczej, buntowniczej osobowości. Młodzieńczej, bo mój były wybranek serca jest cztery lata młodszy ode mnie. Przeżyliśmy szaloną, burzliwą miłość trwającą około dwóch i pół roku, okupioną biletami PKP i łzami tęsknoty. Tak, był to związek na odległość.
Podczas rozmowy usłyszałam to co podczas poprzedniego zerwania. "Tak lepiej dla obydwojga", "mam dość związku na odległość, ale nie chcę zamieszkać razem" itp. Oczywiście usłyszałam, że mnie kocha, że jestem ważną osobą w jego życiu, że mu zależy i będzie zależało, ale kiedyś zrozumiem, że tak lepiej.
Już zrozumiałam, że z niedojrzałym emocjonalnie człowiekiem nie można budować poważnego związku. On sam przyznał, że to ucieczka od problemu, że nie potrafi sobie z nimi radzić, a to jedyne wyjście jakie widzi.
Że on jest emocjonalnie popaprany nie mam wątpliwości. Zastanawia mnie, czy aby ja taka nie jestem, skoro tyle wytrzymałam, a potem zgodziłam się na powrót.
Jak to jest z tymi emocjami? z dojrzałością? Czy spotkaliście w swoim życiu takich partnerów? Czy faktycznie tak trudno dojrzeć do pewnych rzeczy jeśli zależy na związku?
: 24 maja 2006, 00:34
autor: ksiezycowka
Hela Bertz pisze:Czy spotkaliście w swoim życiu takich partnerów?
mam takiego

Teraz mi co poniektorzy mowia ze to takie dziecko jest straszne, a i tak jest kolosnalna zmiana odkad si epoznalismy
I on wlasnie dzieki mnie w tym zwiazku dojrzal szybciej.
I tak tez sie zeganmy zrywamy a on mi zasuwa ze i tak mnei kocha i kwiatki mi przynosi na zerwanie zeby mi tak smutno nie bylo

Dodam ze zerwalismy rano popoludni z nimmi przyszedl po rzeczy swoje. Moja mysl - rozmyslil sie? Bo tak tez on chcial konca, tak tez "tak bedzie dla obojga lepiej"...
Hela Bertz pisze:zgodziłam się na powrót.
Ja tez. Teraz jest jak w niebie
Hela Bertz pisze:Czy faktycznie tak trudno dojrzeć do pewnych rzeczy jeśli zależy na związku?
Nie, nie sadze.
: 24 maja 2006, 00:59
autor: arasa
niektórym...może nie trudno, ale potrzeba więcej czasu by dojrzeć do pewnych rzeczy, ale gdy to się stanie będzie juz zapóżno dla niego, gdy uświadomi sobie co stracił... on tez kiedys będzie cierpiał z tego powodu, że tak głupio z Tobą postąpił... no i ten telefon ;/
chciałby ale się boi... skąd ja to znam, ale to dowodzi, że jest nieodpowiedzialny i niedojrzały no i nie wiem czy nie lepiej, że uwolniłaś sie od ciężaru noszenia wszystkiego na własnych barkach...
Hela Bertz pisze:Że on jest emocjonalnie popaprany nie mam wątpliwości. Zastanawia mnie, czy aby ja taka nie jestem, skoro tyle wytrzymałam, a potem zgodziłam się na powrót.
nie jesteś... zgodziłaś się bo wciąż go kochalaś...nadal kochasz i miałaś nadzieje na to, że on się zmieni... teraz wiesz, że szansę swoją wykorzystał i nic..
czy nie stracił w Twoich oczach??
: 24 maja 2006, 01:05
autor: Hela Bertz
arasa pisze:czy nie stracił w Twoich oczach??
stracił bardzo dużo, dlatego zapowiedziałam, że nie chcę powrotów więcej
jeszcze tylko przestać kochać
Re: Emocjonalne popapranie
: 24 maja 2006, 01:21
autor: R1
Hela Bertz pisze:Jak to jest z tymi emocjami? z dojrzałością? Czy spotkaliście w swoim życiu takich partnerów? Czy faktycznie tak trudno dojrzeć do pewnych rzeczy jeśli zależy na związku?
Spotkałem, moją eks. Ona była klasycznym przykładem tego, że zamiast rozwiązywać wspólnie problemy, to lepiej polecieć pod sukienkę mamusi, bo tak łatwiej. W końcu zerwała, bo uznała, że nie jest w stanie się zmienić, poświęcić pewnych spraw. Później w rozmowie telefonicznej sama przyznała, że nie dojrzała jeszcze do poważnego związku. No, przynajmniej tutaj była szczera. Współczuję Ci, ale jak napisała
arasa, może i lepiej że stało się jak stało.
: 24 maja 2006, 01:26
autor: Hela Bertz
Arkady pisze:polecieć pod sukienkę mamusi
też jedynaczka?
Arkady pisze:lepiej że stało się jak stało
tak mi rozum podpowiada, jednak te emocje
: 24 maja 2006, 01:30
autor: ksiezycowka
Hela Bertz pisze:eż jedynaczka?
Szit

