agnieszka.com.pl • tyle podobieństw,a różnica jedna
Strona 1 z 2

tyle podobieństw,a różnica jedna

: 23 cze 2006, 10:38
autor: Ted Bundy
No właśnie :D Pytanko mam do Was. Czy będąc w związku przeszkadza Wam różnica poglądowa u partnera (dot. stricte polityki). Mam obecnie taką sytuację. Kobieta do rany przyłóż, a wyskakuje mi opowieściami o dobrodziejstwie PO i głaskaniem po główkach homosiów <diabel> Czy byliście w takim związku? Może jesteście? Ja jestem skłonny do kompromisu osobiście i nie uważam tego za powód do niesnasek, jako że różnice tyczą się wyłącznie polityki. Jednynie. Ciekawi mnie jedno. Przekabaciliście partnera na swoją stronę? Czy może zostaliście przy swoich przekonaniach i tak jest fajnie?
Chętnie poczytam :D

: 23 cze 2006, 10:42
autor: zenon
a z kim byś dyskutował, gdybyście na każdy temat mieli te same poglądy.
Czy nie potraktował byś jej jak uległą gęś?

: 23 cze 2006, 10:49
autor: złotooka kotka
TedBundy pisze:Czy może zostaliście przy swoich przekonaniach i tak jest fajnie?

Moze nie byly to bardzo skrajnie rozne poglady (glowna kwestia dotyczy stosunku do Ameryki), ale pewne rozbieznosci sa. I niech se beda, w niczym to nie przeszkadza. Ot, czasem mozna sobie podyskutowac, nawet delikatnie sie poprztykac i git. Jestem swiadoma, ze na pewne sprawy patrzymy inaczej i to nie tylko jesli o polityke chodzi, ale w niczym to nie przeszkadza tworzyc udany zwiazek.

No chyba, ze ktos jest skrajnie zaslepiony i nie potrafi uszanowac, ze ktos chce dobrze, ale innymi drogami. Ale u was przeciez tak nie jest, prawda Ted? ;)

: 23 cze 2006, 10:51
autor: Rish
Ja swojej nie kocham za poglady i szczerze nawet mnie once nie obchodza bo to wylacznie jej sprawa i wcale o tym nei gadamy...
a z kim byś dyskutował[


hehe lubie slowo "dyskutowal" jesli idzie o poglady...jak tak patrze na ludzi to klasyczna rozmowa o pogladach moze i zaczyna sie normalnie ale pozniej to juz sie tylko zaczyna przekonywanie drugiej osoby o slusznosci swoich pogladow i zadko akceptacja pogladow drugiej osoby...w rezultacie przy rozmowach o pogladach najczesciej dochodzi do klutni bo ludzie nie potrafia o tym rozmawiac...ja nie umiem bo wiem jak to sie konczy wien unikam tego tematu i Tedziowi tez radze...tyle jest fajnych rzezcy o ktorych mozna pogadac

: 23 cze 2006, 11:00
autor: złotooka kotka
Rish pisze:...ja nie umiem bo wiem jak to sie konczy wien unikam tego tematu

A dla mnie gdy ludzie nie moga rozmawiac o czym, to oznacza, ze zle sie dzieje w ich zwiazku.
Czasem trzeba wyrazic swoje zdanie, nawet jesli jest ono inne. Trzeba probowac poprzekonywac, nawet jak sie wie, ze to nic nie da, bo ktos ma z gory okreslone poglady. Takie dyskusje sa bardzo budujace dla zwiazku i czesto przedstawiaja sprawe z perspektywy z ktorej sami jej nigdy nie widzielismy.
Partnera nalezy poznac z kazdej strony. Nawet tej odmiennej od naszego myslenia. Inaczej nie uczestniczysz w zyciu swojej drugie polowki w jakims temacie. Jest temat w ktorym sie od niej oddalasz.
Nie rozmawianie o czyms to wyjscie najgorsze z mozliwych. Lepiej sie poklocic niz miec temat tabu. Byle nie za czesto, bo codzienne klotnie o polityke to przesada. :P

: 23 cze 2006, 11:02
autor: Ted Bundy
złotooka kotka pisze:Ale u was przeciez tak nie jest, prawda Ted?


