zawracanie gitary, jak masz czas mozesz przeczytac Kermitowe
: 01 lip 2006, 23:19
Witam!
Dawno nie zakladalem nowego tematu na forum (nie liczac w tym dziale na dole strony
) ale moze z wprawy nie wyszedlem.
Wiekszosc userow wie, iz mialem dziewczyne 3 lata potem po burzliwych przejsciach rozstalismy sie. Od tamtego wydarzenia minelo ponad pol roku. Przez ten czas rozwinalem sie bardziej niz przez 3 laat spedzone z ex. Poznalem mase nowych ludzi, mam nowe hobby skonczylem pisac licencjat ( <hura> ) do tego zdazyla sie rzecz mila i niespodziewana.Spotkalem dziewczyne - sasiadke mojej ex - w ktorej sie zakochalem, z ktora jestem juz kilkamiesiecy ( w sumie dzieki OLIWI
, ona wie o co chodzi
)
i po co to wszytko pisze?
Nie czuje sie szczesliwy. Mam wszystko co tylko zapragne ( w granicach rozsadku
) dziewczyna duzo dla mnei zrobila - zyje w malej miejscowosci i po prostu ludzie sie smiali, ze zabralem sie za sasiadke bylej, pozatym dziewczyna jest szczera, dobra NIE ZAZDROSNA, ma kase (to tez sie liczy bo ex wszystko kupowalem
) poswiecila mojej pracy lic. chyba wiecej czasu niz ja sam. Jej rodzina mnie zaakceptowala - lubia mnie i wzajemnie bo to swietni ludzie, Jezeli chodzi o sfere fizyczna to tez jest ok, moja najchetniej robila by to caly czas, zgoidzila sie nawet na sesje zdeciowa ;]
i censored dalej mi zle! czego mi brakuje ? co potrzebuje?
Dawno nie zakladalem nowego tematu na forum (nie liczac w tym dziale na dole strony
Wiekszosc userow wie, iz mialem dziewczyne 3 lata potem po burzliwych przejsciach rozstalismy sie. Od tamtego wydarzenia minelo ponad pol roku. Przez ten czas rozwinalem sie bardziej niz przez 3 laat spedzone z ex. Poznalem mase nowych ludzi, mam nowe hobby skonczylem pisac licencjat ( <hura> ) do tego zdazyla sie rzecz mila i niespodziewana.Spotkalem dziewczyne - sasiadke mojej ex - w ktorej sie zakochalem, z ktora jestem juz kilkamiesiecy ( w sumie dzieki OLIWI
i po co to wszytko pisze?
Nie czuje sie szczesliwy. Mam wszystko co tylko zapragne ( w granicach rozsadku
i censored dalej mi zle! czego mi brakuje ? co potrzebuje?

Do tej pory cały czas się uczę życia na luzie i w normalności, bo do tej pory raczej bywałam w układach typu "włoskie małżeństwo" - z talerzami latającymi po ścianach, gwałtownymi kłótniami i ostatecznymi rozstaniami. Uczę się spokoju teraz
[/center]
Nic nie musi. Sprzeczki, różnice zdań - jasne. Wielkie awantury przy podobnym zaangażowaniu emocjonalnym i priorytetach - małe prawdopodobieństwo.