agnieszka.com.pl • dylemacik
Strona 1 z 1

dylemacik

: 29 maja 2006, 20:04
autor: Jaran1985
Jest jedna, pojawila sie druga... kocham pierwsza lecz fajnie sie spedza czas z druga (na uczelni)... jak sie zachowac bo wiem ze nic z tego nie bedzie... co zrobic aby nie narobic jej zludnych nadzieji??... popmozcie :( :? <zalamka>

: 29 maja 2006, 20:06
autor: KAROLA
polecam magiczna rozmowe.

i troche zdecydowania. ludzie to nie zabawki, cholera.

: 29 maja 2006, 20:07
autor: Jaran1985
rozmawialem z nia - fajnie sie rozmawia bo ma takie magiczne i cieple oczka. :D niby jest ok ale szuka pretekstu aby sie jakos widywac a nie bede przeciez jak szczeniak unikac jej... :/

: 29 maja 2006, 20:14
autor: KAROLA
Jaran1985 pisze:rozmawialem z nia - fajnie sie rozmawia bo ma takie magiczne i cieple oczka. :D niby jest ok ale szuka pretekstu aby sie jakos widywac a nie bede przeciez jak szczeniak unikac jej... :/


hm, szuka pretekstu - potrafie to zrozumiec i potrafie sobie to wyobrazic ;] ale wyobraz sobie co czulaby Twoja ukochana widzac cos takiego. moze powiedz o tym tej drugiej?

bo jesli zamierzasz dalej z nia taki kontat utrzymywac to powodzenia 8)

: 29 maja 2006, 20:22
autor: Kubek
Najlepiej w takiej miłej rozmowie na Uczelni działa "a wiesz, moja dziewczyna sądzi o tym ..."

Na 2/3 tych z maślanymi oczkami działa jak zimny prysznic... pozostałe 33% to po prostu dobry materiał na kumpla (tyle, że płci żeńskiej) :)

: 29 maja 2006, 20:26
autor: *qbass*
Kubek pisze:Najlepiej w takiej miłej rozmowie na Uczelni działa "a wiesz, moja dziewczyna sądzi o tym ..."
I to moim zdaniem najlepszy pomysł... Żebyś dał Jej delikatnie do zrozumienia... <browar>

: 29 maja 2006, 20:27
autor: Jaran1985
nie zamierzam p[osuwac sie z ta znajomoscia dalej... ale widze jak cierpi bo... : zacznijmy od poczatku... jak zaczelismy razem studiowac to nikogo nie znala a ja jako pierwszy podalem jej reke aby nie czula sie samotna... jest w mojej grupie i w sumie pomagalem jej w nauce jak mielismy przerwe miedzy zajeciami... ona nie chce zepsucmojego zwiazku. Twierdzi ze jestem osoba ktorej bezgranicznie ufa i chce miec takiego przyjaciela... a Moja kobieta jest wyrozumiala i wie o tym... tylko ja ma kociol w glowie :P chyba beda musial kolezanke z kims zeswatac :D :? <banan> <diabel>

: 29 maja 2006, 20:36
autor: Kubek
O- i to jest pomysł... pomyśl o jakimś swoim fajnym, samotnym, fumflu i urządź spotkanie "niby to przypadkiem" w niekrępującej atmosferze (Uczelnia odpada :D )

: 29 maja 2006, 20:40
autor: Jaran1985
pubik, kino, pizzeria albo i domowka :D <pijaki>

: 29 maja 2006, 20:43
autor: alekz
Kino, kolacja albo kopulacja <banan>

: 29 maja 2006, 20:45
autor: Jaran1985
nidy rydy chyba ze ze swoja kobietka po zeswataniu kolezanki z kumplem :D :D :D <pijaki> <fuckoff>

: 29 maja 2006, 22:34
autor: sami
Hmmm... Mogę dorzucić parę słów od się jak to wygląda z drugiej strony, bo ostatnio byłam w podobnej sytuacji: świetny kumpel z uczelni, świetnie się gadało, rozmowy czasami zajeżdżały flircikiem, mnóstwo cech wspólnych itepe <evilbat> No ale on ma dziewczynę a ja o tym wiedziałam od początku, więc... Sama zaczęłam wyznaczać granicę. Po prostu w jakiejś rozmowie zahaczyłam o temat jego dziewczyny dając do zrozumienia, że pamiętam o niej i znajomości między mną a nim nie traktuję w innef formie niż czysto koleżeńskiej (choć był taki moment, że baaardzo żałowałam, że on nie jest wolny <evilbat> ). W sumie to wyznaczyło pewne reguły gry i na dzień dzisiejszy jestem bardzo zadowolona. Sama też nie nakręcam się i na nic nie liczę. A z dnia na dzień widzę, że to jednak nie był "ten" :P