jasne że nie jest :D

Główny problem jest taki, że ona jest, że tak powiem, "quasi-beneficjentką procesu transformacji" (Tata ma małą firemkę budowlaną),a ja nie zapomniałem i nigdy nie zapomnę, z czego wyszedłem <evilbat> Sam na biedę teraz niby nie narzekam, ale trudno mi zdierżyć pewne peany na rzecz pewnych osób tudzież idei. Dodając do tego, że wiele takich osób rozkładałem argumentami w swoim czasie, ale to była zupełnie inna sytuacja. Osoba zarzucona cytatami, danymi miała czasem minę jak opuszczająca inseminatora krowa, a ja niezły ubaw :D Faktycznie, ta różnica nie wpłynie - nie dopuszczę do tego - na jakiekolwiek zawirowania w związku, który tworzę, bo zbyt cenię to, co razem staramy się budować każdego dnia. Paradoksalnie to ciekawy powód do przekomarzeń i drobnych złośliwosci, które oboje uwielbiamy <diabel>

: 23 cze 2006, 11:10
autor: zenon
Rish pisze:hehe lubie slowo "dyskutowal" jesli idzie o poglady...jak tak patrze na ludzi to klasyczna rozmowa o pogladach moze i zaczyna sie normalnie ale pozniej to juz sie tylko zaczyna przekonywanie drugiej osoby o slusznosci swoich pogladow i zadko akceptacja pogladow drugiej osoby...w rezultacie przy rozmowach o pogladach najczesciej dochodzi do klutni bo ludzie nie potrafia o tym rozmawiac...ja nie umiem bo wiem jak to sie konczy wien unikam tego tematu i Tedziowi tez radze...tyle jest fajnych rzezcy o ktorych mozna pogadac


odsyłam do wspomnień:
1-"okrągły stół" - jako poszukiwanie wspólnej drogi
2-obecny "parlament" - jako hyde park, gdzie każdy ma tą "jedyną" i "ostatecznę" wiedzę prawdzie jedynej.

cóż w pierwszej sytuacji byłem anarchizującym 18latkiem i ich szanowałem,
... a teraz nimi gardę ... i wolę "o dupie Maryny" rozmowy

: 23 cze 2006, 11:36
autor: Yasmine
Polityka mi zwisa i powiewa :].
A jesli chodzi o poglady na inne tematy to owszem niektore sie troche roznia. Ja jestem osoba, ktora szybko sie irytuje, czasem jakies drobne sprzeczki, ale ogolnie jest ok :).

: 23 cze 2006, 11:45
autor: Wielkanocnababa
Ja lubięi cenie osoby zdecydowane i majace własne zdanie, nierzadko odmienne od mojego; poglądy polityczne nie są jakimś wyjatkiem i nie kochałabym kogoś mniej za to ze uważa inaczej. jesli nikt nie osmiesza, nie stara się na siłe mnie przekonać do czegoś, wszystko jest w porządku. bardzo nie chcialabym zeby ktoś w każdej sprawie ulegał mojemu zdaniu. pomysl tez o czym byscie dyskutowali jesli na kazdy temat mielibyście zgodne zdanie- to byloby nudne i mało interesujące a wręcz irytujące

: 23 cze 2006, 11:46
autor: Olivia
Ja bym tylko nie mogła być z kimś, kto jest za Lepperem czy Giertychem. A poza tym, każdy ma prawo do własnego zdania. W związku trzeba to zdanie szanować, nawet jeśli się z naszym nie pokrywa.

: 23 cze 2006, 11:47
autor: Yasmine
Olivia pisze:Ja bym tylko nie mogła być z kimś, kto jest za Lepperem czy Giertychem.

Tak sobie pomyslalam.... hmm, mimo ze
Yasmine pisze:Polityka mi zwisa i powiewa .

to ja tez chyba bym nie mogla <boje_sie>

: 23 cze 2006, 11:52
autor: Sir Charles
Olivia pisze:Ja bym tylko nie mogła być z kimś, kto jest za Lepperem czy Giertychem.


To właśnie była jedna z głównych przyczyn rozpadu mojego najdłuższego jak dotąd związku. Swoją drogą dziewczyna była zupełnie oryginalna - popierała ortodoksyjną moralność katolicką nie będąc w ogóle praktykująca. A jak ktoś jest z Krakowa, to może pamięta nauczycielkę historii, która powiedziała dzieciom, że jak Tusk wygra, to nie będą miały sobie za co kupić Snickersa. To jej mama <aniolek>

: 23 cze 2006, 12:00
autor: Ted Bundy
Sir Charles pisze:popierała ortodoksyjną moralność katolicką nie będąc w ogóle praktykująca.


