kocham go, on mnie kocha, ale nie chce byc ze mna
: 02 lip 2006, 12:59
Poznalismy sie przez przypadek. Na poczatku znajomosci mi powiedzial ze nie jestem w jego guscie – ze jestem zbyt inteligentna, zbyt wyksztalcona i zbyt wygadana.
3 miesiace rozmow (glownie przez Skype’a) pozniej, kupil mi bilet i sprowadzil do siebie.
Tak bardzo sie z tego powodu cieszyl i tak bardzo czulam sie oczekiwana – to bylo niesamowite uczucie. W ciagu tygodnia przedstawil mnie chyba wszystkim swoim znajomym. Uprzedzalam go ze na poczatku chce tylko przyjazni bo na wiecej nie jestem gotowa, ale on nastawil sie na cos innego. Po dwoch tygodniach sie zniecierpliwil i stwierdzil ze nie bedziemy razem – z usmiechem sie zgodzilam – bylismy absolutnie rozni – ja typ niedoswiadczonej pensjonarki a on – stary wyjadacz i cynik.
Nadal ze soba mieszkalismy prawie caly czas spedzajac razem <poza godzinami pracy>. Mialam kilku meskich znajomych z ktorymi sie od czasu do czasu spotykalam. Szczerze mowiac zachowywalam sie dosc bezmyslnie i to bylo okrutne. Bo teraz uwazam ze caly czas cos do mnie czul tylko ze ja bylam tak pewna ze mi sie wszystko nalezy, ze jego duma nie pozwolila mi o tym dac znac. W koncu sie przejechalam i nagle zrozumialam co i do kogo czuje. Ale w tym momencie moj ukochany poznal jakas panienke. Wtedy kiedy ja chcialam mu zaproponowac nowa probe, on stwierdzil ze miedzy nami nigdy nic nie bylo.
Nadal mieszkalismy razem, nadal wiekszosc czasu spedzalismy razem. Ze swoja dziewczyna utrzymywal kontakt jak kiedys ze mna przez Skype’a (tylko ze nie mogl jej sluchac dluzej niz 1-2 godziny) po miesiacu ja odwiedzil, potem sie rozstali.
Po pol roku wspolnego mieszkania w jednopokojowym mieszkaniu przeprowadzilam sie do siebie. Stalam sie jego sasiadka. Nadal spedzalismy czas razem <chociaz juz nie caly ;-)> Przez te pol roku oboje sie do siebie dopasowalismy – mysle ze mielismy na siebie silny wzajemny wplyw. Jak tylko wyjechalam do domu na tydzien <przez chwile chcial jechac ze mna ale sie rozmyslil> poznal jakas dziewczyne. Mialam ja poznac, ale uciekla na moj widok. Mial z nia zerwac ale teraz chce ja zatrzymac (jesli moge to tak okreslic – bo jak rozmawialismy nic go w niej nie interesuje tylko seks, a podoba mu sie tylko jej skora).
Sedno: oboje sie swietnie dogadujemy – w ciagu 7 czy 8 miesiecy, poklocilismy sie tylko dwa razy (ostatni raz praktycznie skonczyl sie seksem), kiedy sie upil powtarzal mi ze jestem idealna, ze jestem wrecz zbyt piekna, zbyt seksowna i zbyt dobra... Kiedy jest trzezwy mowi mi ze nie chce ze mna byc. Dlaczego??
3 miesiace rozmow (glownie przez Skype’a) pozniej, kupil mi bilet i sprowadzil do siebie.
Tak bardzo sie z tego powodu cieszyl i tak bardzo czulam sie oczekiwana – to bylo niesamowite uczucie. W ciagu tygodnia przedstawil mnie chyba wszystkim swoim znajomym. Uprzedzalam go ze na poczatku chce tylko przyjazni bo na wiecej nie jestem gotowa, ale on nastawil sie na cos innego. Po dwoch tygodniach sie zniecierpliwil i stwierdzil ze nie bedziemy razem – z usmiechem sie zgodzilam – bylismy absolutnie rozni – ja typ niedoswiadczonej pensjonarki a on – stary wyjadacz i cynik.
Nadal ze soba mieszkalismy prawie caly czas spedzajac razem <poza godzinami pracy>. Mialam kilku meskich znajomych z ktorymi sie od czasu do czasu spotykalam. Szczerze mowiac zachowywalam sie dosc bezmyslnie i to bylo okrutne. Bo teraz uwazam ze caly czas cos do mnie czul tylko ze ja bylam tak pewna ze mi sie wszystko nalezy, ze jego duma nie pozwolila mi o tym dac znac. W koncu sie przejechalam i nagle zrozumialam co i do kogo czuje. Ale w tym momencie moj ukochany poznal jakas panienke. Wtedy kiedy ja chcialam mu zaproponowac nowa probe, on stwierdzil ze miedzy nami nigdy nic nie bylo.
Nadal mieszkalismy razem, nadal wiekszosc czasu spedzalismy razem. Ze swoja dziewczyna utrzymywal kontakt jak kiedys ze mna przez Skype’a (tylko ze nie mogl jej sluchac dluzej niz 1-2 godziny) po miesiacu ja odwiedzil, potem sie rozstali.
Po pol roku wspolnego mieszkania w jednopokojowym mieszkaniu przeprowadzilam sie do siebie. Stalam sie jego sasiadka. Nadal spedzalismy czas razem <chociaz juz nie caly ;-)> Przez te pol roku oboje sie do siebie dopasowalismy – mysle ze mielismy na siebie silny wzajemny wplyw. Jak tylko wyjechalam do domu na tydzien <przez chwile chcial jechac ze mna ale sie rozmyslil> poznal jakas dziewczyne. Mialam ja poznac, ale uciekla na moj widok. Mial z nia zerwac ale teraz chce ja zatrzymac (jesli moge to tak okreslic – bo jak rozmawialismy nic go w niej nie interesuje tylko seks, a podoba mu sie tylko jej skora).
Sedno: oboje sie swietnie dogadujemy – w ciagu 7 czy 8 miesiecy, poklocilismy sie tylko dwa razy (ostatni raz praktycznie skonczyl sie seksem), kiedy sie upil powtarzal mi ze jestem idealna, ze jestem wrecz zbyt piekna, zbyt seksowna i zbyt dobra... Kiedy jest trzezwy mowi mi ze nie chce ze mna byc. Dlaczego??