Moj tez jedynak

: 24 maja 2006, 01:49
autor: megane
W gruncie rzeczy ja też taka byłam na początku mojego związku, ale musiałam... wydorośleć, bardzo szybko i właśnie pod takim jakby przymusem - nie zmienię się to stracę ważną osobę. Więc jak się chce to się da ;3
: 24 maja 2006, 01:51
autor: R1
Hela Bertz pisze:Arkady pisze:polecieć pod sukienkę mamusi
też jedynaczka?
Skąd wiesz?

: 24 maja 2006, 01:53
autor: Hela Bertz
megane pisze:nie zmienię się to stracę ważną osobę
on stwierdził, że zamiast wydorośleć woli stracić ważną (i teraz tu pojawiają się poważne wątpliwości) osobę
Jak dla mnie takie myślenie i zachowanie jest całkowicie irracjonalne. Staram się to jakoś objąć moim umysłem i nic. On też tego nie potrafił wyjaśnić, czasem myślę, że sam do końca nie wiedział co robi.
[ Dodano: 2006-05-24, 01:54 ]Arkady pisze:Skąd wiesz?
te typy tak mają

: 24 maja 2006, 01:59
autor: megane
on stwierdził, że zamiast wydorośleć woli stracić ważną (i teraz tu pojawiają się poważne wątpliwości) osobę
No właśnie... Logicznie rozumując to wątpliwości są dość uzasadnione w tym wypadku. A jeśli tak na prawdę było to przypadek dość ciężki, może do jakiegoś leczenia się kwalifikował

: 24 maja 2006, 06:55
autor: Ted Bundy
bez przypieprzania się do jedynaków proszę

Jak ktoś ma zryty beret, ostatnią przyczyną tego jest jego ilość rodzeństwa; bądźmy poważni

: 24 maja 2006, 08:10
autor: KocurekV
Hela Bertz pisze:megane pisze:nie zmienię się to stracę ważną osobę
on stwierdził, że zamiast wydorośleć woli stracić ważną (i teraz tu pojawiają się poważne wątpliwości) osobę
Skoro koles tak podszedł do sprawy to faktycznie jest niedojrzałym gówniarzem.
Inna opcja to taka,że dla niego wasz zwiazek był po prostu odskocznią od jego problemów,a gdy juz zaczęło mu się nudzić i zaczęło go to męczyć to po prostu zerwał.
[ Dodano: 2006-05-24, 08:13 ]Hela Bertz pisze:lepiej że stało się jak stało
tak mi rozum podpowiada, jednak te emocje
Niestety tak jest,że emocje towarzyszą nam przez całe życie...ale to minie.
Najlepsze w cierpieniu jest to,że w końcu mija.

[/scroll]
: 24 maja 2006, 09:31
autor: Hela Bertz
TedBundy pisze:bez przypieprzania się do jedynaków proszę
Wiesz Ted znam całą masę jedynaków i wiem, że to bardzo wrażliwi ludzie są.
Ale z całym dla nich szacunkiem, w większości (tych co znam oczywiście) są niedostosowani do życia w społeczeństwie.
Problem tkwi nie tyle w nich samych, co w nie przeciętej pępowinie i nadgorliwości rodziców. Jeśli rodzic mądry- jedynak mądry. Ot takie moje zdanie.
[ Dodano: 2006-05-24, 09:32 ]KocurekV pisze:w końcu mija.

