agnieszka.com.pl • Samotność i jej wpływ na psychę.
Strona 1 z 1

Samotność i jej wpływ na psychę.

: 12 cze 2006, 23:24
autor: czero
Po pierwsze dawno tutaj nie zagladałem - kompletny brak czasu zabija mnie doszczętnie.

Jakiś czas temu mieliśmy wspólnie ze znajomymi, w męskim gronie imprezę <pijak>. Działo się to w knjapiej ciut lepszej od przeciętnej. Po lekkim narąbaniu się jeden ze znajomych zaczął wygadywać dziwne rzeczy, napiszę tylko że knajpa była praktyycznie zapchana, a ów znajomy gardłował dość intensywnie o swoich fantazjach erotycznych - osobach typu tans. Na początku myślałem, że to co mówi to stek fantazji i osobliwe (dość dziwne) poczucie humoru, ale czym bardziej impreza się rozkręcała tym bardziej wylewny był mówca.
W końcu doszło do tego, że wykrzykiwał i mnifestował swoje obrzydzenie w stosunku do kobiet i zaczął porównywać je do różnych takich tam.
Po wyjściu z knajpy zapytałem się kilku naszych wspólnych znajomych co się znajomemu stało? Opowiadał, że jak się narąbie, to opowiada takie rzeczy i wszyscy do tego przywykli już. Na trzeźwo nie pamięta nawet co mówił.
Co ma do tego umieszczona w tytule samotność? Człowieczek o którym mowa ma około 30ki na karku i jak do tej pory był i jest sam. Ma pracę, rozrywki i swoje zainteresowania. Ogólnie jest przyjemny, czasem wkur...jący <;)>, czasem leń i obibok. Nie jest ani nieśmiały, ani brzydki - jest powiedzmy - normalny. Sam byłem i nadal jestem przerażony degradacją umysłu tego człowieka - to jest chore. Najciekawsze jest chyba to, że osoba ta raczej miała świadomość, że gdzieś spada w otchłań, ale się poddała swoim iluzjom. Teraz wszystkie koleżanki, które zaczną się namyślać nad w/w osobnikiem i tak nie mają najmniejszych szans - on już tego nie chce.
Czasem przebywam z owym znajomym, ale na żadnej popijawie długo razem nie byliśmy, więc co i od kiedy się dzieje - trudno mi powiedzieć. Z drugiej strony nigdy nie wiedziałem o jego zainteresowaniach ani też niewidziałem by manifestował swoje poglądy w taki czy inny sposób.

Człoweik się całe życie dowiaduje coraz to nowych rzeczy...

Sam się boję by nie walnęło mni w dekiel, bo jestem na dobrej drodze do zostania czubem <;)> - też kawaler.

: 12 cze 2006, 23:30
autor: ksiezycowka
Ja nie widze powodu zeby zachowanie tego znajmoego z samotnoscia wiazac. Ludziom roznie po kielichu odpitala. Jemu akurat tak.

Samotność w sensie braku partnera moze sie odbic na psychice, pewnie, ale nie demonizujmy. Jesli ktos przez 30 czy wiecej nawet lat zycia w zyciu na randce nei byl chocby to nie powinen szuka cproblemow w kobietach a w sobie :)

: 12 cze 2006, 23:35
autor: Mysiorek
czero pisze:bo jestem na dobrej drodze do zostania czubem

"Organ nie używany zanika..." i takie tam. Ale ja nie o TYM organie, jeno o mózgu i jego ew. działaniach.
Jeśli sie nim nie rusza, nie wykorzystuje (w stosunku do kobiet), to możemy "schamieć", po prostu. Myślę, że Twój koleś przekroczył tą granicę.

Baby trza!!

[ Dodano: 2006-06-12, 23:35 ]
moon pisze:Ludziom roznie po kielichu odpitala

Są bardziej wylewni ;P
A ja widzę problem.