:D ciekawe połączenie

Olivia pisze:Ja bym tylko nie mogła być z kimś, kto jest za Lepperem czy Giertychem


zgłaszam się :D coście się tak tego Giertycha uczepili? <diabel>

Yasmine pisze:Polityka mi zwisa i powiewa


zdajesz sobie sprawę, iż ludźmi z takim właśnie podejściem najłatwiej manipulować? :)

: 23 cze 2006, 12:10
autor: Yasmine
TedBundy pisze:zdajesz sobie sprawę, iż ludźmi z takim właśnie podejściem najłatwiej manipulować?

Ted a zdajesz sobie sprawe, ze mam to gdzies ;) ? Najzwyczajniej w swiecie nie wchodze z nikim w polityczne tematy, a swoj rozum mam.

: 23 cze 2006, 13:54
autor: lollirot
TedBundy pisze:Czy będąc w związku przeszkadza Wam różnica poglądowa u partnera (dot. stricte polityki).

myślę, że gdyby przyszło mi być z facetem Twojego pokroju [w sensie poglądów] to dość szybko podziękowalibyśmy sobie za współpracę. pewnych rzeczy przeskoczyć się nie da, a prędzej czy później zaczęłoby to wyłazić w codziennym życiu.

: 23 cze 2006, 13:59
autor: onlyjusti
TedBundy- uwazam że jakiekolwiek poglady nie wpływajace na zwiazek są sprawę indywidualną i wrecz bardzo dobrze ze poglady są różne, gdyz można podyskutować i nauczyć sie sztuki akceptacji drugiej osoby bez zmuszania jej do zmian dla wygody partnera :/ Ale jeśli zmiany dotyczą spraw bezposrednio zwiazanych ze zwiazkiem i wrecz różnica przeszkadza w kontaktach to trzeba pomyśleć-czy warto zmienić poglądy, czy może przekonać do zmiany partnera...czy zmienić partnera :P osobiście staram się przekonać do Moich pogladów choć z różnym skutkiem:P Ja też czasami ustępuję pola ;)

: 23 cze 2006, 14:11
autor: Ted Bundy
lollirot pisze:myślę, że gdyby przyszło mi być z facetem Twojego pokroju [w sensie poglądów] to dość szybko podziękowalibyśmy sobie za współpracę.


no tak, tak :D Zrozumienia dla SS-Galizien,morderców z UPA itp kwiatków politycznych u mnie nie ma i nigdy nie będzie <evilbat>

Kwestię zmiany zostawmy na boku :) Ja widzę materiał do stopniowego "urobienia" :) Kropla drąży skałę.... <aniolek> A jeśli nie -też zrozumiem. To nie najważniejsze. Poza tym nie wszystko od razu - wykładając jej od razu me całościowe podejście raczej zwiałaby z krzykiem <diabel> <diabel>

: 23 cze 2006, 14:14
autor: Sir Charles
TedBundy pisze:A jeśli nie -też zrozumiem. To nie najważniejsze


To jest równie nieważne co kamyczek w bucie :]

: 23 cze 2006, 14:15
autor: Olivia
Sir Charles pisze:co kamyczek w bucie :]

Niby nic wielkiego, ale tak uwiera, że aż wkurza. I dopóki nie wyrzucisz, to nie masz spokoju. :]

: 23 cze 2006, 14:19
autor: Ted Bundy
Charlie - różnicą jest wyłącznie kwestia w podejściu do (ekon) liberalizmu :D Tylko i wyłącznie. Cóż, mam co chciałem. Chciałem kumatą, co dzień od lektury prasy zaczyna i myśli (co prawda, nie do końca słusznie :p), a nie trajkoczącą idiotkę, dojącą mnie z peelenów <diabel> Dobrze będzie. Grunt jest <aniolek>

: 23 cze 2006, 15:17
autor: nefretete
Jak to mówią: przeciwieństwa się przyciągają. Sama jestem w takiej sytuacji i absolutnie mi to nie przeszkadza. On ma prawo mieć swoje poglądy, ja swoje i oboje to szanujemy.

: 23 cze 2006, 15:52
autor: pani_minister
TedBundy pisze:Czy będąc w związku przeszkadza Wam różnica poglądowa u partnera

Nie przeszkadza. Przynajmniej jest o czym podebatować czasem ogniście :) Jeśli uważasz partera za dobrego i mądrego czlowieka, to zdania przecież nie zmienisz na podstawie tego, na kogo głosuje...