dzięki, mam nadzieję
: 24 maja 2006, 09:55
autor: sophie
Hela Bertz pisze:TedBundy pisze:bez przypieprzania się do jedynaków proszę
Wiesz Ted znam całą masę jedynaków i wiem, że to bardzo wrażliwi ludzie są.
Ale z całym dla nich szacunkiem, w większości (tych co znam oczywiście) są niedostosowani do życia w społeczeństwie.
Problem tkwi nie tyle w nich samych, co w nie przeciętej pępowinie i nadgorliwości rodziców. Jeśli rodzic mądry- jedynak mądry. Ot takie moje zdanie.
Zgadzam sie z Tedem
Tez znam wielu jedynakow, sama tkaze jestem, i wypraszam sobie "niedostosowanie do zycia w spoleczenstwie". To ze ty masz takich znajomych, nie oznacza, ze wszyscy rodzice sa nadgorliwi i trzymaja dzieciaka (niezaleznie odwieku) blisko.
I zwalanie, nawet w drobnym procencie, czegokolwiek na fakt nieposiadania rodzenstwa jest li tylko smieszne
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
: 24 maja 2006, 10:00
autor: Yasmine
TedBundy pisze:bez przypieprzania się do jedynaków proszę
wlasnie
Ja jedynaczka a w naszym zwiazku to jednak ja bardziej dojrzala jestem.
Ale trzeba sie uzupelniac prawda

?
I tak juz MOj ogromnie sie zmienil i moge byc dumna

: 24 maja 2006, 10:31
autor: Hela Bertz

Napisałam wyraźnie, że wnioski takie wyciągnęłam na podstawie moich znajomych jedynaków i o tylko takich, których poznałam mam takie zdanie.
A zresztą co ja się będę tłumaczyć. Prawo do własnego zdania mam. Jak poznam kiedyś jedynaka wyjątek, to po wszystkich jarmarkach będę głosić i worek pokutny założę.
A może działa mechanizm "uderz w stół..." <mruga>
: 24 maja 2006, 10:37
autor: sophie
Hela Bertz pisze:A może działa mechanizm "uderz w stół..." <mruga>
Moze jednak nie
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
Po prostu juz za wiele razy slyszalam jacy to jedynacy sa zli, i w pewnym momencie zaczelo mnie to irytowac, stad moje uniesienie
Ja jestem jedynaczka, rodzice na kase narzekac nie mogli, ale... nigdy nie bylo tak, ze mialam cokolwiek chcialam, pracowac zaczelam jeszcze w liceum. Zamiast mnie rozpieszczac zabawkami, ciuchami itd, chodzilam na kilka kursow jezykowych, sporty - czas wypelniony niemalze co do joty. Zainwestowali we mnie i jestem im za to bardzo wdzieczna.
Co do emocjonalnego popaprania, owszem, mialam kiedys problemy, ale to wynikalo z sytuacji w domu, miedzy rodzicami. Z wiekiem zrozumialam wszystko i ten kryzys dodal mi sil. A czy mialabym rodzenstwo czy nie, i tak by to w tym momencie nie zrobilo roznicy
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
: 24 maja 2006, 10:56
autor: Hela Bertz
Rozumiem uniesienie:] Ja nie twierdzę, że jedynacy są źli, tak jak nie można powiedzieć, że rudy jest fałszywy- proste.
Twierdzę, że na popapranie mojego ex, na nieumiejętność podejmowania decyzji, na jego wygodnictwo i niedojrzałość emocjonalną bardzo duży wpływ miało wychowanie. Bycie w centrum zainteresowania, spełnianie potrzeb i zachcianek w konkretnym momencie, robienie wszystkiego za niego- brak obowiązków. Śmiem przypuszczać, że gdyby miał rodzeństwo to po pierwsze rodzina nie miałaby tyle czasu, żeby nadskakiwać, po drugie nauczyłby się że trzeba się liczyć z innymi.
: 24 maja 2006, 11:36
autor: arasa
często jest tak, że kiedy mamy problem prosimy kogoś o radę... czasem ktos nam pokazuje problem od całkiem innej strony, od nas zależy w jakim kierunku sie skłonimy. MOże chłopak miał problem i złego doradcę? Co nei zmienia faktu ze i tak jest niedojrzały!
: 24 maja 2006, 12:11
autor: Hela Bertz
miał problem i złego doradcę
problem miał na pewno, z samym sobą, a doradca? tego nie mogę być pewna, jednak towarzystwo i tryb życia miały wpływ na podjęcie decyzji
: 24 maja 2006, 12:41
autor: Hyhy
Przeczytalem tylko pierwszy post bo jestem w pracy ale powiem tak:
Prawdziwa milosc sobie poradzi z kazdym problemem
Czesto jest tak, ze tak naprawde walczy tylko jedna osoba, druga pseudp-walczy albo udaje, ze to robi
Dasz rade, widac nie warto z tym Panem.
: 24 maja 2006, 13:59
autor: natasza
Hela Bertz pisze:Jak to jest z tymi emocjami? z dojrzałością? Czy spotkaliście w swoim życiu takich partnerów? Czy faktycznie tak trudno dojrzeć do pewnych rzeczy jeśli zależy na związku?
Tak, spotkałam. Potrzeba wiele cierpliwości do takiej osoby, ale nic nie poradzi cierpliwość, jeśli ochoty druga osoba nie ma. Może Twój partner jest po prostu za słaby, aby unieś taki ciężar? Tak czy tak, 2 raz zrezygnował, więc faktycznie wyperswaduj sobie go z głowy, bo za bardzo się przyzwyczai, że może pojawiać się i znikać. 3maj się;-)
: 24 maja 2006, 15:05
autor: *qbass*
moon pisze:I tak tez sie zeganmy zrywamy a on mi zasuwa ze i tak mnei kocha i kwiatki mi przynosi na zerwanie zeby mi tak smutno nie bylo Dodam ze zerwalismy rano popoludni z nimmi przyszedl po rzeczy swoje
Hehehe, też tak czasem robię...
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
A jedynakiem nie jestem