A wracając do Ciebie (tj autora topiku): tak jak wspominali poprzednicy - mów o swojej dziewczynie przy niej, wspomnij, jak bardzo jesteście ze sobą szczęsliwi, lub że ona jest najlepszym, co masz, etc, no coś w tym guście. Dziewczyna nie jest glupia - zrozumie. A zresztą, malo która kobieta zdecyduje się na granie drugich skrzypiec. Żadna nie lubi dzielić się obiektem westchnień <diabel>
I mam takie pytanko: czemu masz takie wahania, skoro ona jest dla Ciebie tylko koleżanką? <diabel> Może jednak w jakimś stopniu Ci się podoba albo też podoba Ci się jej błysk w oku gdy Ciebie widzi? <evilbat>

: 29 maja 2006, 22:59
autor: Kubek
@sami

Więc wpasowałaś się w moje "33%" czyli doskonały materiał na kumpla... mało jest takich kobiet i są one skarbem w życiu każdego mężczyzny... mało jest tematów które takowy jest w stanie poruszyć przy kumplach, a których Ty nie uświadczysz. Takie kobiety jak Ty najlepiej rozumieją mężczyzn i tworzą z nimi najbardziej udane związki...

...swoją drogą to był mój dylemat także, przedstawiłem swoją koleżankę swojemu kumplowi... jesteśmy (ja i moja narzeczona) zaproszeni na ślub w sierpniu, nie świadkuję tylko dlatego, że pierwsza jest "za wysoka dla mnie (188)" :)

: 29 maja 2006, 23:12
autor: sami
Kubek pisze:Więc wpasowałaś się w moje "33%" czyli doskonały materiał na kumpla... mało jest takich kobiet i są one skarbem w życiu każdego mężczyzny... mało jest tematów które takowy jest w stanie poruszyć przy kumplach, a których Ty nie uświadczysz. Takie kobiety jak Ty najlepiej rozumieją mężczyzn i tworzą z nimi najbardziej udane związki...
Hmmm... Dzięki, miło mi :) (nio i mam nadzieję że kiedyś za 100 lat znajdzie się jakiś z którym stworzę najbardziej udany związek :P)

Kubek pisze:...swoją drogą to był mój dylemat także, przedstawiłem swoją koleżankę swojemu kumplowi... jesteśmy (ja i moja narzeczona) zaproszeni na ślub w sierpniu, nie świadkuję tylko dlatego, że pierwsza jest "za wysoka dla mnie (188)"


Nie martw się, chrzestnym na bank zostaniesz :P

: 30 maja 2006, 07:42
autor: Jaran1985
bedzie dobrze. fakt ma cos w sobie, mozeten sam charakter co moja kobieta i wlasniedlatego tak jest ale juz wszystko rozumiem i nie wiem czemu myslalem inaczej ;p pozdrawiam was wszystkich...

[ Dodano: 2006-05-31, 19:20 ]
Kubek pisze:Najlepiej w takiej miłej rozmowie na Uczelni działa "a wiesz, moja dziewczyna sądzi o tym ..."

Na 2/3 tych z maślanymi oczkami działa jak zimny prysznic... pozostałe 33% to po prostu dobry materiał na kumpla (tyle, że płci żeńskiej) :)


ostatnio ona caly czas porusza temat mojej kobiety :D a tak w ogóle to wczoraj jakis gostek zakrecil sie kolo niej, poszli razem na spacer i w ogóle... koles mi podpadł wiec podszedlem do niego i powiedzialem "ze jesli ja skrzywdzi to go znajde i polamie" po czym powiedzial ze nie skrzywdzi... czy takie zachowanie jest normalne ze martwie sie aby nigdy juz nic zlego jej nie spotkalo, aby znalazla kogos normalnego, kogos, kto jest jej wart i ma wobec niej szczere i jasne zamiary... zapewne okreslenie "pies ogrodnika" teraz do mnie pasuje :D <banan> <aniolek> pisze to co mysle i czuje jako przyjaciel... !