: 23 cze 2006, 16:04
autor: Sir Charles
pani_minister pisze: Jeśli uważasz partera za dobrego i mądrego czlowieka, to zdania przecież nie zmienisz na podstawie tego, na kogo głosuje...


Rozdzielanie tego kim się jest i na kogo się głosuje jest podziałem wyłącznie analitycznym. W praktyce nie istnieje.

: 23 cze 2006, 16:14
autor: pani_minister
Sir Charles pisze:

Jeśli uważasz partera za dobrego i mądrego czlowieka, to zdania przecież nie zmienisz na podstawie tego, na kogo głosuje...

Rozdzielanie tego kim się jest i na kogo się głosuje jest podziałem wyłącznie analitycznym. W praktyce nie istnieje.


Retoryka, czysta retoryka :) A na myśli miałam to, że nigdy nie powinno być w związku pars pro toto, polityczne i ideologiczne sprawy zawsze będą pomniejszymi czynnikami w stosunku do całokształtu osobowości i działań, a w chwili gdy coś tak zmiennego i subiektywnego (zależnego choćby od stanu wiedzy) zaczyna wpływać poważnie na związek, to znaczy, że równowaga została zachwiana.

: 23 cze 2006, 17:11
autor: Sir Charles
pani_minister pisze: nigdy nie powinno być w związku pars pro toto, polityczne i ideologiczne sprawy zawsze będą pomniejszymi czynnikami w stosunku do całokształtu osobowości i działań, a w chwili gdy coś tak zmiennego i subiektywnego (zależnego choćby od stanu wiedzy) zaczyna wpływać poważnie na związek, to znaczy, że równowaga została zachwiana.


Bardzo to wszystko ładnie brzmi. Ale bardzo podobnie mówi się o rodzinie drugiej połówki, o jej przyzwyczajeniach, historii osobistej... To wszystko w ogóle nie ma znaczenia... na papierze. Rzeczywistość skrzeczy :]

: 23 cze 2006, 17:16
autor: pani_minister
Toż ja piszę o swojej rzeczywistości :) Moja czasem nie tylko skrzeczy, ale do tego zrzędzi, marudzi, głupoty gada, gejów nie lubi, sympatie polityczne ma odmienne od moich, wypowiedziami niekiedy Teda przypomina (pewnie dlatego mam niewytłumaczalny sentyment do nonsensów, które Ted czasem wypisuje). I nie chodzi o to, że nie ma to znaczenia. Nie ma nadmiernego znaczenia. Są ważniejsze sprawy :)

: 23 cze 2006, 17:19
autor: Ted Bundy
pani_minister pisze:wypowiedziami niekiedy Teda przypomina


gratuluję inteligentnego faceta :D Już go lubię <aniolek>

A poważnie: faktycznie, gdyby tarcia były na linii dużo głębszej, niż stosunek do (tfu!) liberałów, to rzeczywiście mogłbyby przeszkadzać i źle wróżyć. Ale nie ma czegoś takiego.

: 23 cze 2006, 23:33
autor: ksiezycowka
Olivia pisze:Ja bym tylko nie mogła być z kimś, kto jest za Lepperem czy Giertychem.
Popieram. :]
Z moim mamy dosyc podobne podejscie, dosyc luźne bo nas polityka niezbyt fascynuje.
I czasem sie nie zgadzamy ale bardzo fajne dyskusje prowadzimy. Przkabacanie kogos w takich kwestiach uwazam za totalna glupote.

: 24 cze 2006, 10:39
autor: ptaszek
Niektórzy sami się dają przekabacać.
Moja siostra niestety przejęła poglądy polityczne swojego męża i jego rodziny... W czasie ostatnich wyborów była z tego niemała dyskusja między nią a moim tatusiem :]
A ja i mój chłopak akurat mamy zbliżone poglądy w tej sprawie.

: 24 cze 2006, 10:53
autor: Sir Charles
pani_minister pisze: I nie chodzi o to, że nie ma to znaczenia. Nie ma nadmiernego znaczenia. Są ważniejsze sprawy


Dla mnie to brzmi prawie jak "są ważniejsze rzeczy niż zgodność temperamentów". Po prostu efekt kuli śniegowej jest niestety wszechobecny, szczególnie właśnie w tego typu sprawach.

moon pisze:Z moim mamy dosyc podobne podejscie, dosyc luźne bo nas polityka niezbyt fascynuje
ptaszek pisze:A ja i mój chłopak akurat mamy zbliżone poglądy w tej sprawie.

I super. <browar>