Hmmm... Mogę dorzucić parę słów od się jak to wygląda z drugiej strony, bo ostatnio byłam w podobnej sytuacji: świetny kumpel z uczelni, świetnie się gadało, rozmowy czasami zajeżdżały flircikiem, mnóstwo cech wspólnych itepe

No ale on ma dziewczynę a ja o tym wiedziałam od początku, więc... Sama zaczęłam wyznaczać granicę. Po prostu w jakiejś rozmowie zahaczyłam o temat jego dziewczyny dając do zrozumienia, że pamiętam o niej i znajomości między mną a nim nie traktuję w innef formie niż czysto koleżeńskiej (choć był taki moment, że baaardzo żałowałam, że on nie jest wolny

). W sumie to wyznaczyło pewne reguły gry i na dzień dzisiejszy jestem bardzo zadowolona. Sama też nie nakręcam się i na nic nie liczę. A z dnia na dzień widzę, że to jednak nie był "ten"
A wracając do Ciebie (tj autora topiku): tak jak wspominali poprzednicy - mów o swojej dziewczynie przy niej, wspomnij, jak bardzo jesteście ze sobą szczęsliwi, lub że ona jest najlepszym, co masz, etc, no coś w tym guście. Dziewczyna nie jest glupia - zrozumie. A zresztą, malo która kobieta zdecyduje się na granie drugich skrzypiec. Żadna nie lubi dzielić się obiektem westchnień
I mam takie pytanko: czemu masz takie wahania, skoro ona jest dla Ciebie tylko koleżanką?

Może jednak w jakimś stopniu Ci się podoba albo też podoba Ci się jej błysk w oku gdy Ciebie widzi?
