agnieszka.com.pl • [interia.pl] Krajobraz po rozstaniu...
Strona 1 z 1

[interia.pl] Krajobraz po rozstaniu...

: 02 cze 2006, 00:03
autor: gollum
Trudno się przyzwyczaić do sytuacji tuż po rozstaniu. Długo stanowiliście parę, wasi znajomi byli wspólnymi znajomymi... Ulubiona muzyka, ulubione menu - wszystko to przypomina teraz o partnerze. W jakże bolesny sposób.

Mimo że jeszcze wczoraj związek uznawałaś za pewny, dziś już jest nieaktualny, plany i marzenia legły w gruzach. Pierwsze dni po rozstaniu to potworne wyzwanie i próba dla psychiki. Podświadomie można czuć niechęć przed koniecznością rozpoczynania życia na nowo, już na własny rachunek i własną odpowiedzialność.

Ale nie da się w nieskończoność odsuwać pierwszego kroku, kiedyś trzeba go zrobić. Na szczęście nie jest się jedyną osobą na świecie, która czuje podobny ból i rozpacz. Myśli "dlaczego" i "co by było gdyby" znane są większej części ludzkości. Ale czy to daje jakąkolwiek pociechę?

Zanim uczyni się pierwszy krok ku nowemu życiu, należy rozsądzić, co ratować, a co zostawić z tyłu za sobą. Rozpoznanie, co złego się w związku podziało i jaki był nasz w tym udział pozwoli określić, czego można uniknąć w przyszłości.

By dojść do siebie po nieudanym związku, konieczne jest przejście tego pierwszego bolesnego etapu - rozłożenia związku na czynniki pierwsze. Towarzyszące temu procesowi uczucia mogą się zmieniać, jednego dnia poczujemy smutek, by nazajutrz jego miejsce zajęła ulga, kolejnego dnia wyparta przez gniew i złość. Nie oznacza to, że jesteś słabą istotą, lecz że po prostu na swój sposób radzisz sobie z natłokiem przeróżnych uczuć i myśli. Trzeba ten czas przetrzymać, później będzie już tylko lepiej.

Czego można się spodziewać w pierwszych dniach, tygodniach po rozstaniu?

Złość

Warto być świadomym swojej złości, lecz nie warto działać pod jej wpływem. Jak się jej pozbyć? Spróbuj napisać list do swojego eks nie przebierając w słowach, zapisz się na kurs kick-boxingu lub po prostu uwierz, że z czasem złość opadnie, straci na intensywności.

Tęsknota

Strach przed samotnością i przyzwyczajenie do bycia obok drugiego człowieka może cię popchnąć w kierunku ramion twojego byłego lub też kompletnie nowych. Ale jeśli spróbujesz się zaznajomić ze swymi uczuciami, mimo że bolą, za jakiś czas dadzą się oswoić. W myśl zasady "co cię nie zabije, to cię wzmocni" podbudujesz swoje poczucie niezależności i wewnętrznej siły.

Obsesja

Proces dochodzenia do siebie po rozstaniu angażuje znaczne pokłady energii. Wiele kobiet wręcz obsesyjnie roztrząsa historię swego nieudanego związku, zadaje te same pytania, na które nie potrafi udzielić odpowiedzi: "czy on już mnie zdradzał, gdy byliśmy w zeszłym roku na wspólnych wakacjach", "kiedy tak naprawdę zaczęło się psuć między nami", "czy powinnam była wcześniej zareagować"? Zadawanie sobie takich pytań pozwala jednak uporać się z nagromadzonymi uczuciami. Wiedzmy jednak, że proces uzdrowienia jest niczym taniec: krok do przodu, dwa wstecz. Ale gdy już uwolnimy się od przeszłości, poczujemy, że otwiera się przed nami nowy etap życia.

Jak długo to potrwa?

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, każdy przypadek jest inny. Jedni rozprawiają się z przeszłością w kilka miesięcy, inni cierpią przez całe lata. Uzależnione jest to od długości trwania związku, stopnia zażyłości i sposobu, w jaki się zakończył.

Zasadą numer jeden jest jednak cierpliwość i nie popędzanie zachodzącego procesu. Zasadą numer dwa - wsłuchiwanie się w siebie i nazwanie doświadczanych emocji...

Traktuj siebie z łagodnością i wrażliwością. Nie podejmuj raptownych decyzji. Rób sobie długie ciepłe kąpiele. Płacz wtedy, gdy masz na to ochotę. Przebywaj z ludźmi, którzy sprawiają, że się uśmiechasz. Nie odmawiaj sobie ciepłego dotyku ze strony przyjaciół. Spraw sobie kota lub psa. Dbaj o swoje zdrowie, ubieraj się ciepło, odżywiaj właściwie. Podziel się uczuciami z papierem opisując swoją drogę przez dolinę smutku. I nie trać nadziei, że kiedyś dla ciebie zaświeci słońce...