P
Hyhy pisze:Czesto jest tak, ze tak naprawde walczy tylko jedna osoba, druga pseudp-walczy albo udaje, ze to robi
Zgadzam się z tym.
A czy taką osobę spotkałem? Nie, ponieważ moja Kochana jest pierwszą poważniejszą w moim życiu...
: 24 maja 2006, 17:49
autor: ksiezycowka
qbass17 pisze:też tak czasem robię..
co robisz skoro
qbass17 pisze:moja Kochana jest pierwszą poważniejszą w moim życiu
?
: 27 maja 2006, 21:56
autor: Żabcia
odległość dla faceta jest bardziej bolesna niż dla dziewczyny. wiec moze faktycznie Cie kocha, ale te rozstania dają mu serio w kość. A nie chce zamieszkać, bo młody jest

i chce tez wolnosci pewnie..
: 28 maja 2006, 14:46
autor: onlyjusti
Wiadać, ze Ty jesteś bardzo dojrzała, a Twoje zaangażowanie, wiara w zwiazek i poświecenie są godne podziwu!! I nie uwazaj siebie za naiwną, dałaś Mu szansę, postawiłaś na niego kolejny raz, odważnie zaryzykowałaś, mozesz byc z siebie tylko i wyłacznie dumna! To on jest szczeniakiem, który zmarnował tę sznasę,a wiecej juz mu nie dawaj, bo jak sama wiesz, niedojrzał emocjonalnie, a niektórzy mężczyźnie niestety nigdy nie dojrzeja..Mam znajomego, który majac 25 lat nie potrafi przez swoje nieodpowiedzialne podejscie do związku, utrzymać jakakolwiek znajomosć!! Trudno tak naprawdę stwierdzić, czy facet dojzał czy nie...Zazwyczaj sie o tym laska przekonuje w kryzysowych sytuacjach..zazwyczaj boleśnie...Wiek o niczym nie swiadczy, na pewno nie o dojzałości emocjonalnej, Mój facet ma 19lat a jest naprawdę dojzałym, rozsadnym facetem <jak do tej pory:P>. Życzę Ci byś spotkała zasługujacego na Ciebie mężczyznę.

: 15 cze 2006, 23:17
autor: Hela Bertz
Jednak popaprana jestem ja. Uwierzyłam w ciężkie problemy emocjonalne, a jednak to dalej był niezdecydowanie. Znów ja dostałam po dupie, znów to ja zastanawiam się dlaczego tak się stało. Dostałam telefon następnego dnia z błaganiem o powrót, no i co zrobiłam...oczywiście pojechałam ratować związek mojego życia. Po tygodniu znów dostalam kopa, bo on stwierdził...że to nie ma sensu. Teraz, dwa tygodnie po trzecim już rozstaniu dalej nie rozumiem motywacji mojego ( na stałe mam nadzieję już) eks, ale to znów ja ponoszę emocjonalne konsekwencje jego ( i mojego również) popaprania.
: 16 cze 2006, 00:16
autor: tarantula
Hela wyslalam Ci cos na priv ale nie wiem czy doszlo.
: 16 cze 2006, 21:49
autor: skorpionka
podobno z facetem trzeba zerwać tak, jak z papierosami - raz, a dobrze, tylko, że to jest takie trudne....