jak żyć?
: 08 cze 2006, 18:44
witam!
I juz wyjasniam o co mi chodzi
byłam z kims prawie 2lata rozstalismy sie bo ja tego chciałam, nie czułam juz nic poza wspólnymi pretensjami ze nie jestesmy tacy jacy bysmy byc chceli ze tak wiele nas dzieli ze ja źle mysle o całym zyciu.....nie było juz uczuc jak wczesniej a ja nie chciałam znów próbowac....
na poczatku wiadomo jak to jest swiata sie poza soba nie widzi...ale potem przychodzi ochota a spotkanie ze znajomymi a tu pretensje ze wole innych niz jego....i tak sie toczyło tylko on i ja i zero znajomych....dusiło mnie to i odeszłam...
wiecie co jest najgorsze....nie mam nikogo juz nie o faceta chodzi ale ja nie mam zadnych znajomych z którymi moge sie spotkac i pogadac.....wszyscy sie porozjeżdzali maja swoje zycie a ja jestem sama.....a jedyna osoba z która utzymuje kontakt to mój były jeszcze z poprzedniego zwiazku........dolina.....mieszkam w strasznym małym miescie i nie ma tu szans na jakies nowe znajomosci....jak sobie poradzic gdy sie wie ze nie ma sie nikogo.
?
I juz wyjasniam o co mi chodzi
na poczatku wiadomo jak to jest swiata sie poza soba nie widzi...ale potem przychodzi ochota a spotkanie ze znajomymi a tu pretensje ze wole innych niz jego....i tak sie toczyło tylko on i ja i zero znajomych....dusiło mnie to i odeszłam...
wiecie co jest najgorsze....nie mam nikogo juz nie o faceta chodzi ale ja nie mam zadnych znajomych z którymi moge sie spotkac i pogadac.....wszyscy sie porozjeżdzali maja swoje zycie a ja jestem sama.....a jedyna osoba z która utzymuje kontakt to mój były jeszcze z poprzedniego zwiazku........dolina.....mieszkam w strasznym małym miescie i nie ma tu szans na jakies nowe znajomosci....jak sobie poradzic gdy sie wie ze nie ma sie nikogo.
Warto spróbować wg Mnie 