[za: http://kobieta.interia.pl/news?inf=753000]

: 02 cze 2006, 00:17
autor: Augusto
Dlatego ciesze sie ze nie bede mial dziewczyny. Po cholere mi takie cierpienia...

: 02 cze 2006, 04:03
autor: mariusz
gollum:

puknij si ew głowy, co sie skończyło nie wróci. Trzeba życ dalej. Nie ma co płakac nad rozlanym mlekiem.

: 02 cze 2006, 06:44
autor: runeko
mariusz pisze:puknij si ew głowy, co sie skończyło nie wróci. Trzeba życ dalej. Nie ma co płakac nad rozlanym mlekiem

Alez on to przepisal przeciez skads.
tanebo pisze:Dlatego ciesze sie ze nie bede mial dziewczyny. Po cholere mi takie cierpienia...

Zarzuc sobie jakis dokument o japonskich otaku to Ci przejdzie.

: 02 cze 2006, 08:05
autor: Augusto
runeko pisze:Zarzuc sobie jakis dokument o japonskich otaku to Ci przejdzie.
a co to jest to otaku?

: 02 cze 2006, 08:17
autor: Ted Bundy
tanebo pisze:otaku?


fan japońskiej mangi i anime. Określenie pasuje w sumie dla każdego, kto jest sztuką japońskiej kreski i filmu zafascynowany, ale przyjęło się określać nim fanatyków :). Najwięcej ich w Japonii i USraju. Tacy, którzy robią sobie kostiumy swych ulubionych postaci, jeżdżą na zloty i konwenty, żyją tym światem na sto procent :D itd...

: 02 cze 2006, 08:54
autor: *qbass*
Tekst ciekawy, aczkolwiek wszystko w nim opisane jest oczywiste :)

: 02 cze 2006, 09:30
autor: J-94
Było, mineło , przeszło a dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi, po co rozpamiętywać i zadręczać się, trudno stało się a życie płynie dalej

: 02 cze 2006, 09:48
autor: pani_minister
TedBundy pisze:acy, którzy robią sobie kostiumy swych ulubionych postaci, jeżdżą na zloty i konwenty, żyją tym światem na sto procent

Jak trekkies :]
Przydałby się jeden porządny fandom w tym kraju, tak swoją drogą :]

: 02 cze 2006, 11:31
autor: gollum
mariusz pisze:gollum:

puknij si ew głowy, co sie skończyło nie wróci. Trzeba życ dalej. Nie ma co płakac nad rozlanym mlekiem.


Ale przecież to jest cytat z interii. U mnie (na dzień dzisiejszy) nic się nie skończyło, więc nie bardzo rozumiem, czemu mam się puknąć w głowę...

Swoją drogą - czy to tutaj normalne, żeby moderator w taki sposób zwracał się do pozostałych użytkowników forum? Czy moderator może sam sobie dać ostrzeżenie? :D

[ Dodano: 2006-06-02, 12:22 ]
runeko pisze:Alez on to przepisal przeciez skads.


Skopiował i wkleił ;-)

: 03 cze 2006, 09:24
autor: Hyhy
Popieram dac mu ostrzezenie! :D Sophie skarbie :D czekamy :D

Co ma wrocic to wroci a co ma nie wrococ to nie wroci :D hehe

: 03 cze 2006, 10:29
autor: saker33
Oni opisuja to schematycznie a przeciez kazdy czlowiek jest inny i inaczej przezywa rozstania...milosc nie jest schematyczna. Po drugie to co napisali to jest przeciez jasne...

: 04 cze 2006, 09:40
autor: KocurekV
J-94 pisze:Było, mineło , przeszło a dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi, po co rozpamiętywać i zadręczać się, trudno stało się a życie płynie dalej

Popieram.
Zamknij za sobą drzwi przeszłości i żyj teraźniejszością.
Co było już nie wróci...więc pogódź się z tym i staraj się zapomnieć <przytul>

: 04 cze 2006, 09:46
autor: ZielonaHerbatka
Otaku to nie tylko fan mangi i anime. To okreslemie szleńca, osoby ogarnietej manią, wrecz obsesja na punkci czegoś. W japoni ma wydzwiek negatywny, tylko Polacy niewiadomo czemu sami sie tak nazywaja i sie z tego cieszą:/ Mozna byc "otaku" anime ale równie dobrze mozna być "otaku" jedzenia pierniczków i w wolnych hcwilach sie za tego pierniczka przebierać:P

: 04 cze 2006, 13:39
autor: Olivia
Złość, tęsknota, obsesja... Tak, to na początek. A potem, jak już przejdzie? Uczucie niewypowiedzianej ulgi. :]
tanebo pisze:nie bede mial dziewczyny.

Trudno się nie zgodzic. ;) Z takim podejściem...